67256

Portugalski futbol przeżywa znakomity okres. Reprezentacja pod wodzą Fernando Santosa latem ubiegłego roku sięgnęła na francuskich boiskach po premierowe mistrzostwo Europy i wygląda na to, że o przyszłość swojego piłkarstwa potomkowie Vasco Da Gamy nie muszą się martwić. 25 stycznia Paris Saint-Germain zakupiło bowiem kolejną wielką nadzieję A Seleção – Gonçalo Guedesa.

Choć o zasadność transferu Guedesa akurat do klubu ze stolicy Francji można by długo dywagować, to jeśli 21-latek utrzyma dyspozycję z występów w Benfice, na Parc des Princes nie powinni narzekać. Paryżanie nie przejmowali się młodym wiekiem Portugalczyka i postanowili wyłożyć za niego aż 30 mln €. Ta kwota nie kojarzy się zresztą sympatykom Les Rouge-et-Bleu najlepiej, bowiem za podobne pieniądze do PSG trafił Grzegorz Krychowiak – jedno z największych rozczarowań trwającej kampanii Ligue 1.

Guedes w obecnym sezonie w barwach Orłów z Lizbony rozegrał 28 meczów we wszystkich rozgrywkach i wydawało się, że jest zawodnikiem absolutnie nie do zastąpienia, zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Teraz już wiemy, że Benfica będzie musiała sobie radzić bez niego w starciach 1/8 finału Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund…


Ten sezon ligowy był (jest?) dla Paryżan przez długi czas pasmem rozczarowań. Zespół Unaia Emery’ego rozgrywał przeciętne mecze i stosunkowo często tracił punkty. W szeregach PSG nadal niekiedy brakuje polotu, pierwiastka nieprzewidywalności albo po prostu wsparcia dla osamotnionego często Edinsona Cavaniego, więc sprowadzenie Guedesa, choć wiąże się ze sporym ryzykiem, wydaje się być dobrym posunięciem.

Pochodzący z Benavente piłkarz to nie pierwszy talent „wyprodukowany” przez Benfikę, który właśnie ze słynnego Estádio da Luz wypłynął na szersze wody. W poprzednich latach występy w najbardziej utytułowanym na krajowym podwórku portugalskim klubie były preludium do wielkich karier dla wielu zawodników o uznanych nazwiskach. To właśnie tutaj swoją poważną przygodę z futbolem rozpoczynali m.in. Ramires, David Luiz, André Gomes, Bernardo Silva, czy Ángel Di María. Nieprzypadkowo wymieniamy Argentyńczyka na końcu tej imponującej listy. 28-latek, który przywdziewa obecnie barwy Les Parisiens, rozgrywa bardzo przeciętny, by nie powiedzieć słaby sezon. Zaledwie 5 bramek i 10 asyst to bilans co najwyżej przyzwoity, choć po reprezentancie Albicelestes spodziewać się należy o wiele więcej. Patrząc na statystyki Guedesa trudno jednak stwierdzić, aby Portugalczyk był efektywniejszy.

Di Maria vs Guedes

Guedes to cofnięty napastnik, choć tak naprawdę zdefiniowanie jego pozycji na boisku nie należy do zadań łatwych. Mierzący 179 cm wzrostu piłkarz bardzo często ustawiany jest na skrzydle, ale wydaje się, że optymalną pozycją jest dla niego „10”. Paryżanie najczęściej grają w systemie 1-4-1-2-3, a za ofensywnym triem Cavani – Draxler – Lucas Moura operują Adrien Rabiot i Blaise Matuidi. To właśnie ciemnoskóry Francuz jest tym zawodnikiem, który okupuje aktualnie najkorzystniejsze dla Guedesa miejsce. Wychowanek Benfiki to przede wszystkim szybkość i dynamika. Jego styl gry może się co prawda wydawać nieco schematyczny, ale to tylko pozory. Portugalczyk przypomina najlepszych skrzydłowych na świecie, ale niekiedy trudno przewidzieć, co zrobi – jest niczym ratlerek goniący za przedmiotem rzuconym przez właściciela. To oczywiście ma swoje pozytywy, bowiem dla Guedesa pojęcie ‚stracona piłka’ nie istnieje, co potwierdzają jego liczne sprinty do – wydawać by się mogło – niemożliwych do opanowania zagrań. Dwukrotnemu reprezentantowi A Seleção brakuje jednak „cyferek”. W całej dotychczasowej karierze w 119 spotkaniach ustrzelił 26 trafień i zaliczył 34 asysty.

Inna sprawa, że bramki zdobywane przez Benfikę w poprzednim, ale i obecnym sezonie to w dużej mierze zasługa 21-letniego gracza. Sporo sytuacji, które inicjowane były przez Guedesa, nie zakończyło się skierowaniem futbolówki do siatki rywala, a w wielu momentach także młodemu Portugalczykowi brakuje jeszcze zimnej krwi. Gonçalo znakomicie rozumiał się na Estádio da Luz z Jonasem, a komentatorzy niejednokrotnie podkreślali, że umiejętność przewidzenia, gdzie znajdują się w danym momencie partnerzy z zespołu, to jedna z jego największy zalet. Zresztą wiele bramek autorstwa piłkarzy z Lizbony miało podobny schemat – akcja na skrzydle Guedesa, znakomity drybling, dośrodkowanie i dostawienie stopy przez brazylijskiego snajpera Orłów.

Fani futbolu z pewnością pamiętają moment, w którym Guedes w całej okazałości zaprezentował się piłkarskiemu światu. 30 września 2015 roku nowy nabytek PSG pokonał bramkarza Atlético Madryt Jana Oblaka, zapewniając jednocześnie Benfice pierwszy triumf nad ekipą z Hiszpanii od 1982 roku!

Być może już niedługo utalentowanego Portugalczyka na własne oczy będą mogli podziwiać także kibice nad Wisłą. Niewykluczone bowiem, że Guedes zostanie powołany na rozgrywane późną wiosną w Polsce Mistrzostwa Europy U-21. Co ciekawe, Gonçalo mógł wziąć udział w tej imprezie jako zawodnik Manchesteru United, ale ostatecznie odmówił Anglikom i wybrał ekipę mistrza Francji.


Szybkość, znakomity drybling, ale także nieprzewidywalność – te czynniki sprawiają, że na Półwyspie Iberyjskim o Guedesu coraz częściej mówi się jako o nowym Cristiano Ronaldo. Choć takich porównań było już miliony, wydaje się, że wychowanek Benfiki jest zawodnikiem, który rzeczywiście może doskoczyć do poziomu ikony współczesnego futbolu. Już przed dwoma laty bardzo pochlebnie wypowiadał się o nim ówczesny trener Benfiki Jorge Jesus:

„Guedes wygląda na starszego psychicznie. W jego zachowaniu dostrzegam aspekty, których brakuje bardziej doświadczonym zawodnikom. Nie można oceniać piłkarza tylko po tym, jak gra. Ważne są także czucie futbolu na zewnątrz, psychika czy świadomość bycia elementem wielkiego projektu”

Te słowa potwierdza Rui Vitoria, obecny menedżer Orłów z Lizbony:

„Guedes jest wartościowym zawodnikiem, podobnie jak wszyscy, którzy trafiają do Benfiki. Strzela bramki i asystuje, ale futbol to coś więcej. Przede wszystkim widzę w nim dobrego człowieka, który wie, co chce osiągnąć. Dodatkowo zaraża pozytywną energią i profesjonalizmem. Nic dziwnego, że dzieciaki z akademii najczęściej podpatrywały właśnie jego”

Rzeczywiście, wielu może zauważyć w Gonçalo siebie sprzed kilku-kilkunastu lat. Guedes pochodzi z 29-tysięcznej miejscowości i choć nie miał w życiu łatwo, pokazał, że warto walczyć o swoje marzenia. Młody Portugalczyk wygląda na kogoś, kto cieszy się chwilą i mimo że wygrał już w futbolu kilka trofeów (2 mistrzostwa Portugalii, 2 Puchary Ligi Portugalskiej i krajowy Superpuchar), wciąż chce więcej.

„Cieszę się z tego, gdzie jestem, ale to nie koniec. Z każdym dniem uświadamiam sobie, że stać mnie na więcej – na to, by pokazać trenerowi, jak bardzo mi zależy na rozwoju. Z pewnością mam jeszcze rezerwy. Jeżeli gram w piłkę, to chcę to robić dla przyjemności, ale nie tylko swojej – innych tak samo.  Gdzie widzę siebie w wieku 30 lat? Nie wiem, nie patrzę w przyszłość. Cieszę się chwilą i chcę, by trwała jak najdłużej. Warto marzyć – tyle mogę powiedzieć” – stwierdził Gonçalo Guedes po swoim debiucie w Lidze Mistrzów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *