nicola-sansone-villarreal-golazo-metros_oleima20160919_0172_28

Większość kibiców Żółtej Łodzi Podwójnej przed sezonem liczyła, że ciężar zdobywania bramek spadnie na Cédrica Bakambu lub Roberto Soldado. Wypadki losowe sprawiły jednak, że obaj opuścili początek rozgrywek, więc trzeba było liczyć na przybyłych latem napastników, wśród których znaleźli się podatny na kontuzje Alexandre Pato oraz Rafael Santos Borré, bez jakiegokolwiek doświadczenia w europejskiej piłce. Obu przyćmił Nicola Sansone, który jest nominalnym skrzydłowym.

Włoch z Bawarii

Choć jego rodzice pochodzą z małej miejscowości Novi Velia w regionie Kampania, Sansone przyszedł na świat w Niemczech, a dokładniej w Monachium. W wieku kilku lat zaczął terminować w klubie SV Neuperlach, a już jako jedenastolatek dołączył do słynnego Bayernu Monachium. Piłkarz rozwijał się harmonijnie – w 2007 roku otrzymał pierwsze powołanie do kadry Włoch U-17. W latach 2008-2010 był członkiem klubowej drużyny do lat 19, gdzie błyszczał formą strzelecką, zdobywając 21 bramek w 30 pojedynkach. Kilka razy był zapraszany na treningi pierwszego zespołu FCB, ale nie udało mu się zadebiutować w barwach niemieckiego giganta. Sansone musiał zadowolić się szansami w rezerwach, gdzie jednak nie potrafił utrzymać imponującej skuteczności z juniorskich rozgrywek. Dodatkowo druga drużyna Bawarczyków w sezonie 2010/11 spadła z 3. ligi, co przyczyniło się do opuszczenia przez niego Monachium kosztem Parmy.




Wyjazd do ojczyzny

Kolejną kampanię Nicola spędził na wypożyczeniu w występującym w Serie B Crotone. W drużynie z południa Italii występował najczęściej na lewym skrzydle oraz środku ataku, a sezon ligowy zwieńczył pięcioma bramkami oraz czterema asystami. Pitagorici zajęli bezpieczne miejsce w środku tabeli, a piłkarz powrócił do zespołu, który rok wcześniej go zakontraktował.

Debiut w elicie musiał jednak zostać odwleczony ze względu na kontuzję, która uniemożliwiła Sansone występ w trzech pierwszych kolejkach kampanii 2012/13. Pierwszy mecz w Serie A rozegrał 29 września 2012 roku przeciwko Genoi, kiedy na pokazanie swojego potencjału otrzymał od trenera Roberto Donadoniego 10 minut, po czym przez kilka kolejnych spotkań nie podnosił się z ławki rezerwowych. Następną szansę przeciwko Torino skrzydłowy już skrzętnie wykorzystał. Sansone wszedł na boisko w drugiej połowie i otworzył wynik spotkania, które jego drużyna ostatecznie wygrała 3:1. Kiedy już zdołał wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie, jego gole zapewniały minimalne zwycięstwo nad ówczesnym wiceliderem – Interem, a później cenny remis z przodującym w tabeli Juventusem.

Sezon 2013/14 to problemy z regularną grą i pierwszy zastój w jego karierze. Przebłysk formy nastąpił jeszcze w potyczce z Interem, kiedy Sansone dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a Parma zremisowała 3:3. Rozgrywek skrzydłowy nie dokończył jednak na Stadio Ennio Tardini. W styczniu jego nowym pracodawcą zostało Sassuolo, które walczyło wówczas o utrzymanie. Początek w nowym otoczeniu okazał się dla 23-letniego wówczas piłkarza obiecujący. Już w debiucie zaliczył asystę przeciwko Livorno, jednak drużyna spisywała się słabo. Na pierwsze zwycięstwo Neroverdi musieli czekać aż do marca i meczu z Catanią, w którym zresztą Nicola strzelił gola. Dopiero w końcówce sezonu urodzony w Monachium zawodnik złapał fantastyczną formę – w sześciu spotkaniach strzelił cztery gole oraz dorzucił tyle samo asyst. To pozwoliło ekipie z Mapei Stadium wykaraskać się z pozycji spadkowej i zapewnić sobie byt w Serie A na kolejny sezon.

Najbardziej owocna pod względem strzeleckim była dla Sansone poprzednia kampania. W lidze oraz Pucharze Włoch ośmiokrotnie pokonywał bramkarzy rywali, a najlepszy mecz rozegrał przeciwko swojemu byłemu klubowi Parmie, której zaaplikował dwa trafienia, zanotował asystę i wywalczył jeszcze rzut karny w wygranym 4:1 spotkaniu.

Dobra postawa skrzydłowego skłoniła Antonio Contego do wysłania mu powołania do reprezentacji Włoch. W czerwcu 2015 roku Sansone najpierw zasiadł na ławce rezerwowych podczas spotkania eliminacji Mistrzostw Europy przeciwko Chorwacji, a po kilku dniach otrzymał szansę w towarzyskiej potyczce z Portugalią.

Sassuolo od początku rozgrywek 2015/16 było rewelacją Serie A i przez pewien czas zajmowało nawet 3. miejsce w tabeli. Ostatecznie udało się Neroverdim zająć premiowaną grą w Lidze Europy 6. lokatę, co jest najlepszym osiągnięciem w historii klubu. Spory udział w tym miał najlepszy obok Defrela i Berardiego strzelec zespołu. Sansone zakończył zmagania ligowe z siedmioma bramkami na koncie, a na jego zakontraktowanie zdecydował się w Villarreal. Ekipa z prowincji Castellón nie pożałowała 13 mln € za 25-latka, który zdążył jeszcze zagrać w bieżącym sezonie w barwach Sassuolo dwa spotkania eliminacji Europa League.




Skrzydłowy, który został napastnikiem

Sansone zjawił się w Hiszpanii w sierpniu. W tym samym miesiącu, jeszcze przed rozpoczęciem temporady 16/17, ze składu Żółtej Łodzi Podwodnej wypadło aż dwóch napastników – Roberto Soldado oraz Cédric Bakambu, którzy sezon wcześniej byli czołowymi strzelcami zespołu El Madrigal. Mniejsza konkurencja była oczywiście dla reprezentanta Italii pewnym handicapem, choć z drugiej strony sporą niewiadomą było podejście nowego trenera Frana Escriby, który kilka dni po transferze gracza zastąpił na stanowisku sternika klubu Marcelino.

Okazało się, że wychowanek Bayernu widnieje w planach 51-letniego szkoleniowca, który w dodatku widzi w nim napastnika w systemie 1-4-4-2. Sansone dosyć szybko zaadaptował się w nowym otoczeniu. Już w 3. kolejce zdobył premierową bramkę, a w następnej serii spotkań trafił dwukrotnie z Realem Sociedad, zapewniając El Submarino Amarillo trzy punkty. Jeden z goli był szczególnej urody, gdyż został strzelony niemalże z połowy boiska!


Po tym meczu swojego podopiecznego pochwalił trener Villarrealu:

„Nico daje nam szansę gry skrzydłami. Prezentuje się bardzo dobrze i odznacza znakomitą szybkością. Jest innym napastnikiem od tych, których posiadamy. To stwarza nam wiele możliwości”Fran Escribá


W spotkaniu z Osasuną Sansone zdobył kolejną bramkę, która była już jego czwartą w obecnej kampanii. Do tej pory nie udało mu się przekroczyć bariery ośmiu golu w całym sezonie, teraz połowę tego dorobku osiągnął już po dziewięciu spotkaniach, a zaufanie, jakim się cieszy każe przypuszczać, że szans na poprawienie „życiówki” nie zabraknie. Escribá próbował już co prawda różnych duetów napastników, ale niezmienna była obecność Nicoli Sansone. Włoch odpoczywał jedynie w rozgrywkach Ligi Europy, gdzie przeważnie wystawiany jest drugi garnitur.

Dużym atutem Sansone wydaje się fakt, że przez ostatnie lata operował głównie na flance. To sprawia, że jest znacznie bardziej kreatywny i zwrotniejszy od klasycznych „dziewiątek” przyzwyczajonych do gry na środku ataku, a przy okazji nie ustępuje im pod względem wykończenia akcji. Nie ma wątpliwości, że to właśnie świetna postawa sprowadzonego z Sassuolo gracza przyczynia się w dużej mierze do znakomitego startu sezonu w wykonaniu Los Amarillos, którzy nadal są w LaLiga niepokonani. Do składu Villarrealu niedawno powrócił Bakambu i to w wielkim stylu, pokonując bramkarza Celty Vigo. Asystę przy golu reprezentanta Demokratycznej Republika Konga zanotował właśnie Sansone i pomimo dwóch meczów z rzędu bez trafienia, nie musi się martwić o miejsce w składzie. W dłuższej perspektywie Włoch może tworzyć wraz ze swoim ciemnoskórym rówieśnikiem konkurencyjny atak na tle całej ligi, a nie sprawi mu również problemu ponowne zagranie na boku pomocy.

Villarreal wydaje się idealnym miejscem do rozwoju i gry przeciwko najlepszym piłkarzom w lidze hiszpańskiej. Sansone wciąż jednak myśli o Bayernie, gdzie nie udało mu się jeszcze zagrać w pierwszym zespole. Kto wie, czy obecna forma nie zaprowadzi go w przyszłości ponownie na Allianz Arena…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *