firo: 20.07.2019 Football, Football: 1. Bundesliga, season 2019/2020 Real Madrid, Test match, Test, Friendly Match, versus FCB Bayern Munich Munich, Audi Summer Tour USA, International Champions Cup 1: 3 Real Luka Joviá ‡, Jovic , gesture, gesture, Real Coach coach Zinedine Zidane | usage worldwide

Lipcowy transfer Luki Jovicia do Realu Madryt od samego początku nie przekonywał większości fanów Królewskich. Zdania ekspertów również były podzielone, wszak serbski snajper miał za sobą dopiero jeden naprawdę udany sezon w seniorskiej piłce na najwyższym poziomie, toteż wyłożenie na niego blisko 60 mln € było wielkim ryzykiem ze strony Florentino Péreza. Obecnie 21-letni napastnik bardzo rzadko podnosi sie z ławki rezerwowych, a jeśli już to czyni, wchodzi na boisko na ledwie kilkanaście minut, co nie satysfakcjonuje z pewnością ani jego, ani nowego pracodawcę. Czy działacze klubu z Estadio Santiago Bernabéu po raz kolejny pospieszyli się i dali ponieść urokowi chwili?

Urodzony w Bijeljinie piłkarz trafił do Madrytu w jasnym celu – jako jeden z tych, którzy po odejściu do Juventusu Cristiano Ronaldo mają zapewnić Los Blancos spokój w ofensywie. Pisząc wprost: miał dostarczyć bramek, najlepiej w hurtowej ilości. Tymczasem już podczas letniej pretemporady bałkański atakujący doznał urazu, który wyeliminował go z przedsezonowych przygotowań i w efekcie pozbawił możliwości udowodnienia swoich umiejętności w sparingach. Jednak poważniejszych powodów do obaw nie było.

W erze Galacticos wielu napastników triumfowało w Realu Madryt. Każdy miał swój czas: Ronaldo, Owen, wreszcie legendarny Raúl González. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę, jeśli nie solidną cegłę, do budowy wielkiej historii stołecznego klubu. Dlaczego zatem inaczej miałoby być z Joviciem, który w poprzednich rozgrywkach, grając w klubie o półkę lub dwie słabszym, był prawdziwym kilerem – 27 bramek w 48 meczach to, jak na wchodzącego dopiero na piłkarski szczyt zawodnika, wynik więcej niż dobry. Wiary w wychowanka Crvenej zvezdy nie zatracono wprawdzie w stolicy Hiszpanii, tym niemniej trzy towarzyskie potyczki zasiały pierwsze ziarno niepewności w społeczności madridistas. Podczas prestiżowego turnieju przygotowawczego Audi Cup, rozgrywanego w Monachium, Serb zanotował tylko 90 minut (na 180 możliwych), pozostawiając po sobie raczej mizerne wrażenie i kończąc zmagania bez jakiejkolwiek zdobyczy bramkowej.


Rzut oka na statystyki nie pozostawia złudzeń – od 2000 roku żaden z napastników Realu nie czekał na swoje premierowe trafienie w królewskiej bieli tak długo, nawet wyszydzani swego czasu Emmanuel Adebayor czy Klaas-Jan Huntelaar. Obaj zawodnicy zaczynali przygodę z zespołem 33-krotnego mistrza Primera División słabo, jednak prędzej czy później udawało im się umieścić piłkę w bramce rywala.

Czas potrzebny do zdobycia pierwszej bramki w barwach Realu Madryt
(statystyki obejmują wyłącznie napastników grających w klubie od 2000 roku)

ZawodnikPozycja
Dni
Mecze
Minuty
Ronaldo Luís Nazário de LimaŚN
1
1
1
Javier Pedro SaviolaŚN / PN
27
3
75
Mariano Díaz MejíaŚN
1
1
17
Borja MayoralŚN
21
3
33
Cristiano RonaldoLN / ŚN / PN
1
1
34
Javier "Chicharito" HernándezŚN
7
3
45
Emmanuel AdebayorŚN
3
2
113
Júlio César Baptista OŚP / ŚN / LN
13
2
134
Klaas-Jan HuntelaarŚN
42
5
179
Álvaro MorataŚN
18
3
199
Roberto SoldadoŚN
147
8
205
Ruud van NistelrooyŚN
14
3
217
Luka Jović ŚN
63
7
218
Karim Benzema ŚN
22
3
219
Michael OwenŚN
51
7
291
Gonzalo HiguaínŚN
45
9
669

Zapewne nawet sam Jović zdawał sobie sprawę, że wygryzienie z pierwszej jedenastki Los Merengues Karima Benzemy, który znajduje się bodaj w najlepszej formie odkąd zawitał na obiekt przy Concha Espina 1 w 2009 roku, będzie graniczyło z cudem. Mało kto spodziewał się natomiast, że młoda strzelba aż tak mocno przyklei się do fotela dla rezerwowych. Jakby tego było mało, były zawodnik lizbońskiej Benfiki ostatnio wypadł także z łask selekcjonera swojej reprezentacji – Ljubišy Tumbakovicia, który nie powołał go na jesienne konfrontacje eliminacyjne i towarzyskie. Dość powiedzieć, że ostatniego gola w narodowych barwach Luka zdobył bagatela cztery miesiące temu (10 czerwca przeciwko Litwie – przyp. red.), zaś w przypadku trafienia klubowego trzeba cofnąć się aż do 9 maja i półfinałowych starć w ramach Ligi Europy pomiędzy Eintrachtem oraz Chelsea.


Źródło: Marca

O ile sama niemoc strzelecka nie jest czymś nie do przeskoczenia, o tyle liczba minut, jakie w tym okresie spędził na murawie triumfator Pucharu Niemiec, może budzić poważne wątpliwości. Francuski snajper w takiej formie pozostanie, rzecz jasna, pierwszą opcją w ataku Królewskich, choć przy odpowiednim podejściu mentalnym i pracy na treningach nowy snajper aktualnego lidera LaLiga powinien spokojnie wywalczyć sobie 25-30 minut gry, zwłaszcza że u Zinédine’a Zidane’a rotacje są na porządku dziennym. A skoro mowa o rotacjach, Jović nie jest jedynym zawodnikiem, który dołączył do drużyny Los Blancos w letnim oknie transferowym, ale za to najrzadziej dotychczas wykorzystywanym z całej stawki „świeżaków”. Warto przy tym zaznaczyć, że Ferland Mendy już dwukrotnie leczył uraz, Eden Hazard również wypadł na pewien okres z powodu kontuzji, a jedynie Éder Militão był do dyspozycji trenera w każdym meczu. Wszystkie te okoliczności sugerują, jakoby sytuacja bohatera niniejszej publikacji mogła mieć drugie dno…

„Luka jest młodym zawodnikiem i potrzebuje czasu, by przystosować się do nowej roli. Real Madryt nie zatrudnił go bez powodu. W Eintrachcie pokazał, że jest fantastycznym graczem, strzelał dużo bramek i w każdym meczu pokazywał sporą jakość sportową. Nie jest tajemnicą, że Real potrzebował konkurencji na pozycji nr 9, ponieważ Benzema to inny rodzaj piłkarza. Karim jest dużo bardziej sfokusowany na rozegraniu niż strzelaniu, chociaż i to robi świetnie. Jović powinien cały czas się od niego uczyć. Jak już powiedziałem, jest młody i być może pierwszy raz ma do czynienia z taką presją – w końcu został zawodnikiem Realu Madryt. Potrzebuje czasu i ten czas ma. Wiemy, że jest świetnym napastnikiem, doskonale wiedzą to nie tylko w Niemczech.”

Michel Salgado, były obrońca Królewskich


Aktualnie ekipa Zidane’a przewodzi stawce na krajowym podwórku, a przed nią w krótkim czasie konfrontacje z Mallorcą, Galatasaray i Barceloną. Według informacji kolportowanych przez serbskie i hiszpańskie media, Jović ma rozpocząć najbliższe spotkanie ligowe ramię w ramię z byłą gwiazdą Olympique’u Lyon, co może okazać się skuteczną receptą na niemoc bałkańskiego goleadora. Jeśli nawet sprawy potoczyłyby się dlań niekorzystnie, nie należy go jeszcze skreślać. To zawodnik o olbrzymim potencjale, który świetnie potrafi odnaleźć się w polu karnym przeciwnika oraz umiejętnie wykorzystać swoje atuty fizyczne. Wejście do szatni przepełnionej futbolowym ego nie jest proste, szczególnie dla chłopaka, który jeszcze dwa lata temu nie mógł się nawet spodziewać, że ktokolwiek związany z trzykrotnym z rzędu zwycięzcą Champions League wykona do niego telefon…

W Madrycie wszystko jest inne: życie, oczekiwania fanów, presja. Tutaj nie ma miejsca na pomyłki czy słabszą grę, skoro wygwizdywani byli najwięksi, z CR7 na czele. Sympatykom Los Blancos trzeba jednak oddać, że potrafią też odpowiednio nagradzać za dobrą postawę. Na Serba póki co gwizdać nie będą, niemniej dla wewnętrznego spokoju lepiej byłoby po spotkaniach z Mallorcą czy Galatasaray nieco odkurzyć licznik, by ten, zamiast zera, wyświetlił w końcu solidną liczbę. To pozwoli wreszcie odetchnąć samemu piłkarzowi, kibicom oraz Zidane’owi, a dodatkowo uciszy nieco lokalnych żurnalistów, którzy już zaczynają zastanawiać się, czy oby na pewno włodarze Realu nie kupili przysłowiowego kota w worku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *