ern-69251511906273

Jeszcze kilka lat temu trenerzy Legii Warszawa ochoczo wprowadzali do zespołu młodych zawodników, czego efektem były późniejsze transfery Rafała Wolskiego, Michała Żyry czy Dominika Furmana. Głównie z powodu odejścia od tej praktyki zwolniony miał zostać Stanisław Czerczesow, lecz także kolejni szkoleniowcy Wojskowych nie korzystali zbyt chętnie z usług utalentowanych, nastoletnich piłkarzy. Chlubnym wyjątkiem jest Sebastian Szymański – niezwykle zdolny pomocnik, któremu już w wieku 18 lat wróżona jest zawrotna kariera.

Nie bez przyczyny tak wiele mówi się w tym momencie o wkraczającym na piłkarskie salony Szymańskim, wszak 18-latek błysnął w meczu 1/4 finału Pucharu Polski, strzelając dwa gole Drutex-Bytovii Bytów oraz dorzucając do swojego dorobku asystę. Wprawdzie rywalem mistrza Polski był jedynie średniak I ligi, a losy dwumeczu w zasadzie zostały rozstrzygnięte już w pierwszym, pewnie wygranym przez Legionistów spotkaniu rozegranym na Pomorzu, lecz należy oddać honor młodemu pomocnikowi, którego nazwisko znajduje się już w notesach skautów wielu czołowych europejskich zespołów.


Sebastian Szymański trafił do Legii szlakiem, który przetarł wcześniej – gwoli ścisłości już 10 lat temu – Ariel Borysiuk, mianowicie obaj piłkarze pochodzą z Białej Podlaskiej. Bohater wtorkowego starcia z Bytovią przeniósł się do stolicy w 2013 roku, a jego kariera nabrała wielkiego rozpędu trzy lata później. W stosunkowo krótkim czasie został przeniesiony z drużyny juniorów młodszych do pierwszego zespołu Wojskowych, zaliczając po drodze krótkie epizody w juniorach starszych i rezerwach stołecznego klubu. Debiutu w seniorskiej piłce doczekał się w niezbyt udanym meczu o Superpuchar Polski z Lechem Poznań, przegranym przez ówczesnych podopiecznych Besnika Hasiego aż 1:4, e niedługo później zaliczył także swój premierowy występ w Ekstraklasie.

Więcej szans Szymański zaczął otrzymywać wraz z przyjściem, a właściwie powrotem na Łazienkowską Jacka Magiery, który w Legii pracował wcześniej przez wiele lat i znał bardzo dobrze potencjał graczy tutejszej akademii. U progu obecnego sezonu były już trener mistrza Polski dawał również szansę 18-latkowi w starciach w europejskich pucharach, w tym niezwykle ważnej rywalizacji z mołdawskim Sheriffem Tyraspol. Po objęciu posady przez Romeo Jozaka – człowieka odpowiedzialnego wcześniej w Dinamie Zagrzeb, a więc klubie znanym ze świetnego szkolenia młodzieży, właśnie za wychowanie młodych graczy – wydawało się, że szanse Szymańskiego na regularne występy jedynie wzrosną. W wypowiedziach medialnych chorwacki szkoleniowiec nie krył zresztą uznania dla swojego uzdolnionego podopiecznego, podkreślając, że gdyby rozgrywający urodził się na Bałkanach, jego wartość byłaby znacznie wyższa i za kilka lat odchodziłby z Legii za sumę liczoną w dziesiątkach milionów euro.


Doprawdy mogło zastanawiać zatem, dlaczego aż do meczu z Bytovią Jozak praktycznie nie dawał szans w lidze obiecującemu zawodnikowi z Białej Podlaskiej. Szymański okazję otrzymaną w Pucharze Polski wykorzystał oczywiście w najlepszy możliwy sposób: zdobywając dwie bramki, do których dołożył asystę przy trafieniu Hildeberto.

„Szymański zagrał bardzo dobre spotkanie – miał czucie gry, przestrzeni, partnerów z boiska. Ten zawodnik lepiej wygląda jednak z lewej niż z prawej strony. Udowodnił dzisiaj swój talent”

Romeo Jozak na konferencji prasowej po wtorkowym zwycięstwie nad Drutex-Bytovią Bytów

Płynące ze wszystkich stron pochwały nie sprawiły bynajmniej, że Szymański poczuł się już gwiazdą stołecznego zespołu. W wywiadach 18-latek podkreśla, że przed nim jeszcze wiele pracy i faktycznie w co najmniej kilku aspektach futbolowego rzemiosła młodzieżowy reprezentant Polski ma jeszcze spore rezerwy. Najważniejsze są jednak dla niego kolejne zwycięstwa Wojskowych, a nie indywidualne osiągnięcia.


Atutami młodego Legionisty są z pewnością dobry przegląd pola, stałe fragmenty gry, pojedynki jeden na jednego i waleczność, czyli cechy, których nie powinno brakować klasowemu środkowemu pomocnikowi. Jak na gracza operującego w tym newralgicznym rejonie boiska, Szymański z pewnością musi jeszcze popracować nad siłą fizyczną, lecz biorąc pod uwagę jego młody wiek, odpowiedniej masy mięśniowej kadrowicz Czesława Michniewicza nabierze zapewne z czasem. Nastolatkowi trudno będzie także utrzymać przez dłuższy czas równą, wysoką formę, dlatego ze zrozumieniem trzeba podchodzić do serii słabszych występów, których na pewno nie uniknie. Można mieć również uwagi co do precyzji jego zagrań prawą, słabszą nogą, a to jest elementem wymagającym w przyszłości istotnych postępów, by marzyć o transferze do topowego zespołu zagranicznego.

„Przede wszystkim skupiam się na codziennej pracy, bo to, że teraz jestem w tym miejscu, nie znaczy, że za rok też tutaj będę. Wszystko przede mną – jestem w młodym wieku i wiele może się jeszcze wydarzyć. Dlatego wyznaję zasadę: mniej gadania, a więcej ciężkiej pracy”

Sebastian Szymański dla portalu legia.com

Mimo że Szymański ledwie kilka miesięcy temu osiągnął pełnoletność, Michniewicz powoływał go już na jesienne starcia eliminacyjne reprezentacji Polski do lat 21.


Nic więc dziwnego, że w kuluarach mówi się nawet o zainteresowaniu ze strony Manchesteru City, którego przedstawiciele mieli już kilkakrotnie bacznie przyglądać się poczynaniom gracza z Lubelszczyzny z perspektywy trybun, ale jak przyznawał sam zainteresowany w wypowiedziach dla klubowych mediów, jego marzeniem jest gra w Hiszpanii, a zwłaszcza w Barcelonie.

Działacze Legii bardzo dobrze zdają sobie sprawę ze skali talentu Szymańskiego, dlatego mimo podpisania z nim kontaktu w zeszłym roku, niedawno postanowili zaproponować nową umowę, która obowiązywać będzie aż do 2022 roku.


Wychowanek TOP 54 Biała Podlaska na mocy tych porozumień może liczyć na znaczną podwyżkę, co czyni go najlepiej zarabiającym nastolatkiem w Ekstraklasie. Jeśli pieniądze, zewsząd płynące pochwały i szum medialny nie zgubią Szymańskiego, wkrótce może stać się nie tylko bohaterem rekordowego transferu w historii warszawskiego klubu, ale także ważnym ogniwem 7. reprezentacji w rankingu FIFA.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *