C-p_WnPXgAA0e2T

W Hiszpanii wciąż nierozstrzygnięta pozostaje walka o mistrzostwo kraju oraz zestawienie pucharowiczów, a dodatkowo aż trzy zespoły rywalizują w półfinałach Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Nie mniejsze emocje wśród zainteresowanych futbolem na Półwyspie Iberyjskim budzą boje o utrzymanie w Primera División oraz awans do elity. Na ten moment poznaliśmy dwóch spadkowiczów, w miejsce których na pewno wskoczy Levante UD. Drużyna z Walencji nie dała w tym sezonie szans rywalom i po rocznym rozbracie wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Twierdza Ciudad de Valencia

29 kwietnia w spotkaniu 36. kolejki Segunda División Granotas podejmowali u siebie Real Oviedo, a stawką meczu było zapewnienie sobie bezpośredniej promocji do LaLiga. Gospodarze stanęli przed szansą fetowania awansu z własnymi kibicami, lecz nie mogli liczyć na żadną taryfę ulgową ze strony rywali, którzy biją się o miejsce w barażach. Kwiecień w wykonaniu liderów był akurat wyjątkowo słaby. Do spotkania z Asturyjczykami Levante przystępowało po trzech meczach bez zwycięstwa, w których udało się urwać rywalom zaledwie punkt.

Po stronie zespołu z Walencji stał jednak atut własnego boiska. Przed meczem popularne Żaby mogły pochwalić się czternastoma zwycięstwami i trzema remisami na Ciudad de Valencia, z którego to obiektu żaden zespół nie zdołał wyjechać z trzema punktami. Kibice Granotas, świadomi wagi spotkania, licznie wypełnili stadion i zgromadzili się w liczbie 18715, co było rekordowym osiągnięciem w bieżącej kampanii. Niesieni dopingiem fanów piłkarze Levante atakowali raz po raz, lecz w doskonałą formą między słupkami imponował Juan Carlos, który obronił kilka trudnych strzałów. Impas został przełamany dopiero w drugiej połowie, kiedy w 55. minucie gospodarze egzekwowali rzut rożny. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska najwyżej do piłki wyskoczył Sergio Postigo i skierował piłkę do siatki – jak się później okazało, było to trafienie rozstrzygające losy spotkania oraz pieczętujące awans. I to pomimo jeszcze sześciu kolejek do rozegrania! Po końcowym gwizdku nastąpiła kulminacja euforii na trybunach, a zebrana widownia opuściła swoje krzesełka i wspólnie z zawodnikami na murawie celebrowała osiągnięcie.



Poukładać zespół na nowo

Temporada 2015/16 była w wykonaniu Levante bardzo słaba i niemalże od początku zanosiło się na degradację. Drużyna nie potrafiła się odbić od dna i w klasyfikacji końcowej LaLiga zajęła ostatnie miejsce z dorobkiem 32 punktów. Co ciekawe, w obecnych rozgrywkach taka zdobycz pozwoliłaby najprawdopodobniej na utrzymanie w hiszpańskiej elicie ze względu na wyjątkowo marną postawę ekip z dolnych rejonów tabeli. Opuszczenie Primera División wiązało się oczywiście z mniejszymi przychodami z tytułu praw telewizyjnych oraz odejściem najlepszych graczy, którzy jak najbardziej prezentowali poziom uprawniający do pozostania na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Największą stratą było odejście Deyversona, który zdobył dziewięć bramek, co należy uznać za wynik przyzwoity, tym bardziej, że jego trafienia dały Żabom osiem punktów. Brazylijczyk powędrował na wypożyczenie do beniaminka Alavés, które po obecnym sezonie może wykupić 25-letniego napastnika za 7 mln €. Jeśli Baskowie nie skorzystają jednak z tej opcji, piłkarz wróci do Walencji. Ekipa z Vitorii była zresztą największym beneficjentem spadku Levante, gdyż przygarnęła jeszcze dwóch graczy z tego klubu: Víctora Camarasę i Zouhaira Feddala. Pierwszy jest wypożyczony bez opcji wykupu, a klauzula odejścia w jego przypadku wynosi 12 mln €, z kolei Marokańczyk przyszedł na zasadzie wolnego transferu. Drużynę Azulgranas opuścił także Carl Medjani, który związał się z Leganés, a wypożyczenie Giuseppe Rossiego dobiegło końca.


Do zmiany doszło także na stanowisku szkoleniowca – Rubiego zastąpił Juan Muñiz, który poprzednio pracował z niezłym skutkiem w Alcorcón. Przed samodzielną przygodą menedżerską przez cztery lata zdobywał natomiast trenerskie szlify pod okiem Juande Ramosa, którego był asystentem podczas pracy w ukraińskim Dnipro. Obecny kontrakt wiąże 48-latka z klubem do czerwca 2018 roku.

Nowy opiekun Levante zabrał ze sobą z Alcorcón do Walencji Chemę oraz Natxo Insę, którzy na Ciudad de Valencia stali się podstawowymi piłkarzami. Udane okazało się zwłaszcza przeczesanie włoskiego rynku, wszak za niecały milion euro nabyto José Campañę oraz Sergio Postigo. Udane wejście do zespołu zaliczył również sprowadzony za darmo bramkarz Raúl Fernández, który w 31. meczach skapitulował tylko 21 razy i zachował 16 czystych kont, dzięki czemu 29-letni golkiper Żab jest blisko sięgnięcia po Trofeo Zamora na zapleczu LaLiga.

Ubiegłego lata najdroższymi nabytkami Levante zostali z kolei dwaj gracze sprowadzeni z Ameryki Południowej. Jefferson Lerma został wykupiony po okresie wypożyczenia i do czasu kontuzji był podstawowym defensywnym pomocnikiem Granotas, ale pozyskany za 750 tys. € Esteban Saveljich okazał się kompletnym niewypałem.


Jasno wytyczony cel

Levante jest drużyną, która nie potrafi zakotwiczyć na jednym poziomie rozgrywkowym. Przez ostatnie dwadzieścia lat klub z Walencji zaliczył cztery spadki, a obecny awans jest piątym! Sześć sezonów z rzędu w elicie w latach 2010-2016 było najlepszą serią w historii klubu, a ubiegłoroczna degradacja oznaczała, że włodarze jak najszybciej będą chcieli wrócić na najwyższy poziom. Na ogół Azulgranas udawało się zajmować dosyć bezpieczne miejsca w środku tabeli, a kampania 2011/12 zakończyła się nawet sensacyjną szóstą lokatą i grą w Lidze Europy rok później. Niedoświadczony na arenie międzynarodowej zespół nie przyniósł Hiszpanii wstydu osiągając 1/8 finału, gdzie dopiero po dogrywce uległ faworyzowanemu Rubinowi Kazań.

Już początek obecnego sezonu pokazał, że Levante spośród wszystkich spadkowiczów najlepiej odrobiło zadanie domowe i będzie najpoważniejszym kandydatem do bezpośredniego awansu. Podopieczni Juana Muñiza od 4. kolejki nie oddali fotela lidera, a teraz pewnie zmierzają po mistrzostwo zaplecza Primera División, co będzie drugim takim osiągnięciem od sezonu 2003/04.

Ważnym elementem gry Granotas jest obrona, a przytaczane wcześniej statystyki bramkarza jasno pokazują, jak pewnym blokiem defensywnym może pochwalić się przyszłoroczny beniaminek LaLiga. Obecnie tylko ekipa Reus Deportiu ma mniej straconych bramek, ale Katalończycy plasują się jednak w środku stawki. Eksponowana pozycja Levante wynika bowiem z połączenia doskonałej destrukcji z fantastycznym atakiem, w którym bryluje Roger Martí. 26-latek w ubiegłym sezonie przez pół roku nie potrafił przełamać się na poziomie hiszpańskiej ekstraklasy, więc w styczniu 2016 powędrował na wypożyczenie do Realu Valladolid, gdzie wreszcie się odblokował. Po powrocie na Ciudad de Valencia jest wielkim wsparciem zespołu, a z 22. golami na koncie przewodzi stawce najlepszych strzelców Segunda División. Napastnik rodem z Torrent na drugim szczeblu rozgrywek radzi sobie świetnie – w całej karierze zdobył 48 bramek w 106 potyczkach. Fatalnie wyglądają natomiast jego statystyki w wyższej lidze, gdzie zanotował tylko jedno trafienie w 33. występach. Przyszły rok będzie więc trudnym sprawdzianem dla gracza wychowanego na Mestalla.



Stabilność u podstaw sukcesu

Levante wydaje się zespołem dobrze przygotowanym na awans, zwłaszcza że dysponuje kadrą, która niekoniecznie każe szukać latem rewolucji. Inaczej było w przypadku choćby Alavés czy Leganés rok temu, które dość nieoczekiwanie dostały się do elity i były zmuszone wymienić sporą cześć składu bazując głównie na wypożyczeniach. W Walencji powinno to wyglądać inaczej. Finanse klubowe są w dobrej kondycji, a gra w LaLiga będzie jeszcze oznaczała spory wzrost przychodów z tytułu praw transmisji telewizyjnych oraz wyników. Dowodem na brak zmartwień w kwestiach ekonomicznych może być fakt, że klub zaoferował darmowe karnety wszystkim swoim abonentom, którzy w trwającej kampanii pojawili się na co najmniej 85% domowych spotkań. Awans i wspomniana forma promocji na pewno spowodują zwiększenie frekwencji na Estadio Ciudad de Valencia, która obecnie wynosi średnio 12133 widzów na mecz.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *