Pohjanpalo_Volland_Tah_Sven_Bender_Aufwaermen_46648_XL

Przez 12 lat występów w reprezentacji Niemiec Rudi Völler dziewięćdziesięciokrotnie wybiegał na boisko w narodowych barwach, a 46 razy cieszył się z gola. W karierze klubowej pokonywał natomiast bramkarzy rywali aż 281 razy, zatem na pracy rasowego napastnika zna się jak mało kto. To doprawdy złośliwa ironia losu, że Bayer 04 Leverkusen – zespół, za którego kształt jako dyrektor sportowy jest odpowiedzialny właśnie Völler – rozpoczyna sezon 2017/18 właściwie bez nominalnej „dziewiątki”…

Bayer Leverkusen niemal zawsze dysponował w swojej kadrze bramkostrzelnym napastnikiem, na którym można było polegać. W ciągu ostatnich kilkunastu lat przez BayArena przewinęli się tacy strzelcy wyborowi, jak Dimitar Berbatov, Patrick Helmes czy Stefan Kießling. Przez dwa minione sezony głównym odpowiedzialnym za wykańczanie akcji klubu z Westfalii był Javier „Chicharito” Hernández, spektakularnie nawiązując do wyczynów uznanych poprzedników. Meksykanin w minionym okienku transferowym postanowił jednak opuścić Niemcy i jeszcze raz spróbować swoich sił na Wyspach. Aby przekonać się, jak bolesna to dla Aptekarzy strata, nie trzeba było długo czekać…

„Chicharito” strzelił dla Bayeru łącznie 39 bramek w 76. występach. W swoim pierwszym sezonie w Leverkusen był najlepszym strzelcem zespołu we wszystkich rozgrywkach, nawet pomimo nękających go kontuzji. Hernández okazał się zawodnikiem doskonale pasującym do układanki Rogera Schmidta, który upodobał sobie niezwykle ofensywny i oparty na dużej dynamice styl gry. Dosyć drobna jak na środkowego napastnika postura wychowanka Guadalajary w tym akurat systemie nie tylko nie była przeszkodą, ale wręcz ogromny atutem – pozwalała bowiem byłemu piłkarzowi Manchesteru United nadążać za akcjami przebojowych skrzydłowych i dzięki nadzwyczajnemu instynktowi strzeleckiemu cieszyć się z kolejnych goli.

Gdyby jednak spytać włodarzy klubu z Nadrenii Północnej-Westfalii, dlaczego tak naprawdę sprowadzenie meksykańskiego snajpera przed dwoma laty było strzałem w dziesiątkę, zapewne jednym z ostatnich argumentów, jaki by podali, byłaby liczba zdobytych przez niego bramek czy dopasowanie do stylu gry zespołu. Kiedy w 2015 roku „Chicharito” ogłosił, że przechodzi do Bayeru, klubowa strona przestała działać. Serwery nie były bowiem przygotowane na takie obciążenie, jakie wygenerowały setki tysięcy fanów nowego nabytku Aptekarzy, którzy chcieli dowiedzieć się więcej o nowym pracodawcy ich pupila. Szacuje się, że Hernández jest 15. najbardziej popularnym piłkarzem na świecie biorąc pod uwagę media społecznościowe. To działa na wyobraźnię, zwłaszcza że nie ulega wątpliwości, iż Meksykaninowi daleko do bycia piętnastym najlepszym piłkarzem globu. Były gracz Realu Madryt jest jednak postacią niemalże kultową w swojej ojczyźnie, zamieszkałej przecież przez ponad 120 milionów ludzi. Kolejnych 10 milionów rodaków ubóstwia go na emigracji w USA, gdzie przy okazji zarażają pasją do futbolu miejscowych.


Dlatego to właśnie Bayer Leverkusen jest najpopularniejszym niemieckim klubem na kontynencie północnoamerykańskim. Wciąż nie mogą się z nim równać ani Bayern, ani Borussia Dortmund, mimo iż także nie szczędzą starań, aby zaskarbić sobie sympatię mieszkańców tamtych zakątków kuli ziemskiej. Pod względem marketingu piłkarskiego Ameryka Północna nadal jest białą plamą na mapie świata. Giganci europejskiego futbolu próbują różnych sztuczek, aby tamtejsze społeczeństwo przekonać do soccera oraz do swojej marki, a w ten sposób otworzyć nowe szlaki marketingowo-handlowej ekspansji. Tymczasem nieco przypadkiem Bayer znalazł inny sposób na szybkie i skuteczne wywindowanie swojej popularności za Oceanem w rejony, o których kluby tego formatu mogą tylko pomarzyć. Bardzo lubiane przez fanów i doskonale prowadzone konto Bayeru na Twitterze obserwuje niecałe 400 tysięcy fanów, tymczasem profil „Chicharito” ma już przeszło 8 milionów obserwujących. W kilka dni po zakontraktowaniu Meksykanina klubowy fanpage na Facebooku zyskał ponad 100 tysięcy polubień!

„Nie kupiliśmy go, żeby tylko figurował w składzie. Ściągnęliśmy go oczywiście dlatego, że jest dobrym napastnikiem. W drugiej kolejności braliśmy pod uwagę, że jego postać daje ogromne możliwości PR-owe. Meksyk jest dla nas ważnym rynkiem. W pierwszych czterech tygodniach od wprowadzenia do obrotu nowych koszulek sprzedaliśmy w Meksyku ponad 12 tysięcy egzemplarzy. To dokładnie tyle, ile byliśmy w stanie sprzedać w Niemczech w minionych latach. To niebywałe!”

Michael Schade, prezes Bayeru Leverkusen

Quiero agradecer a Jonas Boldt, Roger Schmidt, Rudi Völler, todos los jugadores y staff de @bayer04fussball y en especial a todos los aficionados del club por estos dos años de tanto crecimiento personal y futbolístico. Por haberme permitido jugar en la @bundesliga_en y por dejarme defender los colores de uno de los equipos más importantes en Alemania! MUCHAS GRACIAS! •••••••••••••• I want to thank Jonas Boldt, Roger Schmidt and Rudi Völer for such an amazing and tailored experience. Big thanks to each player and staff member from @bayer04fussball And the warmest „thank you” of all goes to every single Bayer fan for two years of unconditional support that has strongly contributed to the person and football player I am today. I feel honored to have played in the @bundesliga_en and having defended one of the most important teams in Germany! THANK YOU! •••••••••••••• Ich möchte mich bei Jonas Boldt, Roger Schmidt, Rudi Völler, bei allen Spielern und dem gesamten Staff von @bayer04fussball sowie vor allem bei den Fans des Vereins bedanken, dass ich 2 Jahre lang die Möglichkeit hatte mich sowohl persönlich als auch fußballerisch weiter zu entwickeln und dass man mir die Chance gab in der @bundesliga_en zu spielen und die Farben eines der wichtigsten Teams in Deutschland zu verteidigen! VIELEN DANK!

Post udostępniony przez Javier „Chicharito” Hernandez (@ch14_instagram)

Przez dwa lata postać „Chicharito” pozwoliła Bayerowi poszerzyć zasięgi i zdobyć wielu nowych sympatyków. Jednak istotą piłkarskiego biznesu wciąż pozostaje to, co dzieje się na boisku, a tam meksykański gwiazdor dawał ekipie Aptekarzy równie wiele. Teraz, gdy nie ma go już na BayArena, linia ataku B04 stała się niezwykle uboga. Jeden z dziennikarzy niemieckiego portalu internetowego pyta w tytule swojej przedsezonowej analizy: „Czy Bayer ma najsłabszą ofensywę w lidze?”. To z pewnością zasadna wątpliwość, bo brak bramkostrzelnego zawodnika w kadrze zespołu prowadzonego przez Heiko Herrlicha aż bije po oczach.

Doskonale było to widoczne w inauguracyjnym spotkaniu nowego sezonu Bundesligi przeciwko Bayernowi Monachium. Na terenie obrońcy tytułu piłkarze z Leverkusen byli w stanie długimi momentami dominować, grać efektownie i stwarzać wiele sytuacji podbramkowych. Przyjezdni w meczu otwarcia oddali aż 20 strzałów na bramkę Svena Ulreicha! Problem w tym, że tylko jeden przyniósł Aptekarzom gola. Trudności z wykańczaniem akcji nie zaczęły się jednak na Allianz Arenie – z tym kłopotem klub z Westfalii zmagał się już od początku przygotowań do kampanii 2017/18.


W kadrze Bayeru Leverkusen znajduje się obecnie czterech zawodników mogących występować na pozycji środkowego napastnika. Numerem jeden, nawet pomimo niskiej skuteczności, pozostaje na razie Kevin Volland, który wciąż nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Od zeszłorocznego transferu za 20 mln € z TSG 1899 Hoffenheim dziesięciokrotny reprezentant Niemiec zaprezentował na BayArena tylko krótkie okresy dobrej gry. Trudno jednak oczekiwać od niego eksplozji formy na pozycji osamotnionej „dziewiątki”, bo w takiej roli 25-latek nigdy się nie sprawdzał. To piłkarz lubiący wbiegać w pierwszą linię ataku z głębi pola, operujący przez większość czasu na skrzydle lub za plecami innego napastnika. Tak ustawiony Volland w formie jest w stanie zapewnić drużynie wydatną pomoc w strzelaniu goli. Nigdy nie był typowym egzekutorem (najlepszy wynik na poziomie Bundesligi to 11 trafień w sezonie 2013/14 – przyp. red.), ale poza ostatnim, nieudanym dla całego Bayeru sezonem, od początku profesjonalnej kariery zawsze zapewniał swoim klubom udział w co najmniej 15 ligowych bramkach rocznie (licząc gole i asysty).


„Na żądle” mógłby też występować Admir Mehmedi, ale on również zdecydowanie bardziej preferuje rolę cofniętego napastnika. Tak zresztą był ustawiony w konfrontacji z Bayernem i strzelił wówczas jedynego gola dla gości. W związku z tym pierwszym zmiennikiem Vollanda zdaje się być obecnie Joel Pohjanpalo, który swoją rozpoznawalność w Bundeslidze zawdzięcza głównie spektakularnemu hat-trickowi dającemu Bayerowi zwycięstwo w meczu z HSV w 2. kolejce minionej kampanii Bundesligi. Był to jednocześnie drugi mecz 22-letniego Fina na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech.

W pierwszym zresztą także nie zawiódł i wpisał się na listę strzelców. W obu tych spotkaniach Pohjanpalo wchodził z ławki rezerwowych, co zaowocowało kuriozalnym współczynnikiem jednej bramki na każde osiem minut spędzonych na boisku! Do końca sezonu Skandynawa nękały jednak kontuzje, a przez resztę czasu nie potrafił przekonać do siebie trenera. Grał bardzo niewiele, ale zdołał jeszcze ustrzelić dwa gole. Na koniec rozgrywek jego współczynnik minut potrzebnych do zdobycia bramki wciąż wyglądał nieźle: 180 minut na placu gry i 6 goli, czyli jedno trafienie na każde pół godziny przebywania na murawie. To imponująca statystyka, który zdaje się sugerować spory potencjał blondwłosego napastnika, ale nie wygląda na to, aby Heiko Herrlich przewidywał dla młodzieńca znaczącą rolę w przygotowywanym przez niego zespole.


W kadrze Bayeru Leverkusen wciąż jeszcze znajduje się żywa legenda – Stefan Kießling, jednak brutalne odstawienie go od pierwszego składu przez Herrlicha i brak reakcji władz klubu na taki stan rzeczy sugeruje, że 33-letni Niemiec wygląda na treningach naprawdę słabo. Być może spędzi w tym sezonie na boisku zaledwie kilka symbolicznych minut, chociaż i to wątpliwe biorąc pod uwagę, że Bayer nie występuje na arenie międzynarodowej, w wyniku czego rotacja w składzie będzie znacznie mniejsza niż chociażby rok temu.

Napastnik to nie jedyny problem natury kadrowej, który wisi nad głową Heiko Herrlicha. 45-letni szkoleniowcowi brakuje również jakiejkolwiek alternatywy dla kontuzjogennych bocznych obrońców: Henrichsa i Wendella. Na razie jednak są oni zdrowi i prawdopodobnie w związku z tym włodarze B04 postanowili zignorować problem. Kwestii nowego atakującego ignorować jednak nie zamierzają. Rudi Völler przyznał, że drużynie potrzebna jest nowa „dziewiątka” i trwają jej intensywne poszukiwania. To optymistyczny sygnał dla fanów Die Werkself, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że klub z BayArena odrobinę spóźnił się z reakcją na wydarzenia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *