DHByMfYXkAEEIm3

Dla wielu młodzieżowych reprezentantów Polski, mimo bardzo nieudanych w ich wykonaniu mistrzostw Europy rozegranych we własnym kraju, trwające lato było czasem intensywnych zmian barw klubowych. Wyjątku nie stanowi Patryk Lipski, choć akurat w jego sytuacji była to konieczność po rozwiązaniu kontraktu z Ruchem Chorzów jeszcze w trakcie poprzednich rozgrywek. W weekend 23-latek zasilił Lechię Gdańsk, która starała się o niego już od kilku okienek transferowych.

Przez długi czas wiele wskazywało na to, że popularny „Lipa”, mając w ręku swoją kartę zawodniczą, bez przeszkód będzie mógł podążyć w zamierzonym, zagranicznym kierunku.


Po dwóch udanych sezonach w Ekstraklasie, w których zaliczał sporo goli i asyst, a także był wyróżniającym się piłkarzem nie tylko Niebieskich, ale całej ligi, zainteresowanie usługami Lipskiego miały wyrazić chociażby RSC Anderlecht, Toulouse FC czy HNK Rijeka, która po zdobyciu mistrzostwa Chorwacji i przerwaniu hegemonii Dinama Zagrzeb szykuje się do decydującej batalii o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.


Tymczasem kreatywny pomocnik ze Szczecina wyląduje w klubie, który już od przeszło roku zabiegał o jego pozyskanie – Lechii Gdańsk.


23-letni rozgrywający aż do kwietnia prezentował bardzo wysoką dyspozycję w walczącym desperacko o utrzymanie Ruchu, uwikłanym ponadto w liczne problemy finansowe i organizacyjne. Ostatecznie chorzowianie utrzymać się nie zdołali, co było nieuniknione. Wtedy to, wobec długich opóźnień z wypłatami w śląskim klubie, Lipski wystąpił z wnioskiem do PZPN-u o rozwiązanie kontraktu z winy pracodawcy, do którego związek odniósł się pozytywnie.


Równocześnie bardzo krytycznie do zaistniałej sytuacji odnieśli się kibice 14-krotnych mistrzów Polski – uznali bowiem młodzieżowego reprezentanta kraju za zdrajcę, który nie ma skrupułów, by opuścić ich ukochany klub w najtrudniejszej chwili.


Trudno się jednak dziwić, że piłkarz nie otrzymujący wynagrodzenia nie chciał dalej grać w drużynie, której daleko było do miana profesjonalnej.


Lipski stanął więc przed trudnym wyborem, wszak jego sytuacja klubowa mogła poskutkować brakiem powołania do kadry U-21 na historyczne, bo rozgrywane w ojczystym kraju Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Pomocną dłoń wyciągnęła wówczas do pomocnika Pogoń Szczecin, a więc klub z jego rodzinnego miasta, w którym do tej pory wychowanek Salosu nigdy nie zagrał. Ostatecznie Marcin Dorna zaufał Lipskiemu, podobnie zresztą jak wielu innym graczom, którzy w miesiącach poprzedzających turniej mieli spore problemy z regularną grą. EURO rozpoczęło się dla Lipskiego świetnie – bramką na samym początku spotkania ze Słowacją – ale niemal z każdą minutą było coraz gorzej. Jego występy zakończyły się identycznie jak dla całej reprezentacji – dużym rozczarowaniem.

Przedłużeniem tej nieudanej passy były kłopoty zawodnika ze znalezieniem nowego pracodawcy. W planach Lipskiego z pewnością był udany czempionat Starego Kontynentu, który miał się okazać trampoliną do wielkiej kariery, jak niejednokrotnie zdarzało się w przypadku wielu znanych piłkarzy przy okazji wielkich imprez. Mimo doniesień o zainteresowaniu ze strony Rijeki, a także Cracovii, która pod wodzą Michała Probierza ma powrócić do walki o czołowe lokaty, choć obecny sezon zaczęła niemrawo, utalentowany pomocnik trafił do zespołu, który zabiegał o niego najmocniej i najdłużej.


Do Gdańska Lipski trafia jednak w trudnym momencie. Drużyna po raz kolejny nie zrealizowała postawionego celu, jakim była kwalifikacja do europejskich pucharów, a w dodatku w mediach zaczęły pojawiać się niepokojące informacje o kłopotach finansowych Lechii. Okno transferowe do tej pory także nie wygląda w Trójmieście imponująco. Brak spektakularnych wzmocnień, a także osłabienia – szczególnie w środku pola oraz defensywie – sprawiły, że Biało-Zieloni słabo rozpoczęli sezon tak w lidze, jak w i Pucharze Polski, z którym pożegnali się już na etapie 1/16 finału ulegając Bytovii Bytów.

Panaceum na kiepską u progu rozgrywek dyspozycję zespołu prowadzonego przez Piotra Nowaka ma być Lipski, choć akurat na swojej pozycji spotka teoretycznie bardzo silnego konkurenta w osobie Rafała Wolskiego, który niedawno powrócił do seniorskiej reprezentacji Polski po kilkuletniej przerwie. Były gracz Fiorentiny z powodu kontuzji nie wystąpił jeszcze w żadnym meczu Lechii w kampanii 2017/18, dlatego wiele mówiło się o tym, że może opuścić gdański klub jeszcze latem, choć prawdopodobnie jednak do tego nie dojdzie .


Oferty kupna pojawiały się także w przypadku innego gracza środkowej formacji – Miloša Krasicia. Doświadczony Serb aktualnie również leczy uraz, lecz gdy jest zdrowy, trener Nowak regularnie wystawia go od pierwszej minuty.

Mimo wszystko wydaje się, że „Lipa” podjął dobrą decyzję, gdyż trafił do drużyny z ambicjami, grającej o zupełnie inne cele niż Ruch, a także stawiającej na Polaków. Bardzo chętnie i uważnie na piłkarzy Lechii spogląda również selekcjoner Adam Nawałka, który nie raz powoływał do kadry Sławomira Peszkę, Jakuba Wawrzyniaka, Rafała Janickiego czy ostatnio Wolskiego, zatem grając w biało-zielonych barwach łatwiej będzie Lipskiemu trafić do najważniejszej drużyny narodowej.


23-letni pomocnik nie uniknie wprawdzie rywalizacji, ale przejście do mocnego, zagranicznego klubu w momencie, gdy od ostatniego oficjalnego spotkania rozegranego przez Lipskiego minęły ponad trzy miesiące, mogłoby skończyć się długim i frustrującym okresem łapania formy fizycznej oraz rytmu meczowego potrzebnego choćby do debiutu na Zachodzie, a w konsekwencji podobnym statusem jak choćby Bartosza Kapustki w Leicester City.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *