DFw0l66WAAAsOxm

Minęły już dwa lata od wielkiego sukcesu VfL-u Wolfsburg, jakim niewątpliwie było wicemistrzostwo kraju wywalczone w sezonie 2014/15. Wówczas trenerem Wilków był Dieter Hecking, dyrektorem sportowym Klaus Allofs, a gwiazdami drużyny Kevin de Bruyne i Bas Dost. Dla klubu z Dolnej Saksonii minione 24 miesiące były okresem szalonym, w którym więcej można znaleźć powodów do zmartwień i bolesnych zawodów niż chwil radości, o sukcesach nie wspominając. Dziś jednak zdaje się, że na Volkswagen Arena znów zapanował względny spokój, a przy podejmowaniu wszelkich decyzji górę bierze rozsądek i cierpliwość.

Rok po wicemistrzostwie nie działo się w Wolfsburgu najlepiej. Wilczy zespół plasował się w lidze tuż poniżej strefy pucharowej, choć radości swoim kibicom przysparzał grą w Champions League, gdzie w fazie pucharowej udało się nawet wywalczyć zwycięstwo z Realem Madryt. Prawdziwe kłopoty zaczęły się jednak w kolejnym roku. Hecking znów zaczął kiepsko, więc bez wahania go zwolniono. W jego miejsce zatrudniono natomiast prawdopodobnie najsłabszego i najbardziej wyśmiewanego trenera, jaki pojawił się w Bundeslidze w ostatnich latach – Valeriena Ismaëla.


Fani Die Wölfe i opinia publiczna nie mieli dla niego litości – jego Wolfsburg grał brzydko, nieskutecznie i bez pomysłu, na dobre zadomawiając się w okolicach strefy spadkowej. Mimo to francuski szkoleniowiec wytrzymał na stanowisku pół roku, zanim władze saksońskiego klubu przejrzały na oczy i sięgnęły po wykwalifikowanego fachowca, choć zagadkowego ze względu na niewielkie doświadczenie w roli pierwszego trenera, który miał znów wyprowadzić drużynę na właściwe tory. Sezon 2016/17 na Volkswagen Arena dokończył Andries Jonker, z miejsca odmieniając oblicze zespołu. Ostatecznie Wolfsburg musiał jeszcze wywalczyć utrzymanie w elicie w barażach, jednak progres pod batutą Holendra był znaczny i wyraźny.

W międzyczasie zmienił się również dyrektor sportowy VfL-u. Doświadczonego Klausa Allofsa zastąpił młody, energiczny Olaf Rebbe i zimowymi transferami Yunussa Mallıego czy Riechedly’ego Bazoera od razu udowodnił, że zna się na rzeczy. Z taką odświeżoną kadrą kierowniczą i szkoleniową oraz istotnie wzmocnionym składem Wolfsburg zamierza walczyć o odzyskanie należnego mu miejsca w czołówce tabeli Bundesligi.


Zakupy poczynione tego lata, podobnie jak te zimowe, napawają optymizmem. Klub spod znaku Volkswagena nie szczędzi grosza, ale też nie szasta pieniędzmi – po prostu wydaje rozsądne sumy na zawodników o ogromnym potencjale i niepodważalnej jakości. Najdroższy dotychczasowy transfer Wolfsburga to 17 mln € zapłacone za Johna Anthony’ego Brooksa, lidera defensywy stołecznej Herthy, która ostatnie dwa sezony kończyła w strefie pucharowej. Formacja obronna Starej Damy, z Brooksem na czele, zasłynęła w poprzedniej kampanii jako jedna z najszczelniejszych w stawce. Za 15 mln € sprowadzono również kapitana Malagi CF, defensywnego pomocnika Ignacio Camacho.

Źródło: Twitter
Źródło: VfL Wolfsburg

10 mln € wydano z kolei na chwalonego przez samego Romelu Lukaku 19-letniego napastnika KV Oostende – Nany Landry Dimatię. Pozostałe wzmocnienia to młodzi, obiecujący piłkarze, z których klub może mieć w niedalekiej przyszłości ogromny pożytek.

Czy to jednak wystarczy, aby posprzątać bałagan powstały przez ostatnie dwa lata? Początkowo zatrudnienie Andriesa Jonkera jawiło się jako kolejny akt wolfsburskiego chaosu, jednak 54-latek szybko udowodnił, że jest wysokiej klasy specjalistą i charyzmatyczną postacią, która potrafi zespół zarówno poukładać, jak i zmotywować.

„Sypiam dobrze. Każdego roku są jednak dwie-trzy noce, kiedy faktycznie nie sposób zmrużyć oka. Jedną z nich była ta po porażce 0:6 z Bayernem. Na boisku działy się wówczas rzeczy, które zaskoczyły nawet mnie. W takich sytuacjach szukasz wyjaśnień i zastanawiasz się nad tym, co się stało”

Andries Jonker w wywiadzie dla Sportbuzzer.de

Największą zagadką dotyczącą zbliżającego się sezonu w wykonaniu ekipy Jonkera jest hierarchia w składzie. Wolfsburg znalazł się bowiem w nadzwyczaj komfortowej sytuacji posiadania dwóch równorzędnych zawodników na niemal każdej pozycji. Najdobitniej ów dobrobyt obrazuje sytuacja z lewymi obrońcami, na których poważny deficyt cierpi cały współczesny futbol. Na sprzedaży samych lewych defensorów VfL zarobił w tym okienku aż 25 mln €, a na Volkswagen Arena i tak pozostało dwóch zawodników do obsady tej części boiska. Z klubu odeszli Ricardo Rodríguez (18 mln €, AC Milan) i Jannes Horn (7 mln €, 1.FC Köln), a do dyspozycji trenera wciąż są 22-letni, lecz już ograny Yannick Gerhardt i – wedle wszelkich źródeł – piekielnie zdolny, 18-letni Gian-Luca Itter.

W centrum bloku defensywnego rządzić będzie duet Bruma – Brooks , a w odwodzie pozostaje związany z Wolfsburgiem od lat Robin Knoche i sprowadzony z TSV Monachium 19-letni Felix Uduokhai, który w dotychczasowych sparingach grał zaskakująco dużo i zdaje się, że będzie mógł liczyć w tym sezonie na występy w Bundeslidze. Prawą obronę zabezpieczają doświadczeni Sebastian Jung i Christian Träsch, a za 5 mln € sprowadzono na tę pozycję również 22-letniego Williama z Internacionalu Porto Alegre. Jednak w obliczu czekającej Brazylijczyka aklimatyzacji i ewentualnych problemów zdrowotnych Junga czy Träscha, działacze VfL-u zakontraktowali jeszcze 33-letniego kapitana Augsburga, Paula Verhaegha.


Te pozornie kosmetyczne zmiany kadrowe Wolfsburga mają jednak spore znaczenie dla polskich kibiców, bo to jednoznaczny sygnał, iż zarówno Vieirinha, jak i Kuba Błaszczykowski przymierzani są w tym sezonie do roli skrzydłowych. O miejsce w składzie walczyć będą zatem z Paulem-Georgesem Ntepem i sprowadzonym z Dynama Drezno Marvinem Stefaniakiem, a być może również z innym nowym nabytkiem – Nanym Landrym Dimatią, który oprócz pozycji klasycznej „dziewiątki” może grać po bokach boiska. Niewykluczone, że przybysz z Belgii będzie zmuszony występować właśnie bliżej linii bocznej, bo rola pierwszego zmiennika Mario Gómeza przypadnie w udziale innemu młodzieńcowi – 18-letniemu Victorowi Osimhenowi. Kwestia pozycji w zespole 70-krotnego reprezentanta Niemiec nie pozostawia natomiast żadnych wątpliwości. A jeśli nawet ktoś takowe miał, to szybko rozwiał je szkoleniowiec Wilków:

„Kiedyś, podczas rozmowy z Borją Mayoralem [napastnik wypożyczony w minionym sezonie do Wolfsburga z Realu Madryt – przyp. red.], musiałem mu oznajmić, że nie zagra w najbliższym meczu. On to zrozumiał i powiedział: „Trenerze, ja oczywiście chciałbym grać, ale w tym klubie jestem w cieniu legendy!”. Kiedy młody reprezentant Hiszpanii używa w stosunku do Gómeza określenia „legenda” – to mówi wszystko o statusie Maria. To piłkarz bardzo szanowany zarówno w Niemczech, jak i za granicą. Jako miasto i jako klub powinniśmy się bardzo cieszyć, że zdecydował się zostać. Ale też niczego nie dostanie za darmo. On również musi mi cały czas pokazywać, że jest właśnie najlepszym napastnikiem, jakiego mamy. Gómez oczywiście zdaje sobie z tego sprawę – niejednokrotnie o tym rozmawialiśmy”

„Od kilku lat mamy świetny kontakt. Po rewanżu z Eintrachtem Brunszwik [w barażach o pozostanie w Bundeslidze – przyp. red.] rozmawiałem osobiście z każdym zawodnikiem z osobna. Powiedziałem wtedy Gómezowi jasno, czego od niego oczekuję, a on odparł, że z przyjemnością to wykona”

Andries Jonker

Sytuacja w formacji ofensywnej Wolfsburga także jest zatem klarowna. Pozostał tylko środek pola, gdzie, jak się wydaje, nastała największa „klęska urodzaju”. O pozycję „dziesiątki” rywalizować będą Yunus Mallı i Daniel Didavi. Obaj są w stanie zapewnić drużynie odpowiednią jakość, a zmieścić ich na boisku razem nie sposób. Jak holenderski trener pogodzi tych dwóch klasowych playmakerów, to jedno z ciekawszych pytań przed nadchodzącą kampanią Bundesligi . Równie frapująco zapowiada się rywalizacja za plecami „dziesiątki”, gdzie równorzędnych kandydatów do gry jest co najmniej pięciu: Maximilian Arnold, Riechedly Bazoer, Ignacio Camacho, Josuha Guilavogui i Paul Seguin.


Arnold jest wychowankiem Wolfsburga i jego wieloletnim podstawowym zawodnikiem, toteż mogłoby się zdawać, że jego pozycja będzie niezagrożona. Jednak w barażowym dwumeczu z Brunszwikiem 23-letni kapitan niemieckiej młodzieżówki usiadł na ławce, a Jonker powiedział wprost, że było to podyktowane względami sportowymi. W związku z tym w niemieckich mediach zaczęto spekulować o jego odejściu, jednak nie pojawiły się w tym kontekście żadne konkretne informacje, zatem z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, iż Arnold pozostanie na Volkswagen Arena. Guilavogui to z kolei typ gracza, którego bardzo cenią trenerzy – niesamowicie pracowity człowiek od „brudnej” boiskowej roboty. Bazoer i Camacho byli natomiast bohaterami wielomilionowych, głośnych transferów, więc ciężko wyobrazić sobie, aby nie otrzymali swoich szans. W najtrudniejszej sytuacji znajduje się naturalnie 22-letni Seguin, ale on jako młody Niemiec prawdopodobnie też uzbiera kilkaset minut. Pogodzenie tej piątki to kolejne z trudnych, acz przyjemnych zadań Jonkera na rozgrywki 2017/18.

Źródło: Wolfsburg
Źródło: VfL Wolfsburg

Kibice Wilków przed nadchodzącą kampanią mają zatem spore powody do optymizmu. Kadra Wolfsburga jest szeroka, a trener pewny siebie, wykwalifikowany i charyzmatyczny. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jakość piłkarska ekipy z Dolnej Saksonii pozwala śmiało myśleć o miejscu w pierwszej szóstce, tym bardziej, że Jonker i jego podopieczni mogą teraz w pełni skupić się na Bundeslidze. To będzie już trzecie podejście VfL-u do powrotu na ligowy szczyt. Czy rzeczywiście okaże się, że do trzech razy sztuka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *