DF5_5YCXcAA7I2O

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że kariera Stevana Joveticia na Stadio Giuseppe Meazza jest skończona. Czarnogórzec udał się więc na wypożyczenie do Sevilli, gdzie miał odnaleźć regularność, strzelić kilka bramek, a następnie zostać wykupionym przez ekipę z Andaluzji. Mimo niezłej postawy piłkarza, Los Nervionenses nie dogadali się w sprawie jego transferu i 27-latek powrócił do Mediolanu, gdzie mocno nieoczekiwanie stał się jedną z kluczowych postaci drużyny Luciano Spallettiego podczas przygotowań do sezonu. W klubie ciągle nie wiedzą jednak, co począć z napastnikiem z Bałkanów.

Jovetić trafił do Interu w 2015 roku. Od tego czasu wiodło mu się ze zmiennym szczęściem. Reprezentant Czarnogóry trafił jednak na bardzo burzliwy okres w drużynie ze stolicy Lombardii. W 33. spotkaniach dla Nerazzurrich udało mu się zdobyć zaledwie siedem bramek i zanotować cztery asysty. Nie dziwne zatem, że z transferu Joveticia nie byli zadowoleni kibice 18-krotnego mistrza Italii, bowiem mediolańscy działacze przeznaczyli na niego łącznie 16 mln € (najpierw płatne wypożyczenie, potem wykup – przyp. red.). Od dłuższego czasu poszukiwano więc klubu, który byłby chętny przejąć wychowanka Partizana Belgrad, a Włochom zapewniłby przynajmniej częściowy zwrot kosztów. Ostatecznie w styczniu na wypożyczenie z opcją wykupu zdecydowała się Sevilla, a napastnik odwdzięczył się trzema bramkami w konfrontacjach z Realem Madryt (dwie w lidze i jedna w Pucharze Króla – przyp. red.).

Łącznie Czarnogórzec rozegrał dla drużyny z Estadio Ramón Sánchez-Pizjuán 24 spotkania, które zaowocowały siedmioma trafieniami i pięcioma asystami. Wynik optymistyczny, a co najważniejsze zadowalający dla środowiska Sevillistas. Problem pojawił się jednak w momencie rozpoczęcia negocjacji z Interem w sprawie transferu definitywnego. Andaluzyjczycy chcieli obniżyć oczekiwania finansowe strony włoskiej, aby móc opłacić wysoki kontrakt napastnika. W Mediolanie nie przystali jednak na propozycję Palanganas i tym samym 27-latek powrócił do stolicy Lombardii.


Jovetić wciąż pozostaje zatem na usługach klubu, który ma za sobą fatalny sezon. Siódme miejsce w tabeli, brak awansu do europejskich pucharów, ciągłe zmiany na ławce trenerskiej – z pewnością nie jest to wymarzone środowisko, do którego chciałby trafić napastnik rodem z Podgoricy. Z tygodnia na tydzień sytuacja w ekipie Il Biscione zaczęła się jednak stabilizować. Liczne transfery do klubu oraz wyciągnięcie z Romy szkoleniowca Luciano Spallettiego pozwalają sympatykom Nerazzurrich na nieco bardziej optymistycznie spoglądanie w przyszłość.


Nazwisko Joveticia wciąż przewijało się natomiast w pogłoskach transferowych, które łączyły go z wieloma klubami, także zagranicznymi. Mimo tego Czarnogórzec rozpoczął przygotowania do nowego sezonu wraz z zespołem Interu i o dziwo stał się jego wiodącą postacią! W siedmiu spotkaniach kontrolnych zdobył trzy bramki (z Olympique’m Lyon, Bayernem i Villarrealem), a na murawie imponował nie tylko formą stricte sportową, ale także ogromnym zaangażowaniem. Kluczową rolę odegrał przede wszystkim w rywalizacji z Chelsea, kiedy niemal w pojedynkę doprowadził do nieco sensacyjnej wygranej mediolańczyków nad mistrzem Anglii. Statystyki Joveticia mogłyby być jeszcze bardziej okazałe, ale we wspomnianym starciu z ekipą The Blues nie wykorzystał rzutu karnego.


„Jovetić? Strzelił pięknego gola i pokazał to, w czym jest najlepszy. Musimy mieć w składzie graczy o odpowiednich umiejętnościach, ale także zachować niezbędną równowagę”

Luciano Spalletti po meczu z Villarrealem


Na San Siro nie narzekają akurat na nadmiar dobrych napastników. Pozycja Mauro Icardiego na środku napadu jest niepodważalna, za to kwestia jego partnera w ataku pozostaje otwarta. W ducie z Włochem mogą występować między innymi Éder, który również z niezłej strony pokazał się w okresie przedsezonowym, oraz pomijany przez kolejnego menedżera Il Biscione Gabriel Barbosa. Stefano Pioli podczas swojej krótkiej kadencji w Mediolanie marginalizował rolę Brazylijczyka, a obecnie niewiele szans daje mu także Spalletti. Na Półwyspie Apenińskim pojawiają się zatem głosy, że wychowanek Santosu mógłby udać się na wypożyczenie, gdzie wreszcie odzyskałby rytm meczowy. Inter liczy jednak na szybki przypływ gotówki, szczególnie że na dniach w klubie ma się zameldować Patrik Schick, który będzie kosztował 30 mln € .


Sprowadzenie Czecha może ostatecznie zamknąć drogę do pierwszego składu popularnemu „Jojo”, który tym samym będzie musiał rozważyć opuszczenie niebieskiej części stolicy Lombardii. Spekuluje się, że zainteresowana ponownym zatrudnieniem napastnika jest Fiorentina, która obecnie przechodzi ogromną rewolucję kadrową. 27-latek, w przypadku odejścia ze Stadio Artemio Franchi Nikoli Kalinicia, mógłby liczyć we Florencji na regularną grę. Viola w przyszłym sezonie nie będzie jednak występowała w europejskich pucharach, a do tego nie wiadomo, czy klub z Toskanii zdoła pokryć wysokie zarobki snajpera.

Oprócz możliwych przenosin do ósmego zespołu poprzedniej kampanii Serie A, wśród zainteresowanych zatrudnieniem Joveticia wymienia się między innymi Olympique Marsylia, ale ostatniego słowa nie powiedziała również Sevilla, której włodarze starają się wyczekać mediolańskiego kontrahenta i sprowadzić piłkarza do siebie pod koniec mercato, gdy oczekiwania finansowe Włochów nie będą już tak wygórowane.


Póki co sytuacja nie rysuje się zbyt optymistycznie dla Stevana Joveticia. Mimo pokazania się z dobrej strony podczas wielu spotkań towarzyskich, dla napastnika brakuje po prostu miejsca w pierwszym zespole Interu. Z pewnością jest jednak wiele drużyn, które chętnie by go przygarnęły i uczyniły ważnym elementem pierwszej jedenastki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *