Sampaoli i Berizzo

Sevilla od kilku miesięcy żyła ze świadomością ewentualnej straty trenera Jorge Sampaoliego, wszak charyzmatyczny Argentyńczyk znajdował się wysoko w hierarchii potencjalnych następców Luisa Enrique w Barcelonie. Ostatecznie Sampaoli odszedł, ale do reprezentacji swojego kraju. Prowadzenie kadry Albicelestes to ogromna nobilitacja, więc 57-letni szkoleniowiec nie mógł odmówić. Jego następcą w ekipie Los Nervionenses został rodak – Eduardo Berizzo, który przez ostatnie trzy lata z powodzeniem prowadził Celtę Vigo.

Adiós, Jorge !

Sampaoli na Ramón Sánchez Pizjuán spędził jedynie sezon, ale na pewno zostanie zapamiętany przez kibiców Los Blanquirrojos. Energiczny trener rodem z Santa Fe dał się poznać jako żywiołowo reagujący przy linii szkoleniowiec, który w dodatku na piedestale stawiał przede wszystkim grę ofensywną. Już pierwsza kolejka ligowa pod wodzą byłego selekcjonera reprezentacji Chile była wyjątkowa i zakończyła się hokejowym zwycięstwem Sevilli nad Espanyolem. Następnie drużyna z Andaluzji, będąca po gruntownej przebudowie, świetnie się rozumiała na boisku, co szybko znalazło przełożenie na wyniki i miejsce w tabeli. W pewnym momencie wydawało się, że Los Nervionenses mogą powalczyć nawet o tytuł mistrzowski, a przynajmniej zająć trzecie miejsce pozwalające na bezpośredni awans do Ligi Mistrzów.

Umniejszanie znaczenia przygotowania fizycznego przez Sampaoliego dało jednak w końcu o sobie znać i druga część sezonu była dla Sevillistas znacznie mniej udana. To właśnie spadek formy poszczególnych graczy spowodował, że szanse filigranowego Argentyńczyka na przejęcie Blaugrany zmalały w stosunku do pozycji Ernesto Valverde. Zanim jednak ogłoszono następcę Luisa Enrique, opiekun Sevilli podjął się misji ratowania Albicelestes, którzy drżą o awans na przyszłoroczny mundial. Przeszkodą pozostawała jedynie sprawa klauzuli odstępnego za wcześniejsze zerwanie kontraktu, ale targana wewnętrznymi problemami argentyńska federacja ostatecznie zdecydowała się zapłacić ją w ratach.




Galisyjski sen o Lidze Europy

Eduardo Berizzo z drużyną Celty był związany przez trzy sezony, a przejął ją w 2014 roku po odchodzącym do Barcelony Luisie Enrique. Przybycie 47-letniego szkoleniowca na Estadio Balaídos było początkiem dobrego okresu dla Célticos. W pierwszej kampanii drużyna z Galicji zajęła ósmą lokatę w Primera División, co było najlepszym rezultatem od sezonu 2005/06. Jeszcze lepiej powiodło się Celestes w temporadzie 2015/16, która przyniosła szóste miejsce i awans do europejskich pucharów – pierwszy od dziesięciu lat.

W niedawno zakończonej kampanii zawodnikom z Vigo przyszło się jednak mierzyć z demonami przeszłości, bowiem dwa ostatnie awanse do rozgrywek międzynarodowych okazywały się pocałunkiem śmierci. W sezonie 2003/04 Celta zdołała wywalczyć promocję do Ligi Mistrzów, w której poczynała sobie bardzo dobrze zajmując w grupie drugie miejsce, przed Clubem Brugge oraz Ajaksem. W 1/8 finału zbyt silny okazał się wówczas Arsenal. Postawa na arenie europejskiej nie przełożyła się w najmniejszym stopniu na krajowe podwórku. Zbyt krótka ławka dała o sobie znać i na koniec sezonu Célticos zajęli dziewiętnaste miejsce oznaczające degradację do Segunda División. Drugi taki przypadek powtórzył się trzy lata później. Wówczas Celta również doszła do 1/8 finału, ale tym razem był to poprzednik Ligi Europy – Puchar UEFA. Ponownie jednak postawa w lidze była niezadowalająca i skończyło się powrotem na łono ekip z zaplecza LaLiga.

Źródło: Transfermarkt
Źródło: Transfermarkt

Przed podobnym wyzwaniem stanął były reprezentant kraju i mógł poczuć na własnej skórze, jak intensywny kalendarz rozrywek sprawia, że zbyt mała liczba graczy na odpowiednim poziomie w końcu odbije się na wynikach. W Ludze Europy Aspas i spółka radzili sobie nadzwyczaj dobrze, osiągając półfinał, w którym przyszło im rywalizować z Manchesterem United. Różnica ekonomiczna była nieporównywalna, a Berizzo, zdając sobie sprawę z jakości rywala, postanowił oszczędzać najważniejszych graczy w lidze i postawił wszystko na jedną kartę – ewentualne zwycięstwo w Europa League dałoby bowiem przepustkę do następnej edycji Ligi Mistrzów. Ostatecznie minimalnie lepsi okazali się podopieczni José Mourinho, którzy wygrali w dwumeczu 2:1.


Jeśli chodzi o zmagania ligowe, tym razem udało się Celestes przełamać złą passę i drużyna z Balaídos uniknęła nerwowej walki o utrzymanie. Niemniej, trzynasta pozycja ligowa nie była w Galicji powodem do satysfakcji. Można ją za to potraktować jako rachunek za marzenia o triumfie w Lidze Europy.

Kontrakt Berizzo wygasał po obecnym sezonie, a trener i władze klubu nie potrafiły dojść do porozumienia w sprawie prolongowania umowy. Kością niezgody okazały się finanse. Trener z Ameryki Południowej domagał się inwestycji w zespół oraz zwiększenia uposażenia swojego i współpracowników. Na to jednak nie przystali działacze Celty, więc drogi obu stron się rozeszły.


Bienvenido, Eduardo!

W LaLiga możemy obecnie zaobserwować wiele wewnętrznych roszad na stanowiskach trenerskich. Ernesto Valverde (z Athleticu do Barcelony), Quique Setién (z Las Palmas do Betisu) oraz Juan Carlos Unzué (z Barcelony do Celty) postanowili opuścić obecnych pracodawców, ale nadal działać w Primera División. W ich ślady poszedł popularny „Toto”, który zrobił kolejny krok w swojej karierze szkoleniowej obejmując stanowisko menedżera Sevilli.

Berizzo

W stolicy Andaluzji trzynastokrotny reprezentant Argentyny będzie mógł z pewnością z lepszym skutkiem wykorzystać swój warsztat. Półfinał Ligi Europy wydawał się apogeum możliwości dla ekipy z Vigo, natomiast w nowym otoczeniu po kilku z rzędu zwycięstwach w mniej prestiżowym z europejskich pucharów priorytetem staje się zakotwiczenie na stałe w Champions League. Nowy trener ma swoją wizję i z pewnością nie obędzie się bez nowych nabytków. W tej kwestii na pewno nie pomoże już dyrektor sportowy Monchi, który po wieloletniej pracy na chwałę Los Nervionenses postanowił przenieść się do Rzymu, aby pomóc AS Romie.

Jak to często bywa w piłce, trenerzy mają swoich ulubieńców z poprzednich ekip i starają się ich zabrać ze sobą do nowego miejsca pracy. Według hiszpańskich mediów priorytetem dla Berizzo mają być obrońcy Celty – Facundo Roncaglia oraz Jonny Castro. Niewykluczone, że również były gracz Celestes Nolito dołączy do Sevilli na zasadzie wypożyczenia z Manchesteru City, w którym wciąż nie potrafi się odnaleźć.


Nowy opiekun Los Blanquirrojos będzie musiał się również zmierzyć z potencjalnymi odejściami piłkarzy, w szczególności Vitolo oraz Stevena N’Zonziego. Na tego pierwszego parol zagięło Atlético, które jednak zmaga się z problemem zakazu rejestracji nowych graczy do 1 stycznia. Z kolei defensywnego pomocnika z Francji w swoich szeregach chętnie widziałby Juventus. Cena za każdego z nich to 40 mln €.

Wychowanek Newell’s Old Boys nie musi się natomiast martwić o posłuch w szatni. Bardzo dobrze wieść o nowym trenerze przyjął jeden z liderów Sevilli Vicente Iborra, który dał temu publiczny wyraz:

„Berizzo, podobnie jak my, jest trenerem w fazie rozwoju. Jego przyjście może nam wiele dać. Filozofia tego szkoleniowca spodoba się naszym fanom. Zrobił kawał dobrej roboty osiągając półfinał Ligi Europy”

Vicente Iborra dla radia MARCA

Sam Berizzo wydaje się zresztą bardzo pewny siebie i dobrze rozumie, że praca w Sevilli jest tak samo potrzebna jemu, jak on andaluzyjskiemu klubowi. Z tego względu Argentyńczyk odrzucił pierwszą ofertę kontraktu, uznając ją za zbyt słabą pod względem ekonomicznym. Włodarze Los Nervionenses nie zrazili się jednak tym faktem i poprawili swoją pierwotną propozycję, dzięki czemu podpisanie dwuletniej umowy stało się faktem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *