C559PQEWgAAcmxg

Ile punktów miałby dziś na koncie Liverpool i które zajmowałby miejsce w tabeli Premier League, gdyby o sile jego defensywy stanowił duet Matip – Sakho? O ile mniej siwych włosów przybyłoby Jürgenowi Kloppowi i kibicom The Reds, gdyby nie musieli oglądać popisów w defensywie Lucasa Leivy czy Ragnara Klavana? Dziś możemy tylko gdybać, bo kariera Francuza na Anfield dobiegła końca. Niewykluczone natomiast, że przed definitywnym rozstaniem z czerwoną częścią Merseyside wychowanek Paris Saint-Germain pośrednio wesprze byłych kolegów w walce o TOP4.

Liverpool – rozdział zamknięty

Na niespełna dwa miesiące przed Mistrzostwami Europy we Francji gruchnęła wieść, że Mamadou Sakho jest podejrzany o stosowanie dopingu. UEFA oskarżyła Francuza o korzystanie z niedozwolonej substancji przyspieszającej spalanie tłuszczu, która miała być zawarta w preparacie na odchudzanie. Klub z Anfield zareagował błyskawicznie i choć w mieście Beatlesów nie wierzono w te doniesienia, reprezentant Trójkolorowych zaczął być celowo pomijany przy doborze składu przez Jürgena Kloppa, lecz cały czas trenował z pierwszym zespołem The Reds. 10 czerwca i mecz otwarcia czempionatu nieuchronnie się zbliżały. W sprawie byłego defensora PSG nic się jednak nie zmieniało, mimo iż sam podejrzany do niczego się nie przyznawał. Sezon klubowy na Starym Kontynencie się zakończył, a Sakho stracił finał Ligi Europy, w którym jego zespół przegrał 1:3 z Sevillą. Kto wie, jak potoczyłby się mecz w Bazylei z 27-latkiem w składzie. Jakby tego było mało, europejska federacja piłkarska podtrzymywała jego zawieszenie, kiedy Didier Deschamps rozsyłał powołania na EURO 2016.


Pod koniec maja sytuacja się odwróciła, a UEFA zdecydowała się nie przedłużać kary dla Francuza, tym samym dając przyzwolenie na występ w Mistrzostwach Europy rozgrywanych w jego ojczyźnie. To jednak niczego nie zmieniło, bo choć selekcjoner Les Bleus miał pewne problemy kadrowe, to jednak nie zdecydował się dowołać Sakho.

„Nawet przez chwilę nie myślałem o powołaniu Sakho, ponieważ w ten sposób okazałbym brak szacunku zawodnikom wyselekcjonowanym na EURO” – odpowiedział Deschamps pytany, czy dla piłkarza Liverpoolu znajdzie się miejsce w jego zespole

Ostatecznie w przededniu finału na Stade de France pomiędzy Francją a Portugalią piłkarz The Reds został definitywnie oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Za późno, wszak z powodu błędnej diagnozy stracił możliwość udziału w decydujących meczach Europa League i EURO 2016, a nie można wykluczyć, że z nim w składzie tak Liverpool, jak i Trójkolorowi te finałowe potyczki by wygrali. Jak się jednak okazało, był to dopiero początek problemów ciemnoskórego piłkarza, wszak po powrocie do klubu nabawił się kontuzji Achillesa, która wykluczała go z gry w inauguracyjnych spotkaniach Premier League.

To z pozoru śmieszne i niewinne nagranie jest źródłem informacji, że Sakho dzień wcześniej jako jedyny zawodnik Liverpoolu spóźnił się na samolot, którym zespół podróżował podczas przedsezonowego tournée po Kalifornii. To był jeden z trzech incydentów z udziałem Francuza, które na tyle rozwścieczyły Jürgena Kloppa, że niemiecki szkoleniowiec zdecydował się przedwcześnie odesłać zawodnika na Wyspy. Oprócz tego, że 27-latek nie stawił się o umówionej godzinie na lotnisku, nie zdążył także na wspólny posiłek, a czarę goryczy przelała jego nieobecność podczas sesji z lekarzem w Palo Alto.

„Muszę zbudować zespół i myślę, że powinniśmy zacząć już tutaj, dlatego uznałem, że sensowne będzie odesłać go do Liverpoolu i porozmawiać, kiedy wrócimy. Mamy pewne zasady, które powinniśmy przestrzegać. Jeśli mam wrażenie, że ktoś tego nie robi lub istotnie tak jest, to muszę zareagować. To wszystko”

To był początek końca Sakho w Liverpoolu, a oliwy do ognia obrońca dolał pod koniec września, gdy nad ranem przy pomocy Snapchata zaatakował swojego menedżera.

„Od trzech tygodni jestem gotowy do gry. Skończyłem rekonwalescencję, ale nie chcą, abym grał nawet w rezerwach! Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ciągle jednak pracuję i nie rozmawiam z mediami, bo chcę przemówić na murawie. Cały czas cieszę się, że żyję w tym mieście i mam dużą nadzieję, iż w najbliższym czasie będę mógł w końcu grać. Rozumiem swoją sytuację, ale nie mogę zaakceptować kłamstwa. Fani Liverpoolu zasługują na prawdę. Dziękuję wam za wsparcie”

Klopp błyskawicznie zareagował dając wszystkim do zrozumienia, że reprezentanta Francji więcej w czerwonych barwach LFC możemy już nie zobaczyć. Swoją drogą, Niemiec doradzał pod koniec letniej sesji transferowej, aby Sakho do formy wracał na wypożyczeniu w którymś z ekstraklasowych klubów. Zawodnik jednak odrzucił zarówno ofertę West Bromwich Albion, jak i Stoke City, jednocześnie zapowiadając walkę o miejsce w składzie ekipy z Anfield. Nie jest jednak tajemnicą, że do niczego takiego nie doszło, a 27-letni defensor w ostatnim dniu zimowego okienka przeniósł się w ramach wypożyczenia do Crystal Palace.


Imponujący start na Selhurst Park

25 lutego Sakho wreszcie zadebiutował w barwach Orłów i trzeba przyznać, że było to prawdziwe wejście smoka. Zespół Francuza wygrał z Middlesbrough zachowując czyste konto – pierwsze w meczu ligowym na własnym obiekcie od 3 grudnia i zwycięstwa 3:0 z Southamptonem. Oczywiście znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, że to tylko beniaminek, w dodatku znajdujący się w ogromnych tarapatach. W następnych dwóch meczach – z West Bromwich Albion i Watfordem – scenariusz się jednak powtórzył. Podopieczni Sama Allardyce’a wygrali nie tracąc gola, a Mamadou za każdym razem grał od deski do deski. Najcenniejsze zwycięstwo Crystal Palace odniosło jednak w następnym spotkaniu, gdy na Stamford Bridge ograło 2:1 przewodzących stawce podopiecznych Antonio Contego, a wychowanek PSG znowu był kluczowym elementem swojej drużyny.


Dopiero w minioną środę rozpędzony londyński ekspres wyhamowali Święci Claude’a Puela, tym niemniej od momentu, gdy Sakho wskoczył do wyjściowej jedenastki stołecznego zespołu,Palace zachowali 3 czyste konta w pięciu meczach, czyli więcej niż w całym dotychczasowym sezonie przed debiutem Francuza! On sam natomiast we wszystkich wygranych spotkaniach był nagradzany tytułem „Man of the Match”.

Występ Sakho przeciwko Chelsea; źródło: FourFourTwo.com
Występ Sakho przeciwko Chelsea; źródło: FourFourTwo.com

Piłkarz Liverpoolu, bo taki wciąż jest formalny status Sakho, choć wystąpił ledwie 5 razy w bieżącym sezonie Premier League, na tle czołowych środkowych obrońców ligi wypada naprawdę dobrze. Jeśli Francuz podtrzyma tę dyspozycję do końca sezonu, on i inny zawodnik mający za sobą występy w koszulce z Liver Birdem na piersi – Christian Benteke, mogą nieświadomie pomóc Liverpoolowi znaleźć się w czołowej czwórce ekstraklasy. W końcu Crystal Palace czekają jeszcze konfrontacje z Arsenalem, Manchesterem City i Manchesterem United, czyli bezpośrednimi rywalami The Reds w walce o Ligę Mistrzów. Oba zespoły również staną naprzeciwko siebie, jednak ze względów regulaminowych 27-latek nie będzie mógł wystąpić przeciwko swojej macierzystej drużynie.

Sakho na tle czołowych stoperów Premier League w statystykach; źródło Squawka.com
Statystyki Mamadou Sakho na tle czołowych stoperów Premier League; źródło Squawka.com


Zasłużył na kolejną szansę?

„Myślę, ze Sakho w końcu gra tam, gdzie powinien. Ma wokół siebie zawodników, ponieważ zarówno boczni obrońcy, jak i pomocnicy są bardzo blisko niego. Broni zdecydowanie, stanowczo i daje to, co ma najlepsze, ale jest trochę nieobliczalny i nierozważny, aby grać na najwyższym poziomie, dlatego Liverpool pozwolił mu odejść” – skomentował niedawno dobre występy Francuza Gary Neville

Ekspert Sky Sports porównał Sakho do bramkarza, który występuje w klubie z dołu tabeli, gdzie w każdym spotkaniu ma pełne ręce roboty i wyrabia sobie markę, ale sytuacja odwraca się o 180 stopni, gdy przechodzi do klubu topowego, bo tam interwencji ma zdecydowanie mniej. Musi natomiast cały czas być w pełni skoncentrowany, by raz na 20 minut podjąć odpowiednią decyzję. Niewątpliwie Anglik ma sporo racji w tym, co mówi, lecz należy pamiętać, że reprezentant Les Bleus wielokrotnie w barwach Liverpoolu notował występy najwyższych lotów, niezależnie od poziomu rywala. Piłkarz pokroju Sakho w dłuższej perspektywie byłby na Selhurst Park mile widziany, jednak to wiązałoby się z wydatkiem rzędu 30 mln £, bo tyle żąda za swojego stopera klub z miasta Beatlesów.

„Utrzymanie się w Premier League jest naszym priorytetem. Jeśli tego dokonamy, będziemy zastanawiać się, jakie są plany Mamadou – zostać z nami, czy zmienić otoczenie. Jego przyszłość raczej nie wiąże się z Liverpoolem. On cieszy się grą w piłkę i życiem tutaj. Poprzez liderowanie wniósł do zespołu m.in. odporność. Przejmuje dowództwo na boisku w trakcie meczu, co pomaga naszej defensywie, o czym świadczy zaledwie jeden gol stracony w czterech meczach”Sam Allardyce przed meczem z Southamptonem

Te słowa są jednoznaczną deklaracją, że były selekcjoner reprezentacji Anglii chciałby zatrzymać w zespole Sakho. Wydaje się bowiem, że nawet gdyby Francuz był bezsprzecznie najlepszym piłkarzem na swojej pozycji w Premier League do końca sezonu, a Liverpoolu tracił w każdym spotkaniu bramki w tak dziecinny sposób, jak miało to miejsce m.in. w starciu z Bournemouth, to i tak Jürgen Klopp nie pozwoli kontynuować mu kariery na Anfield. Dla Niemca mógłby to być początek problemów wewnętrznych, które zakończyłyby się całkowitą utratą kontroli nad szatnią. To byłby także jasny sygnał dla innych – skoro jemu się upiekło, to może i mi trener odpuści. To u byłego menedżera Borussii Dortmund nie przejdzie. Wydaje się zatem, że kariera wychowanka PSG w klubie znad rzeki Mersey dobiegła końca w Kalifornii i nic już tego nie zmieni. Nie ma natomiast wątpliwości, że latem przy Anfield Road będą przebierać wśród ofert transferowych za 27-latka. O tym, czy będą to zakusy ze strony największych, czy tych pokroju Crystal Palace, zadecyduje wyłącznie postawa samego obrońcy w ostatnich ośmiu spotkaniach sezonu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *