BBNdHPW

Do niedawna na linii sport-polityka dominował raczej trend, wedle którego to przedstawiciele władz chcieli ocieplać swój wizerunek lub też wykorzystywać eksponowane stanowisko jako element negocjacji przy próbie osiągnięcia partykularnych celów. Od jakiegoś czasu wiatr zmienił jednak kierunek i teraz to piłkarze znacznie częściej garną się do sejmowych ław po „zawieszeniu butów na kołku”. Na kanwie ostatnich doniesień o  starcie Tomasza Frankowskiego w wyborach do Europarlamentu postanowiliśmy przybliżyć sylwetki tych, którzy po rozstaniu z futbolem zdecydowali się rozpocząć nowy, dosyć ryzykowny etap swojego życia oraz wykorzystać zgromadzony na boisku kapitał, by przekuć go na grunt kariery politycznej.

1. George Weah

Źródło: African Arguments
Źródło: African Arguments

Niewątpliwie największy polityk w gronie byłych piłkarzy. Po zakończeniu sportowej kariery laureat Złotej Piłki z 1995 roku bardzo chciał pomóc ukochanej ojczyźnie, którą targały liczne wojny domowe. Konflikty o podłożu politycznym praktycznie doszczętnie niszczyły Liberię. Weah rozpoczął od współpracy z UNICEF-em i pomagał przede wszystkim dzieciom z ubogich rodzin oraz małoletnim żołnierzom, którym starał się zapewnić edukację i dostęp do wiedzy. W swoim kraju stworzył liczne ośrodki, gdzie oprócz ukochanego przez niego futbolu, dzieci mogły nabywać nowe umiejętności. Po złożeniu urzędu przez dyktatora Charlesa Taylora, w 2005 roku w Liberii rozpisano nowe wybory prezydenckie, w których były napastnik Milanu kandydował z ramienia Kongresu Partii Demokratycznej. W pierwszej turze udało mu się zdobyć 30% głosów, głównie dzięki poparciu młodzieży, jednak tamtejsi politycy zarzucali Weahowi brak wymaganego wykształcenia, przez co w drugiej turze musiał uznać wyższość Ellen Johnson–Sirleaf. Porażka wyborcza nie zniechęciła go, wręcz przeciwnie – zdał maturę, dostał się na Uniwersytet, a w 2014 roku również do Senatu. Jak się okazało, nie było to ostatnie słowo popularnego „Sleepy Joe”, bowiem od 22 stycznia 2018 roku piastuje stanowisko Prezydenta Republiki Liberii.


2. Romario

Źródło: MercoPress
Źródło: MercoPress

Wiecznie uśmiechnięty, nonszalancki, często podchodzący z dystansem do swoich piłkarskich obowiązków. Osobistą przemianę legendarnego brazylijskiego snajpera zapoczątkowała córka, która przyszła na świat z zespołem Downa. Po tych traumatycznych wydarzeniach Romario bardzo mocno zaczął angażować się w kampanie społeczne, w ramach których często spotykał się z chorymi dziećmi. Kiedy i to przestało mu wystarczać, 70-krotny reprezentant Canarinhos rozpoczął starania o mandat do Izby Deputowanych (odpowiednik polskiego Sejmu – przyp. red.), chcąc reprezentować wszystkich tych, którzy nie mają realnej możliwości walki o swoje prawa. Na byłego gracza m.in. FC Barcelony swój głos oddało blisko 150 tys. Brazylijczyków, co w efekcie dało bardzo dobry, szósty rezultat. Na początku swojej kariery politycznej Romario postulował głównie o wszelkie udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, a dopiero w drugiej kolejności wypowiedział wojnę korupcji, która targała brazylijską piłką. Warto podkreślić, że swoją obecną pracę mistrz świata z 1994 roku traktuje bardzo poważnie i choć jego rezydencja jest oddalona od Parlamentu o ponad 900 kilometrów, mógł się pochwalić jedną z najlepszych frekwencji spośród wszystkich deputowanych!


3. Pelé

Źródło: The Nation
Źródło: The Nation

W 1995 roku, po zwycięstwie Fernando Henrique Cardoso w wyborach prezydenckich w Brazylii, „Król Futbolu” został powołany na stanowisko Ministra Sportu. Nie był wprawdzie wybitnym politykiem, jednak piastował swój urząd przez 3 lata, co może świadczyć o tym, że mimo wszystko radził sobie w nowej rzeczywistości dość przyzwoicie. W czasie swojej kadencji Pelé dzierżył tekę ministra nadzwyczajnego, a dzięki zajmowanemu stanowisku mógł nie tylko dbać o rodzimy sport, ale również promować swój kraj na całym świecie, m.in w Chinach czy Stanach Zjednoczonych, gdzie miał przyjemność spotkać się z prezydentem USA, Billem Clintonem i dać mu krótką lekcję futbolu. W następnych latach legenda Santosu aktywnie angażowała się w akcje promocyjne, pracując m.in w kampanii na rzecz przyznania Brazylii mundialu w 2014 roku oraz Komitecie Olimpijskim, który wywalczył dla „Kraju Kawy” letnie IO w 2016 roku.


4. Jan Tomaszewski

Źródło: Newsweek
Źródło: Newsweek

Człowiek, który zatrzymał Anglię na Wembley, jeszcze w czasie swojej piłkarskiej przygody aktywnie angażował się w liczne debaty polityczne. Już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zasilił szeregi Ruchu Odrodzenia Narodowego, notabene popierającego wprowadzenie stanu wojennego. Następnie wspierał Lecha Kaczyńskiego w walce o fotel prezydenta RP, a później, z ramienia partii Prawo i Sprawiedliwość, udało mu się uzyskać mandat Posła na Sejm VII kadencji. W kolejnych latach zdecydował się jeszcze na „transfer” do Platformy Obywatelskiej, co spotkało się z dużą krytyką środowiska, a w dalszej perspektywie brakiem mandatu na Sejm kolejnej kadencji. Nie wiadomo, czy jest to już definitywny koniec przygody Tomaszewskiego z polityką, jednak na chwilę obecną wydaje się, że raczej tak…


5. Roman Kosecki

Źródło: Wprost
Źródło: Wprost

Ze wszystkich polskich sportowców zdecydowanie najbardziej „utytułowany”, jeśli chodzi o karierę polityka, wszak aż cztery razy udało mu się uzyskać mandat. Kosecki w sejmowych ławach zasiadał w V, VI, VII i VIII kadencji z ramienia Platformy Obywatelskiej, co tylko podkreśla popularność i zaufanie, jakim obdarzono byłego napastnika Atlético Madryt. Oprócz kariery sejmowej Kosecki równocześnie piastował także funkcję wiceprezesa PZPN. Główną sferą jego zainteresowań podczas obrad przy ul. Wiejskiej w Warszawie były oczywiście sprawy związane ze sportem. Popularnemu „Kosie” nie udało się co prawda w spektakularny sposób odznaczyć swojej działalności politycznej, jednak warto docenić jego aktywność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *