DJX1B_6X0AEWNhE

Podczas minionego mercato AC Milan przeszedł prawdziwą rewolucję. Nowi właściciele kupując klub od Silvio Berlusconiego swoimi poczynaniami na rynku transferowym dali jasny sygnał – Rossoneri muszą wrócić na piłkarskie salony, na których są nieobecni od dłuższego czasu. Niedzielne spotkanie z Lazio na Stadio Olimpico dobitnie pokazało jednak, że przed zespołem ze stolicy Lombardii jeszcze długa droga…

W 2013 roku klub z czerwono-czarnej części Mediolanu po raz ostatni zameldował się na podium rozgrywek ligowych zajmując trzecią pozycję. W rozgrywkach Ligi Mistrzów miejsce w szeregu 18-krotnemu mistrzowi Italii już na etapie 1/8 finału wskazało jednak Atlético Madryt.

Od tamtej pory próżno szukać Milanu w europejskich pucharach czy na czołowych lokatach w Serie A. Dość powiedzieć, że największym sukcesem Il Diavolo w minionych czterech sezonach było zdobycie Superpucharu Włoch, w lidze zaś udało się co najwyżej osiągnąć szóste miejsce na zakończenie poprzedniej kampanii. Miejsce o tyle ważne, że wywalczone już pod sterami nowych, chińskich właścicieli, dla których powrót do Europy, nawet jeśli mowa tylko o mniej prestiżowej siostrze Champions League, był niezmiernie ważny. Przyzwyczajanie do gry co trzy dni ma bowiem zaprocentować w niedalekiej przyszłości, kiedy na San Siro ponownie zagoszczą najbardziej elitarne klubowe rozgrywki piłkarskie.

„Milan to otwarty plac budowy. Trzeba połączyć nowe elementy ze starszymi. Chcemy wygrać wszystkie mecze, ale nasza droga jest jeszcze daleka. Chcemy otworzyć nowy cykl i za 2-3 lata zostać liczącym się zespołem. W nadchodzącym sezonie musimy zadbać o to, by kibice nie stracili entuzjazmu, który udało się na nowo rozbudzić. Drużyna musi walczyć w każdym meczu przy znów zapełnionym San Siro. To nasz cel, bardziej niż zajęcie miejsca tuż za Juventusem czy innym klubem. Także dlatego, że ja wolę zajmować miejsce na czele”

Massimiliano Mirabelli o obecnej sytuacji Milanu

Nowi dyrektorzy Milanu, Marco Fassone i Massimiliano Mirabelli, przez długie tygodnie podróżowali po całym świecie obserwując potencjalnych kandydatów zdolnych przywrócić klubowi dawny blask. Każda formacja Rossonerich poza bramką przeszła gruntowną przebudowę, choć to właśnie w kwestii golkipera mijające lato przy Piazzale Angelo Moratti było najbardziej gorące. Przepychanki włodarzy z Gianluigim Donnarummą, a zwłaszcza jego agentem Mino Raiolą zostały ostatecznie doprowadzone do szczęśliwego końca, czyli podpisania nowej umowy, mimo wielu różnic, które dzieliły i chyba nadal dzielą obie strony. Poza przedłużeniami kontraktów (za chwilę do tego grona ma dołączyć również Suso – dod. red.), kadrę Il Diavolo zasiliło aż jedenastu piłkarzy, a jeszcze większa ich liczba opuściła Mediolan.


Wzmocniona została praktycznie każda pozycja i – przynajmniej na papierze – gołym okiem dało się zauważyć szybki skok jakościowy drużyny z włoskiej stolicy mody.

„Muszę przyznać, że pierwotnie nie chcieliśmy wydawać tak dużo na transfery, lecz oferować zawodnikom wyższe zarobki. Ostatecznie jednak zmieniliśmy koncepcję działania i przeznaczyliśmy na nowych zawodników 230 milionów euro. Chciałbym bardzo podziękować naszym właścicielom, którzy pozwoli na to, aby szatnia drużyny została istotnie odświeżona”

Marco Fassone o letnim mercato Milanu

Wszystkie media sportowe na Półwyspie Apenińskim zgodnie uznały, że zakończone niedawno w Serie A mercato najbardziej imponująco wyglądało właśnie w czerwonej części Mediolanu. Warto bowiem zaznaczyć, że także odejścia z klubu wydają się być bardzo przemyślane. Co prawda słychać było głosy o zbyt pochopnym pozbyciu się Kucki, Bertolacciego czy Lapaduli, ale obiektywne spojrzenie na każdy z tych przypadków z osobna przesłaniała często sympatia, jaką wspomniani zawodnicy wzbudzali wśród rzeszy fanów Rossonerich, a wówczas walory czysto piłkarskie schodzą na dalszy plan. Każda rewolucja wymaga jednak ofiar i nie inaczej było tym razem.

Kluczową decyzją było pozostawienie na San Siro dotychczasowego sztabu szkoleniowego na czele z Vincenzo Montellą, który dostał do poskładania w nową, lepszą całość wiele elementów. Konieczność przedzierania się przez dwie rundy eliminacyjne Ligi Europy sprawiła, że od samego początku piłkarze Milanu musieli być skoncentrowani na osiąganiu pozytywnych wyników. Mimo że okno transferowe cały czas było otwarte na oścież, mediolańczykom udało się bezboleśnie przejść przez etap kwalifikacji do fazy grupowej europejskich rozgrywek, a także udanie rozpocząć zmagania ligowe. Rywale wprawdzie nie byli zbyt wymagający, niemniej sześć zwycięstw w sześciu meczach i bilans bramkowy 15:1 robiły wrażenie.

Pomijając fakt, że największym wygranym letniej rewolucji kadrowej jest jak na razie wychowanek Milanu Patrick Cutrone, o czym pisaliśmy już kilkanaście dni temu, zmiany w funkcjonowaniu zespołu można dostrzec gołym okiem. Umiejętność utrzymywania się przy piłce, tempo gry, różnorodność rozegrania akcji – praktycznie wszystkie elementy futbolowego rzemiosła uległy znaczącej poprawie w porównaniu do ostatnich lat, co wlało mnóstwo optymizmu w serca sympatyków Il Diavolo, którzy znów masowo zaczęli pojawiać się na San Siro.

Sezon:
Liczba sprzedanych karnetów
Średnia liczba widzów na San Siro
Procent zapełnienia stadionu
2011/12
31 233
49 020
61,3 %
2012/13
24 670
44 178
55,2 %
2013/14
23 567
39 874
49,8 %
2014/15
19 613
36 637
45,8 %
2015/16
19 541
37 861
47,3 %
2016/17
15 990
40 292
50,4 %
2017/18
(stan na 6 września)
30 549
49 525
61,9 %

Nowe rozdanie spowodowało w stolicy Lombardii wielkie zainteresowanie i wzbudziło jeszcze większe nadzieje na lepszą przyszłość. Ogrom zmian wskazywał jednak, że prędzej czy później Milaniści natrafią na trudności, niemniej to, co wydarzyło się w niedzielne popołudnie na Stadio Olimpico, przeszło chyba najśmielsze oczekiwania nawet największych pesymistów. Lazio bezpardonowo rozprawiło się z Czerwono-Czarnymi, brutalnie sprowadzając na ziemię tych, którzy zaczęli nieśmiało przebąkiwać o walce o scudetto już w tym sezonie.


Wysoka porażka z jednym z głównych kontrkandydatów do czołowych miejsc w Serie A na pewno boli fanów ACM, zwłaszcza że tak naprawdę wszyscy gracze gości zagrali fatalne spotkanie. Tak jak po pierwszych sześciu meczach nie warto było popadać w hurraoptymizm, tak klęska w stolicy nie powinna być również powodem do rozdzierania szat. To prawda, że na tle Biancocelestich mediolańczycy wyglądali bardzo źle, jednak nie należy pomijać faktu, że podopieczni Simone Inzaghiego rozegrali fantastyczne zawody.


Montella powinien natomiast jak najszybciej wyciągnąć wnioski z porażki i skupić się na dalszym, stopniowym odbudowywaniu siły Milanu – nie z dnia na dzień, a krok po kroku, mecz po meczu, tydzień po tygodniu…


Cel, jakim jest pierwsza czwórka, nadal wydaje się bardzo realny, a wpadki pokroju tej z Lazio będą się jeszcze Rossonerim przytrafiały. Zadaniem sztabu szkoleniowego i piłkarzy „nowego Milanu” jest to, aby zdarzały się one jak najrzadziej. A wtedy wszystko będzie możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *