DFRnWjvXYAEHyBg

W ubiegłym tygodniu doszło do transferu, który wstrząsnął nie tylko Italią, ale i całą piłkarską Europą. Zmiana barw klubowych wykonana po cichu, z pominięciem wielodniowych spekulacji, rozważań dziennikarzy czy długotrwałych licytacji. Transakcja przeprowadzona od początku do końca w niecałe dwie doby. Leonardo Bonucci za 42 mln € zamienił mistrzowski Juventus Turyn na odbudowujący dawną potęgę AC Milan. Kwota wydana przez włodarzy Rossonerich na 30-letniego obrońcę, uchodzącego za najlepszego obok Sergio Ramosa czy Diego Godina stopera na świecie, wydaje się być jednak mocno promocyjna, żeby nie powiedzieć śmieszna.

Ostatnie siedem lat znakomity włoski defensor spędził w drużynie Starej Damy, z którą wspiął się praktycznie na sam szczyt. Sześć tytułów mistrzowskich, po trzy krajowe puchary i superpuchary, wreszcie dwa finały Ligi Mistrzów, w których Juventus musiał uznać wyższość Realu Madryt i FC Barcelony. Wraz z Andreą Barzaglim, Giorgio Chiellinim, Daniele Ruganim i Gianluigim Buffonem w ostatnim sezonie stworzyli perfekcyjny blok obronny, który w ubiegłej kampanii wzbił się na najwyższy poziom, dorównując albo i przewyższając jakością gry defensywnej madrycką maszynę Diego Simeone z trzech wcześniejszych sezonów, uchodzącą wówczas za perfekcyjną. Jednak coś, co jeszcze niedawno wydawało się być nie do pomyślenia, okazało się faktem. Bonucci swoją piłkarską podróż będzie kontynuował w nabierającym prędkości po latach przebywania na bocznym torze czerwono-czarnym pociągu.


O przyczynach odejścia Leo narosło w ostatnim tygodniu wiele teorii. Najpoważniejsza i zarazem najbardziej prawdopodobna mówiła o zaognionym konflikcie z trenerem Bianconerich Massimiliano Allegrim, który ciągnął się od lutowego spotkania ligowego z Palermo. Wtedy to doszło do pierwszej poważnej kłótni obu panów. Wyzwiska, jakimi obrzucali się wzajemnie, obiegły media na całym świecie, a piłkarz został ukarany przez klub zawieszeniem na jedno spotkanie.

„Bonucci będzie na trybunach. Takie rzeczy się zdarzają, ale sprawa jest zamknięta. Dodam jedynie, że wszystko zostało ustalone z szefami klubu. Jego reakcja w moim kierunku była oznaką braku szacunku nie tylko dla mnie, ale również dla kolegów zespołu, dzieci na trybunach i milionów kibiców, którzy to widzieli. Leo jest inteligentny. Zrozumiał swój błąd. To dla niego nauczka na przyszłość. Rozmawiałem z nim w sobotę i przedstawiłem swoje zdanie. Mam prawo do decydowania o wszystkich zawodnikach tego klubu. Sprawa jest zakończona. Teraz musimy skupić się tylko na konfrontacji z FC Porto”

Massimiliano Allegri po meczu z Palermo

Nieoficjalnie wiadomo, że od tego momentu kolejne nieporozumienia między oboma panami zdarzały się sporadycznie na treningach. Do kolejnej wielkiej kłótni miało natomiast dojść w przerwie finałowego meczu Ligi Mistrzów, kiedy to Bonucci wraz z Danim Alvesem zaatakowali Paolo Dybalę. Plotki o sprzeczce, która prawie przerodziła się w bójkę, zostały wielokrotnie zdementowane, niemniej informujące o całym zajściu media włoskie, upatrujące w tej historii faktycznych przyczyn odejścia z Juve zarówno Włocha, jak i Brazylijczyka, miały swoje pięć minut, bowiem obu piłkarzy już w Turynie nie ma…


Inną hipotezą dotyczącą przenosin doświadczonego stopera akurat do Mediolanu była choroba dziecka i niechęć małżonki do opuszczania Italii. Kolejna mówi z kolei o tym, że kluczowe były kwestie finansowe. W Juventusie Bonucci mógł bowiem liczyć na zarobki rzędu 3,5-4 mln € za sezon, natomiast na San Siro otrzyma ponad 6,5 miliona. Niewykluczone, że wszystkie powyższe aspekty złożyły się w całość i przyczyniły do transferu, który jeszcze niedawno wydawał się być całkowitą abstrakcją. O przyczynach opuszczenia J Stadium wychowanek Interu wypowiedział się niedawno na łamach włoskiej „La Gazetta dello Sport”:

„Życie składa się z cykli, które się otwierają i zamykają. Po siedmiu latach spędzonych w jednej grupie, chcę zostawić za sobą coś pięknego. W końcówce sezonu coś się jednak wypaliło po obu stronach, dlatego zdecydowaliśmy się pójść w różnych kierunkach. W ciągu ostatnich miesięcy coś się posypało, a transfer jest tego konsekwencją. By dawać z siebie sto procent, muszę czuć się ważny. Ostatnio w Juventusie zdarzało się to tylko od czasu do czasu”

Leonardo Bonucci

Warto zaznaczyć, że mimo doniesień o ciągłych konfliktach, klub i zawodnik rozstali się z klasą, w całkowitej zgodzie.


Jeśli plotki o ciągłych nieporozumieniach na linii Bonucci – Allegri były prawdziwe, na transferze reprezentanta Włoch Juventus powinien zyskać, wszak pozbędzie się zawodnika, który źle oddziaływał w szatni na resztę zespołu, co powinno zrekompensować niewielką jak na dzisiejsze realia kwotę odstępnego. Finansowo przenosiny na San Siro z pewnością się Bonucciemu opłacą, natomiast niewykluczone, że największym beneficjentem lipcowej roszady będzie nowy klub 30-letniego stopera – AC Milan. Inwestujący bez opamiętania chińscy właściciele Rossonerich konsekwentnie starają się zbudować na nowy sezon konkurencyjną drużynę, która na stałe wróci na piłkarskie salony. Dotychczasowe ruchy ACM na rynku transferowym zdawały się to potwierdzać. Przemeblowana pierwsza jedenastka Il Diavolo robi wrażenie nie tylko ze względu na kwoty przelewów wychodzących, jakie księgowano w ostatnich tygodniach przy Via Dei Piccolomini 5. Musacchio, Kessié, Rodríguez, Çalhanoğlu, Conti, Biglia czy André Silva to poważni piłkarze mający przywrócić Milanowi dawny blask.


Mediolański klub, kończący powoli inwestycje w trwającym okienku, zapowiadał jako wisienkę na torcie (i cały czas zapowiada) hitowy transfer napastnika, który ma wykańczać akcje kreowane przez wyżej wymienione nabytki uzupełnione nielicznymi graczami, którzy ostali się z poprzedniego sezonu. W ubiegłym tygodniu okazało się jednak, że na San Siro najwyraźniej zamówiono dwa torty, ponieważ głosy o zatrudnieniu klasowego snajpera nie cichną, a w międzyczasie władze Rossonerich zgotowały swoim fanom prawdziwą sensację. Wyciągnięcie z Juventusu Bonucciego było idealnym podsumowaniem dotychczasowych wzmocnień Milanu i jasno pokazuje, w jakim kierunku zmierza 18-krotny mistrz Włoch.


Kibice calcio już zacierają ręce na tegoroczną rywalizację o mistrzostwo Italii. Wydaje się, że do Juventusu, Romy i Napoli wreszcie dołączy ktoś jeszcze i wiele wskazuje na to, że będzie to ekipa z czerwono-czarnej części Mediolanu. Jeszcze dwa tygodnie temu spekulowało się, że Milan owszem, włączy się do walki, ale o miejsce za plecami Starej Damy, która od kilku lat utrzymywała bezpieczną przewagę nad resztą stawki. Tymczasem idealnie dotąd funkcjonująca maszyna Allegriego z dnia na dzień została pozbawiona jednego ze swoich najważniejszych trybów. Od władz Bianconerich będzie teraz zależało, w jaki sposób załatają powstałą dziurę w defensywie, a od Leonardo Bonucciego w dużej mierze to, czy po otrzymaniu opaski kapitana (co wydaje się być przesądzone) będzie w stanie wprowadzić Milan na dawno nieosiągalny poziom, który niegdyś był na Giuseppe Meazza codziennością. A sam piłkarz wszem i wobec zapewnia, że ambicji na pewno mu nie zabraknie…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *