mini_2019-09-14-BARCELONA-VALENCIA-16

Do stolicy Katalonii zawitał ledwie kończąc dziesiąty rok życia, kiedy to włodarze Blaugrany po cichu podsunęli mu pod nos kontrakt, poniekąd grając na nosie Sevilli, z którą wtedy związany był utalentowany chłopiec. Na oku miał go również madrycki Real i wierząc słowom ojca piłkarza, kierownictwo Los Blancos oferowało perspektywicznemu juniorowi nawet większe pieniądze, jednak to działacze z Camp Nou okazali się bardziej skuteczni. Dzisiaj, po blisko siedmiu latach spędzonych w La Masii, młodziutki skrzydłowy ma już za sobą debiut w pierwszej drużynie Barçy, a dzięki bramce zdobytej przeciwko Betisowi stał się również najmłodszym strzelcem w historii katalońskiego klubu.

Ansu, a właściwie Anssumane Fati przyszedł na świat w 2002 roku w malutkim afrykańskim państwie – Gwinei Bissau. Stamtąd jednak dość szybko, bo w wieku 6 lat, przeprowadził się do Hiszpanii, gdzie przebywał na stałe jego ojciec, Bori, który – jak sam wspomina – nie wiedział nawet, że jego syn grał w Afryce w piłkę! Dopiero po jego przybyciu na Półwysep Iberyjski przekonał się, że nie tylko gra, ale przejawia również spory talent, co szybko zostało dostrzeżone przez miejscowych skautów. W wywiadzie dla radia COPE Fati senior opowiadał, że nie mógł wyjść z podziwu, gdy pierwszy raz zobaczył w akcji swoją latorośl biegającą między rówieśnikami, jakby byli pachołkami treningowymi.


Młodzian dorastał w małym miasteczku Herrera, oddalonym około 120 km od Sevilli, zatem naturalnym było, iż to właśnie w czołowym klubie z Andaluzji rozpoczął swoją poważną przygodę z futbolem. Mając na uwadze wspomniany już wcześniej ogromny talent chłopca, nie minęło sporo czasu, zanim zarzuciły na niego sieci największe firmy LaLiga, z Realem i Barceloną na czele. Po wstąpieniu w szeregi La Masii już w pierwszym sezonie Ansu, do spółki z obecnym zawodnikiem Realu – Takefusą Kubo (aktualnie na wypożyczeniu w RCD Mallorca – przyp. red.), stworzył zabójczy duet, aplikując rywalom aż 130 bramek!

„Jestem w świecie futbolu już prawie 50 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego! Ma wielką osobowość, niczego się nie boi. Wystarczy tylko spojrzeć na niego na boisku i to wszystko od razu widać.”

Pérez Mena, dyrektor szkółki Sevilli w Herrerze

Spektakularne występy w młodzieżowych zespołach i zatrważająca liczba bramek, jakie wówczas strzelał, tylko podsycała rosnące zainteresowanie wokół genialnego nastolatka, aczkolwiek w katalońskiej szkółce już dawno wiedzieli, że mają do czynienia z kolejną perełką. Ze względu na kary nałożone na Barcelonę Ansu stracił wprawdzie blisko dwa sezony, jednak w kampanii 2016/17 wrócił do gry i z sukcesami reprezentował barwy zespołu z kategorii Juvenil B. Po tym kolejnym udanym sezonie został przesunięty do wyższego rocznika – Juvenilu A, i to właśnie tam na dobre rozpętał lawinę spekulacji co do swojej osoby. Mimo tego, że przygodę z piłką rozpoczynał jako „dziewiątka”, trener zespołu młodzieżowego FCB zaproponował mu grę na lewym skrzydle, by mógł wykorzystać swoje walory szybkościowe oraz poprawić drybling. Jak się później okazało, Fati po raz kolejny nie zawiódł, a wspomniane rozgrywki zakończył jako najlepszy strzelec zespołu, pomimo zmiany pozycji na boisku.

Wiara, jaką Katalończycy pokładają w nastoletnim atakującym nie ogranicza się tylko do pustych deklaracji. Aktualny kontrakt wiąże Afrykańczyka z klubem z Camp Nou aż do 2022 roku, a klauzula wykupu opiewa na bagatela 100 mln €! Cena może szokować, jednak gdy weźmiemy pod uwagę wszystkie atrybuty młokosa, zdumiewa nieco mniej. Fati mierzy 178 cm wzrostu i jak na 16-letniego zawodnika jest bardzo dobrze zbudowany fizycznie, co już wyróżnia go spośród większości technicznie usposobionych graczy Barçy. Poza tężyzną, charakteryzuje się także ponadprzeciętną szybkością, jak przystało na skrzydłowego, dużą odwagą oraz niekonwencjonalnym i skutecznym dryblingiem, dzięki któremu dużo łatwiej jest mu zyskać przewagę na swojej flance. 56 goli w 29 meczach poprzedniego sezonu właściwie mówi samo za siebie. Ansu doskonale odnajduje się w polu karnym rywali, a jego wizją gry już teraz zachwyca się wielu obserwatorów hiszpańskiego futbolu. Te pochlebne opinie potwierdzają zresztą liczby. Innym z atutów młodego skrzydłowego jest uniwersalność. Diamencik Blaugrany potrafi bardzo dobrze odnaleźć się na niemal każdej pozycji w ofensywie, co dodatkowo pomaga mu wybijać się na tle rówieśników i pozwala nad wyraz udanie debiutować w LaLiga.

„Jego umiejętności pozwalają mu na grę praktycznie na każdej pozycji w ataku. Może grać na pozycji nr „7”, „9”, „11” i „10”. Jest bardzo wszechstronny – to czyni największą różnicę. Poza tym jest bardzo szybki. Ma olbrzymią wyobraźnię. To po prostu naturalny, wrodzony talent. To ten typ zawodnika, który uwielbiał grać godzinami na ulicach. Podobnie było z Messim…”

Albert Puig, były dyrektor techniczny La Masii

Jak na gołowąsa przystało, Ansu poza swoimi naturalnymi walorami czy zaletami okazuje na boisku także pewne ułomności i o nich tez należałoby wspomnieć. Jedną z podstawowych, najbardziej rzucających się w oczy, stanowi jego decyzyjność. Nie jest niczym zaskakującym, iż tak młodych zawodników często ponosi jeszcze fantazja i chcą aż nadto wyróżnić się niekonwencjonalnym zagraniem. Tymczasem takim podejściem można nierzadko bardziej sobie zaszkodzić niż pomóc, a w przypadku Fatiego da się dostrzec pewną dozę samolubności. W wielu sytuacjach z ubiegłej kampanii Fati wolał sam próbować pokonać bramkarza zamiast podać futbolówkę do lepiej ustawionego kolegi, co nie zawsze przynosiło korzyść zespołowi. W gronie takich wirtuozów futbolu można być jednak pewnym, że kto jak kto, ale akurat oni szybko wybiją mu z głowy wszelkie przejawy boiskowego egozimu. W końcu FC Barcelona to coś więcej niż klub.


Wejście do pierwszego zespołu mistrza Hiszpanii młodziutkiego Anssumane jest piorunujące. Nawet obserwujący go na co dzień trenerzy nie spodziewali się chyba, że po trzech meczach uzdolniony skrzydłowy będzie miał na koncie dwie bramki i asystę, tym bardziej, że Duma Katalonii mierzyła się z naprawdę solidnymi ekipami (Real Betis i Valencia – przyp. red.). Jeżeli piłkarski rozwój Fatiego dalej będzie postępował w równie błyskawicznym tempie, to już niedługo sympatycy Barcelony będą mogli porzucić wszelkie obawy o przyszłość swojego ukochanego klubu, kiedy buty na kołku zawiesi Leo Messi.


Sodówka mu raczej nie grozi – filozofię klubu przyswajał sobie bowiem od najmłodszych lat, co powinno uchronić go od wszelkich „odlotów”. Oby tylko omijały go kontuzje, wszak to właśnie one pokrzyżowały kariery wielu świetnie zapowiadających się zawodników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *