Karbownik Sewilla grafika v4

Michał Karbownik to bez wątpienia najgorętsze nazwisko w Ekstraklasie – kto wie, czy nie od kilkunastu lat. Odkąd nastoletni obrońca Legii Warszawa pokazał się na ligowych boiskach, nie przestaje zadziwiać. Pochwały napływają zewsząd, a wartość rynkowa zawodnika rośnie z dnia na dzień. Menedżer młodego legionisty, Mariusz Piekarski wyjawił ostatnio, jakoby grasujący koronawirus stanął na przeszkodzie w finalizacji jednego z największych transferów w historii Ekstraklasy. Początkowo mowa była o czołowej czwórce hiszpańskiej elity, ale media sportowe szybko dotarły do źródła. Podobno o zdolnego radomianina mocno zabiegały najlepsze kluby ze stolicy Andaluzji – Sevilla FC oraz Real Betis. Czy to dobry kierunek dla jednego z najbardziej obiecujących polskich piłkarzy urodzonych już w XXI wieku?

Karbownik do składu warszawskiej Legii wskoczył pod koniec sierpnia – z pozoru na chwilę, ale wrażenie, jakie pozostawił po sobie uzdolniony defensor nie pozwoliło szkoleniowcowi Wojskowych zrezygnować z regularnego desygnowania go do gry. Od momentu profesjonalnego debiutu pozycja chwalonego zewsząd wychowanka w wyjściowej jedenastce wicemistrza Polski jest niepodważalna, a z każdym kolejnym meczem kurs na Ł3 zaczęli obierać skauci ze wszystkich topowych klubów Europy. 19-letni zawodnik na boiskach Ekstraklasy zaliczył dopiero 19 występów, a zdołał zanotować już sześć asyst, co jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym wejściem nastolatka w nasz ligowy futbol od niepamiętnych lat.


Za młodym diamentem aktualnego lidera Ekstraklasy przemawiają jednak nie tylko liczby. Karbownik jest chwalony przez osoby pracujące z nim na co dzień przede wszystkim za uniwersalność. Do tej pory najwięcej razy można było obserwować go na lewej obronie, co już samo w sobie jest rzadkością w przypadku defensorów z wiodącą prawą nogą. Jeśli wierzyć Piekarskiemu oraz osobom z otoczenia zawodnika, równie dobrze mógłby on występować na prawej stronie bloku obronnego oraz na obu skrzydłach. Żadna z wymienionych pozycji nie jest natomiast najbardziej optymalna dla utalentowanego legionisty. Menedżer piłkarza od wielu tygodni próbuje wpłynąć na Aleksandara Vukovicia, by ten wystawiał swojego nastoletniego podopiecznego w środku pomocy, czyli tam, gdzie ponoć czuje się najlepiej. Sytuacja, gdy prawonożny piłkarz występuje bliżej lewej strony boiska nie jest w obecnym futbolu zjawiskiem częstym, szczególnie na najwyższym poziomie, jednak warto również zastanowić się nad tym, pod jakim kątem zagraniczne kluby patrzą na młodzieżowego reprezentanta Polski.

Wydaje się, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w przypadku transferu Karbownika na Zachód będą występy na prawej stronie defensywy. Europejska czołówka woli bowiem zdecydowanie inwestować w sprawdzone rozwiązania, gwarantujące wysoki poziom jakości, za który de facto płaci sowite pieniądze. Ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której sztab szkoleniowy Sevilli, Realu Betis, czy innego renomowanego klubu hiszpańskiej elity rzuca Karbownika na głęboką wodę i wypróbowuje na pozycji mediapunty, zwłaszcza na początkowym etapie jego potencjalnej przygody z LaLiga Santander. Być może w dłuższej perspektywie okaże się to możliwe, choć należy pamiętać, że to w formacji defensywnej przebojowy młodzian zbiera pierwsze piłkarskie szlify, co paradoksalnie może stać się jego najmocniejszą kartą przetargową.

„Bardzo prawdopodobne jest, że ten transfer pobije rekord Radka Majeckiego. Prawdopodobnie mówimy tutaj o największym transferze w historii polskiej ligi i kwota na pewno będzie wysoka. Muszę jednak zaznaczyć, że zarówno ja, jak i sam Michał nie zwracamy większej uwagi na liczby. One nas nie interesują. Interesuje nas przede wszystkim gra i to pod tym kątem będziemy podejmować decyzje. On ma tylko 19 lat i w tym wieku najważniejszy jest dla niego rozwój, który mogą zagwarantować jedynie regularne występy. Kluby, o których mowa, są na wysokim poziomie – w przeciągu roku czy dwóch mogą osiągnąć poziom Champions League. To jest nasz cel.”

Mariusz Piekarski – agent piłkarski, menedżer Michała Karbownika

Najważniejszą kwestią niezmiennie pozostaje optymalny dobór klubu na wczesnym etapie kariery. Od kilku lat regularnie obserwujemy młodych-zdolnych zawodników znad Wisły, którzy wyjeżdżają na podbój piłkarskiej Europy i szybko przepadają bądź błąkają się po wypożyczeniach. Doprawdy niewielu jest polskich graczy, dla których pierwotny wybór okazał się tym właściwym. Zdaniem niektórych obserwatorów i ekspertów dobrym kierunkiem powinny okazać się kluby regularnie stawiające na młodzież i rywalizujące z powodzeniem na arenie międzynarodowej – Borussia Dortmund czy AFC Ajax. Przypadek Damiana Kądziora pokazuje natomiast, że nawet wariant chorwacki może okazać się trampoliną w dalszym rozwoju. Czy Liga hiszpańska jest zatem tylko przysłowiowym diabłem, który groźnie wygląda?




Dyrektor sportowy Los Nervionenses, legendarny Monchi stwierdził niedawno, że od bocznego obrońcy oczekuje przede wszystkim umiejętności podłączenia się do ataku. Skrajni defensorzy uznawani na Półwyspie Iberyjskim za ścisłą czołówkę na swojej pozycji, jak Jesús Navas czy Sergio Reguilón, są jednymi z najczęściej dośrodkowujących piłkarzy w Laliga, co dobitnie obrazują statystyki. Nie należy oczywiście żyć złudzeniami, iż młody Polak miałby jakiekolwiek szanse w rywalizacji z wychowankiem Sevilli, który niedawno wrócił do reprezentacji La Furia Roja, jednak wizja wielomiesięcznego podpatrywania futbolisty tego kalibru wcale nie musi przekreślać sensu transferu na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Zwłaszcza, że 34-letni Hiszpan nie ma obecnie naturalnego zmiennika, a powoli będzie zbliżał się także do podjęcia decyzji o zawieszeniu butów na kołku.

Aktualnie cała operacja została wstrzymana, choć nie można wykluczyć, że po przejściu pandemii związanej z COVID-19 klubową kasę Legii Warszawa zasili potężny zastrzyk gotówki, jakiego w Warszawie nie widzieli od czasów gratyfikacji za występy w Lidze Mistrzów. Wypowiedzi samego zawodnika oraz jego przedstawicieli mogą napawać optymizmem, wszak da się w nich wyczuć racjonalne podejście i chęć podjęcia najlepszej decyzji. Kierunek hiszpański, który do tej pory nie należał do najpopularniejszych wśród kwiatu polskiej piłki młodzieżowej, to nie jedyna alternatywa. Gdziekolwiek nie trafiłby Karbownik, jego ewentualny sukces za granicą powinien spowodować, iż skauci zza Pirenejów lub z Wysp Brytyjskich coraz przychylniejszym okiem zaczną spoglądać na nasze krajowe podwórko. Zdolnej młodzieży w PKO BP Ekstraklasie nadal nie brakuje, a można ją przecież wykupić za „niewielkie” w światowej skali pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *