federico-valverde

Nazwisko Valverde w hiszpańskim futbolu kojarzone jest głównie z osobą nowego szkoleniowca Barcelony. Coraz prężniej na uznanie pracuje jednak niespokrewniony z Baskiem Federico Valverde. Pomocnik rezerw Realu Madryt był jednym z najlepszych graczy podczas majowych Mistrzostw Świata do lat 20, a w przyszłym sezonie spróbuje zawojować Primera División na wypożyczeniu w Deportivo La Coruña. W ubiegłych latach roczny rozbrat z Los Blancos dobrze zrobił karierom Marco Asensio oraz Marcosa Llorente. Czy Urugwajczyk nawiąże do osiągnięć tej dwójki?

Zawiła droga do Madrytu

Federico Santiago Valverde Dipetta – tak brzmi pełne imię i nazwisko utalentowanego zawodnika, który na świat przyszedł 22 lipca 1998 roku w Montevideo. Od 10. roku życia związany był ze stołecznym Peñarolem, w barwach którego zaliczał kolejne szczeble juniorskie. W 2012 roku prezentował się już na tyle dobrze dobrze, że został zarekomendowany do kadry narodowej U-15, w której zadebiutował niecałe cztery miesiące po czternastych urodzinach.

Od tego momentu Valverde grał nieco mniej ofensywnie, ale za to z klubowymi kolegami zdobył mistrzostwo kraju w kategorii U-15. Rok później jego rocznik ponownie okazał się najlepszy, a „Fede” zwrócił na siebie uwagę Arsenalu. Kanonierzy zaprosili Urugwajczyka na testy, jego macierzysty klub wyraził zgodę, lecz zażądał, aby Anglicy opłacili polisę ubezpieczeniową opiewającą na 4 mln €, na wypadek, gdyby gracz nabawił się kontuzji podczas pobytu w północnym Londynie. Peñarol nie miał jednak zamiaru sprzedawać swojej potencjalnej gwiazdy i nawet oferta w wysokości 3,5 mln € nie przekonała włodarzy Aurinegros.

„Peñarol nie ma zamiaru sprzedawać Valverde ani Arsenalowi, ani nikomu innemu! Jednak ten klub był na tyle uparty, że zgodziliśmy się na tygodniowy wyjazd”

Rodolfo Catino w „El Observador”

Największe futbolowe marki, z Chelsea i Barceloną na czele, wysyłały skautów do Montevideo, aby otrzymać raport na temat przydatności nastolatka. Peñarol nie pozostawał jednak bierny i w kwietniu 2015 roku Valverde po raz pierwszy wziął udział w zajęciach pierwszego zespołu. Do walki o utalentowanego pomocnika włączył się także Real Madryt, który wykazał się największymi chęciami. Królewscy wyłożyli na stół 5 mln €, wobec czego działacze Carboneros nie pozostali obojętni i zgodzili się na transfer. Federico przeszedł odpowiednie badania w stolicy Hiszpanii, po czym uzgodniono warunki trzyletniej umowy.


„Pájaro” pozostał jednak na sezon 2015/16 w klubie, w którym się wychował, a do ekipy Los Blancos miał dołączyć wraz z osiągnięciem pełnoletniości, co jest wymogiem w przypadku graczy spoza Unii Europejskiej. Wprawdzie można próbować dogadać się z FIFA, lecz biurokratyczny moloch działa w podobnych sprawach niezwykle opieszale i często niejasno. Wobec tego optymalnym rozwiązaniem było odczekanie kilkunastu miesięcy, aby piłkarz mógł także mentalnie przygotować się do wyjazdu na Stary Kontynent.

W tym czasie Valverde zdążył zadebiutować wśród zawodowców w lidze urugwajskiej, gdzie przez całe rozgrywki otrzymał jedenaście szans w Turnieju Otwarcia oraz Zamknięcia. Do tego doszło jedno spotkanie w play-off, a także debiut na arenie międzynarodowej. Z kolei w fazie grupowej Copa Libertadores uzdolniony nastolatek zanotował występ w ostatniej potyczce z peruwiańskim Sportingiem Cristal, przeciwko któremu udało mu się notabene zaliczyć asystę.


Walka o sukces reprezentacyjny

Valverde w kadrze młodzieżowej był obecny już od kategorii U-15 i także wtedy udało mu się osiągnąć pierwszy sukces. W 2013 roku wraz z kolegami wywalczył wicemistrzostwo na dobrze obsadzonym turnieju w Meksyku. Pomocnik Peñarolu zdobył bramkę w fazie grupowej przeciwko Brazylii, co przyczyniło się do remisu 2:2, który w ostatecznym rozrachunku był dla La Celeste kluczowy przy awansie do dalszych gier.

Dwa lata później wziął udział w Mistrzostwach Ameryki Południowej do lat 17 i już w pierwszej fazie turnieju zademonstrował fantastyczną skuteczność, notując cztery bramki w trzech kolejkach. W rundzie finałowej Urugwajczycy zaprezentowali się jednak znacznie gorzej i w ostatecznym rozrachunku zajęli dopiero piątą lokatę. Valverde, autorowi siedmiu trafień, na pocieszenie przypadł tytuł wicekróla strzelców imprezy.

Podczas gdy europejskie federacje posiadają reprezentacje młodzieżowe z kilku kolejnych roczników, w Ameryce Południowej najważniejsze są kadry U-15, U-17 oraz U-20. Ma to związek z polityką światowej organizacji piłkarskiej, która właśnie w tych dwóch ostatnich kategoriach wiekowych organizuje mundiale. Dla Federico przeskok do rywalizacji z dwudziestolatkami nie okazał się jednak żadnym problemem. Co więcej, już od początku został obdarzony przez selekcjonera sporym zaufaniem i cieszył się w drużynie na tyle dużym szacunkiem, że w drugim meczu mistrzostw został wyznaczony do wykonania rzutu karnego, który zamienił na bramkę.

Pomocnik miał również szansę na udział w tegorocznym Sudamericano U-20, lecz zgody na jego wyjazd nie wyraził Real Madryt. Valverde ma czego żałować, gdyż trener Los Charruas bardzo na niego liczył, a ponadto młodzi Urugwajczycy okazali się na turnieju kontynentalnym bezkonkurencyjni. Dzięki temu zagwarantowali sobie także przepustki na Mistrzostwa Świata w tej kategorii.


Srebrny mundial

Czempionat organizowany pod egidą FIFA został rozegrany w maju w Korei Południowej i tym razem selekcjoner Fabián Coito mógł liczyć na utalentowanego gracza. Młodzieżowy mundial rozpoczął się dla La Celeste doprawdy wyśmienicie. Urugwajczycy już po dwóch meczach zapewnili sobie awans do 1/8 finału dzięki zgarnięciu kompletu punktów. Na zakończenie zmagań grupowych padł remis 0:0 z RPA, a Valverde jako defensywny pomocnik zagrał we wszystkich spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym. Na uwagę zasługuje fakt, że jego kadra nie straciła w pierwszej etapie turnieju ani jednej bramki!

W fazie pucharowej pierwszym rywalem podopiecznych Coito była Arabia Saudyjska i ponownie lepsi okazali się gracze z Ameryki Łacińskiej, wygrywając minimalnie 1:0. W ćwierćfinale dużo trudniejszym przeciwnikiem okazała się Portugalia, która już w 1. minucie objęła prowadzenie. Mimo wyrównania Urugwaju, przed przerwą gracze z Półwyspu Iberyjskiego zdołali ponownie zdobyć bramkę. Po zmianie stron zespół przegrywający wywalczył rzut karny, a skutecznie wyegzekwował go właśnie Valverde. Ten sam zawodnik po raz drugi okazał się nieomylny z jedenastu metrów w serii rzutów karnych, po której udało się Los Charruas awansować do półfinału MŚ U-20.


Gol strzelony Portugalii niespodziewanie pociągnął za sobą pozaboiskowe konsekwencje. Valverde celebrując tamto trafienie naciągnął skórę na skroniach imitując skośne oczy. Jako że mundial był rozgrywany na Dalekim Wschodzie, FIFA dopatrzyła się w tym geście znamion rasizmu i rozważała karę dyscyplinarną wobec zawodnika. Pomijając wpisanie się we wszechobecną polityczną poprawność, reakcja światowej federacji futbolu okazała się zbyteczna, gdyż intencje piłkarza były zgoła inne – pozdrowił on w ten sposób swojego przyjaciela, a podobne „cieszynki” wykonywał już kilka lat temu poza azjatycką ziemią. W porę wykazano się jednak zdrowym rozsądkiem i zrezygnowano z badania sprawy.


Od momentu awansu do strefy medalowej widać było w poczynaniach Urugwajczyków coraz większe zmęczenie. W półfinale La Celeste zmierzyli się z jedną z rewelacji turnieju – reprezentacją Wenezueli. Awans do decydującej rozgrywki wydawał się praktycznie pewny, ale w doliczonym czasie gry rywale wyrównali, a następnie lepiej wykonywali rzuty karne. Valverde mógł mieć jednak czyste sumienie, wszak swojej „jedenastki” nie zmarnował. W pojedynku o brązowy medal z Włochami piłkarze Coito po raz trzeci musieli przystąpić do serii rzutów karnych, po bezbramkowym wyniku po 120 minutach rywalizacji. Federico rozpoczął tę „wojnę nerwów” i znowu okazał się bezbłędny, lecz następnie trafiali już tylko reprezentanci Italii.

Trener Urugwaju podczas koreańskiego czempionatu preferował ustawienie 1-4-1-4-1, w którym rolę łącznika pomiędzy defensywą a formacją środka pola pełnił właśnie Valverde. Ze swojego zadania gracz Realu Madryt Castilla wywiązał się bardzo dobrze i prezentował dość dojrzały jak na swój wiek futbol. Pomimo ukończenia turnieju poza podium, indywidualna postawa wychowanka Peñarolu została dostrzeżona przez ekspertów, którzy przyznali 18-latkowi Srebrną Piłkę dla drugiego najlepszego piłkarza mistrzostw (lepszy okazał się jedynie Dominic Solanke z Anglii – przyp. red.).




Czas na LaLiga!

Sezon 2016/17 Valverde spędził w rezerwach Realu, które obecnie grają na poziomie Segunda División B i był tam podstawowym graczem. Na początku był próbowany jako ofensywny pomocnik, co było jego domeną jeszcze dwa lata temu, ale ostatecznie jego przeznaczeniem wydaje się gra bardziej w głębi pola i destrukcja. Raz Urugwajczyk zagrał nawet na środku obrony, a zespół nie stracił wówczas bramki. Za ten występ zebrał zresztą pochwały od trenera:

„Jestem bardzo zadowolony z Federico. To świetny gracz, który zaadaptował się w klubie oraz kraju w niewiarygodny sposób. Zawsze bardzo dobrze radzi sobie w środku pola, a dziś rozegrał udaną partię jako stoper, co było jego pierwszym takim doświadczeniem. A nie mieliśmy nawet czasu przeszkolić go na tej pozycji!”

Santiago Solari po meczu z Gernika Club

Dalsza gra na trzecim poziomie rozgrywkowym byłaby wręcz karą dla Valverde, ale nastolatek nie dysponuje jeszcze umiejętnościami i doświadczeniem, które pozwoliłyby uczynić go członkiem mistrzowskiej ekipy Zinédine’a Zidane’a. W związku z tym najbliższą kampanię obiecujący pomocnik spędzi na wypożyczeniu w Deportivo de La Coruña, gdzie o regularną grę będzie znacznie łatwiej. Za kilkanaście miesięcy Federico skończy dwadzieścia lat, czyli będzie w wieku, w którym szansę w pierwszej ekipie Los Blancos otrzymał powracający z wypożyczenia do Espanyolu Marco Asensio. W ubiegłym sezonie świetnie w barwach Alavés prezentował się z kolei Marcos Llorente, lecz dla niego ostatecznie zabrakło miejsca na Santiago Bernabéu. Niemniej jednak rodowity madrytczyk zapracował sobie na kontrakt w Realu Sociedad, a Królewscy zapewnili opcję odkupu 22-letniego pomocnika w przyszłości.


Pozycje defensywne kojarzą się głównie ze zdobywaniem doświadczenia, ale coraz więcej młodych graczy potrafi skutecznie łączyć występy w obronie i pomocy. Na poziomie juniorskim Valverde udowodnił już, że brak rytmu meczowego można nadrobić umiejętnościami, a jego talent w niedługim czasie powinien w pełni eksplodować. To właśnie Urugwajczyk wydaje się zatem naturalnym kandydatem do miana objawienia sezonu 2017/18 w LaLiga, o ile nadal będzie trzymał się obranego kursu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *