czbvpccxaaakbwj

W szlagierowym spotkaniu 6. serii gier w fazie grupowej Ligi Mistrzów Bayern Monachium pokonał Atlético Madryt 1:0. Zwycięskiego gola, ponownie strzałem z rzutu wolnego, zdobył Robert Lewandowski. Bawarczycy rozegrali jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie i w pełni zasłużenie sięgnęli po pełną pulę.

Choć dzisiejsze spotkanie w Monachium nie mogło zmienić już niczego w układzie tabeli, wszyscy kibice w Europie wyczekiwali starcia gigantów na Allianz Arenie. Gigantów, bowiem obie drużyny spotkały się w dwumeczu półfinałowym minionej edycji Ligi Mistrzów. Wówczas lepsi okazali się Madrytczycy przechodząc do finału dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe. Spotkanie w stolicy Bawarii było oczywiście także rewanżem za konfrontację z drugiej kolejki. Pod koniec września zwyciężyła drużyna prowadzona przez Diego Simeone, a „złotego” gola zdobył Yannick Ferreira Carrasco.

Przed wtorkowym meczem goście mieli dodatkową motywację, by wygrać. Podopieczni „Cholo” mogli bowiem zostać jedyną w tym roku drużyną, która swoją grupę w Champions League zakończy z kompletem zwycięstw.


Nie mniej imponująca seria czternastu ostatnich meczów wygranych przez Bayern na własnym boisku w ramach LM musiała budzić respekt.

Carlo Ancelotti dokonał pewnych roszad w składzie Gwiazdy Południa. W porównaniu z piątkowym, wygranym 3:1 meczem z Mainz, włoski szkoleniowiec zaordynował aż pięć zmian. Z wyjściowym składem pożegnali się Kimmich, Martinez, Lahm, Ribéry i Müller, zaś do jedenastki wskoczyli Rafinha, Bernat, Vidal, Douglas Costa i Renato Sanches.


Na odpoczynek nie mógł liczyć za to niezniszczalny Robert Lewandowski.


Swoje jubileusze świętowali także obaj Brazylijczycy w składzie Bayernu.


Diego Simeone, którego zespół zremisował w weekend z Espanyolem 0:0, także zdecydował się na rotację i również dokonał pięciu korekt personalnych. Argentyńczyk dał szansę Vršaljko, Saviciowi, Lucasowi, Gaítanowi i Saúlowi. Na odpoczynek mogli natomiast liczyć obaj boczni obrońcy, Juanfran i Filipe Luis, stoper Gímenez, powracający powoli do formy Tiago i Kevin Gameiro.


Sympatycy futbolu dodatkowo mieli nadzieję, że inaczej niż w meczu na Calderón, popis dadzą największe gwiazdy obu zespołów.



Początek spotkania, zgodnie z oczekiwaniami, należał do Bayernu. Gospodarze starali się długim rozgrywaniem futbolówki uśpić czujność rywala i sforsować dobrze skomasowaną defensywę dowodzoną przez Diego Godína. Rojiblancos zaś próbowali odgryzać się pojedynczymi zrywami Ferreiry Carrasco, ale niemal każda piłka odzyskiwana przez Atlético z powrotem znajdowała się w posiadaniu Bawarczyków. Podopieczni Ancelottiego imponowali w grze pressingiem, niemal momentalnie odbierając utracone piłki jeszcze na połowie rywala. Dobrze funkcjonował środek pola, którym perfekcyjnie dyrygował Arturo Vidal. Chilijczyk spełniał rolę bufora bezpieczeństwa, dzięki czemu Thiago i Renato Sanches mieli okazję do wspierania pierwszej linii. Znakomicie układała się także Monachijczykom współpraca na skrzydłach, a Douglas Costa na lewej stronie utorował sobie prawdziwą autostradę do bramki Oblaka. Po jednej z takich akcji stanął oko w oko ze Słoweńcem, ale były golkiper Benfiki wygrał ten pojedynek. Piłkarze z Madrytu, mimo prób, zaledwie dwa razy mieli okazję mierzyć się z Manuelem Neuerem. Przed obiema szansami stanął wspominany już Carrasco, ale Belg nie znalazł patentu na pokonanie kapitana FCB.

Bayern konsekwentnie wcielał w życie swoją strategię, coraz mocniej naciskając na zespół Simeone. Na wymierne efekty trzeba było jednak poczekać do 28. minuty. Ofensywne wejście Bernata zakończone faulem dało szansę na uderzenie z rzutu wolnego. Do piłki podszedł Robert Lewandowski i przepięknym strzałem nad murem pokonał Oblaka.



Uderzenie Polaka było niemalże kopią tego, które oddał w piątkowym spotkaniu z Mainz. Wówczas „Lewy” także perfekcyjnie wykonał stały fragment gry i posłał piłkę idealnie w górny róg bramki.


Stracony gol nie podziałał na gości mobilizująco. Bawarczycy w pełni kontrolowali przebieg spotkania rozgrywając piłkę i raz po raz rozrzucając ciężar gry do bocznych sektorów boiska. Najlepszy na boisku Douglas Costa nieustannie gotował piekło na ziemi Šime Vršaljko. Chorwat, choć nie należy do najwolniejszych piłkarzy globu, nie miał absolutnie żadnych szans z doskonale dysponowanym lewoskrzydłowym rodem z Brazylii. Szczególnie imponowała gra środka pola. Thiago i Renato Sanches nie zwalniali gry, tak jak mają to w zwyczaju, lecz nadawali jej tempo, a nad wszystkim czuwał niezastąpiony Vidal.


W grze gości rzucała się w oczy bezradność, którą fani Atlético obserwują już od pewnego czasu. Cieniem samego siebie był Griezmann, niewidoczny Saúl także nie pomagał Francuzowi. Zaskakujące było, z jaką łatwością Bayern przedostawał się pod pole karne słynących z perfekcyjnej destrukcji Hiszpanów.

Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsze 45 minut z tą różnicą, że goście od początku starali się wyjść wyżej, by jak najszybciej odebrać futbolówkę przeciwnikowi. Takie zachowanie defensywy zespołu Simeone omal nie zakończyło się dla Los Colchoneros tragicznie. Arjen Robben, zamiast strzelać, zaczął jednak przekładać sobie futbolówkę i zagrożenie minęło. Argentyński trener po godzinie gry stracił cierpliwość do Carrasco i Gaítana, który kompletnie przeszedł obok meczu. „Cholo” posłał w bój Kevina Gameiro i Angela Correę, którzy mieli ożywić grę Atletich. Bayern jednak nie zamierzał się zatrzymywać. Od pierwszego gwizdka Clementa Turpina w drugiej połowie widać było, że mistrzowie Niemiec dążą do zdobycia drugiego gola. Jeden z najlepszych meczów w Monachium rozgrywał Juan Bernat, który wraz z Douglasem Costą non stop stwarzał zagrożenie po lewej stronie boiska. Równie dobrze spisywał się Robben, ale Holender nie otrzymywał aż tak wielkiego wsparcia od Rafinhi.


Patrząc na ostatnie poczynania Gwiazdy Południa, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że było to jedno z najlepszych spotkań Bayernu w ostatnim czasie. Atlético nie potrafiło wyjść z własnej połowy, a gospodarze bezlitośnie zmuszali ekipę z Vicente Calderón do biegania za piłką. Simeone próbował coś zmienić desygnując do gry dobrze zbudowanego Thomasa Parteya mającego powalczyć o piłkę w środku pola ze znakomicie dysponowanym Renato Sanchesem. Portugalczyk rozgrywał prawdopodobnie najlepsze zawody od momentu przybycia na Allianz Arena, podobnie zresztą jak Thiago. Hiszpański pomocnik idealnie nadawał tempo gry akcjom Bawarczyków i mógł ukoronować swój kapitalny występ bramką, ale w klarownej sytuacji nie trafił do siatki.


Roszady, które stopniowo wprowadzał Simeone nie przyniosły skutku. Atlético poległo w Monachium, przez co nie dołączyło do grona sześciu drużyn, które w przeszłości kończyły rozgrywki grupowe z kompletem punktów. Bayern rozegrał zdecydowanie jeden z najlepszych meczów w tym sezonie i w pełni zasłużenie zgarnął komplet punktów.

Bayern Monachium 1:0 Atlético Madryt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *