Jese-Rodriguez-and-Presnel-Kimpembe-PSG-vs-Lille-2016

Jesé Rodríguez przebył drogę od bożyszcza kibiców i ogromnej nadziei Realu Madryt do jednego z największych rozczarowań sezonu w całej piłkarskiej Europie. Ubiegłe rozgrywki okazały się dla hiszpańskiego skrzydłowego nieudane zarówno we francuskim Paris Saint-Germain, jak i w Las Palmas – zespole z jego rodzinnych stron. Po poważnej kontuzji kolana, która skończyła się serią operacji, kanaryjski talent wydaje się być już innym piłkarzem niż przed urazem. Czy 24-latek zdoła się pozbierać i osiągnąć poziom przynajmniej zbliżony do tego, który jeszcze niedawno wróżyli mu eksperci?

Sukcesor Raúla i Ronaldo

Do juniorskiej drużyny Królewskich Jesé trafił 10 lat temu. Warto wspomnieć, że jako 14-letni młodzian wzbudził również zainteresowanie Barcelony, jednak zdecydował się wówczas na ofertę z La Fábrica. W Castilli, a więc drugim zespole Los Blancos zdobył łącznie 32 gole w 80. meczach. Dobrze wiodło mu się także na polu reprezentacyjnym. Rodríguez zaliczył bowiem wszystkie kategorie wiekowe w kadrze Hiszpanii od U-16 aż do U-21, w każdej z nich zdobywając przynajmniej jedną bramkę. Moment debiutu w dorosłym zespole Realu przypadł na rozegrany w końcówce 2011 roku mecz Pucharu Króla z Ponferradiną, ale stałe miejsce w szerokiej kadrze 10-krotnych wówczas triumfatorów Ligi Mistrzów Jesé wywalczył sobie dopiero w sezonie 2013/14.

CpWW4v0XEAAnxND

Skrzydłowy z Las Palmas pełnił w drużynie Carlo Ancelottiego funkcję dżokera. Po dobrych występach z ławki otrzymał szansę gry w pierwszym składzie, odwdzięczając się włoskiemu szkoleniowcowi serią trzech meczów z golem na koncie. W mediach zaczęto przedstawiać go jako połączenie Cristiano Ronaldo i Raúla.

„Pod względem stylu gry Jesé jest bardziej podobny do Ronaldo, ale porównania z Raúlem, wzorem każdego wychowanka Realu, są nieuniknione. Rodríguez rozegrał wprawdzie znacznie mniej minut w swoim debiutanckim sezonie, ale poziom jego występów wcale nie odbiega od tego, który prezentował „El Siete”. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gole i asysty oraz statystyki Jeségo są bardziej spektakularne niż debiutującego Raúla”

Juan Ignacio Garcia-Ochoa (Marca) o pierwszym sezonie Jeségo w Realu


Początek końca

Jesé znajdował się więc na najlepszej drodze, by na dobre zadomowić się w pierwszym zespole Los Merengues. Aż do 2. minuty rewanżowego meczu 1/8 finału Champions League z Schalke 04 Gelsenkirchen. Na nodze Hiszpana niefortunnie wylądował Sead Kolašinac, wykluczając go z gry na ponad pół roku. Zdobytą parę miesięcy później Ligę Mistrzów dochodzący do zdrowia skrzydłowy świętował z kolegami w specjalnym bucie ortopedycznym. Mało kto przypuszczał wtedy, że to początek końca młodego gwiazdora w Madrycie…


Kanaryjczyk wrócił do gry na początku grudnia 2014 w meczu Pucharu Króla ze słabiutką Cornellą. Wydawało się, że Jesé szybko odzyska wielką formę, gdyż już w pierwszym spotkaniu po kontuzji zdobył gola ustalającego wynik na 5:0, a w następnej rywalizacji, z PFK Ludogorets Razgrad, dołożył asystę. Kolejne miesiące utwierdzały jednak w przekonaniu zarówno kibiców, jak i działaczy Realu, że do składu Królewskich powrócił już inny zawodnik niż ten, który przebojem wdzierał się do wyjściowej jedenastki. W 60. meczach, które zagrał w białych barwach po urazie, zanotował 11 goli i 9 asyst, co było raczej mizernym dorobkiem, jak na skrzydłowego bądź napastnika najlepszego klubu na Starym Kontynencie. Pogorszeniu uległy jednak nie tylko jego statystyki. Jesé wyraźnie kulał motorycznie i nie był tak przebojowy, jak wcześniej. Powoli stawało się jasne, że w naszpikowanej gwiazdami kadrze zespołu ze stolicy Hiszpanii wkrótce zabraknie miejsca dla spuszczającego z tonu wychowanka.



Paryskie nadzieje

Chociaż kolejni trenerzy Los Blancos nie stawiali na Jeségo, wciąż młody i perspektywiczny, a do tego już utytułowany piłkarz miał przed sobą wiele ciekawych opcji. Za przyszłość gwiazdki rodem z Gran Canaria odpowiadał Ginés Carvajal, będący jednym z topowych agentów w Hiszpanii (dziś z jego usług oprócz Jeségo korzystają m.in. Dani Carvajal czy Gerard Deulofeu, a w przeszłości do jego stajni należeli m.in. Gaizka Mendieta, Santiago Cañizares czy wspominany już Raúl – przyp. red.). Wybór padł na Paris Saint-Germain, do którego Jesé trafił za 25 mln €.

Źródło: Le Parisien
Źródło: Le Parisien

Paryż nie okazał się jednak dla 24-latka przesadnie gościnny. Podobnie jak w Madrycie, Rodríguez nie był w stanie wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie Les Rouge-et-Bleu, regularnie przegrywając rywalizację z Ángelem di Maríą i Lucasem Mourą. Nie brakuje opinii, że kolejne porażki Hiszpana miały także pozasportową przyczynę. Jesé „na pół etatu” został bowiem raperem, a jego profil na Instagramie aż ociekał złotem i wątpliwej jakości autopromocją.

Jak było naprawdę, wie zapewne tylko sam zawodnik. Niemniej półroczny pobyt skrzydłowego we Francji zakończył się druzgocącym bilansem – zaledwie 9 rozegranych meczów i jeden zdobyty gol.


Powrót do korzeni

Jesé zrozumiał, że na grę w PSG raczej nie ma co liczyć, dlatego przystał na wypożyczenie do Las Palmas – klubu ze swojego rodzinnego miasta. Kibice Los Amarillos wiele obiecywali sobie po swoim krajanie. Rodríguez został powitany przy Calle Fondos de Segura niczym gwiazda, a podczas swojego pobytu na Wyspach Kanaryjskich miał zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie na ulubionym lewym skrzydle niemal we wszystkich meczach ligowych. Niestety, ponownie nie spełnił pokładanych w nim nadziei, gromadząc ledwie 3 gole w 16. występach.


Przyszłość Hiszpana wciąż pozostaje niejasna. Mimo kiepskiego sezonu w jego wykonaniu, prezydent Las Palmas Miguel Ángel Ramírez zamierza zawalczyć o pozostanie Jeségo w klubie. Zainteresowana usługami skrzydłowego jest podobno także Fiorentina, która byłaby gotowa wyłożyć za niego 10 mln €. Wydaje się, że Paryżanie pozbędą się Rodrígueza bez żalu, jeśli tylko odzyskają choć część zainwestowanych w niego pieniędzy. Jedno jest niemal pewne – przez najbliższy czas nie zobaczymy 24-latka w barwach żadnego z topowych klubów Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *