Bez tytułu

Ostatni rok to bardzo udany czas dla skrzydłowego Jagiellonii Białystok, Przemysława Frankowskiego. Dobry sezon w barwach Dumy Podlasia zakończony zdobyciem tytułu wicemistrzowskiego, udział w UEFA EURO U-21 rozgrywanym w ojczystym kraju, a także niedawne powołanie do pierwszej reprezentacji Biało-Czerwonych – wszystko układa się dla 22-latka w piękny scenariusz. Jaka przyszłość w kolejnych miesiącach rysuje się przed utalentowanym gdańszczaninem?

Od miesiąca wiadomo było, że listopadowe spotkania towarzyskie będą testem dla wyróżniających się graczy z Ekstraklasy. Jednym z takich szczęśliwców okazał się Przemysław Frankowski. Gracz Jagiellonii, podobnie jak Damian Kądzior z Górnika Zabrze, ostatecznie w kadrze nie zadebiutował, co stanowi również mobilizację do bardziej wytężonej pracy w klubie, ale może mieć nadzieję nawet na udział w przyszłorocznym mundialu, wszak na powołanie od Adama Nawałki pracował przez wiele miesięcy dobrymi występami na krajowych boiskach.


Drużyna prowadzona przez Ireneusza Mamrota swój najlepszy okres w tym sezonie miała u jego progu – w lipcu i sierpniu, gdy znajdowała się na czołowych lokatach, a nawet na pozycji lidera. Wtedy gracze Jagi musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Frankowskiego, a gdy skrzydłowy wrócił do składu… wyniki uległy znacznemu pogorszeniu. Ponowna zwyżka formy zespołu z Podlasia nastąpiła w ostatnich kolejkach, gdy popularnym Żubrom udało się pokonać Zagłębie Lubin oraz Wisłę Płock. Teraz pozostaje czekać na potwierdzenie dyspozycji wicemistrza Polski po przerwie reprezentacyjnej.


Pluć w brodę mogą sobie teraz działacze Lechii Gdańsk, którzy lekką ręką oddali Jagiellonii swojego wychowanka w ramach transferu Adama Dźwigały. Młody obrońca kariery w Trójmieście nie zrobił, zaś Frankowski pod skrzydłami Michała Probierza – notabene byłego szkoleniowca Biało-Zielonych, którego obecność w Białymstoku była wielkim magnesem dla bohatera niniejszej publikacji – poczynił wielki postęp. Szczególnie był on widoczny w poprzednich rozgrywkach, w których skrzydłowy zdobył osiem bramek i został nawet laureatem nagrody dla najlepszego piłkarza września.


Swoją postawą Frankowski zapracował nie tylko na powołania od Marcina Dorny do młodzieżowej reprezentacji, także na czerwcowe mistrzostwa Europy, które dla polskiej drużyny zakończyły się wyjątkowo mizernie, ale również zainteresowanie ze strony zagranicznych klubów. Zimą sporo mówiło się o greckim PAOK-u Saloniki, latem z kolei o włoskim Chievo Werona oraz francuskim SM Caen, do którego było 22-latkowi zdecydowanie najbliżej. W pewnym momencie wydawało się, że transfer jest przesądzony, jednak ostatecznie rozmowy utknęły w martwym punkcie i skrzydłowy pozostał na Podlasiu. Dość powiedzieć, że w jego miejsce szykowano już transfer Roberta Picha ze Śląska Wrocław.


Jak na typowego gracza występującego najczęściej na boku boiska przystało, głównymi atutami Frankowskiego są szybkość, gra jeden na jednego, a także umiejętne wykańczanie akcji ofensywnych, co poskutkowało niezłym bilansem bramkowym. Probierz widział jednak w swoim młodym podopiecznym spore rezerwy, chociażby w dogrywaniu piłek kolegom, gdyż w tak ofensywnie grającym zespole przyszły reprezentant Polski mógł i powinien mieć znacznie więcej asyst.

Trafiając jeszcze jako nastolatek do Jagiellonii, Frankowski nałożył na siebie specyficzną presję. Nie jest bowiem tajemnicą, iż w Białymstoku prawdziwą legendą jest piłkarz o tym samym nazwisku – Tomasz, więc skojarzeń nie dało się uniknąć. Eks-piłkarz Wisły Kraków był jednak typowym snajperem, czyhającym w polu karnym na okazje bramkowe, a potem bezlitośnie je wykańczającym. Mimo tego zawodnik z Gdańska uniósł ciężar porównań do wybitnego poprzednika i sprawił, że także o nim kibice z Podlasia mogą mieć jak najlepszą opinię.

Dodatkową motywacją dla Frankowskiego jest nowa sytuacja życiowa. Niedawno, w trakcie spotkania z Zagłębiem Lubin, po strzelonym golu skrzydłowy przekazał światu wiadomość, że spodziewa się potomka, co powinno sprawić, że także pod względem mentalnym jego dyspozycja będzie w najbliższym czasie na wysokim poziomie.

Z dużym prawdopodobieństwem można natomiast stwierdzić, że są to ostatnie miesiące Przemysława Frankowskiego w Ekstraklasie. Tej zimy wychowanek Lechii ponownie będzie miał szansę trafić do klubu zagranicznego, być może właśnie do wspomnianego Caen, które wciąż monitoruje jego postępy. Mimo młodego wieku jest już doświadczonym piłkarzem – na koncie ma niemal 150 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, z czego w samej Jagiellonii ta liczba przekroczyła magiczną barierę 100 meczów, co czyni go pod tym względem jednym z najlepszych graczy w historii białostockiego klubu!


Przeprowadzka do mocniejszej ligi jest konieczna, by Frankowski mógł wejść na wyższy poziom, lecz biorąc pod uwagę ewentualny udział w przyszłorocznym mundialu, być może zostanie odłożona do lata. Na chwilę obecną skrzydłowy Żubrów jest jednym z głównych kandydatów do roli zmiennika w kadrze dla Jakuba Błaszczykowskiego czy Kamila Grosickiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *