DPEin07XcAIQvwD

Rozpoczął się Nowy Rok, zatem postanowiliśmy zgłębić temat osiągnięć polskich trenerów na emigracji. Niestety ze smutkiem należy stwierdzić, iż tych aktywnie pracujących w klubach piłkarskich poza granicami naszej ojczyzny jest bardzo mało. Z czego wynika taki stan rzeczy i jak wypadamy w porównaniu z innymi państwami? O tym wszystkim w naszym raporcie dotyczącym szkoleniowców znad Wisły zatrudnionych na obczyźnie.

Na ten moment polskich trenerów pracujących poza granicami kraju można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. W tej wąskiej grupie znajdziemy chociażby zatrudnionego na Białorusi Marka Zuba, który obecnie prowadzi FC Shakhtyor Soligorsk, a w przeszłości dwukrotnie zdobywał Mistrzostwo Litwy z Žalgirisem Wilno. Na obczyźnie pracuje również ekscentryczny Bogusław Baniak, jednak w jego przypadku ciężko mówić o poważnym trenowaniu. Były opiekun między innymi Floty Świnoujście nadzoruje bowiem drużyny młodzieżowe reprezentacji Burkina Faso. I tak naprawdę na wspomnianej dwójce należałoby raport zakończyć…


Kilka miesięcy temu miała nastąpić długo wyczekiwana ekspansja polskiej myśli szkoleniowej. Rodzime media podawały wówczas, jakoby Michał Probierz był bardzo blisko objęcia posady pierwszego trenera w tureckim Bursasporze, a Maciej Bartoszek miał otrzymać oferty z 2. Bundesligi, a potem z Białorusi. Ostatecznie jednak obaj pozostali w Ekstraklasie – ten pierwszy prowadzi obecnie Cracovię, a drugi Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Nie tak dawno ze swojej zagranicznej przygody powrócił zaś Franciszek Smuda, który przez niespełna sześć miesięcy spędzonych w Ratyzbonie zdążył spaść do 3. ligi niemieckiej z zespołem SSV Jahn Regensburg…


Skąd wynika zatem fakt, iż polscy trenerzy nie pracują licznie na obczyźnie? Pierwszą przyczyną, jaka niemal automatycznie przychodzi na myśl jest przede wszystkim brak sukcesów – tak na polu reprezentacyjnym (choć ostatnimi czasy powoli zaczyna się to zmieniać), jak i klubowym. Największe „firmy” w Polsce – Legię Warszawa, Lecha Poznań, Wisłę Kraków – prowadzą (a w przypadku Białej Gwiazdy prowadzili) trenerzy z zagranicy. Postrzegania naszych szkoleniowców na Starym Kontynencie nie zmienił nawet mały sukces Jacka Magiery osiągnięty w poprzednim sezonie wraz z ekipą Wojskowych w elitarnej Lidze Mistrzów.

Kolejną przyczyną jest z pewnością bariera językowa i brak doświadczenia. Europejskie kluby rzadko decydują się na trenerów znad Wisły, bo ci po prostu nie mają doświadczenia w pracy poza ojczyzną, co tworzy pewnego rodzaju błędne koło. Być może jednak ta sytuacja niedługo się zmieni. Po bardzo dobrym okresie w reprezentacji Polski, Adam Nawałka może zapracować na ofertę z naprawdę dobrego klubu zagranicznego, dzięki czemu przetrze szlaki dla innych kolegów po fachu.


Sukces – to słowo klucz, które potrzebne jest polskim trenerom jak powietrze. Dobrym przykładem w tej materii jest kariera szkoleniowa Rumuna Ioana Andone, który w 2012 roku sensacyjnie wprowadził CFR Cluj do fazy grupowej Champions League. To właśnie wtedy 57-latek stał się bardziej rozpoznawalną postacią w Europie i zapracował na posadę między innymi na Cyprze (Apollon Limassol), w Kazachstanie (FK Astana) czy Arabii Saudyjskiej (Al-Ettifaq). Jeszcze bardziej wymowny wydaje się przypadek Duńczyka Ståle Solbakkena, który po sukcesach z FC København wypromował się na tyle mocno, że w następnych latach dane mu było objąć niemiecki 1. FC Köln i angielski Wolverhampton Wanderers. Na obczyźnie nie szło mu już jednak tak dobrze jak w domu i obecnie 49-latek ponownie zasiada za sterami Kopenhagi.

Nadal zastanawia natomiast, dlaczego nawet kraje o wiele słabiej rozwinięte piłkarsko niż Polska mają swoich przedstawicieli w zagranicznych zespołach. Przykładów jest doprawdy mnóstwo. Szkoleniowcem Herthy Berlin jest Węgier Pál Dárdai (w tym przypadku można to jednak zrozumieć przez fakt, że przez wiele lat był zawodnikiem stołecznego klubu – dod. red.), w SpVgg Greuther Fürth pracuje Chorwat Damir Burić, a w Duisburgu Bułgar Ilija Gruew.

Idąc nieco dalej na południe kontynentu natrafiamy na legendarnego czeskiego szkoleniowca Zdenka Zemana, który obecnie zatrudniony jest we włoskiej Pescarze, a całościowo postrzega się go jako legendę calcio, wszak w przeszłości prowadził między innymi Lazio czy Romę. Ekipę z Rygi trenuje aktualnie Słoweniec Slaviša Stojanovič, wcześniej asystent w Reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz menedżer belgijskiego Lierse czy chińskiego Changchun Yatai. Słowak Vladimir Weiss to z kolei selekcjoner reprezentacji Gruzji. Znany z pracy w Zagłębiu Lubin Czech Pavel Hapal jest szkoleniowcem reprezentacji Słowacji U-21. Obecny opiekun Victorii Pilzno, jego rodak Pavel Vrba, jeszcze niedawno prowadził natomiast rosyjskie FC Anzhi Makhachkala.

Źródło: Zagłębie Lubin
Źródło: Zagłębie Lubin

W tym zestawieniu nie może oczywiście zabraknąć dobrze znanego nad Wisłą Rumuna Dana Petrescu, który obecnie zatrudniony jest w CFR Cluj, a za sobą ma już przygody z rosyjskimi Kubaniem Krasnodar czy Dynamem Moskwa. Podobnie jest z jego krajanem Cosminem Contrą, który objął posadę selekcjonera reprezentacji Rumunii, a jeszcze niedawno prowadził hiszpańskie Getafe czy AD Alcorcón.

Jak widać, przykłady można mnożyć, co nie zmienia faktu, iż nie wpływają one korzystnie na postrzeganie polskiej myśli szkoleniowej za granicą. Z pomocą naszym trenerom nie przychodzą również kluby Ekstraklasy, dla których często o wiele bardziej liczy się sukces „tu i teraz”, niż myślenie długofalowe i budowanie drużyny krok po kroku. Polscy właściciele oraz prezesi z reguły nie wykazują się należytą cierpliwością i już po pierwszej zadyszce zespołu decydują się na istotne zmiany personalne, nierzadko w całym sztabie szkoleniowym.

Mimo tego jest nad Wisłą kilku trenerów, którzy mogliby sobie poradzić w zawodzie na obczyźnie. Oprócz wspomnianego już Adama Nawałki, do tej kategorii należałoby zaliczyć chociażby Marcina Brosza (Górnik Zabrze), Michała Probierza (Cracovia) czy Piotra Stokowca (ex-Zagłębie Lubin, obecnie bez klubu). Nie ma jednak wątpliwości, że globalne postrzeganie Ekstraklasy bardzo negatywnie przekłada się także na renomę polskich szkoleniowców, zatem trudno się spodziewać, by w najbliższym czasie coś w tej materii mogło się zmienić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *