Nadchodzi najlepsza edycja Ligi Europy - foto główne

Dobiegły końca grupowe zmagania w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, które tym razem obfitowały w wiele niespodzianek. W szczególności rozstrzygnięcia w Champions League mogły przyprawić o zdumienie niejednego znawcę futbolu, bowiem do fazy pucharowej nie dostały się chociażby SSC Napoli, Borussia Dortmund czy Atlético Madryt. To, co wydaje się stratą dla najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek, jest świetną wiadomością dla Europa League, bowiem natłok wielkich zespołów może spowodować, że wiosną będziemy świadkami zażartej walki o przepustkę do Lyonu. Czy czeka nas najciekawsza edycja zmagań o Puchar UEFA od czasu reorganizacji w 2009 roku?

Zacznijmy od drużyn, które w Lidze Europy rywalizowały od początku, a więc już od fazy grupowej. W grupie A obok Villarrealu awansowała Astana, co jest niemałą sensacją biorąc pod uwagę, że ekipa z Kazachstanu wyprzedziła mocno wzmocnioną latem Slavię Praga oraz solidne Maccabi Tel-Aviv. W drugiej grupie obyło się bez sensacji, bowiem dalej w grze pozostały drużyny Dynama Kijów i Partizana Belgrad.


Grupa C przyniosła już sporo nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Przed początkiem rozgrywek faworytem do awansu pozostawało niemieckie Hoffenheim prowadzone przez jednego z najzdolniejszych trenerów młodego pokolenia w Europie, Juliana Nagelsmanna. Tymczasem popularne Wieśniaki zakończyły fazę grupową na ostatnim miejscu, z zaledwie pięcioma punktami na koncie. Ku zaskoczeniu wielu ekspertów nie wyszedł też turecki İstanbul Başakşehir, a wiosną w rozgrywkach Europa League dalej uczestniczyć będą Sporting Braga i PFC Ludogorets Razgrad z Jackiem Góralskim w składzie.


Z pierwszego miejsca w grupie D awansował AC Milan, jednak nie była to bynajmniej łatwa przeprawa dla mocno przebudowanej drużyny Rossonerich, której dwukrotnie mnóstwo problemów sprawiła chorwacka Rijeka. Za pierwszym razem Il Diavolo uratowała bramka Patricka Cutrone w doliczonym czasie gry, a za drugim podejściem skończyło się łatwą wygraną zawodników z Bałkanów (2:0). Obok Włochów do dalszej fazy przedostał się również AEK Ateny.

Jedną z największych rewelacji fazy grupowej Ligi Europy jest jednak z pewnością Atalanta, która trafiła do grupy śmierci z Olympique’m Lyon, Evertonem i Apollonem Limassol. La Dea była przez wielu skazywana na porażkę, tymczasem triumfowała w efektownym stylu, nie notując ani jednej porażki i po drodze spokojnie odprawiając z kwitkiem siedmiokrotnego mistrza Francji czy popularnych The Toffees. Razem z drużyną Gian Piero Gasperiniego do dalszej fazy zmagań przedostał się aktualny wicelider Ligue 1.

Oprócz wyżej wspomnianych drużyn, w 1/16 finału LE zameldowały się również S.S. Lazio, OGC Nice, Lokomotiw Moskwa, Olympique Marsylia, Arsenal FC, FC Kopenhaga, FK Crvena zvezda, Athletic Club, Zenit St. Petersburg czy Real Sociedad. Robi wrażenie, prawda? Dodajmy jeszcze do tego zestawienia drużyny, które zajęły trzecie miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a w skład tej „elitarnej” grupy wchodzą m.in. SSC Napoli, Borussia Dortmund, Spartak Moskwa, CSKA Moskwa, Celtic FC, Sporting CP czy RB Lipsk!


Na kogo z grona 32 pretendentów do gry w majowym finale na Parc OL należy zwrócić szczególną uwagę? Zacznijmy od Napoli, które fantastycznie weszło w sezon 2017/18 w Serie A, jednak ostatnimi czasy coraz częściej mówi się o kryzysie ekipy Partenopeich, co częściowo potwierdził finisz fazy grupowej Ligi Mistrzów. W decydującej, ostatniej kolejce banda Sarriego poległa na wyjeździe z Feyenoordem 1:2, czym zaprzepaściła teoretyczne szanse na awans (w drugim meczu Szachtar pokonał ostatecznie Manchester City 2:1 – przyp. red.).

Warto będzie również bacznie obserwować poczynania Borussii Dortmund, która na wiosnę postara się zmazać plamę po fatalnych występach w Champions League i dojść jak najdalej w mniej prestiżowych rozgrywkach pod egidą UEFA. Udane domowe mecze na arenie międzynarodowej mają za sobą również ekipy Lipska (m.in. 3:2 z FC Porto – przyp. red.) czy Spartaka Moskwa (5:1 z Sevillą), więc i te zespoły zapewne postraszą faworytów.


Od dłuższego czasu „w gazie” znajduje się rzymskie Lazio, które na wygranie grupy K potrzebowało zaledwie czterech spotkań. Podopieczni Simone’a Inzaghiego raz grali perfekcyjnie, a innym razem mieli po prostu dużo szczęścia, jak w rewanżowym starciu z Niceą, gdy nie oddając ani jednego celnego strzału w całym spotkaniu wygrali 1:0 po samobójczym trafieniu Maxime’a Le Marchanda w doliczonym czasie gry. Od dna spróbuje się natomiast odbić inny przedstawiciel Serie A – wspominany już AC Milan, który pod wodzą nowego szkoleniowca, Gennaro Gattuso, będzie chciał nieco poprawić swoją grę, wszak dotychczasowa wygląda fatalnie i co najgorsze nie przynosi Rossonerim puntów.

Z pewnością groźny będzie także Arsenal, który tradycyjnie ma pecha, bowiem w momencie, gdy The Gunners weszli do Ligi Europy i mogli oczekiwać, że z automatu staną się jednymi z faworytów do końcowego triumfu, trafili na taki zestaw rywali, że niezmiernie trudno będzie londyńczykom odnieść sukces.


Liczba renomowanych zespołów, które w tym sezonie zagrają w fazie pucharowej Ligi Europy jest doprawdy imponująca, a to powinno przełożyć się na jakość rozgrywek, które od dłuższego czasu traktowane są przez możnych futbolu po macoszemu. Teraz Europa League ma wreszcie szansę wyjść z cienia Ligi Mistrzów i bardzo prawdopodobne, że na wiosnę niektóre czwartkowe spotkania będą równie emocjonujące, jak te rozgrywane we wtorki i środy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *