juventus-sassuolo-live-stream

W rywalizacji o scudetto pozostały już tylko dwie ekipy. Juventus, który w ostatnich latach ma prawdziwy monopol na zajmowanie pierwszego miejsca i Napoli, które marzy o zdetronizowaniu Starej Damy. Do zakończenia sezonu zostało dziewięć spotkań i obecny mistrz Włoch na dwa punkty przewagi nad ekipą Maurizio Sarriego oraz w perspektywie bezpośrednie starcie na własnym stadionie. Czy niezależnie od czekającej nas zapewne szalenie emocjonującej końcówki sezonu, tytuł znów trafi do ekipy z Turynu, która jeszcze raz powalczy o potrójną koronę i godne pożegnanie Gianluigiego Buffona? Czy jednak  grająca już tylko w lidze drużyna Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika do końca będzie walczyła o ostateczne zwycięstwo? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie już na tym etapie sezonu.

Po dwudziestu dziewięciu kolejkach Serie A, Juve ma dwa punkty przewagi nad drugim Napoli. W ostatnim czasie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wszystko sprzyja podopiecznym Massimiliano Allegriego.


Nawet gdy nie idzie, drużynie z Turynu udaje się finalnie zdobyć kolejne trzy punkty, które najpierw pozwalały dotrzymywać kroku liderującym do niedawna Azzurrim, aż w końcu spowodowały powrót na fotel lidera, tak wygodny w ostatnich latach. W tym roku Bianconeri rozegrali w lidze jedenaście spotkań, w których nie stracili ani jednej bramki! Zwyciężając w aż dziesięciu z nich jasno pokazali swoją siłę, tracąc jedynie punkty w najmniej spodziewanym momencie – remisując w ostatniej kolejce ze SPAL.

Nawet w sytuacjach, w których wydawało się, że nie mają prawa wygrać, zdobywali trzy punkty na arcytrudnym terenie w Rzymie, nokautując Lazio w doliczonym czasie gry. A, że strzał Paulo Dybali był jedynym celnym w tym spotkaniu? Cóż, o stylu nikt na koniec sezonu nie będzie pamiętał. Natomiast sposób w jaki padł jedyny gol w tym spotkaniu pokazuje, że futbolowy Bóg zdaje się czuwać nad Starą Damą.


Zresztą gdy spojrzymy na wyniki innych spotkań nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Juventus do maksimum wykorzystuje doświadczenie, którym emanuje na każdym kroku. Aż cztery z sześciu wyjazdowych spotkań rozgrywanych w tym roku, Bianconeri wygrali jedną bramką, oczywiście 1-0. Aż dziw bierze, że jedynym zespołem, który zabrał im jakiekolwiek punkty i z powrotem uczynił walkę o scudetto elektryzującą, było najsłabsze w tym gronie SPAL.


Nie inaczej jest w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Remis u siebie z Tottenhamem nie był najlepszym wynikiem, wiadomym było, że na Wembley Juventus musi zdobyć o jedną bramkę więcej od gospodarzy lub wysoko zremisować. Świetne widowisko, w którym przez ponad godzinę utrzymywał się rezultat korzystny dla Kogutów goście z Turynu odmienili na swoją korzyść w zaledwie trzy minuty i do końca pilnowali korzystnego rezultatu.


Teraz, w ćwierćfinale czeka ich spotkanie z Realem, a więc rewanż za ubiegłoroczny finał. Dwumecz zapowiada się szalenie interesująco, a Gianluigi Buffon i spółka, skoro do końcowego triumfu brakuje jeszcze tylko pięciu kroków, zapewne zrobią wszystko, by na (chyba już definitywne) zakończenie kariery przez swojego kapitana, wznieść puchar, który od lat spędza im sen z powiek i jest źródłem największych sportowych pragnień. I byłby cudownym zwieńczeniem wspaniałej kariery czterdziestolatka.

„Czasami wygrywaliśmy, czasami przegrywaliśmy. Prawda jest taka, że gdy przegrywasz z niektórymi drużynami, złożonymi z takich mistrzów, nie czujesz żalu i frustracji, które zazwyczaj towarzyszą przegranym. Mam nadzieję, że oni odczuwają podobnie! Jesteśmy maksymalnie zdeterminowani, by wygrać!”Gianluigi Buffon po wylosowaniu Realu Madryt.

Oprócz Serie A i Ligi Mistrzów, Juve pozostaje także w grze o Puchar Włoch, o który powalczy z odradzającym się Milanem. W półfinale pokonali dwukrotnie Atalantę Bergamo, oczywiście za każdym razem najniższym możliwym rezultatem, mając przy tym w rewanżu furę szczęścia w sytuacji, w której (przy bezbramkowym remisie) po strzale Alejandro Gomeza Gianluigi Buffon musiał albo wylecieć z boiska albo przynajmniej wyciągnąć piłkę z siatki. Ostatecznie piłka o centymetry minęła rękę interweniującego daleko poza polem karnym golkipera i finalnie wylądowała na słupku. Opatrzność? Przypadek? Zwykły fart?

Apetyty na potrójną koronę w Turynie są ogromne. Szanse pewnie dużo mniejsze, bo jednak to Real będzie faworytem dwumeczu w Champions League. Niemniej dopóki piłka w grze… W Pucharze Włoch został tylko jeden mecz, podczas którego może się wydarzyć wszystko, aczkolwiek to Bianconeri będą zdecydowanym faworytem. W lidze natomiast jedyną ekipą, która może zagrozić ekipie Allegriego jest Napoli. Napoli, które utrzymywało Juventus na dystans zaledwie jednego punktu, ale konsekwentnie co tydzień odpierało ataki wicelidera. Aż przyszedł dwumecz z Romą i Interem, w którym ekipa spod Wezuwiusza zdobyła zaledwie jeden punkt i straciła fotel lidera. Czy już definitywnie?

Podopieczni Maurizio Sarriego z całą pewnością mają dużo łatwiejszy terminarz. Trudne wydają się tylko trzy wyjazdy – do Mediolanu na spotkanie z ekipą Rossonerich, do Genui na starcie z Sampdorią i bezpośredni mecz w Turynie. Juve natomiast zmierzy się do końca sezonu i z Interem, i z Romą, i z Milanem. Przewaga dwóch punktów jest spora, niemniej nie sposób zignorować kalendarz, który do końca jest bardzo trudny i dodatkowo wzbogacony co najmniej dwumeczem z Realem.


Wydaje się, że Stara Dama nawet wygrywając bezpośredni pojedynek z Napoli, może finalnie oglądać ich plecy, jednak dużo bardziej prawdopodobne jest, że nietrącąca ostatnio prawie w ogóle bramek defensywa utrzyma swoją wysoką dyspozycję. Do czego to doprowadzi? Na tym etapie Równie prawdopodobne wydaje się to, że Juventus na koniec sezonu będzie się cieszył z potrójnej korony, jak i to, że polegnie na wszystkich frontach. Ciężko teraz przewidzieć przyszłość, bo scenariuszy jest naprawdę wiele. Jedno jest pewne, kończący karierę Gianluigi Buffon i jego koledzy zrobią wszystko, by na koniec sezonu cieszyć się z kolejnych sukcesów. Przecież przynajmniej mistrzostwo Włoch od wielu lat jest dla nich formalnością. I za niespełna dwa miesiące wszystko będzie jasne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *