Vietto przebiera w ofertach - foto główne (Kopiowanie)

Jeszcze niedawno Luciano Vietto był kreowany przez media na naturalnego następcę Sergio Agüero. Wydawało się, że młodszy z filigranowych Argentyńczyków dysponuje wszelkimi atutami, by wziąć Primera División szturmem – doskonała technika, szybkość i boiskowy spryt należały do jego cech charakterystycznych. Po debiutanckim sezonie w barwach Villarrealu kariera 23-letniego snajpera znacznie jednak wyhamowała. Mimo to nazwisko napastnika zbierającego pierwsze piłkarskie szlify pod wodzą „Cholo” Simeone wciąż przykuwa uwagę wielu klubów. Zainteresowane usługami Vietto są bowiem Southampton FC, UC Sampdoria i Valencia CF.

Miłe złego początki

Luciano Vietto trafił do Hiszpanii z argentyńskiego Racing Club za skromne 5,5 mln € i od razu zapracował na miano rewelacji LaLiga – z dwudziestoma bramkami we wszystkich rozgrywkach został najlepszym strzelcem zespołu Żółtej Łodzi Podwodnej i stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych napastników na rynku. Ostatecznie wyścig po utalentowanego Argentyńczyka wygrało Atlético Madryt, które zapłaciło za wschodzącą gwiazdę 20 mln €. Villarreal po raz kolejny potwierdził, że klubowi skauci działają bez zarzutu, a zarząd potrafi sprzedawać zawodników ze sporym zyskiem. Dzięki transferowi na Estadio Vicente Calderón Luciano dostał szansę sprawdzenia swoich umiejętności w klubie ze ścisłej czołówki najlepszej ligi świata.

„Luciano dysponuje naprawdę dużą piłkarską inteligencją, w czym wydaje mi się podobny do Davida Villi z początków kariery. Co prawda nie ma takiego nosa strzeleckiego, ale potrafi pracować dla całego zespołu, manewrować między liniami ataku i pomocy. Wiążemy z nim spore nadzieje”

Diego Simeone w wywiadzie dla TyC Sports po transferze Vietto


Zarówno wymagania wobec zawodnika, jak i konkurenci, z którymi musiał się mierzyć w walce o miejsce w wyjściowym składzie Rojiblancos, znacznie zwiększyły swój kaliber. O ile w ataku Villarrealu z Vietto rywalizowali Ikechukwu Uche czy Giovani dos Santos, o tyle w szeregach Atlético na pozycji Argentyńczyka występowali m.in. Antoine Griezmann, Fernando Torres czy Ángel Correa. Początkowo wydawało się, że wychowanek Independiente Balnearia nie jest bez szans w rywalizacji z gwiazdami Los Colchoneros, zwłaszcza że odblokował się w doskonałym momencie – 4 października 2015 strzelił wyrównującą bramkę w El Derbi Madrileño.

Gol w meczu z Realem Madryt okazał się jednak jego jedynym w Primera División. W pozostałych rozgrywkach Vietto dorzucił jeszcze dwa trafienia. Zaledwie trzy bramki zdobyte podczas ponad 2000 minut spędzonych na boisku to bilans, który nie może satysfakcjonować ani napastnika, ani włodarzy klubu, jednak w klubie znad Manzanares postanowili dać Argentyńczykowi drugą szansę. Od dna 23-latek miał się odbić podczas rocznego wypożyczenia w Sevilli.


Nowy start

Sztuka ta udała się tylko połowicznie. Vietto strzelił znacznie więcej bramek (w sumie 10 w 31. meczach), ale nie zawsze był pierwszym wyborem trenera Jorge Sampaolego. Mimo zakazu transferowego Atlético, czterokrotny reprezentant Albicelestes U-20 raczej nie powinien się spodziewać, że po powrocie z wypożyczenia będzie odgrywał istotną rolę w zespole z Madrytu. U progu nowego sezonu młody napastnik staje zatem przed najważniejszym wyborem w swojej dotychczasowej karierze. Po kolejnej nieudanej przygodzie Vietto prawdopodobnie wypadnie z grona kandydatów do gry w topowych klubach, ale jeśli „odpali” w nowej drużynie, być może otrzyma kolejną szansę od jednej z wielkich futbolowych firm.

Wprawdzie argentyńskim atakującym nie interesują się obecnie kluby pokroju Barcelony, z którą łączony był w ubiegłym sezonie, niemniej przed Vietto wciąż rysują się bardzo ciekawe perspektywy. Jednym z nich jest Valencia, która po dwóch fatalnych sezonach (Nietoperze dwukrotnie uplasowały się na 12. miejscu tabeli Primera División – przyp. red.) planuje walkę o europejskie puchary. O palmę pierwszeństwa na pozycji nr 9 Vietto rywalizowałby na Mestalla z Rodrigo de Paulem i Simone Zazą. W kadrze zespołu z Lewantu znajduje się także Álvaro Negredo, ale wszystko wskazuje na to, że doświadczony madrytczyk opuści ojczyznę i prawdopodobnie powędruje do Beşiktaşu.


Wykupiony z Juventusu za 16 mln € Zaza podczas półrocznego pobytu w Valencii nie zachwycił, zapisując na swoim koncie więcej żółtych kartek niż bramek (w 20. meczach odpowiednio: 7 i 6). Znacznie lepiej od chimerycznego Włocha spisywał się Rodrigo, który z kolei stracił ponad 3 miesiące z powodu kontuzji. W Valencii Vietto z pewnością otrzymałby sporo minut, ale dołączenie do pogrążonego w chaosie klubu niesie za sobą pewną dozę ryzyka.

Argentyńczyka kuszą także kluby spoza Hiszpanii. Media donoszą o zainteresowaniu ze strony Sampdorii, która mimo sprowadzenia Dawida Kownackiego i Gianluki Caprariego z Interu Mediolan poszukuje kolejnych napastników. Z genueńskiego klubu niemal na pewno odejdzie Patrik Schick, który od dłuższego czasu znajduje się na celowniku Juventusu.


W ataku Sampy Vietto najpewniej zająłby miejsce obok doświadczonego Fabio Quagliarelli, bowiem w taktyce trenera Marco Giampaolo najczęściej figuruje dwóch napastników. Na Stadio Luigi Ferraris Argentyńczyk bez wątpienia byłby za to pierwszym wyborem trenera i przynajmniej na początku swojego pobytu cieszyłby się statusem gwiazdy.


Najbardziej kuszącym kierunkiem dla Vietto wydaje się jednak Anglia i zabiegający o niego Southampton FC. Drużyna Świętych potrzebuje klasowego napastnika jak mało który zespół Premier League. Najczęściej grający na tej pozycji Shane Long zdobył bowiem zaledwie 3 bramki w 32. spotkaniach, a niewiele bardziej skuteczniejsi byli Manolo Gabbiadini (4 gole w 11. meczach) i Charlie Austin (6 bramek w 15. startach), na którego usprawiedliwienie należy dodać, że w wyniku urazu barku stracił połowę zeszłego sezonu. W ubiegłych rozgrywkach mniejszą liczbę trafień od ekipy The Saints zanotowało tylko pięć drużyn Premier League, w tym trzech spadkowiczów.

Źródło: Squawka
Źródło: Squawka

Nic więc dziwnego, że włodarze z St Mary’s Stadium uważnie monitorują sytuację Argentyńczyka. Transfer Vietto do Southamptonu mógłby być zatem klasyczną transakcją typu win-win, na której skorzystałyby wszystkie strony: Atlético, znając hojność angielskich klubów, prawdopodobnie otrzymałoby za napastnika przyzwoitą sumę, angielski zespół zasiliłby perspektywiczny, ale już doświadczony snajper, natomiast chcący odbudować formę piłkarz dostałby szansę zaprezentowania się w klubie, który doskonale potrafi promować swoich zawodników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *