sarri-allegri1

Od kilku dni na Półwyspie Apenińskim trwa debata o przyszłości Massimiliano Allegriego w Juventusie i Maurizio Sarriego w Napoli. Dziennikarze „Corriere dello Sport” w czwartkowym wydaniu rozebrali na czynniki pierwsze możliwe odejście obu szkoleniowców i przeanalizowali ich ewentualnych następców. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku zmiany wydają się nieuniknione, ale kluby ze stolicy Piemontu i Kampanii z pewnością będą chciały jak najbardziej odwlec ten moment w czasie.

Zacznijmy od Allegriego, który w Turynie przebywa od lipca 2014 roku. Wtedy to 50-letni szkoleniowiec w ekspresowym tempie, już po rozpoczęciu przygotowań do sezonu, musiał zastąpić na stanowisku Antonio Contego, który nie mogąc doprosić się wzmocnień, rozwiązał kontrakt z Juventusem. Kibice Bianconerich byli na początku bardzo sceptycznie nastawieni do menedżera rodem z Livorno, wszak ten chwilę wcześniej w fatalnym stylu opuszczał AC Milan. Allegri szybko jednak przekonał do siebie turyńską publiczność, dokonując tego, co nie udało się jego poprzednikowi – Stara Dama nareszcie zaczęła godnie prezentować się w Lidze Mistrzów.

Za kadencji toskańskiego taktyka Juve dwukrotnie doszło do finału najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie, jednak w obu przypadkach mistrz Italii musiał uznać wyższość hiszpańskich potentatów. Najpierw na drodze Buffona i spółki stanęła Barcelona, a rok temu Real Madryt. W tym sezonie o sukces w Champions League może być równie trudno, bowiem w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu z Królewskimi lider Serie A poległ przed własną publicznością aż 0:3.


Już w poprzedniej kampanii pojawiały się pogłoski o możliwym odejściu Allegriego, co dodatkowo potęgował spór z Leonardo Bonuccim. Ostatecznie szkoleniowiec miał uderzyć pięścią w stół i zmusić zarząd do wyboru. Działacze Starej Damy wybrali trenera, a niepokorny stoper odszedł do Milanu. Teraz jednak plotki znów przybrały na intensywności. Allegri, mimo umowy obowiązującej do 2020 roku i najwyższych zarobków w Serie A (7 mln € rocznie – przyp. red.), ma być podobno znużony brakiem sukcesów w Lidze Mistrzów i już po sezonie może zdecydować się na opuszczenie stolicy Piemontu, szczególnie że na rynku jego osoba cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Najczęściej nazwisko byłego opiekuna Cagliari Calcio łączone jest z Arsenalem, gdzie miałby zastąpić Arsène’a Wengera. Oprócz Kanonierów wymienia się również Chelsea, Paris Saint-Germain, Bayern, a nawet Barcelonę.


W biało-czarnej części stolicy Piemontu zdają się powoli szykować na zmiany, w związku z czym przygotowano już krótką listę ewentualnych następców. Mają się na niej ponoć znajdować Simone Inzaghi (S.S. Lazio), Diego Simeone (Atlético Madryt), Didier Deschamps (reprezentacja Francji) czy Carlo Ancelotti (bez klubu). Mocno wątpliwa wydaje się zwłaszcza kandydatura tego ostatniego, który już kiedyś prowadził Juventus, jednak odchodził z klubu w atmosferze konfliktu z kibicami. Tak zresztą „Carletto” opisywał wspomniany epizod w swojej autobiografii: „Banda złożona z kilku przegranych frajerów, kilka czarnych owiec w mieście pełnym wspaniałych ludzi”. Ponowna współpraca nie jest wprawdzie wykluczona, ale bardzo ciężko wyobrazić sobie doświadczonego menedżera powracającego do Turynu i muszącego znosić nieprzychylność trybun.


W Neapolu sytuacja ma się nieco inaczej, bowiem tutaj problemem są pieniądze. Obecna umowa Maurizio Sarriego gwarantuje mu zaledwie 1,4 mln € rocznie. Dość powiedzieć, że więcej zarabiał nawet zwolniony w czasie sezonu z Torino Siniša Mihajlović (1,5 mln € – przyp. red.). W umowie Włocha jest także wpisana relatywnie niska klauzula odstępnego w wysokości 8 mln €, przez co opiekun wicelidera Serie A jest łakomym kąskiem dla większych klubów. O jego usługi pytały już między innymi AS Monaco czy Chelsea.


Od kilku tygodni na Stadio San Paolo trwają co prawda negocjacje w sprawie przedłużenia współpracy, ale strony są bardzo daleko od ewentualnego porozumienia. Przede wszystkim prezydent Napoli, Aurelio de Laurentiis, nie chce zaoferować 59-letniemu taktykowi żądanych przez niego 4 mln € rocznie, upierając się przy ofercie aż o 1,5 mln € niższej. Ponadto Sarri chce zapewnienia, że latem Partenopei z impetem ruszą na zakupy i wzmocnią kadrę. Rok temu klub z Kampanii skupił się jedynie na uzupełnieniach składu, nie pozyskując nikogo, kto w krótkim czasie mógłby realnie wzmocnić rywalizację w drużynie.

Zimą było jeszcze gorzej. Sarri domagał się nowego skrzydłowego, tymczasem przez miesiąc dyrektor sportowy Cristian Guntoli nie potrafił dogadać się z żadnym zespołem. Zaczęło się od fiaska negocjacji z przedstawicielami Gerarda Deulofeu, potem zaś, gdy wydawało się, że wszystkie szczegóły porozumienia z Simone Verdim zostały dopięte, reprezentant Squadra Azzurra nagle oznajmił, że jednak nie chce zmieniać barw klubowych w trakcie sezonu i zdecydował się pozostać w Bolonii. Na szybko podpisano więc kontrakt z Aminem Younesem z Ajaksu Amsterdam. Niemiec pochodzenia libańskiego przyleciał do Neapolu, parafował umowę, po czym stwierdził, że ma problemy rodzinne i uzgodnił z klubem powrót do Holandii…


Trener Azzurrich był wściekły na taki obrót spraw, gdyż między innymi przez wąską kadrę Napoli straciło pierwszą lokatę w tabeli na rzecz Juventusu. Ta złość w połączeniu z brakiem odpowiednich funduszy może skłonić Sarriego do opuszczenia Neapolu, zwłaszcza jeśli wielki plan zdobycia scudetto posypie się w samej końcówce sezonu. „Corriere dello Sport” przewiduje, że byłego opiekuna Empoli pod Wezuwiuszem mogą zastąpić Marco Giampolo (UC Sampdoria), Paulo Fonseca (FC Shakhtar Donetsk) czy Marcelino García Toral (Valencia CF). Najbardziej prawdopodobna wydaje się opcja numer jeden, bowiem Giampaolo kolejny sezon bardzo dobrze radzi sobie na Stadio Luigi Ferraris i nadchodzi już czas, by wreszcie dostał szansę poprowadzenia większego klubu.


Jakkolwiek potoczą się losy Allegriego i Sarriego, przed sympatykami Juventusu i Napoli nie tylko emocjonująca końcówka rozgrywek, ale także fascynujący okres już po zakończeniu tegorocznego campionato.

Źródło: Stadium Astro
Źródło: Stadium Astro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *