Artykuł o Gliku - foto główne

Wraz z początkiem maja włoscy żurnaliści, pozbawieni tematów związanych z udziałem reprezentacji Italii na Mistrzostwach Świata, dostali białej gorączki na punkcie zbliżającego się mercato. Jak co roku setki zawodników łączonych jest z nowymi pracodawcami, analizowane są możliwe roszady na ławkach trenerskich i prognozowane wydatki na wzmocnienia. W gąszczu doniesień, z których większość i tak trafi między bajki, kilka okaże się zapewne prawdziwych. Być może trafione okażą się spekulacje dotyczące przyszłości Kamila Glika i jego powrotu do Serie A.

Polski kibic zapytany o możliwy transfer Kamila Glika z pewnością przywoła niedawne pogłoski, że 30-letniego stopera chciałby pozyskać angielski Tottenham. Temat transferu do Londynu faktycznie istniał, ale niemal rol temu. Wówczas jednak, po bardzo dobrym pierwszym sezonie, Les Rogue et Blanc nie zdecydowali się puścić swojego podstawowego obrońcy i zablokowali jego przenosiny na White Hart Lane, jednocześnie dając mu podwyżkę i dłuższy kontrakt.


Glik nadal stanowi podstawowy element defensywy Les Monégasques, jednak popełnia zdecydowanie więcej błędów. Dość powiedzieć, że ASM ma w tym sezonie najsłabszą defensywę z całej czołówki Ligue 1. W bieżących rozgrywkach Danijela Subašicia, Diego Benaglio i Seydou Sy rywale pokonywali już 45 razy, więc na Stade Louis II myślą o wzmocnieniu linii obrony. Glik nie jest również graczem perspektywicznym, na którym można by jeszcze nieźle zarobić, stąd coraz bardziej prawdopodobne, że latem, po Mistrzostwach Świata, Polak zmieni pracodawcę. Czy na lepszego? Bardzo wątpliwe, choć prestiżowy magazyn „France Football”, a za nim włoskie media potwierdzają, że jest coraz większe zainteresowanie byłym graczem Piasta Gliwice w Serie A. Usługami stopera z Jastrzębia-Zdroju mają być podobno Lazio, Sampdoria oraz były klub Glika – Torino FC. Przeanalizowaliśmy, który z tych klubów byłby dla reprezentanta Biało-Czerwonych najlepszy.

Zacznijmy od najbardziej prawdopodobnego kierunku, czyli powrotu do stolicy Piemontu. W latach 2011-2016 urodzony na śląsku defensor był już zawodnikiem ekipy Byków, a później nawet otrzymał opaskę kapitana. W wielu wywiadach Glik podkreślał swoją miłość do klubu, miasta i kibiców. W niektórych przypadkach zdarzało mu się nawet nieco przesadzać, a przykładu nie trzeba daleko szukać. Już jako gracz AS Monaco w meczu Ligi Mistrzów ostro potraktował Gonzalo Higuaina z Juventusu, po czym w pomeczowej rozmowie z dziennikarzem przyznał, że w Serie A Starej Damie zawsze pomagają sędziowie i – jednym słowem – nie wygrywają uczciwie. To, co w Polsce czy na świecie zostało odebrane bardzo negatywnie, poprawiło rzecz jasna jego pozycję na Stadio Olimpico di Torino. Glik regularnie odwiedza zresztą obiekt przy Via Filadelfia – ostatnio pojawił się tam przy okazji Derby della Mole, czyli pojedynku z Juve.


Gdy Glik zamienił ostatecznie słoneczną Italię na równie urokliwą Riwierę Francuską, przyznał, że gdyby miał w przyszłości wrócić do Italii, to rzecz jasna tylko do Torino. Problem w tym, że w międzyczasie z drużyny, która grała w europejskich pucharach, Granata przemieniła się w ligowego średniaka. W tym sezonie Sinišę Mihajlovicia zastąpił na ławce trenerskiej w trakcie rozgrywek Walter Mazzari, jednak niewiele poprawiło to sytuację klubu, który ugrzązł w połowie stawki i nie ma już szans poprawić swojej końcowej lokaty.


O wiele ciekawszą alternatywą dla kadrowicza Adama Nawałki mogłoby być rzymskie Lazio, które szuka nowego stopera po tym, jak przedłużenia kontraktu odmówił Stefan de Vrij. W stołecznym klubie mają co prawda kilku zawodników gotowych grać na tej pozycji, ale ustawienie z trójką defensorów wymaga posiadania sporej liczby obrońców w składzie.

Ponadto dyrektor sportowy Orłów, Igli Tare, myśli o zatrudnieniu kogoś bardziej doświadczonego, przy kim spokojnie mógłby się ogrywać utalentowany 21-letni Brazylijczyk Luiz Felipe. Początkowo planował sprowadzić na Stadio Olimpico Holgera Badstubera ze Stuttgartu, jednak obecnie znacznie więcej mówi się o ewentualnym angażu Glika. AS Monaco oczekuje ponoć za naszego rodaka 10 mln €, co jest kwotą pozostającą jak najbardziej w zasięgu finansowym Lazio, które poprzedni rok zakończyło z ponad 40-milionowym zyskiem. Na tak dobry bilans zysków złożył się między innymi transfer Keity Baldé za 30 mln € właśnie do zespołu z Księstwa. Relacje między oboma klubami już od dłuższego czasu są co najmniej poprawne, bowiem dwa lata temu Francuzi sprzedali Lazio swojego stopera Wallace’a.


Ostatnim zespołem zainteresowanym usługami Glika ma być Sampdoria, czyli polska kolonia w Serie A. Profitem takiego transferu byłaby z pewnością możliwość współpracy z bardzo cenionym we Włoszech szkoleniowcem Marco Giampaolo. Minusy? Podobnie jak Torino, Sampdorii w przyszłym sezonie najprawdopodobniej zabraknie choćby w Lidze Europy, a i bardzo mało prawdopodobne, że Blucerchiati dadzą radę spełnić finansowe wymagania byłego piłkarza rezerw Realu Madryt, który na podobną pensję, jak w Monako, może liczyć w zasadzie tylko w Rzymie.

Być może jednak przywiązanie do Torino okaże się dla Glika na tyle ważne, że miłość do klubu postawi ponad finansami, czego również w przypadku doświadczonego defensora nie można wykluczyć.

kamil-glik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *