5a8aaa8874758fc619000001

Gdy 27 listopada ubiegłego roku Vincenzo Montellę na stanowisku trenera Rossonerich zastąpił ówczesny opiekun Primavery, Gennaro Gattuso, AC Milan znajdował się w głębokim kryzysie. 18-krotny mistrz Italii zajmował miejsce zaledwie w drugiej połowie stawki i grał beznadziejny futbol, od oglądania którego bolały oczy. Niespełna trzy miesiące później ekipa z San Siro zrównała się w tabeli z zajmującą szóstą lokatę, zapewniającą udział w europejskich pucharach, Sampdorią i do czwartej pozycji, gwarantującej grę w eliminacjach do Champions League, mediolańczycy tracą osiem punktów. Coś, co jeszcze kilkadziesiąt dni temu wydawało się nierealne, powoli zaczyna nabierać rzeczywistych kształtów. Wszystko to przy wydatnym udziale nowego szkoleniowca, bezwarunkowo zakochanego w czerwono-czarnych barwach.

Popularny „Rino” obejmując posadę pierwszego trenera zastał drużynę rozbitą, w której nic nie działało poprawnie. Słaba gra, jeszcze gorsze wyniki, zawodzące w praktycznie każdym meczu największe gwiazdy zespołu, nijak nie pasowały do entuzjazmu i oczekiwań jakie rozbudziła letnia zmiana właścicielska i szalone mercato. Dodatkowo, akurat taki wybór Marco Fassone i Massimiliano Mirabelliego budził wiele wątpliwości, środowisko oczekiwało raczej wielkiego nazwiska w postaci np. Carlo Ancelottiego, a nie kolejnego (po Tassottim, Seedorfie, Inzaghim, Brocchim i Montelli) byłego piłkarza z niewielkim doświadczeniem.


„Gattuso jest naszym nowym trenerem. Jeśli będziemy mówić o nim, jak o kimś, kto ma tylko doholować drużynę do końca sezonu, to zniszczymy wszystko. Nie planujmy mu już na starcie pogrzebu. Daliśmy mu tę wielką szansę, zobaczymy, jak sobie poradzi”

Massimiliano Mirabelli o zatrudnieniu Gennaro Gattuso

Początek nie był jednak łatwy, liczba problemów do rozwiązania okazała się bardzo duża i niemożliwa do pokonania w kilka dni. Sam Gattuso początkowo zapowiedział, że nadal będzie kontynuował eksperyment Montelli dotyczący gry trzema środkowymi obrońcami. Inauguracja z „Rino” na ławce przypadła na mecz z Benevento, które do tego momentu nie zdobyło w lidze nawet punktu. Wydawało się, że jest to idealny czas na zmianę szkoleniowca, finalnie jednak, zamiast udanego, spokojnego debiutu, przyszedł wstyd na cały piłkarski świat.


Kolejna, kompromitująca porażka w Lidze Europy z chorwacką Rijeką definitywnie odwiodła wychowanka Perugii od pomysłu gry trójką obrońców, która od samego początku nie funkcjonowała poprawnie. Do świąt Bożego Narodzenia Milan pokonał Bolognę, rozbił 3:0 Hellas w Pucharze Włoch, a następnie dwukrotnie skompromitował się w lidze przegrywając z klubem z Verony oraz Atalantą. Optymiści widzieli poprawę w organizacji gry, pesymiści przypominali, że strata do miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów (co było celem na bieżące rozgrywki) wzrosła do osiemnastu punktów, a za pasem ćwierćfinał Coppa Italia z lokalnym rywalem. Od tego momentu stało się jednak coś niewytłumaczalnego, a wszystko zaczęło się od wyszarpanego z gardła Interu, pucharowego zwycięstwa.


Od tego spotkania Rossoneri rozegrali dziesięć spotkań, legitymują się bilansem 7-3-0, strzelając przy tym szesnaście bramek i tracąc zaledwie cztery. Co niemniej ważne, wreszcie klub odzyskał tych, od których od samego początku oczekiwano najwięcej, a którzy regularnie zawodzili. Bonucci, Biglia, Kessie, Çalhanoğlu to cztery kluczowe ogniwa, które wreszcie zaczęły odgrywać główne role w czerwono-czarnej układance. Świetnie w ostatnim czasie spisują się młodzi gracze, jak Romagnoli, Calabria czy Cutrone, u całej drużyny natomiast widać wielkie zaangażowanie i chęć podążania za swoim opiekunem. Stworzony kolektyw funkcjonuje coraz lepiej i z każdej dosłownie strony płyną pochwały w kierunku legendy włoskiej piłki.

„To było piękne widzieć, jak wdrożył się w bardzo trudną sytuację, w której został wezwany. Rino odbudował Milan pod względem psychologicznym i fizycznym”

Marcello Lippi


„Mamy nadzieję, że trener nie jest tu przejściowo. Stworzył coś pięknego. Nie ma ochoty zakończyć w tym miejscu, chciałby kontynuować także w przyszłym sezonie. To zdolny trener i może spisywać się dobrze”

Giacomo Bonaventura

Gattuso zrezygnował z tego, co kierowano jako jeden z zarzutów do jego poprzednika – szalonych wręcz rotacji. Montella w 22 z 23 spotkań obecnego sezonu wystawiał inna jedenastkę, co nawet przy tak licznej kadrze jak ta Milanu, wydaje się nieprawdopodobne. Były trener Pisy praktycznie od samego początku zaufał natomiast określonej liczbie graczy, którzy mieli dzięki temu okazję na zgranie, wzajemne zrozumienie i wypracowanie mechanizmów, które pozwalają osiągać coraz lepsze wyniki. Co zrozumiałe, z tego powodu niektórzy (jak chociażby Musacchio, Abate, Locatelli czy Montolivo) grają mało lub prawie wcale, jednak, przynajmniej na razie, nikt nie uskarża się na zbyt małą liczbę minut i cierpliwie czeka na swoją szansę.

„W tej chwili wydaje się, że nie obdarzam innych zaufaniem, ale nie o to chodzi. Jesteśmy obecnie w dobrej formie i chcę tym wszystkim pozytywnym rzeczom nadać ciągłość. Przyjdzie moment także dla pozostałych i mówię to z pełnym przekonaniem. Fakt, że dokonuję niewielu zmian, bierze się z tego, że gracze szybko odzyskują siły i nie widzę u nich zmęczenia”

Gennaro Gattuso o niewielkich zmianach w składzie

Jednocześnie, co widać na każdym kroku, wszyscy zdają się mieć świadomość, że ostatnie dobre wyniki tak naprawdę niewiele znaczą w kontekście całego sezonu, bo tak naprawdę jest to początek długiej i wyboistej drogi do osiągnięcia celu.


Przed Milanem teraz kluczowy okres. Drużyna zaczęła osiągać wyniki na miarę swoich niemałych możliwości, jednak fatalna pierwsza część sezonu sprawia, że ostatnia świetna forma wystarczyła zaledwie do złapania kontaktu z drużynami walczącymi o udział w Lidze Europy. Do Champions League wciąż daleka droga, a w najbliższych dniach dojdzie do prawdziwej weryfikacji Rossonerich. Po rewanżowym starciu 1/16 Ligi Europy z Łudogorcem Razgrad, w przeciągu tygodnia dojdzie do rywalizacji z Romą, Lazio i Interem, które mogą na nowo zdefiniować cele na bieżącą kampanię.

Wydaje się jednak, że niezależnie od tego czy uda się wywalczyć miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, Gattuso pokazał wystarczająco wiele by zostać obdarzonym zaufaniem na kolejny sezon. Były piłkarz na ławce trenerskiej, oddany klubowym barwom, to często marzenie fanów, jednak (jak pokazują przykłady wcześniejszych szkoleniowców Milanu) nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Wiele wskazuje na to, że w przypadku Rino ta tendencja może się całkowicie odwrócić. Sam zainteresowany wypowiada się o tym z wielką pokorą, ale i dystansem, stawiając dobro klubu ponad własne.

„Moim marzeniem jest trenowanie tego zespołu przez czterdzieści lat. Mam wiele do nauki. Zobaczymy, jak to się skończy, ale to nieważne, czy Gattuso zostanie czy odejdzie. Najważniejszy jest Milan.. To dla mnie wielki zaszczyt i marzenie. Mam nadzieję, że potrwa to jak najdłużej „

Gennaro Gattuso o przyszłości

Wiele wskazuje na to, że Milan znalazł w końcu kogoś odpowiedniego na stanowisko szkoleniowca, kto spróbuje odbudować potęgę czerwono-czarnych barw. Jednego można być w tej sytuacji pewnym. Nawet jeśli obecnemu trenerowi zabraknie umiejętności, to z całą pewnością nie będzie można mu odmówić oddania, zaangażowania i całkowitego poświęcenia się dla dobra klubu. Klubu, który od kilku tygodni mozolnie wspina się w tabeli Serie A, walczy nadal na trzech frontach i zobaczył wreszcie światełko w tunelu, w którym przebywa stanowczo za długo.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *