f761491767753

Krzysztof Mączyński opuścił swój macierzysty klub, Wisłę Kraków i przeniósł się do Legii Warszawa, z którą podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok. Decyzja pomocnika reprezentacji Polski wywołała w Internecie ogromną falę hejtu, wszak jeszcze niedawno popularny „Mąka” zarzekał się, że chce zostać w ekipie Białej Gwiazdy, a chwilę później postanowił jednak przenieść się do znienawidzonego rywala ze stolicy. Mączyński bynajmniej nie był pierwszym piłkarzem, który w podobnych okolicznościach zmienił pracodawcę. Specjalnie z tego powodu przygotowaliśmy zestawienie sześciu zawodników ligi polskiej, którzy w przeszłości decydowali się na równie ryzykowny ruch.

1. Bartosz Bereszyński (Lech Poznań -> Legia Warszawa)

Źródło: Legia.net
Źródło: Legia.net

Kiedyś Legia Warszawa przegapiła Roberta Lewandowskiego i po części przyczyniła się do jego przeprowadzki do Poznania. Kilka lat później Wojskowi zrewanżowali się jednak Lechowi i sprowadzili do siebie Bartosza Bereszyńskiego, który momentalnie stał się obiektem nienawiści ze strony kibiców z Wielkopolski. Mający obecnie 24 lata defensor w dużej mierze zawdzięcza rozkwit swojej kariery właśnie stołecznemu klubowi. To w Legii zdecydowano się zmienić mu pozycję z napastnika na prawego obrońcę (wcześniej sporadycznie występował w tej roli w Lechu – przyp. red.) i dopiero w zespole z Łazienkowskiej stał się podstawowym graczem, który kilka miesięcy temu ruszył na Zachód, a konkretnie do rywalizującej na poziomie Serie A Sampdorii.

W Poznaniu do dzisiaj nie mogą jednak wybaczyć Bereszyńskiemu zdrady barw klubowych. Sam piłkarz przyznawał, że tuż po przeprowadzce do Warszawy nie raz dostawał wiadomości z wyzwiskami czy napisem „Judasz”. Teraz sytuacja wokół popularnego „Beresia” nieco się już uspokoiła, ale wciąż w okolice Bułgarskiej zapuszczać się nie powinien…




2. Kasper Hämäläinen (Lech Poznań -> Legia Warszawa)

Źródło: Legia.com / Foto: Jacek Prondzynski
Źródło: Legia.com / Foto: Jacek Prondzynski

Kolejny zawodnik, który zamienił Poznań na Warszawę, jednak w tym przypadku mówimy o piłkarzu, który w momencie podjęcia tej ryzykownej decyzji był jednym z najlepszych graczy Kolejorza, a nie tylko obiecującym juniorem. Saga z przenosinami Fina do stolicy trwała wówczas długo. Hämäläinenowi kończyła się umowa, a on sam chciał spróbować sił za granicą, szczególnie że otrzymał interesujące oferty między innymi z ligi greckiej. Ostatecznie ofensywny pomocnik zdecydował się pozostać w Polsce, podpisując kontrakt z Legią.

Rozstrzygnięcie wspomnianej sagi było zaskakujące nie tylko dla sympatyków z Wielkopolski, ale również dla tych ze stolicy. Media donosiły wówczas, że w centrum Warszawy zostało zniszczone auto Hämäläinena, a za każdym razem, gdy Legia razem z Finem pojawiała się na INEA Stadionie, wychowanek TPS Turku był niemiłosiernie wygwizdywany.


Z Legią co prawda udało mu się zdobyć mistrzostwo Polski i zagrać w Lidze Mistrzów (potem także w Lidze Europy), jednak na boisku Kasper nie może już liczyć na taki status, jaki miał w poznańskiej drużynie. W poprzednim sezonie 30-latek zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty.


3. Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków -> Legia Warszawa)

Źródło: Legia.com / Foto: Jacek Prondzynski
Źródło: Legia.com / Foto: Jacek Prondzynski

Najnowszy przypadek zdrady swojego klubu i transferu do odwiecznego rywala. Mączyński jest obecnie niepomiernie wyszydzany przez fanów Białej Gwiazdy mających w pamięci jego wypowiedzi, w których to zarzekał się, że do Legii nie przejdzie. Jak widać, ulubieniec Adama Nawałki obietnicy nie dotrzymał, ponieważ we wtorek przechodził testy medyczne, a już we czwartek oficjalnie ogłoszono jego transfer do zespołu aktualnego mistrza Polski.


Decyzję reprezentanta Biało-Czerwonych można zrozumieć w aspekcie sportowym, bowiem popularny „Mąka” przechodzi do klubu silniejszego, który co sezon mierzy we wszystkie tytuły w kraju, a także będzie mógł ponownie zawalczyć o udział w Lidze Mistrzów. Z pewnością także kontrakt indywidualny w Legii jest wyższy od tego, na jaki 30-letni pomocnik mógł liczyć pod Wawelem. Niesmak pozostawiają natomiast kulisy tej przeprowadzki, a więc zaprzeczenia samego gracza oraz dwuznaczne tweety, w których zapewniał o przywiązaniu do krakowskiej Wisły i zaprzeczał możliwości przenosin do stolicy.




4. Maciej Szczęsny (Legia Warszawa -> Widzew Łódź -> Polonia Warszawa)

Źródło: Polonia Warszawa
Źródło: Polonia Warszawa

Cofamy się mocno w przeszłość i przypominamy osobę kontrowersyjnego Macieja Szczęsnego. Golkiper Legii Warszawa swego czasu, po kilkunastu latach spędzonych między słupkami stołecznego klubu i po zdobyciu z nim dwóch mistrzostw Polski, zdecydował się na przeprowadzkę do Łodzi, a dokładniej do Widzewa. Decyzja bramkarza została przyjęta w stolicy bardzo wrogo, jednak sam Szczęsny, dzięki swojemu specyficznemu sposobowi bycia, poważniejszych „konsekwencji” ze strony kibiców Wojskowych nie uświadczył.


Po zakończeniu przygody z Widzewem Szczęsny reprezentował zresztą jeszcze barwy Polonii Warszawa i Wisły Kraków, czyli dwóch klubów, których sympatycy również za bardzo nie przepadają za Legią…


5. Marek Citko (Widzew Łódź -> Legia Warszawa)

Źródło: Legia.com
Źródło: Legia.com

Swego czasu Citko był na szczycie, gdy razem z Widzewem Łódź grał w Lidze Mistrzów i nawet zdobywał bramki w tych elitarnych rozgrywkach. Młodemu napastnikowi marzył się wtedy transfer do wielkiego klubu, jednak oferty zza granicy albo mu nie odpowiadały, albo… po prostu ich brakowało.

Ostatecznie, na nieszczęście dla kibiców RTS-u, wychowanek Włókniarza Białystok trafił do Legii Warszawa. Za każdym razem, gdy Citko wracał potem do Łodzi, był niewyobrażalnie wygwizdywany i lżony. W stolicy mu się jednak nie powiodło i spędził tam łącznie tylko dwa lata. Później próbował sił zarówno na zachodzie Europy (FC Aarau, Hapoel Beer-Szewa), jak i w Polsce (Cracovia, Polonia Warszawa), ale z podobnym, mizernym skutkiem.




6. Dariusz Dziekanowski (Gwardia Warszawa -> Widzew Łódź -> Legia Warszawa)

Źródło: Legia.com
Źródło: Legia.com

Na sam koniec bardzo dziwny i poplątany transferowy los Dariusza Dziekanowskiego. W 1983 roku młody napastnik był prawdziwą gwiazdą Gwardii Warszawa, dla której zdobywał bramkę za bramką. Z okazji pozyskania utalentowanego snajpera szybko skorzystał więc Widzew, który sprowadził go za kilka milionów złotych.


W Łodzi popularny „Dziekan” nie zatracił imponującej skuteczności, a mimo to po niecałych dwóch latach zdecydował się na odejście do Legii. W stołecznym zespole ponownie był jednym z najlepszych ligowych snajperów, ale jego przywiązanie do Wojskowych nie przeszkodziło mu na koniec kariery związać się z… Polonią Warszawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *