Manchester City vs Sheffield Utd Kevin de Bruyne cross

W XXI wieku jeszcze nikt nie zdołał przekroczyć bariery 20 asyst w jednym sezonie Premier League. Lider drugiej linii Manchesteru City podejmie tę próbę już po raz trzeci. Dwukrotnie wygrywał klasyfikację najlepszych asystentów angielskiej elity, ale tym razem zamierza wreszcie zapisać się w jej annałach złotą czcionką.

Andrés Iniesta twierdził, że genialne podanie, które zamienia się w asystę, cieszy go w stopniu dalece większym niż zdobycie gola. Po zejściu z europejskiego firmamentu szybko doczekał się jednak godnego naśladowcy, również stawiającego dobro zespołu ponad indywidualne osiągnięcia. O tym, że Kevin De Bruyne należy do wąskiego grona genialnych kreatorów gry, miłośnicy wysokiej jakości futbolu wiedzieli od dawna. W trwającym sezonie nie tylko utwierdzają się w owym przekonaniu, ale zyskują równocześnie mocne argumenty w rozważaniach na temat najlepszego pomocnika minionej dekady w Premier League. Wśród kontrkandydatów Belga do tego zaszczytnego wyróżnienia znajduje się jego aktualny klubowy kolega – David Silva, który przez ostatnie lata pomagał wychowankowi KVV Drongen w zgłębianiu tajników perfekcyjnej kontroli nad piłką. Wiele wskazuje na to, że także w tym przypadku uczeń prześcignie mistrza, w dodatku czyniąc to w stylu iście spektakularnym.

Hiszpański mistrz świata oraz dwukrotny mistrz Europy podczas swojego blisko dziesięcioletniego pobytu na Etihad Stadium wykonał w ligowych meczach 89 podań zakończonych trafieniem do bramki. De Bruyne natomiast spędził w niebieskiej części Manchesteru dopiero połowę tego okresu, w dodatku naznaczonego kilkoma mniej lub bardziej poważnymi kontuzjami, a mimo to udało mu się wskoczyć na podium klasyfikacji czołowych asystentów dziesięciolecia w rozgrywkach, w których nie pozostawia się rywalom nadmiaru wolnej przestrzeni na boisku. Zachowując równie imponującą regularność, co w sierpniowych i grudniowych spotkaniach Premier League (11 meczów, 9 asyst), reprezentant De Rode Duivels będzie w stanie rozprawić się nie tylko z tym rekordem.


Wyzwanie na miarę talentu 28-letniego rozgrywającego Obywateli stanowi przebicie wyczynu Thierry’ego Henry’ego, który w sezonie 2002/03 aż dwudziestokrotnie popisywał się decydującymi zagraniami. Wówczas francuski atakujący wspierany był przez wysokiej klasy skrzydłowych, jak Robert Pirès czy Fredrik Ljungberg. W taktyce preferowanej przez Josepa Guardiolę wprawdzie nie ma miejsca dla klasycznych bocznych pomocników w stylu wspomnianej dwójki Kanonierów, tym niemniej De Bruyne również może liczyć na silną protekcję futbolowych adiutantów w osobach Bernardo Silvy, Riyada Mahreza, a także wspomnianego na wstępie Davida Silvy. Cały ten kwartet na przestrzeni dwudziestu dotychczasowych serii gier „wyprodukował” pozostałym partnerom (lub sobie nawzajem) aż 27 goli.

Kataloński menedżer City w swojej bogatej karierze szkoleniowej miał okazję prowadzić wiele wybitnych postaci odpowiedzialnych za dyrygowanie boiskowymi poczynaniami całego zespołu (duet Iniesta & Xavi Hernández, Toni Kroos, Xabi Alonso, Mario Götze), jednak nadal potrafi zachwycić się piłkarską poezją, jaką w obecnej kampanii tworzy belgijski wirtuoz ostatniego podania. Wyborna forma kadrowicza Roberto Martíneza często przykrywa też liczne niedostatki w grze defensywnej aktualnego mistrza Anglii, który na krajowym podwórku zdążył już ponieść pięć porażek.

„Zawsze był niesamowity, odkąd pracujemy razem. Jego zaangażowanie jest nieprawdopodobne. To spektakularny zawodnik! Jest prawdziwym wojownikiem i pomaga nam utrzymać wysoką intensywność gry; kiedy jest ustawiony nieco wyżej, bardzo pomaga w pressingu.”

Pep Guardiola o Kevinie De Bruyne

Ubiegły rok był pod wieloma względami jednym z najlepszych w karierze zawodnika nazywanego przez kolegów z szatni „Tumble Dryer” (z ang. suszarka). De Bruyne został razem z ekipą The Cityzens zdobywcą poczwórnej korony (mistrzostwo, FA Cup, EFL Cup, FA Community Shield), czego przedtem nie udało się dokonać żadnemu zespołowi na Wyspach. Od stycznia do grudnia bohater niniejszej rozprawy zaliczył 54 występy na wszystkich frontach, które okrasił 15 bramkami i 31 asystami. Ponadto był jednym z architektów awansu swojej drużyny narodowej na jubileuszowy turniej finałowy EURO 2020. W grupie ze Szkocją, Rosją, Cyprem, Kazachstanem oraz San Marino podopieczni byłego opiekuna Evertonu czy Wigan Athletic aplikowali rywalom średnio 4 gole na mecz, przechodząc – podobnie jak Włosi – suchą stopą przez cały cykl eliminacyjny.


Wyświetl ten post na Instagramie.

30/30 💪🏼🇧🇪

Post udostępniony przez Kevin De Bruyne (@kevindebruyne)

Trofeum zdobyte z reprezentacją to obecnie, obok triumfu w Champions League, największe sportowe marzenie De Bruyne. Na poprzednim mundialu do pełni szczęścia zabrakło niewiele, lecz brązowy medal Mistrzostw Świata 2018 z pewnością nie zaspokoił ambicji znakomitego pokolenia flamandzkiego futbolu, chcącego zostać zapamiętanym jako złota generacja. Nie tylko w klubie, ale i w kadrze popularny KDB otoczony jest całą kompanią ponadprzeciętnie kreatywnych graczy na czele z Edenem Hazardem. Nie bez powodu to Czerwone Diabły upatrywane są przez bukmacherów jako jeden z głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa w kontynentalnym czempionacie.

„On jest bardzo, bardzo dobry już od dłuższego czasu. Myślę, że teraz znajduje się w najlepszym momencie swojej kariery. Ten sezon rozpoczął na świeżości i z pełnym poczuciem tego, że gra na swoim najwyższym poziomie, a kiedy to robi, jest tak dobry, jak to tylko możliwe. Nie ma innego pomocnika na świecie, który byłby w stanie tworzyć partnerom taką przestrzeń, rozgrywającego, który wykonywałby podania takie, jak on. Niezmiernie cieszę się, że pasuje do naszej grupy.”

Roberto Martínez, selekcjoner reprezentacji Belgii (1. miejsce w rankingu FIFA)

Źródło: 90min.in
Źródło: 90min.in

W trakcie trwającego sezonu Kevin De Bruyne awansował do roli niekwestionowanego lidera zespołu Guardioli. Kończący długoletnią przygodę na Etihad Stadium David Silva doczekał się zatem znamienitego następcy, który jest w stanie zapewnić Manchesterowi City sukces, jakiego nie było dane doświadczyć wybitnemu członkowi ekipy La Furia Roja – w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych pod egidą UEFA. Sforsowanie pierwszej, lecz wyjątkowo trudnej przeszkody na drodze do finału w Stambule to wyzwanie, do jakich aspiruje urodzony w Drongen zawodnik. On akurat nie zalicza się do grona konformistów, o czym przekonał już przed sześcioma laty, kiedy to w poszukiwaniu dalszych możliwości rozwoju oraz regularnej gry zdecydował się definitywnie opuścić Stamford Bridge i wyjechać do Wolfsburga. Za kilka tygodni będzie mógł natomiast udowodnić kapitule organizowanego przez federację KBVB plebiscytu, że to właśnie on, a nie najdroższy nabytek w historii Realu Madryt (89 mln £ – przyp. red.) jest w tym momencie najlepszym piłkarzem z Belgii – jeśli wyrzuci Hazarda i spółkę poza burtę Champions League.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *