1491821701440.jpg--

Aż czterech trenerów prowadziło w tym sezonie Inter, a niewiele brakowało, aby do tego pokaźnego grona dołączył jeszcze piąty specjalista. Po porażce z Fiorentiną Stefano Pioli miał rzekomo złożyć rezygnację, jednak klubowi działacze 18-krotnego mistrza Italii obecni wówczas na Stadio Artemio Franchi zdołali odwieść go od tej decyzji. 51-letni Włoch został więc ostatecznie w stolicy Lombardii, ale już kilka dni później jego drużyna ponownie przegrała, tym razem z Napoli, dopełniając w ten sposób nędznego obrazu, jaki w bieżącej kampanii tworzą Il Biscione.

Ten sezon jest wyjątkowo długi i kuriozalny dla sympatyków Nerazzurrich. Jeszcze przed startem sezonu piłkarzy Interu przygotowywał Roberto Mancini, jednak fatalne wyniki i postawa w letnich sparingach sprawiły, że w klubie zdecydowano się z nim pożegnać. Wówczas zastąpił go były opiekun Ajaksu Frank de Boer, który miał zaledwie kilka dni na przekonanie zawodników do swojej wizji futbolu. Nic zatem dziwnego, że drużyna na boisku była kompletnie pogubiona, bezbarwna i pozbawiona koncepcji. To znalazło także swoje odzwierciedlenie w wynikach – niespodziewane porażki z zespołami pokroju Chievo, Atalanty czy Cagliari zwiastowały na San Siro dalsze kłopoty. Fatalnie rozpoczęła się dla Il Biscione również przygoda z fazą grupową Ligi Europy, gdzie najpierw punkty zabrała mediolańczykom Sparta Praga, a potem upokorzył ich Hapoel Beer-Szewa. Czarę goryczy przelała jednak przegrana z Sampdorią. Kadencja Holendra na Giuseppe Meazza zakończyła się więc po zaledwie 14. spotkaniach…

Działacze Interu rozpoczęli poszukiwania następcy, który zacząłby sprzątanie w niebiesko-czarnej stajni Augiasza. Niespodziewanie jednak kierownictwo klubu, zamiast znaleźć wspólne rozwiązanie, nie potrafiło dojść do porozumienia i ciągle się kłóciło. Suning Group, które jest w posiadaniu pakietu większościowego Interu, chciało koniecznie zatrudnić zwolnionego w lipcu z Villarrealu Marcelino, zaś włoska strona optowała za rozwiązaniem rodzimym i kandydaturą Stefano Pioliego. Ostatecznie wybór padł właśnie na byłego opiekuna Lazio, który od czasu zwolnienia z rzymskiego klubu w kwietniu 2016 roku pozostawał bez pracy.

Początki 51-latka w Mediolanie można uznać za udane. W inauguracyjnym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Inter zremisował w prestiżowym starciu derbowym z Milanem, a niedługo później osiągnął serię ośmiu wygranych spotkań w lidze, dzięki czemu w niebieskiej części włoskiej stolicy mody ponownie zaczęło się mówić o możliwym powrocie do Ligi Mistrzów. Pioli, aby zmotywować jeszcze bardziej swoich zawodników, miał ponoć nawet wywiesić w ośrodku treningowym wielką flagę z logo Champions League. Efekt? 12 marca Nerazzurri zagrali kapitalny mecz przeciwko rewelacji tego sezonu Serie A, Atalancie BC i wygrali aż 7:1!

Kto by pomyślał, że imponujący skalp na swoim bezpośrednim rywalu w walce o europejskie puchary będzie początkiem fatalnej serii. Od czasu efektownego triumfu nad La Dea Inter nie wygrał bowiem ani jednego spotkania notując cztery porażki i dwa remisy w ciągu niespełna dwóch miesięcy! W tym czasie Icardi i spółka stracili punkty chociażby z walczącym o utrzymanie Crotone, a w Derby della Madonnina dali sobie strzelić wyrównującą bramkę w 97. minucie meczu! Apogeum złej gry przypadło na starcie z Fiorentiną. Viola szybko objęła prowadzenie, jednak później goście zdołali odpowiedzieć dwiema bramkami i zdawali się kontrolować grę. W drugiej połowie w ciągu zaledwie 16 minut podopieczni Paulo Sousy strzelili aż cztery gole i wyszli na prowadzenie 5:2. Co prawda w końcówce meczu Il Serpente zmniejszyli straty do jednego gola, co nie wpłynęło jednak znacząco na całościową ocenę piłkarzy z Giuseppe Meazza. Właśnie po spotkaniu na Artemio Franchi Pioli miał się podać do dymisji, która została odrzucona przez zarząd. Kilka dni później podano, że meczem o „wszystko” dla Włocha ma być konfrontacja z Napoli, ale nawet porażka odniesiona w niezwykle słabym stylu nie spowodowała zwolnienia trenera.


Wydaje się zatem, że były opiekun Lazio popracuje w Mediolanie do końca sezonu i będzie walczył o zajęcie ostatniego miejsca w lidze gwarantującego angaż w pucharach, ale szanse na to są niewielkie. Inter do szóstej lokaty zajmowanej przez lokalnego rywala traci trzy punkty, a Nerazzurrich czekają jeszcze pojedynki z Lazio czy Sassuolo. Wszystko wskazuje zatem na to, że Il Biscione zabraknie nawet w przyszłorocznej edycji Ligi Europy, mimo iż jeszcze kilka miesięcy wcześniej żywe były nadzieje o tych bardziej prestiżowych rozgrywkach pod egidą UEFA. Włodarze Internazionale już teraz powinni zacząć poważną debatę na temat przyszłości zasłużonego dla włoskiej piłki klubu. Wątpliwe wydaje się pozostanie Pioliego, choć ten ma ważną umowę jeszcze do 2018 roku. Szkoleniowiec utracił bowiem zaufanie graczy, a same wyniki również go nie bronią. Z drugiej strony, Inter na stanowisku trenera najchętniej widziałby Diego Simeone (Atlético Madryt) lub Antonio Contego (Chelsea FC), a to w kontekście przyszłego sezonu cele praktycznie niemożliwe do zrealizowania.


Co w takim razie sprawiło, że po niezłym początku pod wodzą nowego menedżera Il Biscione ponownie popadli w futbolowy marazm? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że gra Interu opiera się głównie na dwóch graczach – bramkarzu Samirze Handanoviciu i napastniku Mauro Icardim. To oni ciągną zespół w ciężkich momentach, a reszta drużyny jest często tylko tłem dla wspomnianej dwójki. Bardzo wolno spłacają się także wielomilionowe transfery skrzydłowego Antonio Candrevy i pomocnika João Mario. Notorycznie błędy popełnia defensywa, czego najświeższym przykładem fatalny kiks Yūto Nagatomo z meczu przeciwko Napoli.


Całkowicie bezproduktywna bywa nierzadko druga linia Nerazzurrich, a jakby tego było mało, Kondogbia z Brozoviciem wszem i wobec deklarują, że już teraz chętnie opuściliby stolicę Lombardii i poszukali zatrudnienia w mniej wymagającym otoczeniu. Sam Pioli nie jest natomiast przyzwyczajony do tak wielkiej presji i krytyki, jaka ma miejsce w Mediolanie. Nawet praca w Lazio nie sprawiła, że o Włochu można byłoby mówić w kontekście włoskich trenerów z najwyższej półki. Dla niego zatrudnienie w Interze miało być pierwszym tak wielkim wyzwaniem w karierze i jak się okazało, ponad jego możliwości. Sympatycy Il Serpente już dawno pogodzili się z faktem, że ta kampania jest spisana na straty. Teraz działacze muszą zrobić wszystko, aby kolejne rozgrywki były o wiele lepsze. Tyle, że takie zapewnienia słychać na San Siro już od kilku lat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *