D3fHvNdW4AEwkm0

W najlepszych europejskich ligach piłkarskich coraz częściej zdarzają się jednostronne rozstrzygnięcia i to wcale nie w meczach pomiędzy drużynami z czołówki i dołu tabeli, ale najmocniejszymi zespołami w stawce. Ponad rok temu Bayern zaaplikował Borussii Dortmund sześć trafień, a kilka tygodni później PSG dosłownie rozjechało AS Monaco, pakując piłkę do siatki aktualnych jeszcze wówczas mistrzów Francji aż siedem razy! W sobotę do tego ekskluzywnego grona ponownie dołączyli Bawarczycy, którzy wysłali do domu podopiecznych Luciena Favre’a z pięciobramkowym bagażem. Z tego powodu postanowiliśmy stworzyć zestawienie najbardziej spektakularnych pogromów w spotkaniach na szczycie pięciu czołowych lig na Starym Kontynencie.


logo Bayern 6:0 Dortmund S04

Allianz Arena, 31.03.2018

Mecz, który był najlepszym podsumowaniem ostatnich lat w Bundeslidze, gdzie Bayern rządzi samodzielnie i niepodzielnie. Bawarczycy na krajowym podwóku nie mają sobie równych, a tytuł najlepszego zespołu w kraju od dłuższego czasu zdobywają zazwyczaj na początku wiosny. Niedawne spotkanie Die Roten z Die Schwarzgelben obnażyło jednak słabość ligi mistrzów świata z 2014 roku, bowiem konfrontacja pomiędzy liderem i ówczesnym wiceliderem tabeli zakończyła się pogromem tych drugich.


W pozostałych europejskich rozgrywkach pojedynki dwóch głównych pretendentów stanowią największy smaczek i są wielkim wydarzeniem dla kibiców, tymczasem marcowy Der Klassiker bardziej przypominał rywalizację Bayernu z Augsburgiem czy Freiburgiem. Kompletna dominacja gospodarzy, przewaga w każdym fragmencie boiska i w ostateczności aż sześć bramek wbitych dortmundczykom. Piłkarze Petera Stögera nie mieli nawet szansy na odpowiedź i momentami wydawało się, że jest to i tak najmniejszy wymiar kary, jaki spotkał ich tamtego wieczoru. Po wyrównanych bataliach gigantów z Bawarii i Zagłębia Ruhry, jakie pamiętamy choćby z czasów pracy na Westfalenstadion Jürgena Kloppa, nie ma już śladu.




logo Paris SG 7:1 AS Monacologo

Parc des Princes, 15.04.2018

Sytuacja analogiczna jak w przypadku niemieckiego Klasyku. Poprzedni sezon w Ligue 1 był wyjątkiem, kiedy to młoda, niedoświadczona, ale pełna wigoru drużyna z Księstwa triumfowała w rozgrywkach ligowych, ucierając nosa gigantom z Paryża. Latem katarscy szejkowie potężnie wzmocnili jednak stołeczny zespół, zabierając między innymi największą gwiazdę Les Rogue et Blanc, Kyliana Mbappé i tym razem nikt nie miał już wątpliwości, że tytuł po rocznej przerwie wróci na Parc des Princes.


Mistrzostwo dla PSG przypieczętował mecz, który miał być wizytówką tej nadal lekceważonej przed niektórych sympatyków futbolu ligi, a stał się widowiskiem „do jednej bramki”. W starciu z zespołem Leonardo Jardima Les Parisien trafiali do siatki aż siedem razy, pokazując tym samym, jak wielki dystans powstał znów pomiędzy paryskim hegemonem a resztą ligowej stawki. W następnej kampanii może się on jeszcze zwiększyć, bowiem dosyć nieporadnie radzącego sobie nad Sekwaną Unaia Emery’ego zastąpił Thomas Tuchel. Przy pieniądzach, jakie rokrocznie inwestuje w transfery Nasser Al-Khelaifi, na kolejny sensacyjny sezon, jak ten 2016/17, możemy czekać bardzo, bardzo długo…




logo Manchester United 1:6 Manchester City logo

Old Trafford, 23.10.2011

To starcie zostanie zapamiętane jako wielkie zwycięstwo Roberto Manciniego nad Sir Alexem Fergusonem. Kompletna dominacja na boisku gości z błękitnej części miasta dość długo nie przekładała się na sam wynik, wszak do 60 minut utrzymywał się skromny rezultat 1:0 dla The Citizens. Ekipa z Etihad Stadium momentalnie potroiła jednak prowadzenie, a w samej końcówce dobiła odwiecznych rywali, trafiając dwukrotnie już w doliczonym czasie gry. Fenomenalne zawody rozegrali wówczas chociażby Mario Balotelli i Edin Džeko, którzy po dwa razy wpisywali się na listę strzelców. Właśnie w tym spotkaniu „SuperMario” po zdobytej bramce podciągnął trykot meczowy i zaprezentował podkoszulek z napisem „Why always me?”, co było odpowiedzią napastnika na ciągłe zarzuty stawiane mu przez brytyjską prasę odnośnie jego rzekomych wybryków.


Obywatele wygrali wówczas rozgrywki Premier League, choć finiszowali z taką samą liczbą punktów co Manchester United. O ostatecznym triumfie „głośnych sąsiadów” zadecydował właśnie lepszy bilans bezpośrednich starć.





logo Real Madryt 2:6 FC Barcelona logo

Estadio Santiago Bernabéu, 02.05.2009

By uzmysłowić sobie, jak dawno miał miejsce ten futbolowy spektakl, wystarczy zerknąć na składy obu drużyn. W pierwszej jedenastce Realu Madryt wybiegli wówczas m.in. Arjen Robben, Fabio Cannavaro, czy Gonzalo Higuaín, natomiast w barwach Dumy Katalonii znalazło się miejsce dla Samuela Eto’o, Yayi Toure, czy Thierry’ego Henry’ego. Na boisku nie było jednak sentymentów. Mimo że Królewscy prowadzili już od 13. minuty, to później na murawie istniał tylko jeden zespół. Barcelona upokorzyła Real na Estadio Santiago Bernabéu wygrywając 6:2. Solą na rany kibiców Los Blancos była bramka Gerarda Piqué, który „dobił” wówczas Real trafieniem w 82. minucie spotkania, ustalając wynik meczu.





logo Chelsea FC 6:0 Arsenal FC logo

Stamford Bridge, 22.03.2014

Wracamy w nieco mniej odległe realia piłkarskie, gdy podopieczni Arsène’a Wengera seryjnie przegrywali kolejne trofea i stawali się powoli pośmiewiskiem. Zawodnicy Kanonierów sami przyczynili się do takiego ich postrzegania, kiedy to chociażby w 2014 roku w Derbach Londynu skompromitowali się w rywalizacji z Chelsea. Mourinho i Wenger nigdy za sobą nie przepadali, ale po tym meczu znienawidzili się jeszcze bardziej. Z graczy, którzy w tamtym pamiętnym pojedynku trafiali do siatki The Gunners, po dziś dzień ostał się w zespole The Blues tylko Eden Hazard, bowiem pozostali strzelcy w osobach Samuela Eto’o, André Schürrle, czy Mohameda Salaha niedługo po tym pogromie opuścili Stamford Bridge. Wspomniany sezon Arsenal zakończył na trzecim miejscu, natomiast Chelsea ze sporą przewagą wygrała Premier League.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *