DAnpLqNXkAABdtB

Młodość kontra doświadczenie, utalentowani gracze vs bogactwo i wysokie pensje – przed pierwszym gwizdkiem słoweńskiego arbitra Damira Skominy niewiele argumentów przemawiało za piłkarzami Ajaksu. Drużyna, która we wcześniejszej fazie wyeliminowała m.in. Legię Warszawa, zaprezentowała się nieco poniżej oczekiwań, a przede wszystkim swoich umiejętności i środowego wieczoru nie postawiła faworytowi z Manchesteru zbyt wygórowanych warunków. Tym samym José Mourinho zrealizował cel, z którym udał się do Sztokholmu i w kolejnej edycji Champions League ponownie poprowadzi jeden z zespołów.

Po tym, jak zakończyły się rozgrywki we wszystkich najsilniejszych ligach europejskich, za wyjątkiem włoskiej oraz rodzimej Ekstraklasy, w głowach kibiców rodziło się już coraz mniej pytań. Zanim zostaną one całkowicie opanowane przez transferowe szaleństwo, pozostało czekać na rozstrzygnięcia w Lidze Mistrzów oraz jej młodszej i nieco uboższej siostrze. Tegoroczny finał w Solnej miał jednak nieco inną otoczkę niż te poprzednie – było to spowodowane niedawnym atakiem terrorystycznym, który miał miejsce podczas koncertu Ariany Grande w Manchesterze. Z tego powodu José Mourinho odwołał przedmeczową konferencję prasową, a przed pierwszym gwizdkiem sędziego pamięć ofiar uczczono minutą ciszy.


Portugalczyk, podobnie jak jego vis-à-vis, mógł wpisać do protokołu meczowego niemal wszystkich swoich zawodników. Co ciekawe, skład, który desygnował Peter Bosz, był najmłodszy w historii finału Europa League – średnia wieku jego podopiecznych nie sięgnęła nawet 23 lat! Wystarczy wspomnieć, że duet stoperów de Godenzonen współtworzył 17-letni Matthijs de Ligt, zaś najstarszym graczem Ajaxu na murawie był 30-letni Lasse Schöne.


Nie było więc zaskoczeniem, że większość ekspertów zadawała sobie te same pytania i dotyczyły one przygotowania mentalnego amsterdamskiej młodzieży. Sam Bosz zapowiadał zresztą na przedmeczowym spotkaniu z dziennikarzami, że wyeliminowanie wśród swoich piłkarzy strachu będzie jego głównym zadaniem. Zapowiedzi byłego opiekuna Vitesse Arnhem czy Heraclesa Almelo znalazły jednak swoje odzwierciedlenie na boiskowej rzeczywistości. Pierwsze minuty należały co prawda do przedstawiciela Premier League, ale Ajax wcale nie sprawiał wrażenia przytłoczonego stawką czy klasą środowego rywala. Jedynym graczem wyglądającym na nieco zdezorientowanego był Kasper Dolberg, który w ostatnim czasie z wyjątkową regularnością zmuszał bramkarzy rywali do bezradnego i zdecydowanego kroku w kierunku linii bramkowej. Dość powiedzieć, że Duńczyk musiał czekać aż do 17 minuty na pierwszy kontakt z piłką!


Pierwszym dyrygentem 33-krotnego mistrza Holandii był Amin Younes przymierzany dzięki swojej wysokiej dyspozycji do powrotu do Bundesligi. Niemiec, który znalazł się wśród powołanych na Puchar Konfederacji, podobnie jak w wielu poprzednich meczach – także tych rozgrywanych przeciwko Legii Warszawa, robił wyjątkowy użytek ze swoich dryblingów, czym sprawiał spore problemy bocznym defensorom Czerwonych Diabłów. Antonio Valencia i spółka nie pozwolili jednak adwersarzowi na bardziej zdecydowane rozwiniecie skrzydeł, a dodatkowo sami zadali bolesny cios. W rolę kata wcielił się Paul Pogba, niespodziewanie wybrany przez hiszpański dziennik „AS” do jedenastki największych rozczarowań obecnego sezonu. Duży wpływ na kapitulację utalentowanego André Onany miał jednak rykoszet od Davinsona Sáncheza, który całkowicie zmylił Kameruńczyka.


Daleka od idealnej dyspozycja Dolberga nie była jedynym zmartwieniem Bosza, bo znikoma aktywność zawodnika, którego zadaniem było zastąpienie Arkadiusza Milika to jedna strona medalu. Drugą stanowiło to, że kadrowicz Åge Hareide był całkowicie odcięty od podań. Długimi momentami brakowało błyskotliwości Bertranda Traoré czy otwierających podań Hakima Ziyecha, a jedynymi, którzy w jakiś sposób starali się kreować grę byli wspomniany Younes i Davy Klaassen, ale od jedenastokrotnego reprezentanta Oranje oczekiwano zdecydowanie więcej. Dużą swobodę w środku pola Manchester zyskiwał właśnie dzięki nie najlepszemu ustawieniu ekipy z Amsterdamu. Jest to jednak dość powszechna przypadłość u zespołów grających systemem 1-4-3-3, gdzie skrzydłowi są rozstawieni niezwykle szeroko. Świeżo upieczony wicemistrz ligi holenderskiej miał także poważny problem z rozgrywaniem piłki w środkowej strefie boiska, gdzie znakomicie ze swoich zadań wywiązywali się Pogba oraz Ander Herrera. Francuz już od jakiegoś czasu nie schodzi poniżej wysokiego poziomu i w coraz większym stopniu spłaca każde euro, jakie trzeba było przelać na konto Juventusu.


Znalezienie panaceum na powyższe bolączki było głównym zadaniem, z którym podczas przerwy musiał zmierzyć się Peter Bosz. Jego zespół już wielokrotnie w tym sezonie potrafił prezentować poziom, który pozwalał na rywalizację z zespołami znajdującymi się przynajmniej o jeden stopień wyżej w hierarchii klubowego futbolu. Do odwrócenia losów środowej rywalizacji konieczna była także zdecydowanie większa aktywność z przodu, bo nie potrzeba nadzwyczajnego umysłu analitycznego, aby przewidzieć, że dzierżący prowadzenie rywal skupi się przede wszystkim na obronie korzystnego rezultatu, a przy okazji poszuka okazji do wyprowadzenia drugiego ciosu mogącego zakończyć się nokautem. Taka możliwość otworzyła się przed MU zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry, a Henrikh Mkhitaryan przynajmniej częściowo zrehabilitował kibicom brak Zlatana Ibrahimovicia.


Bosz zdawał sobie sprawę, że jego ekipa znalazła się w niezwykle skomplikowanej sytuacji, a do jej odwrócenia potrzebna będzie radykalna zmiana. Z tego względu zdecydował się na wprowadzenie Brazylijczyka Davida Neresa i oddelegowanie na ławkę rezerwowych Kaspera Dolberga. Duńczyka zdecydowanie przytłoczył finałowy pojedynek – być może wszyscy mieli wobec niego zbyt wygórowane oczekiwania, być może zbyt wiele miejsca poświęciła mu prasa, nakładając tym samym na 19-latka dodatkową presję.


Roszada w szeregach Ajaxu miał przede wszystkim jeden cel – zmianę stylu gry i nastawienie się niemal wyłącznie na szybkie ataki. Okazje ku temu jednak nie nadchodziły, a każda próba akcji zaczepnej była skutecznie neutralizowana. Zwłaszcza, że z każdą kolejną minutą gasł ten, który miał owe szarże prowadzić…


Tym samym tuż po końcowym gwizdku José Mourinho mógł spokojnie podejść do właścicieli United i z podniesioną głową stwierdzić: „Melduję wykonanie zadania”. Portugalczyk znakomicie przygotował Czerwone Diabły do decydującej rozgrywki i skutecznie wyłączył wszystkie atuty niedoświadczonego rywala. Po raz kolejny nieco zdezorientowani mogliśmy obserwować, jak ofensywni zawodnicy, tacy jak chociażby Juan Mata, z pełnym poświęceniem pracują na całej szerokości boiska. Ale właśnie za to zaangażowanie drużyna z Old Trafford otrzymała niezwykle cenną nagrodę – grę w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, której przecież nie udało się wywalczyć na krajowym podwórku.


A Ajax? Z pewnością zebrał niezwykle cenną lekcję futbolu i europejskie doświadczenie, które w przypadku tych młodych, piekielnie utalentowanych zawodników może przynieść wyłącznie korzyści. Być może efekty będzie można zaobserwować już za kilka miesięcy.


 Ajax Amsterdam 0:2 Manchester United Manchester_United_FC_crest.svg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *