DXnTIJNXcAAXAuF

Kilka dni temu nastąpił uroczysty akt nadania obywatelstwa polskiego Tarasowi Romanczukowi, co momentalnie wywołało lawinę spekulacji odnośnie możliwego powołania urodzonego na Ukrainie pomocnika do biało-czerwonej kadry. W rodzimej prasie od dłuższego czasu trwała debata na temat pozytywów i negatywów naturalizowania 26-letniego zawodnika Jagiellonii. Skoro przyszło zaproszenie od Adama Nawałki,  zatem my również postanowiliśmy się przyjrzeć nieco bliżej całej sprawie.

Romanczuk urodził się w ukraińskiej miejscowości Kovel, a rodzinny kraj opuścił w wieku 22 lat, gdy przeniósł się ze swojego pierwszego klubu Kowel-Wolyn do Legionovii Legionowo. W podwarszawskim zespole szybko stał się kluczową postacią, dzięki czemu zainteresowały się nim mocniejsze zespoły. Ostatecznie pomocnik trafił na Podlasie, gdzie podpisał kontrakt z Jagiellonią Białystok.

Już w premierowym sezonie stał się ważną postacią drużyny prowadzonej wówczas przez Michała Probierza. W następnych latach tylko potwierdzał renomę jednego z najlepszych defensywnych graczy w Ekstraklasie. Na korzyść Romanczuka przypada przede wszystkim lewonożność, co może mu znacznie ułatwić ewentualny angaż w reprezentacji Polski, bowiem w kadrze Adama Nawałki brakuje pomocników o takiej charakterystyce. Jedyny piłkarz w naszej drużynie narodowej, dla którego lewa noga jest wiodąca to Piotr Zieliński, jednak gracz Napoli tak naprawdę w zbliżonym stopniu kopie piłkę obiema kończynami.


Imponują również warunki fizyczne Romanczuka. 186 cm wzrostu pozwala na wygrywanie pojedynków główkowych i rozstrzyganie na swoją korzyść większości starć siłowych. 26-latek często wykorzystuje więc swoje ponadprzeciętne parametry i dzięki temu potrafi stworzyć poważne zagrożenie pod bramką rywala. Grający na pozycji defensywnego pomocnika zawodnik zdobył już 17 bramek od początku swoich występów w Ekstraklasie, co daje średnio przynajmniej cztery bramki na sezon.

Obecne rozgrywki wydają się zresztą ostatnimi, jakie Romanczuk spędzi na polskiej ziemi. W niedawnym pojedynku Jagiellonii z Wisłą Kraków na trybunach stadionu przy Słonecznej 1 zasiadł skaut Borussii Dortmund, który obserwował między innymi właśnie piłkarza rodem z Ukrainy. Mimo że transfer do czołowej drużyny Bundesligi mógłby być dla Tarasa zbyt poważnym wyzwaniem, eksperci nie mają wątpliwości, że pomocnik latem opuści Ekstraklasę i trafi do mocniejszej ligi. Oczywiście wyjazd z kadrą Nawałki na rozpoczynający się w czerwcu mundial znacząco pomógłby mu w realizacji tego celu.

„W 2014 roku, jak przyszedłem do Jagiellonii, wspomniałem prezesom, że mam polskie korzenie, że moja babcia urodziła się w Polsce. Opowiedzieli mi wtedy historię Thiago Cionka, który też grał w Białymstoku i też dostał polski paszport. Trochę to trwało, zanim w archiwach odszukałem dokumenty potwierdzające pochodzenie babci, ale w końcu się udało. Rok temu złożyłem wniosek i od kilku dni jestem Polakiem. Hymn Polski? Znam od dawna. Była w zeszłym roku taka ligowa kolejka, że przed każdym meczem grano hymn. To było, o ile się nie mylę, Święto Wojska Polskiego. Już wtedy go znałem i śpiewałem. Sygnał od selekcjonera?  Na razie takiego nie było. Ale jeśli się pojawi, to się ucieszę – gra dla Polski będzie dla mnie dużym zaszczytem. Na razie o tym nie myślę. Łatwo jest sobie narobić nadziei, a potem się zawieść. Dlatego spokojnie czekam na to, co przyniesie los.”

Taras Romanczuk  dla „Sport.pl”

Na niekorzyść Romanczuka przypada fakt, że obecnie nastawienie sympatyków reprezentacji Polski do tzw. „farbowanych lisów” jest negatywne. Kibice Biało-Czerwonych mają bowiem w pamięci słabe epizody Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego, Damiena Perquisa, czy Ludovica Obraniaka, więc – szczególnie w okresie dobrej gry drużyny Adama Nawałki – nie potrzeba kadrze sztucznego wzmacniania. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z piłkarzem w pełni przekonanym do reprezentowania naszych narodowych barw.

„Nie chcemy nikogo ze środowiska piłkarskiego namawiać do przyjmowania polskiego obywatelstwa i proponować gry w biało-czerwonej koszulce. To też kwestia etyczna i dobrych obyczajów podyskutować z człowiekiem, który świetnie gra w piłkę w naszej ekstraklasie, a o polskie obywatelstwo starał się bez żadnego wsparcia PZPN. Romanczuk jednoznacznie powiedział, że jest gotów grać wyłącznie dla Polski, jeśli tylko będzie to widział selekcjoner reprezentacji Adam Nawałka.”

                                                                Zbigniew Boniek dla „Sportowych Faktów”

Samemu zainteresowanemu brakuje też ogrania na poważniejszym poziomie. Romanczuk do tej pory w swojej karierze występował w zaledwie trzech klubach, a z zespołem z Białegostoku co najwyżej boleśnie odbijał się od eliminacji do europejskich pucharów. Sama obsada drugiej linii Orłów również nie ułatwi mu otrzymania powołania. Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, czy Krzysztof Maczyński miejsce w samolocie do Rosji mają praktycznie pewne, a w kolejce czekają już niecierpliwie chociażby Jacek Góralski czy Paweł Dawidowicz.


Romanczuk ma zatem bardzo mało czasu, by w ogóle pokazać się selekcjonerowi reprezentacji Polski, nie mówiąc już o wywalczeniu sobie mocnej pozycji. Właściwie tylko kontuzja któregoś z pewniaków mogłaby utorować Tarasowi drogę do do wyjściowej jedenastki. W przypadku, gdyby jednak zawodnik rodem z Wołynia rozwijał się równie miarowo, może przydać się Nawałce już po Mistrzostwach Świata. Dotychczasowymi występami na naszych boiskach z pewnością zapracował na szansę w marcowych meczach kontrolnych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *