cupff2mw8aault3

Jeżeli w wieku dwunastu lat trafia się do słynnego Milanello, to wiadomo, że mamy do czynienia z talentem czystej wody. A jeżeli jeszcze jest się środkowym pomocnikiem, to nie sposób uciec od porównań do gwiazd sprzed lat. Manuel Locatelli już na początku kariery udowadnia, że zestawienia z Andreą Pirlo nie są podyktowane jedynie miejscem urodzenia.

18-latek, który podobnie jak legenda Rossonerich przyszedł na świat w Lombardii, pierwszy raz w świadomości szerszej publiczności zaistniał dopiero dwa tygodnie temu, gdy fantastyczną bramką z Sassuolo zachwycił całą piłkarską Europę. Po występach w młodzieżowych drużynach Milanu, a także pięciu spotkaniach rozegranych w dorosłej ekipie Il Diavolo widać, że porównania do 116-krotnego reprezentanta Italii nie są na wyrost. W czym może imponować gra młodziutkiego Locatellego, któremu media, nie tylko we Włoszech, wróżą wielką karierę?


Doceniony przez „La Gazettę”, w pogoni za legendami

Najbardziej prestiżowy włoski dziennik sportowy, zestawiając jedenastkę największych talentów na Półwyspie Apenińskim, w centralnym sektorze postawił właśnie na Manuela. W uzasadnieniu można przeczytać: „Potrafi znakomicie czytać grę. Ma potencjał, by być liderem Milanu”. W istocie liderem, którego Rossonerim od lat brakuje. Wszyscy przecież pamiętają lata świetności klubu z czerwonej części Mediolanu. Począwszy od Demetrio Albertiniego, który dyrygował mistrzowską drużyną z sezonu 1998/99, przez charyzmatycznego wojownika Gattuso, a skończywszy na Pirlo, który był w latach świetności uosobieniem sztuki futbolu. Wspomniana trójka (a można by tutaj wymienić jeszcze wielu innych świetnych piłkarzy, takich jak Ambrosini czy Seedorf) decydowała o obliczu wielkiego Milanu. Albertini był spoiwem pomiędzy atakiem, a obroną, Gattuso walecznym gladiatorem gotowym „umrzeć” za czerwono-czarne barwy, zaś Pirlo artystą, któremu wystarczyło zagrać futbolówkę.

Od 2011 roku, a więc momentu odejścia „Mozarta” do Juventusu, kogoś takiego na San Siro brakuje. Z reguły fiaskiem kończyły się próby znalezienia piłkarza, który może stać się liderem środka pola Rossonerich. Sprowadzani gracze najczęściej zawodzili na całej linii, bądź mieli jedynie przebłyski dobrej gry. Wśród nich byli zawodnicy o uznanej klasie (Muntari, de Jong, Honda), którym w Milanie szło jednak z różnym skutkiem, ale też tacy, którzy od początku wyglądali bardzo słabo (warto wspomnieć tu chociażby wypożyczenie Marco van Ginkela). Od niektórych wymagano być może zbyt dużo, ale, fakt faktem, nie znaleziono do tej pory ani jednego śmiałka, który w ekipie 18-krotnego mistrza Włoch stałby się liderem środka pola z prawdziwego zdarzenia. Wtedy jeszcze na Giuseppe Meazza mało kto przypuszczał, że w akademii Milanello wyrasta nowa nadzieja klubu, która być może zakończy desperackie poszukiwania następców Pirlo, Gattuso czy Albertiniego.

Gdyby uważnie przyjrzeć się stylowi gry preferowanemu przez Manuela Locatellego, można dostrzec, że częściowo łączy on w sobie cechy trójki wspomnianych wybitnych postaci ACM. Jest defensywnym pomocnikiem, typową, żelazną „szóstką”, która gra przed obrońcami i wykonuje czarną robotę – tutaj można zauważyć analogie do gladiatora Gattuso, który rzadko zapuszczał się dalej niż przed 30 metr pola karnego rywali. Czymś, co jednak odróżnia nastoletniego Włocha od wielkiego poprzednika jest technika. Locatelli, choć wśród swoich pryncypialnych zadań ma rozbijanie ataków przeciwnika czy po prostu odgrywanie piłki do najbliżej ustawionego partnera, nie ogranicza się bynajmniej do tych aktywności. Często stara się uspokajać grę i rozgrywać piłkę – niekiedy w sposób bardziej niekonwencjonalny, podobny do stylu prezentowanego już w Juventusie przez Pirlo. Potrafi również znakomitym crossowym podaniem rozrzucić akcję i przenieść ciężar gry na drugą stronę boiska.


Biorąc pod uwagę znakomite warunki fizyczne Locatellego (186 cm), warto zwrócić uwagę na niesamowitą wręcz koordynację jego ruchów, a także spokój, jakim emanuje na boisku. Mimo swojego młodego wieku (rocznik 1998! -przyp. red), na murawie zachowuje zimną krew i nie podejmuje pochopnych decyzji. Jednym z niewielu jego mankamentów pozostaje koncentracja. Wciąż zdarzają mu się sporadyczne, niewymuszone błędy, ale z czasem, a przede wszystkim rosnącą liczbą minut spędzanych na boisku, powinno mu się udać tą niedoskonałość wyeliminować.


Ważna rola – zastąpić kapitana

Występów na koncie utalentowanego Włoch powinno przybywać w coraz szybszym tempie. Dwa tygodnie temu piłkarskie życie Manuela Locatellego uległo istotnej zmianie. Najpierw dostał szansę od trenera Montelli w spotkaniu z Sassuolo, w którym fenomenalnym golem zapewniło ekipie Il Diavolo cenne, wywalczone po niesamowitym pościgu trzy punkty (comeback od stanu 1:3 do 4:3 – przyp. red.), a następnie zaliczył udany występ w młodzieżowej reprezentacji Italii przeciwko rówieśnikom z Portugalii.

Jakby tego było mało, kapitan Milanu Riccardo Montolivo w meczu z Hiszpanią zerwał więzadła, co wyklucza go z gry na kilka miesięcy. „Monto” był do tej pory niekwestionowanym numerem jeden jeśli chodzi o pozycję środkowego pomocnika i choć jego dyspozycja pozostawiała niekiedy sporo do życzenia, to z racji noszonej na ramieniu opaski miał pewny plac w zespole z San Siro. Utarte stwierdzenie „nieszczęście jednego jest szczęściem drugiego” sprawdza się w tym przypadku znakomicie.


Vincenzo Montella w pierwszym meczu bez udziału Montolivo (wczorajsze starcie wygrane na wyjeździe z Chievo 3:1 – przyp. red) w środku pola postawił właśnie na Locatellego, który zanotował solidne zawody. Widać, że system preferowany przez szkoleniowca Milanu odpowiada młodemu zawodnikowi. „La Gazetta Dello Sport” przedstawiła nawet alternatywne ustawienie, w którym w linii pomocy znajduje się miejsce dla obu Włochów.


W myśl aktualnej strategii Rossonerich, 18-latek zajmuje centralną pozycję partnerując grającym po bokach Jurajowi Kucce i Giacomo Bonaventurze. O ile ten drugi ma o wiele więcej zadań ofensywnych, o tyle Słowak wraz z Locatellim ma zabezpieczać tyły. Gdy Montolivo wróci do zdrowia, możliwy jest nawet wariant z czwórką pomocników. Wówczas kapitan Milanu mógłby grać na „dziesiątce”, a Montella musiałby zrezygnować z Suso – piłkarza o niesamowitym zmyśle do gry kombinacyjnej i nieprzeciętnej technice.


Zostać na lata

Do Milanu trafiali już zawodnicy z ogromnym potencjałem (jak chociażby Andrea Poli, który aktualnie wciąż znajduje się w szerokiej kadrze mediolańskiego zespołu, ale jego rola została mocno zmarginalizowana – przyp. red), jednak cała instytucja legendarnego klubu ich przerastała. Nie wytrzymywali psychicznie, nie potrafili do umiejętności dołożyć inteligencji, po prostu źle czuli się w środowisku, gdzie panowała tak duża presja jak we włoskiej stolicy mody. Po Locatellim widać, że ten aspekt go nie dotyczy. Patrząc na jego poczynania w juniorskich drużynach Rossonerich, czy przede wszystkim kadrze U-19 można przypuszczać, że na naszych oczach rośnie kolejny wielki „produkt” słynnej szkółki Milanello. W drużynie ze Stadio Giuseppe Meazza są już przecież młode talenty w osobach Donnarummy czy Davide Calabrii. Locatelli pretenduje na razie, by w przyszłości, wzorem młodszego o rok kolegi z bramki, na stałe zagościć w jedenastce Vincenzo Montelli. Wówczas w czerwonej części Mediolanu zapanowałaby nieskrywana ulga, gdyż poszukiwania kreatora, lidera i wodza Milanu można by uznać za zakończone. Manuel Locatelli z pewnością ma potencjał, by na lata zadomowić się we włoskim, póki co uśpionym gigancie, a także stanowić o sile reprezentacji Italii.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *