EF5YGiFXkAkg6JQ

Swego czasu drogą podobną do tej, jaką aktualnie przebywa marokański defensor, podążał Daniel Carvajal. Królewscy z Madrytu ponad rok temu wypożyczyli obiecującego prawego obrońcę do ekipy z Westfalii na dwa sezony, by ten zbierał doświadczenie w mocnym klubie pod okiem trenera, który uchodzi za perfekcjonistę w kwestii piłkarskiego rzemiosła. Dzisiaj w Dortmundzie już nikt nie ma wątpliwości, że powrót reprezentanta Lwów Atlasu na Estadio Santiago Bernabéu jest nieunikniony. Hakimi dorósł, ograł się na wysokim poziomie, ale przede wszystkim rozwinął jako piłkarz i w obecnej układance Luviena Favre’a jest wręcz niezbędnym ogniwem. Czy za kilka lat wychowanka CD Colonia Ofigevi też będzie można zaliczyć do grona topowych defensorów na świecie?

W pierwszym zespole Los Blancos Achraf pojawił się już w wieku 18 lat, ale kojarzyli go tylko najbardziej zagorzali fani madryckiego giganta. Wtedy obecność Marokańczyka w ekipie tuzów futbolowego świata nosiła bardziej znamiona konieczności niż zasług samego zawodnika, wszak ówczesna kadra skompletowana przez Zinédine’a Zidane’a była dość uboga w bocznych obrońców. Nie minęło więc zbyt wiele czasu, gdy młody defensor zaczął pojawiać się na boiskach hiszpańskiej elity. Udało mu się nawet zdobyć premierową bramkę w LaLiga (przeciwko Sevilli – przyp. red.), co utwierdziło włodarzy stołecznego klubu w przekonaniu, że ten nastolatek ma papiery na naprawdę duże granie.

Obiecujące występy Hakimiego nie zmieniały jednak faktu, że w tamtym okresie nie miał szans rywalizować na równi ze wspomnianym już Carvajalem, co musiało poskutkować wypożyczeniem. W Madrycie chcieli, aby utalentowany młodzian trafił na pewien czas do klubu regularnie rywalizującego w Champions League, gdyż swoimi boiskowymi poczynaniami w białej koszulce udowodnił, że śmiało może na tym poziomie konkurować. Ostatecznie oddelegowano go do słynącej z promocji młodych talentów Borussii Dortmund.

„Przybyłem do Dortmundu, by rozwijać się jako zawodnik. Takie jest życie piłkarza – nigdy nie wiesz, w którą stronę powiedzie cię twoja ścieżka, nigdy nie jest identyczna jak ta, którą sobie wyobrażasz. Czasami takie doświadczenia są potrzebne – trzeba zmienić miejsce, by koniec końców trafić tam, gdzie docelowo chce się być. Jestem bardzo wdzięczny za szansę daną mi w Borussii.”


Hakimi z miejsca stał się postacią nietykalną w drużynie aktualnego wicemistrza Niemiec. W większości spotkań pozostawia po sobie bardzo korzystne wrażenie. Jest zawodnikiem uniwersalnym, ale przede wszystkim obdarowanym ponadprzeciętnymi predyspozycjami fizycznymi. Niesamowita szybkość i atletyzm w dużej mierze pomagają mu w grze na nominalnej pozycji. Jednak pod kierunkiem Luciena Favre’a Hakimi pojawia się nie tylko na prawej stronie bloku obronnego. Już w poprzednim sezonie wypożyczony z Realu Madryt defensor ustawiany był na lewej flance, co nie przeszkodziło mu w „wykręceniu” godnych uwagi liczb.


Reprezentant Maroka w trakcie całych rozgrywek zaliczył 28 spotkań, w których trzykrotnie kierował piłkę do bramki rywala i aż siedmiokrotnie asystował kolegom. Głównym atutem Achrafa, poza rzeczonymi walorami fizycznymi, jest również umiejętność dokładnego dośrodkowania oraz posłania decydującego podania, co spędza sen z powiek próbujących powstrzymać go przeciwników, a drużynie BVB pozwala uzyskać przewagę na atakowanej połowie, bowiem zagrożenie może nadejść nie tylko ze strony fantastycznego duetu Reus – Sancho, ale również za sprawą 20-latka. Postawa urodzonego w Madrycie piłkarza nie umknęła oczywiście uwadze ekspertów ligi niemieckiej, którzy nominowali go do prestiżowego tytułu „Debiutant Roku”.

„Mój kontakt z trenerem jest bardzo dobry. Wiem, że jeżeli zwraca mi uwagę, to w tym celu, aby mi pomóc. Pokazuje mi nagrania, wskazuje rzeczy, które powinienem poprawić. Wie, że jestem młody i głodny nauki, a ja słucham, bo wiem, że wszystko co mówi jest prawdą. Ma olbrzymie doświadczenie. Pod tym względem jest bardzo podobny do Zidane’a.”


Obecna kampania zapowiada się dla Achrafa fenomenalnie. Już na tym etapie rozgrywek Marokańczyk ma na swoim koncie dwukrotnie większą liczbę bramek niż w całych poprzednich, a na dodatek sprawia wrażenie niesamowicie naładowanego energią na cały sezon. Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że po przepracowanym roku ze szwajcarskim szkoleniowcem Hakimi stał się futbolistą bardziej kompletnym, wszak ciężko już nawet przewidzieć, na jakiej pozycji wyjdzie w danym meczu. Na prawej flance monopol wciąż ma Łukasz Piszczek, lecz kondycja zdrowotna byłego reprezentanta Polski nie pozwala mu na tak częste występy, jak choćby przed kilkoma laty, więc w tym sektorze boiska wychowanek madryckich klubów rozegrał w sierpniu i wrześniu pięć spotkań. Na lewej stronie obrony wybiegał natomiast trzykrotnie, kolejne trzy mecze zaliczył jako lewy pomocnik, a także jednorazowy epizod w roli prawoskrzydłowego.

Właśnie tak wygląda nowoczesny obrońca, który coraz mocniej rozpycha się pomiędzy najzdolniejszymi rówieśnikami na swojej pozycji. Dość powiedzieć, że to na lewym skrzydle nowy bohater trybun na Signal Iduna Park rozegrał najlepsze jak dotąd zawody w trwającym sezonie, kiedy to dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w wyjazdowym pojedynku przeciwko Slavii Praga w fazie grupowej Champions League. Trudno jednak spodziewać się, aby Hakimi zagrzał tam miejsce na dłużej, w końcu ta strefa to niekwestionowane królestwo Marco Reusa. Czy Piszczek powinien zatem obawiać się o miejsce w składzie?

„W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć, na której stronie czuję się lepiej. Nauczyłem się wiele, jeśli chodzi o grę po obu stronach boiska i dalej zamierzam to robić. Myślę, że to mój wielki atut, w końcu wielu trenerów chciałoby mieć w swoim składzie zawodnika, który będzie potrafił zagrać na obu flankach, a jakość zespołu na tym nie ucierpi. Na prawej stronie koncentruję się bardziej na przemieszczeniu wzdłuż linii bocznej i dośrodkowaniach, z kolei na lewej bardziej szukam gry kombinacyjnej i drogi do oddania strzału.”

Achraf to kolejny diamencik ze szkółki Realu Madryt, który zbiera skalpy za naszą zachodnią granicą i w najbliższym czasie – chyba nie ma wątpliwości – wróci do Hiszpanii, na co zresztą solidnie zapracował. Postęp, jaki zanotował na przestrzeni roku i jaki może jeszcze wykonać w niedalekiej przyszłości, nie mógł przejść niezauważony. Nie jest nawet wykluczone, że kierownictwo Królewskich, w związku z licznymi problemami, z jakimi zmaga się aktualnie zespół Zidane’a, zdecyduje się na taki ruch już zimą, choć prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie jest zbyt wysokie.

Co by się jednak nie wydarzyło w karierze tego perspektywicznego piłkarza, po raz kolejny potwierdza się, iż w Dortmundzie wiedzą, jak promować i budować młodych zawodników. Brak presji oraz gra oparta w dużej mierze na fantazji wcale nie odbijają się negatywnie na wynikach Die Schwarzgelben, wprost przeciwnie – już w zeszłym sezonie podopieczni Favre’a byli o krok od zdetronizowania wielkiego Bayernu, w pewnym momencie przewodząc ligowej stawce aż z 12-punktową przewagą. Być może to właśnie wypożyczony z Madrytu uniwersalny defensor okaże się tym bohaterem, który już najbliższej wiosny zapewni drużynie z Zagłębia Ruhry wyczekiwaną mistrzowską koronę.