D_XysI9X4AM4JMW

Poprzedni sezon dla klubu z King Power Stadium z pewnością nie należał do najłatwiejszych: od tragicznej śmierci właściciela – Vichaia Srivaddhanaprabhy, poprzez zmianę na stanowisku trenera, aż po udany, ale nie optymalny finisz, który nie poskutkował ostatecznie awansem do europejskich pucharów. Choć do rozpoczęcia nowych rozgrywek pozostał jeszcze nieco ponad miesiąc, to w regionie East Midlands rodzi się jeden z ciekawszych projektów na przestrzeni ostatnich lat w Premier League.

Po tym, jak Claude Puel ustabilizował sytuację w zespole popularnych Lisów, wszyscy ludzie związani z Leicester City liczyli, że za kadencji Francuza drużyna sensacyjnego mistrza Anglii z 2016 roku poczyni kolejny krok do przodu. Tymczasem oczekiwany progres nie nastąpił. Po zajęciu 9. lokaty w kampanii 2017/18 Wes Morgan i spółka nie byli w stanie powalczyć o umowny tytuł „Best of the rest”, czyli siódme miejsce w angielskiej elicie. 26 lutego ekipa z Leicester okupowała dopiero 11. pozycję w tabeli, a rezultat 35 punktów na 10 kolejek przed końcem sezonu nie robił na nikim wrażenia. Puelowi podziękowano więc za współpracę, a w jego miejsce sprowadzono człowieka, który doskonale zna smak rywalizacji w najbogatszej i zdaniem wielu najlepszej lidze świata – Brendana Rodgersa.

Szkoleniowiec bijący na krajowym podwórku kolejne rekordy z Celtikiem momentalnie spakował walizki i przeniósł się na King Power Stadium. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W ostatnich dziesięciu spotkaniach minionej kampanii piłkarze The Foxes zaprezentowali się z bardzo dobrej strony – 5 zwycięstw, 2 remisy i 3 porażki przełożyły się na 17 zdobytych „oczek”, czyli niemal połowę dorobku, na który Puel pracował przez 3/4 sezonu! Średnia punktowa, jaką pod wodzą Rodgersa notują Lisy, wynosi 1,7 pkt na mecz, zatem progres poczyniony przez byłą drużynę Marcina Wasilewskiego jest bardzo widoczny.

Dziś, blisko miesiąc przed inauguracją kolejnej edycji Premier League, włodarze Leicester City podkreślają, że aspiracje ich klubu w rozpoczynających się w sierpniu rozgrywkach będą zdecydowanie poważniejsze niż tylko walka o miejsce w środku tabeli. W związku z tym już wcześniej podpisano z Rodgersem kontrakt wiążący go z obecnym pracodawcą do 2022 roku, a do tego szybko zaczęto kompletować kadrę, której za chwilę może zazdrościć większość konkurentów.


Kluczową postacią nowo powstającego projektu uczyniono zatem menedżera, który jest antagonistą stylu proponowanego przez Claude’a Puela. Leicester City już w końcówce ubiegłego sezonu prezentowało ofensywną, ładną dla oka piłkę. Były trener The Bhoys stawia bowiem na dominację w środku pola, a prowadzone przez niego zespoły potrafią swoją grą cieszyć oko wymagającego brytyjskiego kibica. Sam szkoleniowiec użył niegdyś barwnego porównania, w którym jasno określił swój sposób postrzegania futbolu:

„Zawsze powtarzam, że skład i gra muszą być jak dobry posiłek – smaczne, cieszące zmysły!”

Brendan Rodgers

Człowiek, który doprowadził Liverpool do wicemistrzostwa w kampanii 2013/14 z pewnością wie, jak przyrządzić najsmaczniejsze piłkarskie danie, które kapryśna publiczność z hrabstwa Leicestershire doceni i wróci w komplecie na niespełna 33-tysięczny stadion.

Home attendances in Premier League 2018-19

Za obiecującą końcówkę sezonu w dużej mierze odpowiedzialny był także Youri Tielemans. Belg, który w poprzednich rozgrywkach był tylko wypożyczony z francuskiego AS Monaco, w 13 spotkaniach dla The Foxes zdobył 3 bramki i zaliczył 5 asyst. Działacze trzykrotnego triumfatora Pucharu Ligi Angielskiej uznali, że grzechem byłoby nie wykupić brązowego medalisty ostatniego mundialu, więc 45 mln € przeznaczonych na definitywne pozyskanie cudownego dziecka flamandzkiego futbolu nie może dziwić. Warto zaznaczyć, że to transferowy rekord w historii Leicester City.


Wykupienie wychowanka Anderlechtu spowodowało, że poprzedni najwyższy transfer LCFC zajmował eksponowane miejsce w wewnątrzklubowym rankingu przez zaledwie… cztery dni. Przy Filbert Way zameldował się bowiem Ayoze Pérez – napastnik rodem z Hiszpanii, który opuścił tracące grunt pod nogami Newcastle United. Za jego usługi Lisy zapłaciły bagatela 33 mln €.

25-latek może pochwalić się niemałym doświadczeniem na poziomie Premier League. W ubiegłym, znakomitym dla niego pod względem indywidualnym sezonie zdobył aż 12 bramek. Charakterystyką doskonale pasuje do stylu gry zespołu z East Midlands: waleczny, szybki, dynamiczny, potrafiący znaleźć się w polu karnym w tej właściwej chwili i gotowy ukarać obronę przeciwnika. Przybycie hiszpańskiego zawodnika dodatkowo zwiększa pole manewru Brendana Rodgersa. Pérez może występować zarówno na środku ataku, na obu flankach, jak również na pozycji cofniętego napastnika operującego tuż za plecami Jamiego Vardy’ego. A gwiazda 26-krotnego reprezentanta Anglii jeszcze nie zgasła, wszak 18 goli ustrzelonych w poprzednich rozgrywkach musi budzić respekt.


Z wypożyczenia powróciło też kilku zawodników z potencjałem. Mistrz Europy Adrien Silva, silny algierski napastnik Islam Slimani, czy znany Rodgersowi ze wspólnej pracy w Celtiku stoper Filip Benković mogą okazać się dla drużyny Lisów niemałą wartością dodaną. Nadal niewyjaśniona pozostaje natomiast kwestia ewentualnego odejścia z klubu Harry’ego Maguire’a, na którego wciąż zarzucają sieci czołowe kluby Premier League, z Manchesterem United na czele. Mimo imponującego poprzedniego sezonu na King Power Stadium prawdopodobnie pozostanie młody-zdolny James Maddison. Świeżo upieczony kadrowicz Garetha Southgate’a okazał się jednym z odkryć kampanii 2018/19, toteż wydawało się, że zatrzymanie go w składzie na następne rozgrywki będzie nierealne.

Kadra, którą dysponuje Brendan Rodgers już teraz jest bardzo szeroka, a do końca okienka transferowego pozostał ponad miesiąc. Tymczasem brytyjskie media donoszą, że tego lata w Leicester może zameldować się jeszcze jedno duże nazwisko…


W cieniu transferowego zamieszania na King Power Stadium powrócił także Bartosz Kapustka, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu do belgijskiego OH Leuven. Obecnie 16-krotny reprezentant Biało-Czerwonych leczy poważną kontuzję zerwania więzadeł krzyżowych, ale były opiekun Liverpoolu nie wyklucza, że Polak dostanie swoją szansę w Premier League.


Nad rzeką Soar powstaje naprawdę ciekawy piłkarski projekt, który firmowany nazwiskiem uznanego na Wyspach Brendana Rodgersa ma szansę zakończyć się sukcesem. Lisy, jak przystało na swój pseudonim, będą starały się podkraść znacznie bardziej smakowity kawałek ligowego tortu, niż tylko 9. miejsce na koniec sezonu. Jeżeli to się powiedzie, to w kolejnych latach celem będzie rozbicie dotychczasowego układu sił w „Big Six”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *