1091847_imgw968

Odejście Pepa Guardioli zakończyło w Bayernie Monachium pewien etap. Nie ma wątpliwości, że Katalończyk rozwinął drużynę z południa Niemiec i choć nie zdobył najcenniejszego trofeum – Ligi Mistrzów, a w kontekście jego kadencji pojawiały się krytyczne głosy, to okres jego pracy należy rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Teraz, gdy na Allianz Arena nastał czas Carlo Ancelottiego, jedenastka ze stolicy Bawarii zmieni styl gry. Sam Włoch twierdzi, że nie zamierza doprowadzić do rewolucji, ale na pewno w sezonie 16/17 będziemy oglądać nowy Bayern.


Aby w pełni zrozumieć roszady, jakie nastąpią w ekipie Gwiazdy Południa, należy cofnąć się do poprzednich lat i kadencji Ancelottiego we Włoszech, Anglii, Francji i Hiszpanii. W zasadzie w każdym klubie, w którym urodzony w Reggiolo szkoleniowiec pracował, osiągał sukcesy. Większe lub mniejsze, ale zawsze pozostawiał po sobie jakieś trofeum. Złoty czas jego trenerskiej kariery przypadł na pracę w ukochanym Milanie, z którym w ciągu ośmiu lat zdobył tyle samo pucharów. Drużyna złożona z takich gwiazd jak Pirlo, Shevchenko, Inzaghi, Kaká czy Gattuso dwukrotnie sięgała po Ligę Mistrzów, a raz w decydującym meczu przegrała – po pamiętnej serii rzutów karnych z Liverpoolem. Rossoneri imponowali wówczas znakomitą organizacją w defensywie, którą tworzyli piłkarze pokroju Maldiniego czy Nesty, a także znakomitymi kontratakami rozprowadzanymi przez brazylijskiego rozgrywającego, a wykańczanymi przez „Pippo” Inzaghiego czy Alberto Gilardino.

Późniejszy okres spędzony przez Ancelottiego w Chelsea nie był już tak gwiezdny jak ten w Milanie, niemniej jednak na grę The Blues patrzyło się z przyjemnością. Włoski szkoleniowiec w swoim pierwszym sezonie na Stamford Bridge sięgnął po dublet, a Londyńczycy strzelili w lidze aż 103 gole. Kolejny klub – Paris Saint-Germain – dawał o wiele większe możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o dominowanie nad przeciwnikami w poszczególnych elementach piłkarskiego rzemiosła. W lidze francuskiej „Carletto” pracował przez półtora roku i choć w swojej jedynej pełnej kampanii sięgnął po mistrzowski tytuł, odszedł do Realu Madryt. Brak sukcesu w Champions League w drugim kolejnym klubie nie stanowił problemu dla Królewskich, którzy zdecydowali się zatrudnić Włocha i powierzyć mu stery najbardziej utytułowanego zespołu na Starym Kontynencie. Praca w Madrycie trwała niespełna dwa lata, ale przyniosła aż cztery trofea, w tym La Décimę – upragniony, 10. Puchar Europy w historii klubu z Santiago Barnabéu.

Niespodziewane odejście Ancelottiego wprawiło w niesmak obserwatorów i ekspertów, którzy zachodzili w głowę, dlaczego prezes Królewskich, ekscentryczny Florentino Pérez, zwolnił Włocha ze stanowiska. Po roku przerwy 57-letni trener powraca, by przywrócić Ligę Mistrzów także do Monachium.


Ewolucja, a nie rewolucja

Ancelotti dostosowywał taktykę w miarę możliwości do tego, jakim potencjałem dysponował. Potwierdzają to słowa wybitnego trenera Bayernu i Borussii, Ottmara Hitzfelda:

„Ancelotti to szkoleniowiec, który preferuje różnorodny styl gry. Za każdym razem potrafi dopasować taktykę do zespołu. Jest bardzo spokojny, doświadczony i ma na koncie sukcesy. Zdobywał trofea wszędzie, gdzie pracował. Identycznie będzie w Monachium, choć Bayern może grać mniej ofensywnie niż ostatnio” – sądzi dwukrotny trener roku według statystyków IFFHS (nowy szkoleniowiec Bayernu także zdobył to wyróżnienie w 2007 roku – przyp. red)

Nie jest jednak tajemnicą, że włoski menedżer preferuje grę z kontry i właśnie szybki atak ma być teraz najgroźniejszą bronią Bawarczyków. Można przypuszczać, że w nowym sezonie ujrzymy ulepszoną wersję drużyny, jaką stworzył Jupp Heynckes i która zdobyła potrójną koronę w sezonie 2012/13, o czym wspomina Hitzfeld:

„Niewykluczone, że nie będą grali wysokim pressingiem. Ancelotti lubi szybko przechodzić z obrony do ataku, mniej ryzykując. To jedna z rzeczy, które mogą się zmienić w grze Bayernu”


Kiedy Bawarczycy grali z kontrataku, wyniki były znakomite. Włoski szkoleniowiec zapowiedział już, że nie będzie wprowadzał w zespole rewolucji, a chce jedynie udoskonalić mechanizm stworzony przez Guardiolę:

„Nie jestem tu po to, by robić rewolucję. Pep Guardiola wykonał naprawdę dobrą robotę. Chciałbym kontynuować jego dzieło” – powiedział na swojej pierwszej konferencji prasowej Ancelotti

Już wtedy można było się domyślić, że Bawarczycy nie przejdą całkowitej metamorfozy, ale w ich grze będzie można dostrzec pewne innowacje. Włoch jest od swojego trzynaście lat młodszego poprzednika człowiekiem bardziej wyważonym i zdystansowanym („Nie ma dla mnie znaczenia, czy zawodnicy będą do mnie mówić „Carlo” czy „Herr Ancelotti”). Guardiola był przez niektórych w Monachium postrzegany jako ponury kat opętany chorobliwym dążeniem do perfekcji. W przeciwieństwie do Katalończyka, Ancelotti da prawdopodobnie swoim nowym podopiecznym nieco więcej boiskowego luzu. Nie gwarantuje to oczywiście zdobycia Ligi Mistrzów, bo jak powiedział Oliver Kahn „triumfu w Champions League nie da się zaplanować”. Należy jednak pamiętać, że puchar dla najlepszej europejskiej drużyny klubowej zdobywali już szkoleniowcy, którzy przecież nie uchodzą za tuzów (patrz: Roberto Di Matteo), a wygranej w LM nie mają na swoim koncie także o wiele bardziej doświadczeni menedżerowie (np. Arsène Wenger). Ancelotti to jednak typ trenera, który wygrywanie ma we krwi – 16 trofeów na koncie mówi samo za siebie. Włoch może także może pochwalić się pewnym imponującym rekordem – trzykrotnie sięgał po Puchar Europy, czego w erze Ligi Mistrzów (od 1992 roku – przyp. red) nie dokonał żaden szkoleniowiec.


Drużyna Bayernu jest prawie gotowym produktem, który należy nieco podrasować. Jak pokazały sparingi, zapowiedzi ofensywnego stylu gry, który ma zostać utrzymany, sprawdziły się. W jedenastce z Monachium naturalnie widać jeszcze rękę Guardioli i nieprędko Duma Bawarii całkowicie porzuci taktykę zaordynowaną przez Katalończyka. W ciągu trzech lat piłkarze Bayernu opanowali jego schematy do perfekcji. Przybycie Ancelottiego nie sprawi nagle, że rywale Bawarczyków otworzą się i zaczną grać radosny futbol. Większość przeciwników Gwiazdy Południa nadal będzie bronić dostępu do swojej bramki poprzez głęboką defensywę. Wtedy Bayern będzie zmuszony do prowadzenia gry i długiej wymiany podań. Pierwiastek z czasów Guardioli zostanie zatem zachowany.

Wydaje się zatem, że Ancelotti to idealna przeciwwaga dla Guardioli. Katalończyk notorycznie popadał z każdym w konflikty (Mandžukić, Müller-Wohlfarth), Włoch natomiast jest oazą spokoju. Nikomu nie wadzi, ale nie da sobie także „wejść na głowę”. W akademickiej dyskusji, kto jest najlepszym trenerem na świecie, dla byłego szkoleniowca Barcelony a także José Mourinho Ancelotti jest kimś w rodzaju „złotego środka”. Jego metody i praktyki udowadniają, że istnieje trzecia droga szkoleniowego fachu i wcale nie jest powiedziane, że najlepszego coacha powinniśmy szukać na Półwyspie Iberyjskim. Zresztą „Carletto” przejmował Real Madryt właśnie po krewkim portugalskim szkoleniowcu. „The Special One” także nie jest menedżerem łatwym we współpracy, dlatego głównym zadaniem Włocha było załagodzenie konfliktu panującego w szatni Królewskich i ocieplenie wizerunku klubu, nadszarpniętego po kadencji Mourinho. Dyskretny sposób działania Ancelottiego dawał o sobie znać niemal w każdym miejscu pracy. Za jego kadencji próżno szukać w mediach informacji o waśniach wewnątrz zespołu czy głośnych skandalach obyczajowych. Włoski szkoleniowiec z pewnością nie będzie typem tyrana rozstawiającego piłkarzy po kątach. Wspominał o tym zresztą w jednej z pierwszych wypowiedzi w roli trenera Bayernu:

„Nie jestem zwolennikiem trenerów, którzy karzą swoich zawodników. Wolę kiedy zawodnicy załatwiają to między sobą. Ustalam zasady, lecz to piłkarze sami muszą je egzekwować. Jeśli zawodnik spóźni się, zadaniem kapitana będzie poinformowanie go o zapłaceniu kary”

Carlo to ktoś w rodzaju dobrego wujka, który kiedy trzeba, skarci swojego podopiecznego, ale nie będzie specjalnie skupiał uwagi na sobie, ani tym bardziej na winowajcy.


„Lepsze jest wrogiem dobrego”

Ten cytat doskonale definiuje sposób, w jaki będzie zarządzał Bayernem Ancelotti. Josep Guardiola często próbował szukać nowych rozwiązań, a jego eksperymenty nie zawsze przynosiły pożądany efekt. Włoch nie jest trenerem schematycznym, pozbawionym rezerwowej strategii, ale jednak bardzo często trzyma się „żelaznej jedenastki”. Profesjonalne podejście do zawodu naturalnie wyzwala w nim pozytywną energię, którą pożytkuje na treningach.

Wspomnianych menedżerów łączy z Ancelottim jeszcze jeden wspólny mianownik. Mimo że Pepowi nie ułożyły się relacje z Ibrahimoviciem, a José Mourinho z Juanem Matą, to na ogół zawodnicy bardzo cenią sobie pracę z oboma szkoleniowcami. Nie inaczej jest z 57-letnim Włochem, którego przyjście na Allianz Arena wyzwoliło wiele pozytywnej energii u zawodników. W tym miejscu należy przytoczyć słynny cytat Zlatana: „José Mourinho wie, jak traktować piłkarza. Carlo Ancelotti zaś wie, jak traktować ludzi”. Z powodu zatrudnienia nowego trenera szczególnie cieszy się znajdujący się w ostatnim czasie nieco w cieniu kolegów z zespołu Franck Ribéry:

„Pod wodzą Ancelottiego wreszcie odzyskałem wiarę. Jest szacunek i dobre stosunki, co pomaga mi dawać z siebie nie 100, ale 150 procent. Dla niego będę gryzł trawę. Potrzebuję takiego trenera jak on, Jupp Heynckes czy też Ottmar Hitzfeld. Ancelotti wie, jak prowadzić swoich zawodników. Cieszę się, że jest z nami. To jest dla nas odpowiedni szkoleniowiec. Nie narzekam na żadne urazy i jestem w pełni zmotywowany. Carlo to prawdziwy dar dla klubu. Odkąd do nas dołączył, czuję większe zaufanie” – komplementował swojego bossa były reprezentant Francji


„Ancelotti wielką wagę kładzie na komunikację. Każdego zawodnika wysłucha, a drzwi do jego biura są zawsze otwarte. Właściwie nigdy nie jest głośny. Posiada naturalny autorytet. Z każdym piłkarzem potrafi znaleźć wspólny język. Kiedy krótko przed świętami Bożego Narodzenia dowiedziałem się, że Ancelotti będzie następcą Pepa Guardioli i tym samym nowym trenerem Bayernu, bardzo się ucieszyłem. Znam go jeszcze z czasów, gdy byłem zawodnikiem PSG. Mam z tego okresu bardzo dobre wspomnienia. To świetny szkoleniowiec i wspaniały człowiek – uważa młodszy rodak Ribéry’ego, Kingsley Coman, któremu szansę debiutu w Paryżu dał właśnie Ancelotti

Każdy trener ma swoją wizję pracy. Istotne detale będą się różnić – tak musi być. Jednak w czasie trzyletniej współpracy z Pepem wielu zawodników się rozwinęło i nauczyło nowych rzeczy, które będą przydatne w kolejnych sezonach. Carlo żyje piłką nożną: posiada umiejętności i wiedzę, która pozwoli mu spełnić wszystkie oczekiwania” – mówił o Ancelottim Xabi Alonso, który miał przyjemność pracować z Włochem w Madrycie

Do tej pory współpraca układa się bardzo przyjemnie. Bez problemu możesz wymieniać z nim swoje poglądy. To wyjątkowy trener. Każdy z zawodników musi się jednak dostosować i nauczyć nowych metod” – uważa kapitan Die Roten, Philipp Lahm

„Różnice są widoczne. Nawet na treningach wykonujemy inne ćwiczenia. Każdy klasowy trener ma swój własny warsztat. O Carlo Ancelottim nie potrzebujemy rozmawiać. Wystarczy zajrzeć w jego życiorys. To jest naprawdę fajny facet! Myślę, że może się świetnie dogadać ze wszystkimi zawodnikami – zarówno najmłodszymi, jak i tymi, którzy są tu już dosyć długo. Już w pierwszym tygodniu treningów zauważyłem, że Ancelotti kocha swoją pracę i wykonuje ją na maksimum zaangażowania. Jest bardzo ambitny. Jeśli będziesz go słuchał, to wiele możesz się nauczyć” – podsumowuje nowego menedżera David Alaba

Sympatyczny 57-latek dokona w Monachium kilku kosmetycznych zmian mających usprawnić dobrze działający mechanizm. Wydaje się, że za jego kadencji przed każdym kolejnym meczem Bundesligi nie będziemy się zastanawiali, kto tym razem zagra w środku pola, kto na pozycji stopera i czy Philipp Lahm będzie biegał w drugiej linii, a może na prawej stronie obrony. Biorąc pod uwagę, że Ancelotti pochodzi z Włoch, gdzie defensywa jest na pierwszym miejscu, a dodatkowo będzie miał do dyspozycji tak znakomitych obrońców jak Boatenga, Lahma, Alabę czy Hummels, można być pewnym, że w nowym sezonie pokonanie Manuela Neuera będzie wyczynem nie lada.


Ważniejsza rola Lewandowskiego

Monachijczycy rzeczywiście mogą przypominać drużynę z 2013 roku, a momentami nawet Real Madryt z kolejnego sezonu. Królewscy za czasów „Carletto” także dysponowali w ataku niezwykłą strzelbą w postaci Karima Benzemy. Rola francuskiego napastnika była w tamtej ekipie nie do przecenienia. To właśnie on ukąsił Bayern w pierwszym półfinale Champions League w Madrycie. Wychowanek Olympique’u Lyon często cofał się, aby rozegrać futbolówkę, potrafił ją przytrzymać i zagrać pod faul. W tych elementach Lewandowski przypomina Benzemę i to z pewnością cieszy Ancelottiego. Włoski dowódca Bayernu w samych superlatywach wypowiadał się zresztą o naszym supersnajperze:

„Oglądałem Roberta Lewandowskiego w wielu meczach. W minionych latach strzelił wiele goli. To fantastyczny zawodnik. Potrzebujemy go tutaj w Bayernie. Więcej nie muszę w tym temacie nic dodawać. Jest dla nas ekstremalnie ważnym zawodnikiem, choć oczywiście nie jedynym w naszym składzie. Mamy świetną kadrę i przez cały sezon będziemy walczyć z nią o najwyższe cele”Carlo Ancelotti

O ile u Guardioli Polak był eksploatowany w ogromnej liczbie meczów, to za kadencji włoskiego menedżera ta liczba może… jeszcze wzrosnąć. Jeżeli Bayern rzeczywiście podąży drogą zwycięskiego Realu z 2014 roku, „Lewy” będzie kluczowym piłkarzem w taktycznej układance Bawarczyków. Skrzydłowi – obojętnie, w jakiej konfiguracji, a wybór jest przecież ogromny – będą w stanie doskonale wspomóc Roberta w poczynaniach ofensywnych. Taki sposób gry powinien zadowolić wymagających fanów FCB. Guardiola niekiedy tworzył „sztukę dla sztuki” i choć przez większość sezonu Bayern grał widowiskowo, czasami zdarzały się spotkania, podczas który kibice mogli się porządnie zdrzemnąć.

Ciekawe jest także to, jak Ancelotti zagospodaruje osobę Thomasa Müllera, który często spełnia rolę „wolnego elektronu”. Reprezentant Niemiec najprawdopodobniej będzie jednak operował za plecami Lewandowskiego, często wbiegając w wolne strefy pola karnego z głębi pola. Ważną funkcję powinien pełnić także Arturo Vidal. Chilijczyk twierdzi zresztą, że może być liderem drużyny. Niewykluczone, że odegra podobną rolę jak Gennaro Gattuso w złotej erze w Milanie. Włoski trener jasno dał również do zrozumienia, z czyich usług nie będzie korzystał w Bayernie. Mowa tutaj oczywiście o Mario Götzem, Sebastianie Rode (obaj Borussia Dortmund) i Medhim Benatii (wypożyczenie do Juventusu), których w klubie z Bawarii już nie ma.


Bayern i Carlo – duet idealny

Moje pierwsze wrażenia z dwóch tygodni pracy w Bayernie są przepięknym doświadczeniem. Znalazłem fantastyczny klub, który jest naprawdę doskonale zorganizowany, piękne miasto, które jest bardzo czyste, a dotychczasowe treningi były bardzo udane. Uważam, że drużyna jest bardzo mocna. Konkurencja panuje na każdej pozycji. Jestem bardzo szczęśliwy i myślę, że czeka nas dobry sezon” – to słowa Ancelottiego z wywiadu dla amerykańskiej stacji ESPN

Czy zatem można mówić o zupełnie nowym Bayernie? Jeśli chodzi o personalia – z pewnością nie. Wiadomo było, że kadra jest kompletna, a przybycie Hummelsa i Renato Sanchesa, który w Monachium pod ręką Ancelottiego powinien się jeszcze bardziej rozwinąć, doda tylko zespołowi niezbędnej jakości i świeżości.


Małżeństwo Włocha i mistrza Niemiec jawi się jako związek idealny, który nie powinien przechodzić separacji, o rozwodzie nie wspominając. Zatrudnienie włoskiego szkoleniowca nie jest automatyczną gwarancją triumfu w Champions League, choć sam Ancelotti wielokrotnie powtarzał, że to jego główny cel w Bayernie Monachium. Jeżeli mu się uda, zapewni sobie futbolową nieśmiertelność, ale przede wszystkim skompletuje swoiste trenerskie Himalaje. Odnosił sukcesy we Włoszech, Anglii, Francji i Hiszpanii, a więc czterech z pięciu najsilniejszych lig w Europie. Przed nim ostatnie wyzwanie – Niemcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *