Kapustka we Freiburgu - foto główne

Nie mogło być inaczej – po straconym roku na King Power Stadium Bartosz Kapustka postara się wrócić do optymalnej dyspozycji w niemieckim SC Freiburg. 20-letni pomocnik nie zawojował Anglii, a próg Premier League okazał się dla niego nie do przeskoczenia. Zmiana ligi powinna jednak wyjść popularnemu „Kapiemu” na dobre, tym bardziej, jeżeli spojrzymy na miejsce, gdzie wychowanek Tarnovii Tarnów prawdopodobnie zakotwiczy.


Fryburg Bryzgowijski – urokliwe miasto położone u podnóży potężnego Schwarzwaldu nad rzeką Dreisam, która swój żywot kończy w słynnym Renie. To właśnie tu w 1457 roku Albrecht VI Habsburg do spółki z Ludwikiem I Badeńskim ufundowali Albert-Ludwigs-Universität Freiburg. Chlubą miasta jest również Katedra Najświętszej Marii Panny uznawana za jedną z najwybitniejszych budowli architektury gotyku. Także tu w XXI wieku odnotowano najwyższą temperaturą zanotowaną w Niemczech (40,2 °C). Gdyby Bartosz Kapustka był turystą, można by śmiało powiedzieć, że wygrał los na loterii. Wygląda jednak na to, że nie będzie tu figurował jedynie w roli zagubionego polskiego podróżnika.

Przy Schwarzwaldstraße 193 swoją siedzibę ma natomiast SC Freiburg. Powiedzieć, że to drużyna, która w ostatnich latach zanotowała progres, to nie powiedzieć nic. Dewiza klubu, w którym przez długie lata trenerskie szlify zbierał były selekcjoner reprezentacji Kamerunu Volker Finke, a którego obecny szkoleniowiec mistrzów świata Joachim Löw jest najlepszym strzelcem w historii (81 bramek – przyp. red.), jest bardzo podobna do idei panującej u nowego pracodawcy innego z naszych młodzieżowych reprezentantów, Jana Bednarka. Dość powiedzieć, że najwyższym transferem w historii ekipy ze Schwarzwald-Stadion jest sprowadzenie Szwajcara Admira Mehmediego za 6 mln €, a mimo to Freiburg potrafi zaliczać stały progres. Filozofia klubu z Badenii-Wirtembergii jest bowiem prosta, acz skuteczna: należy wynajdywać perełki, a następnie dzięki harmonijnemu rozwojowi sprzedawać z zyskiem. To właśnie tutaj na szersze wody wypływali:

  • Pappis Demba Cissé – najlepszy strzelec w historii Freiburga na poziomie Bundesligi (37 goli), który do Niemiec przychodził za 1,5 mln €, a Newcastle United zapłaciło za niego aż 12 mln.
  • Matthias Ginter – mistrz świata z Brazylii z 2014 roku, który na turniej pojechał jeszcze będąc piłkarzem SCF, ale po mundialu przeniósł się do Borussii Dortmund, gdzie odgrywa coraz większą rolę.
  • Oliver Baumann – obecnie bramkarz Hoffenheim, uważany za jednego z najzdolniejszych niemieckich golkiperów.
  • Daniel Caligiuri – jedna z fundamentalnych postaci wicemistrzowskiego Wolfsburga z sezonu 2014/15.
  • Roman Bürki – aktualnie bramkarz Borussii Dortmund, reprezentant Szwajcarii, jeden z najlepszych zawodników w Bundeslidze na swojej pozycji.
  • Dennis Aogo – były reprezentant Niemiec, uczestnik finałów MŚ 2010, na których wywalczył brązowy medal (na turnieju już w barwach Hamburgera SV).
  • Ömer Toprak – zawodnik, który tego lata z Bayeru Leverkusen przeniósł się do Borussii Dortmund za 12 mln €, jeden z najlepszych środkowych obrońców ligi.
  • Sebastian Kehl – w Bundeslidze debiutował właśnie we Freiburgu, były kapitan i legenda BVB.


Do tej listy należy jeszcze dodać dwóch zawodników: Vincenzo Grifo i Maximilliana Philippa, znanego z występów na polskich boiskach podczas czerwcowego UEFA EURO U-21. Obaj w poprzednim sezonie byli najważniejszymi piłkarzami rewelacyjnej drużyny beniaminka, która zajęła siódme miejsce i do końca sezonu pozostawała w grze o europejskie puchary. Do raju z napisem Europa League zabrakło Freiburgowi zaledwie jednego remisu. Zarówno Grifo, jak i Philipp oczarowali jednak piłkarskie Niemcy i w przyszłym sezonie będą bronić barw dwóch Borussii – Włoch trafił do Mönchengladbach, zaś młodszy o rok Niemiec do Dortmundu.



Trenerem Freiburga i jego największą gwiazdą pozostaje charyzmatyczny Christian Streich. Pracujący od dwudziestu lat w klubie szkoleniowiec jest za naszą zachodnią granicą postacią niemal kultową, a we Freiburgu człowiekiem-instytucją. Słynie choćby z przedziwnego akcentu i złotych ust.

„Niektórym to już chyba musiało odbić, bo zaczęli nas nazywać małą Barceloną”

Christian Streich w 2013 roku, po spektakularnym sukcesie, jakim było zajęcie piątego miejsca w Bundeslidze

Sukces to tym większy, że kadrowo Freiburg od zawsze spisywany jest na straty. W Niemczech co lato mówi się, że szczytem marzeń drużyny znad Schwarzwaldu jest zajęcie piętnastego, ostatniego bezpiecznego miejsca w ligowej hierarchii. Drużyna od wielu sezonów jest chwalona za ofensywny styl gry, stąd efektowny przydomek Breisgau-Brasilianer, ale dysproporcje między potencjałem w ofensywie i defensywie są aż nadto widoczne. W poprzednich rozgrywkach podopieczni Streicha zdobyli 42 gole, ale aż 60 stracili.

Kapustka trafia zatem do drużyny dość specyficznej, ale ciekawej. Fryburczycy raczej ubiegłorocznej lokaty nie powtórzą, ale letnie wzmocnienia wyglądają obiecująco. Zwykło się mówić, że drugi sezon po awansie jest dla beniaminka najtrudniejszy, jednak spadek na Schwarzwald-Stadion nie powinien zajrzeć w oczy. Krzywdzącym byłoby zatem powiedzenie, że potencjalna nowa drużyna reprezentanta Polski jest za dobra na 2. Bundesligę, a za słaba na elitę.


Podstawową różnicą między Freiburgiem a Leicester, jaką powinien zauważyć Kapustka, jest brak presji. Po zdobyciu tytułu mistrza Anglii Lisy z miejsca stały się zespołem z aspiracjami, którego rywale zaczęli się obawiać. SCF nic nie musi, gdyż głównymi celami klubu są stabilna pozycja w Bundeslidze i wychowywanie młodych zawodników, by sprzedać ich z nawiązką. Brak awansu do europejskich pucharów przyjmowany jest więc tutaj ze spokojem, podobnie jak dwunaste czy nawet piętnaste miejsce. Każdy zna swoje miejsce w klubowej hierarchii, a trener cieszy się bezgranicznym zaufaniem zarządu. Freiburg z pewnością nie osłabia ligi mistrzów świata, a niekiedy dodaje jej jakości. Kapustka powinien zatem idealnie odnaleźć się we fryburskich realiach.

Breisgau-Brasilianer nie grają skomplikowanego futbolu, a wymagającej konkurencji były piłkarz Cracovii nie powinien się obawiać. Dotychczas na lewym skrzydle SCF grał wspominany Grifo, zaś jego konkurentem był Mike Frantz – zawodnik doświadczony, ale nie tak przebojowy jak Włoch. Atuty Kapustki, czyli drybling, szybkość i odwaga wejścia w pojedynek jeden na jeden, powinny być przydatne. Streich może próbować forsować reprezentanta Polski także na drugim skrzydle, gdzie zwolniło się miejsce po odejściu Philippa. Napastnicy klubu ze Schwarzwald-Stadion – Petersen i Guede – znakomicie radzą sobie w pojedynkach powietrznych, a to cenna wskazówka dla dysponującego niezłym dośrodkowaniem Kapustki.


Brutalne zderzenie z Premier League przyniosło Bartoszowi Kapustce wiele cennego doświadczenia. 20-latek jest bogatszy o treningi z zawodnikami mistrza Anglii, a teraz ma szansę trafić do klubu, gdzie nie spotka się z przytłaczającą presją. W grę wchodzi jeszcze transfer do Feyenoordu Rotterdam, ale na De Kuip konkretne wymagania z pewnością by się pojawiły – w końcu to świeżo upieczony mistrz Holandii. We Freiburgu natomiast brak zbędnego ciśnienia na sukces, a jak pokazały poprzednie lata, w takich warunkach można się skutecznie wypromować, co jest obecnie głównym celem 14-krotnego reprezentanta Biało-Czerwonych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *