maxresdefault

Sceny z ostatnich lat na Górnym Śląsku stanowią idealne odzwierciedlenie powiedzenia, że piłka nożna jest niczym rollercoaster. Na początku 2016 roku Górnik Zabrze, prowadzony wówczas przez Leszka Ojrzyńskiego, przegrywa w Wielkich Derbach Śląska z Ruchem Chorzów na inaugurację nowej Areny. Fatalny styl gry Trójkolorowych, brak pomysłu na ofensywę, proste błędy – oto przepis na katastrofę, która nadeszła kilka miesięcy później. Kibice Niebieskich mogli się wówczas cieszyć, że ich znienawidzony rywal spada do 1 Ligi. Niespełna dwanaście miesięcy później Górnicy zamienili się miejscami z Ruchem i zajęli ich miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej. W Chorzowie nie potrafili jednak powtórzyć wyczynu swoich sąsiadów, a co gorsza lada moment spadną z hukiem na trzeci szczebel, jeśli nie jeszcze niżej…

Ruch Chorzów – wielka marka, 14-krotny mistrz Polski, ale w ostatnich latach głównie uosobienie wszystkich patologii rodzimego futbolu. Wielomilionowe zadłużenie, afery z zatrudnianiem zawodników na tak zwanych podwójnych umowach, notoryczne problemy z uzyskaniem licencji, kolejne dofinansowania od miasta, taśmowe zwalnianie prezesów. Przez długi czas organizacyjny chaos przy Cichej nie miał przełożenia na murawę, bo jeszcze za czasów, gdy trenerem Niebieskich był Słowak Jan Kociak, piłkarze Ruchu zapracowali na miano pozytywnej sensacji ligi i potrafili wywalczyć awans do europejskich pucharów. Później było już tylko gorzej, aż w poprzednim sezonie chorzowianie zajęli ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy, wygrywając zaledwie osiem spotkań na przestrzeni całej kampanii.

Wraz z degradacją pojawiły się głosy, by wszystko rozpocząć od nowa – ogłosić bankructwo, zmienić nazwę, a odbudowywanie piłkarskiej marki zacząć od czwartej ligi. W Chorzowie postanowiono jednak powalczyć, za co należą się oczywiście słowa uznania, bo przynajmniej starają się spłacać zobowiązania wobec swoich wierzycieli, którzy w przypadku bankructwa zostaliby po prostu wykiwani i pieniędzy pożyczonych klubowi więcej by nie zobaczyli.

Przy Cichej chcieli podążyć drogą Górnika Zabrze, który po relegacji pozbył się niemal wszystkich drogich w utrzymaniu zawodników, postawił na chłopaków z regionu i wybrał zdolnego trenera, który miał w piłce coś do udowodnienia. Początkowo wydawało się, że włodarze Niebieskich w wyborze szkoleniowca również się nie pomylili, kiedy już w końcówce sezonu Ekstraklasy postawili na klubową legendę – Krzysztofa Warzychę.


53-latek w nowej roli kompletnie się nie odnajdował, a prowadzona przez niego drużyna na początku rozgrywek 2017/18 przegrała aż siedem z ośmiu meczów. W gabinetach postanowiono więc, że Warzycha będzie się przyuczał do zawodu z pozycji asystenta, a na głównego trenera wybrano (notabene z dużą pomocą Warzychy) 64-letniego Juana Ramóna Rochę, a więc byłego opiekuna m.in. Panathinaikosu Ateny, Skody Xanthi, czy Arisu Saloniki.

Od początku argentyński menedżer miał problemy komunikacyjne, ale w przezwyciężeniu ich miał pomagać właśnie Warzycha, który tłumaczył piłkarzom zalecenia szkoleniowca. Ten pomysł, mimo sporego optymizmu na początku, nie wypalił. Rocha prowadził Ruch w 14 spotkaniach i mimo, że w międzyczasie zdarzyły mu się chociażby serie trzech zwycięstw z rzędu, ostatecznie przegrana z Podbeskidziem, a potem porażka w małych derbach regionu z GKS-em Tychy przechyliły czarę goryczy i byłego reprezentanta Albicelestes pożegnano przy Cichej bez wielkiego żalu.


Trzecim trenerem Ruchu w bieżącym sezonie został więc Dariusz Fornalak i zapewne za osiągane rezultaty także zostałby szybko zwolniony, gdyby nie fakt, że za moment pierwszoligowe rozgrywki dobiegną końca. Fornalak, mimo ośmiu spotkań na ławce trenerskiej Niebieskich, ciągle czeka na premierowe zwycięstwo. W tym czasie udało mu się zdobyć zaledwie cztery punkty, a dwa razy musiał przełknąć naprawdę gorzką pigułkę, gdy najpierw Pogoń Siedlce, a potem Miedź Legnica strzelały 14-krotnym mistrzom Polski po sześć bramek!

Ruch chciał iść drogą Górnika i faktycznie w kadrze chorzowskiego zespołu przeważają obecnie młodzieżowcy, jednak wdrożenie na początku sezonu nowej koncepcji odbyło się bez większego pomysłu i wizji. Trzy zmiany szkoleniowców w czasie rozgrywek musiały odbić się negatywnie na postawie drużyny, która po kolejnej roszadzie trenerskiej w końcowym etapie rywalizacji jest już kompletnie rozstrojona.

W Zabrzu Marcin Brosz też nie zawsze miał z górki. Wiele było momentów, gdy gra Trójkolorowych wyglądała fatalnie, pojawiało się też sporo głosów wątpiących w umiejętności 45-letniego trenera. Ostatecznie mu zaufano i dzisiaj Górnik walczy o europejskie puchary.

W Chorzowie tymczasem muszą patrzeć powoli, z kim zmierzą się na trzecim poziomie rozgrywek, bowiem na ten moment Ruch zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Nice 1 Ligi. Na trzy kolejki przed końcem kampanii 2017/18 Niebiescy mają aż osiem punktów straty do Górnika Łęczna, który okupuje obecnie pozycję barażową. Matematyczne szanse na utrzymanie zasłużony klub z Górnego Śląska może więc stracić już w następnej serii gier.


Najbliższa przyszłość Ruchu nie rysuje się zatem w jasnych barwach. Klub czekają kolejne poważne kłopoty finansowe związane z utratą wszelkich wpływów od stacji telewizyjnych za prawa do transmisji spotkań. Już przeskok z Ekstraklasy do 1 Ligi był pod tym względem bolesny, a w drugiej lidze skończy się nawet skromne wynagrodzenie od Polsatu. W związku z tym, że rywale będą mniej atrakcyjni, kibice zapewne również nie będą się kwapić, by licznie zapełniać stadion przy ulicy Cichej.

Jedynym plusem tej sytuacji może okazać się jeszcze bardziej natężone postawienie na młodzież, która powinna zdominować wyjściową jedenastkę Niebieskich. Pytanie tylko, czy Ruch faktycznie przystąpi do rozgrywek, czy może spróbuje jednak podążyć ścieżką, którą wielu wróżyło mu już rok temu, a więc ogłosi bankructwo i rozpoczęcie przygodę od czwartej ligi. Każdy wariant niesie za sobą poważne konsekwencje i naprawdę trudno wyrokować, kiedy ponownie ujrzymy 14-krotnych mistrzów Polski w krajowej elicie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *