hakancalhanoglu-cropped_1nbnh1bzf0psv12bt8arrczjep

Skutki błędów młodości często następują dopiero po czasie. Hakan Çalhanoğlu zapewne nie podejrzewał, że decyzje podejmowane przez niego sześć lat temu mogą rzutować na jego całą karierę. Reprezentant Turcji niedawno został zawieszony przez FIFA i CAS na cztery miesiące, co oznacza, że do końca sezonu Bayer Leverkusen będzie pozbawiony swojego lidera. Być może nawet Hakan już nigdy nie przywdzieje koszulki Aptekarzy

Cofnijmy się do roku 2011. 17-letni Çalhanoğlu jest piłkarzem Karlsruher SC, a że na należy do najlepszych zawodników na Wildparkstadion, jego usługami zainteresowany jest Trabzonspor. Nie ma w tym jednak niczego zaskakującego, bowiem Hakan, choć urodził się i wychował w Niemczech (przyszedł na świat w Mannheim – przyp. red.), jest Turkiem z krwi i kości. Początkowo nastolatek był otwarty na transfer nad Bosfor – problem w tym, że nigdy do niego nie doszło. Gdy niedługo potem pojawiła się propozycja pozostania za naszą zachodnią granicą, a co istotniejsze – gry w Bundeslidze, Çalhanoğlu wybrał Hamburgera SV. Sprawa nieco przycichła, a uzdolniony pomocnik zdołał w międzyczasie strzelić Weidenfellerowi fenomenalną bramkę z rzutu wolnego…

…zdobyć jeszcze kilka innych pięknych bramek ze stałego fragmentu gry i przekonać do siebie całe piłkarskie Niemcy.


W 2014 roku Çalhanoğlu zmienił klub na Bayer Leverkusen i ten ruch wyszedł mu na dobre. W zasadzie od początku przenosin na BayArena reprezentant Turcji należy do najważniejszych postaci zespołu Aptekarzy. I kiedy wydawało się, że wszystko będzie się toczyć zgodnie z planem, na początku stycznia, ni stąd ni zowąd, przyszła decyzja, która dla Bayeru brzmi niczym jak wyrok. Hakan Çalhanoğlu został zawieszony przez wymiar sprawiedliwości FIFA za niewywiązanie się z umowy zawartej z Trabzonsporem w 2011 roku. Piłkarz próbował innej drogi ratunku, ale CAS także okazał się nieubłagany i odrzucił odwołanie 23-latka. Dodatkowo wychowanek Karlsruher SC musi zapłacić swojemu niedoszłemu pracodawcy 100 tys. € w ramach rekompensaty – za swoją głupotę…

Kiedy dokładnie przeanalizujemy całe zamieszanie z Çalhanoğlu, okaże się, że jedynym poszkodowanym w tej sytuacji jest Bogu ducha winny klub z Leverkusen. Turek od 2014 roku nie ma już nic wspólnego z HSV, do którego przyszedł odrzucając możliwość dopiętego wcześniej transferu do Super Ligi. Roger Schmidt nie miał zatem żadnego wpływu na nieodpowiedzialną decyzję swojego podopiecznego, której ten dopuścił się przed blisko sześcioma laty. Wymiar sprawiedliwości jest bezlitosny. Sytuacja już w tym momencie jest patowa, a może być tylko gorzej…

Bayer 04 latem typowany był jako zespół, który wreszcie zerwie z łatką „wiecznie drugich” (Vizekusen) i na dobre zagrozi Bayernowi i Borussii Dortmund, stając się dla tej dwójki realnym kandydatem do walki o ligowe podium. Sezon 2016/17 mocno jednak weryfikuje ambicje drużyny z Nadrenii Północnej-Westfalii, która osiąga mocno rozczarowujące rezultaty. Aptekarze zajmują pozycję w środku tabeli i nawet wyjście z grupy w Lidze Mistrzów nie rekompensuje słabej postawy w Bundeslidze. Teraz, gdy Bayer stracił swojego głównego kreatora (7 asyst we wszystkich rozgrywkach, najwięcej w całym zespole – przyp. red.), a zarazem strzelca (7 bramek, z czego 6 w Bundeslidze, także najlepszy wynik w drużynie), progres wydaje się być niemożliwy.

Mimo że Leverkusen obiecująco rozpoczęło rundę wiosenną (wygrana z Herthą 3:1 – przyp. red.), to dwie kolejne porażki – z Gladbach i Hamburgerem SV – z pewnością ekipie Schmidta chluby nie przynoszą. Atmosferę panującą obecnie na BayArena w dość gorzkich słowach skomentował Rudi Völler, dyrektor sportowy Bayeru:

„To dla nas bardzo trudna sytuacja. Nie mamy nic wspólnego z sytuacją z 2011 roku. Straciliśmy niezwykle ważnego piłkarza w kluczowym momencie sezonu”

W bawełnę nie owijał także prezes klubu Michael Schade:

„To skandal! Wyrok został ogłoszony w sposób perfidny. Czekano z nim, aż okno transferowe będzie zamknięte!”

Oczywiście CAS odpowiedział na zarzuty Schade twierdząc, że wszelkie procedury zostały zachowane:

„Wszystko zostało wykonane zgodnie z prawem. Decyzję ogłoszono 2 lutego – tak szybko, jak tylko było to możliwe”

Najciekawsze rzeczy wewnątrz ekipy z Leverkusen działy się jednak w ostatnich dniach. Już w spotkaniu z HSV (porażka 0:1) Turek nie wystąpił, a po meczu Rudi Völler, zapytany o decyzje trybunału, szybko zmienił temat i stwierdził, że… Kyriakos Papadopoulos dobrze radzi sobie w grze w powietrzu. Mimo całej nerwowej otoczki, wsparcie dla Çalhanoğlu jest odczuwalne. Bayer mógłby się przecież od tej sprawy całkowicie odciąć, nawet zlinczować zawodnika, a postąpiono zgoła inaczej.

„Nie jest to sprawiedliwy wyrok, ale co mamy zrobić? Zacząć płakać? Potraktowano nas potwornie – to fakt, ale musimy się z tym zmierzyć. Zarówno dla nas, jak i dla Hakana to nowa sytuacja” – komentował Roger Schmidt

Trudno cokolwiek dodać do wypowiedzi opiekuna Bayeru. Co ważne, sam piłkarz również zachował się niczym prawdziwy dżentelmen. Çalhanoğlu postanowił bowiem do końca karencji nie pobierać z klubowej kasy pensji, choć wydaje się, że w koszulce Aptekarzy możemy już błyskotliwego pomocnika nie zobaczyć…


Turecki magazyn „Fanatik” podał niedawno do wiadomości, jakoby Hakan udzielając mu wywiadu wspomniał, że w przyszłym sezonie będzie przywdziewał koszulkę… Chelsea. Sam zainteresowany te doniesienia co prawda zdementował, ale chaos związany z osobą Çalhanoğlu każe wierzyć i w taki scenariusz.


Jedno jest pewne – reprezentant Turcji już w tym sezonie nie zagra. Ominą go spotkania Bundesligi, Ligi Mistrzów, a także starcia w eliminacjach do MŚ 2018. Honorowe zachowanie Çalhanoğlu jest godne pochwały, ale nie zmienia faktu, że błędy młodości utalentowany rozgrywający będzie musiał odcierpieć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *