Stepinski

Gdy ostatniego dnia letniego okienka transferowego został wypożyczony z FC Nantes do Chievo Verona ciężko było znaleźć minusy tego ruchu. Runda rewanżowa ubiegłego sezonu dla Mariusza Stępińskiego była bowiem bardzo nieudana, równie kiepsko wypadły młodzieżowe mistrzostwa Europy rozgrywane w Polsce.  Wypożyczenie do klubu z miasta Romea i Julii miało dać wychowankowi Pogoni Zduńska Wola szansę na odbudowanie swojej kariery, ale wyszło zupełnie inaczej…

To miała być idealna okazja, aby  pokazać selekcjonerowi Adamowi Nawałce, że były piłkarz Ruchu Chorzów powinien być brany pod uwagę jako poważny kandydat do wyjazdu na zbliżające się Mistrzostwa Świata. Po równo pół roku wiele wskazuje na to, że włoska Serie A to dla ciągle młodego piłkarza zbyt wysokie progi, nawet gdy mówimy to w kontekście klubu walczącego o utrzymanie, a wyjazd do Rosji to coraz mniej prawdopodobna perspektywa.

Źródło: alfredopedulla.com
Źródło: alfredopedulla.com

Przejście do ekipy z Verony wydawało się bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Nazwiska konkurentów do gry w pierwszej linii nie powalały na kolana. Wydawało się, że kwestią czasu jest wywalczenie sobie przez Stępińskiego miejsca w podstawowej jedenastce, zwłaszcza że już po trzech tygodniach treningów z zespołem, w szóstej kolejce przeciwko Cagliari dostał szansę debiutu, którą wykorzystał w najlepszy możliwy sposób.


Potem jednak już nie było tak kolorowo, dość powiedzieć, że bramka strzelona w debiucie jest jego jedyną w bieżących rozgrywkach. Do końca roku Chievo rozegrało trzynaście spotkań ligowych, a Polak wystąpił w zaledwie ośmiu z nich, na dodatek w każdym wchodząc z ławki. Większe zaufanie trenera Rolando Marana wzbudzali inni ofensywni gracze – Roberto Inglese, Manuel Pucciarelli, Riccardo Meggiorini czy nawet 38-letni Sergio Pellissier. I o ile wybór Inglese jest oczywisty – zawodnik zdobył do tej pory osiem ligowych bramek, to nie sposób pominąć faktu, że pozostała trójka, która grywa o wiele więcej niż urodzony w Sieradzu napastnik, dostaje więcej szans mimo, że również praktycznie nie strzela bramek. Pucciarelli jak na razie dwukrotnie pokonał bramkarzy rywali, doświadczony Pellissier tego samego dokonał raz, natomiast Meggiorini cały czas czeka na swoje premierowe trafienie.


Niestety rzeczywistość okazała się bardziej brutalna, w obu spotkaniach bowiem Stępiński był zmieniany, a na dodatek styczniowe spotkanie z ekipą z Rzymu było dla niego ostatnim, jak dotąd, w rozgrywkach Serie A. W pięciu kolejnych ani razu nie podniósł się bowiem z ławki rezerwowych, co tym bardziej bolesne gdy spojrzymy na bilans Chievo w tych właśnie pojedynkach. Jedno zwycięstwo, cztery porażki i zaledwie dwie zdobyte bramki jasno pokazują, że klub przechodzi poważny kryzys (co jeszcze lepiej widać, gdy weźmiemy pod uwagę ostatnie trzy miesiące – w dwunastu ostatnich spotkaniach Chievo zdobyło zaledwie pięć punktów). Najgorsze, z punktu widzenia Stępińskiego jest to, że w każdym z tych pięciu spotkań pozostała czwórka napastników otrzymywała swoje szanse, były gracz Widzewa natomiast nieudolne poczynania swoich kolegów ogląda z boku, co sugeruje dość jasno, że Polak jest w jeszcze słabszej dyspozycji.


A to, w kontekście zbliżającego się Mundialu nie zwiastuje zbyt dobrze. Pozycja Mariusza w kadrze nigdy bowiem nie była mocna, do listopadowych spotkań towarzyskich rozegrał w niej zaledwie trzynaście minut. W meczu z Meksykiem wreszcie dostał odrobinę dłuższą szansę, ale nieco ponad kwadrans na pewno nie było tym wymiarem czasowym jakiego oczekiwał. Dość powiedzieć, że w obliczu braku Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika oraz Łukasza Teodorczyka w obu spotkaniach szansę dostawali dublerzy, którzy w kontekście Mundialu walczą najprawdopodobniej o jedno miejsce w samolocie i zarówno niewnoszący nic do wartości reprezentacji Kamil Wilczek, jak i debiutujący Jakub Świerczok otrzymali od selekcjonera więcej minut. Wydaje się, że przed dwudziestodwulatkiem ważny, ale i szalenie trudny moment. Słaba pozycja w kadrze, w której tak naprawdę jeszcze nigdy się nie zadomowił oraz coraz gorsza pozycja w nowym klubie, do którego jest jedynie wypożyczony nie wzbudzają optymizmu w perspektywie najbliższych miesięcy.


Wiele wskazuje bowiem na to, że nie dosyć, że rosyjski turniej Mariusz Stępiński obejrzy w telewizji, to na dodatek, po kolejnym odbiciu się od zachodniego klubu (1. FC Nürnberg, FC Nantes, teraz Chievo) może być mu bardzo ciężko znaleźć kolejnego pracodawcę, który postawi na urodzonego w Sieradzu napastnika. Z drugiej strony, do zakończenia sezonu pozostało jeszcze dużo czasu, pytanie jak spędzi go młody piłkarz. Bo na dzisiaj, wszystko wskazuje na to, że będzie to, niestety, pozycja siedząca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *