Michal Kolba

ŁKS został w niedzielę niechlubnym rekordzistą PKO BP Ekstraklasy. Łodzianie zaliczyli bowiem czternasty kolejny mecz bez zwycięstwa na własnym stadionie. Tym razem podopieczni Kazimierza Moskala, zewsząd chwaleni za początek sezonu, nie sprostali aktualnemu mistrzowi Polski. Po zakończeniu spotkania porozmawialiśmy z kapitanem drużyny gospodarzy – Michałem Kołbą, który nie krył żalu po minimalnej porażce, ale jednocześnie zapewnił, że tegoroczny beniaminek pojedzie do Krakowa powalczyć o zwycięstwo.

Wasz bilans po pierwszych czterech meczach ligowych to 4 punkty. Czego zabrakło do zwycięstwa nad Piastem, patrząc z Twojej perspektywy?

Zdajemy sobie sprawę,  że to na pewno nie był nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Przy bramce dla gości powstało spore zamieszanie w polu karnym. Nie wiem, czy to nie była bramka samobójcza. Komu ostatecznie ją zaliczyli?

Arturowi Boguszowi.

No właśnie, nieszczęśliwie to się ułożyło, jednak nie chciałbym spłaszczać tego meczu do tej jednej sytuacji. Jak już powiedziałem, zagraliśmy chyba najsłabsze spotkanie w tych rozgrywkach i dlatego przegraliśmy. Cztery mecze, cztery punkty – zgadza się, ale nie ma co się załamywać. To nie jest koniec ligi, trzeba grać dalej i walczyć o kolejne punkty. Nasze podejście byłoby takie samo, jakbyśmy mieli komplet punktów po tych kolejkach, ale też gdybyśmy nawet nie zdobyli żadnego oczka. Chcemy grać swoją piłkę – taką, która przyniesie nam pożądane efekty.

Gra ŁKS-u w tym sezonie nie wygląda źle – oddaliście największą liczbę strzałów na bramkę i biegacie najwięcej ze wszystkich drużyn Ekstraklasy. Maciej Wolski, Pirulo czy Łukasz Piątek już nieraz potrafili pokonać dystans ponad 12 kilometrów w jednym spotkaniu.

Jesteśmy świadomi tego, że gramy swoją piłkę. Wydaje mi się, że w konfrontacji z Piastem wyglądaliśmy po prostu słabiej piłkarsko. Na dogłębne wnioski na pewno przyjdzie jeszcze czas. Musimy przeanalizować to spotkanie na chłodno i poprawić to, co funkcjonowało źle. Na spokojnie porozmawiamy z trenerem i wyeliminujemy wszystkie błędy, które nam się przytrafiły.

W niedzielę doszło również do małego jubileuszu – Łukasz Piątek rozegrał swój 250. mecz w Ekstraklasie. Jakie znaczenie ma dla Was obecność tak doświadczonego zawodnika w drużynie?

Cieszymy się, że mamy w składzie tak doświadczonego piłkarza, jak Łukasz. Zresztą na boisku widać to, że od wielu lat gra w Ekstraklasie. Bardzo mądrze rozgrywa piłkę, a młodzi pomocnicy u jego boku mogą się sporo nauczyć. Doceniamy obecność Łukasza jako bardzo ważnego ogniwa zespołu, ale nie zapominajmy, że futbol to gra zespołowa. Oprócz niego na murawie przebywa jeszcze dziesięciu innych zawodników. Stanowimy jedność.


Przed Wami wyjazd do Krakowa na spotkanie z Wisłą, która nie rozpoczęła nowego sezonu tak, jak oczekiwaliby tego kibice Białej Gwiazdy. Następnie na stadion przy al. Unii Lubelskiej 2 zawita Legia Warszawa. Terminarz nie ułatwia zadania łódzkiemu beniaminkowi…

No tak, terminarz rzeczywiście nie jest dla nas najłatwiejszy, ale nie ma to żadnego znaczenia. Z każdym musimy zagrać przynajmniej po dwa spotkania na przestrzeni całego sezonu. Nie stanowi większej różnicy, kiedy i z kim się mierzymy. Owszem, nie będą to łatwi przeciwnicy, ale tak możemy powiedzieć właściwie o każdym naszym rywalu. Skupiamy się zatem na najbliższych celach.

Rozmawiał: Filip Macuda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *