CvcbQ-lWEAAilfF

Adam Nawałka skompletował już pełną listę zawodników, na których będzie chciał liczyć podczas czerwcowego zgrupowania oraz eliminacyjnego meczu z Rumunią. Selekcjoner, podobnie jak w wielu poprzednich przypadkach, nie zszokował opinii publicznej ani jednym nazwiskiem, dając do zrozumienia, że cały czas ma pełne zaufanie do grupy, która od kilkunastu miesięcy tworzy trzon tej kadry. Kadry, która jest liderem swojej grupy eliminacyjnej i ociera się o najlepszą dziesiątkę rankingu FIFA.

59 – letni trener tylko na początku swojej pracy z Biało-Czerwonymi pozwalał sobie na szczyptę zaskoczenia i możliwość testowania wielu graczy, aby jak najlepiej ukształtować sobie szkielet. Byli wśród nich też tacy, którzy niezupełnie prezentowali poziom, który predestynował do występów z orzełkiem na piersi. Dość powiedzieć, że w pierwszym okresie jego urzędowania na stanowisku selekcjonera list z powołaniem docierał do domów: Piotra Ćwielonga, Rafała Leszczyńskiego, Rafała Kosznika czy Dawida Nowaka.

Wstępna selekcja zakończyła się jednak dość szybko i od dłuższego momentu wśród wybrańców byłego opiekuna Górnika Zabrze czy Wisły Kraków znajdują się niemal wyłącznie te same nazwiska. Dość hermetyczna grupa jednak nigdy go nie zawiodła i można mnożyć przykłady, gdy podopieczni w pełni realizowali powierzone im zadanie. Z tego względu, niezwykle trudno jest do niej wskoczyć. Przekonał się o tym ostatnio chociażby Mateusz Klich, którego dobre występy na boiskach ligi holenderskiej okazały się niewystarczającą kartą przetargową.


Zaufania trenera doświadczają zaś gracze, którzy nie mogą liczyć na taryfę ulgową w klubie i często miewają poważne problemy z regularną grą. W ostatecznym rozrachunku ich nazwiska znajdują się przecież na liście wybranych. Tak było kilka miesięcy temu z Grzegorzem Krychowiakiem, którego ostatecznie wyeliminowała jednak kontuzja. Teraz podobnie wygląda sytuacja z Maciejem Rybusem i Kamilem Wilczkiem. Inna sprawa, że obaj nie mogą raczej narzekać na nadmiar konkurencji na swoich pozycjach, co przekłada się na ich względny spokój, gdy zbliża się okres powołań.

Przed czerwcowym zgrupowaniem, a przede wszystkim potyczką z Rumunią w ramach eliminacji do przyszłorocznych Mistrzostw Świata główną bolączką i zadaniem do rozwiązania dla Nawałki jest obsada środka obrony. Wszystko sprowadza się bowiem do tego, że Kamila Glika wyeliminował nadmiar żółtych kartek i to do Michała Pazdana, a nie do ostoi AS Monaco należy teraz szukać partnera. Stoper Legii Warszawa od wielu miesięcy utrzymuje swoją wysoką dyspozycję i tylko incydentalnie wraca do niego syndrom „Niecieczy”, który powoduje proste i zazwyczaj kosztowne błędy. Z drugiej strony, rola lidera bloku defensywnego obarczona jest znacznie większą presją i odpowiedzialnością.

Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania przyniosły pierwotnie trzy nazwiska: Thiago Cionka, Igora Lewczuka i niespodziewanie Marcina Kamińskiego, który od jakiegoś czasu stał się ważnym elementem w układance trenera Stuttgartu. Rodzime media pisały jeszcze niedawno o możliwości zaproszenia na zgrupowanie odrodzonego przez Jacka Magierę Macieja Dąbrowskiego, ale z każdym kolejnym dniem takie informacje zaczęły gasnąć i ostatecznie jego nazwiska próżno szukać na ogłoszonej w środę liście.


„Przegląd Sportowy” zapowiadał rano, że znajdą się na niej jednak personalia jednej, niespodziewanej osoby. Tym zaskakującym bohaterem okazał się być Rafał Wolski. Zawodnik Lechii Gdańsk wraca do kadry po ponad trzyletniej przerwie, gdy przez minutę przebywał na placu gry podczas towarzyskiego starcia z Niemcami w maju 2014 roku. Gracz uważany jeszcze kilka lat temu za dużej maści talent, zapracował na nominację zwyżką formę w rundzie jesiennej, czego efektem były chociażby dwie asysty podczas rywalizacji z Pogonią Szczecin. Poza nim grupę uzupełnili Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Damian Dąbrowski, Jacek Góralski, Sławomir Peszko i Krzysztof Mączyński.

Źródło: Łączy nas piłka
Źródło: Łączy Nas Piłka

Wychowanek Wisły Kraków to modelowy przykład zawodnika, który idealnie wpisuje się w specyfikę piłkarza pożądanego przez selekcjonera. On także na samym początku musiał spłacić dość pokaźny dług zaufania, ale w tym momencie stał się nie tylko etatowym kadrowiczem, ale także bardzo poważnym kandydatem do gry w wyjściowej jedenastce. Swoją przydatność udowodnił chociażby w ostatnim starciu z Czarnogórą, gdy z powodzeniem zastąpił nieobecnego z powodu urazu żebra Krychowiaka.


Przed Adamem Nawałką zadanie niezwykle wymagające: dotrzeć do zmęczonych trudami sezonu podopiecznych i sprawić, by droga na przyszłoroczny turniej skróciła się o kolejne kilka kroków.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *