2148921-44935830-2560-1440

Dwa zwycięstwa, dwa remisy i tylko jedna ligowa porażka. Efekt? 6. pozycja w tabeli, tuż za Tottenhamem, a przed zespołami z Merseyside czy Arsenalem. O ile 8 punktów uzbieranych po 5. kolejkach nie jest wielkim osiągnięciem dla Spurs, o tyle dla absolutnego beniaminka Premier League to naprawdę obiecujący wynik. Nie ma wątpliwości, że Huddersfield Town nadzwyczaj udanie rozpoczęło kampanię 2017/18.

Skazani na pożarcie

Przed inauguracją rozgrywek eksperci nie mieli wątpliwości – Huddersfield Town obok Brighton & Hove Albion było wymieniane jednym tchem jako pewniak do spadku, choć jednocześnie spodziewano się, że zespół Davida Wagnera nie będzie wygodnym rywalem i może co niektórych zaskoczyć. I zaskoczył już na starcie. The Terriers sezon rozpoczęli doprawdy z wysokiego „C”. Po dwóch kolejkach beniaminek z West Yorkshire był nawet wiceliderem Premier League, a Manchesterowi United ustępował jedynie pod względem strzelonych bramek!


Pierwszą w tej kampanii gorycz porażki ekipa z John Smith’s Stadium zaznała dopiero w czwartej rundzie gier na Stadionie Olimpijskim, gdzie uległa 0:2 West Hamowi. Podopieczni niemieckiego menedżera błyskawicznie wrócili jednak na właściwe tory, a w minionej kolejce znowu rozegrali bardzo udane spotkanie – tym razem przeciwko Leicester City. I choć wygrać się nie udało, to Terriery po raz kolejny pokazały się wyłącznie z dobrej strony.

W tej sytuacji sędzia liniowy dopatrzył się spalonego pozbawiając Huddersfield zwycięskiego gola w starciu z Leicester City
W tej sytuacji sędzia liniowy dopatrzył się spalonego, pozbawiając tym samym Huddersfield zwycięskiego gola w starciu z Leicester City

„Jestem rozczarowany, ponieważ uważam, że zasłużyliśmy na drugą bramkę. Musimy zaakceptować to, że zdobyliśmy zaledwie punkt, choć w mojej opinii zasłużyliśmy na więcej”

David Wagner po meczu z Leicester City

Uczeń Jürgena Kloppa grzmiał po meczu twierdząc, że w przytoczonej sytuacji nie było spalonego, a jego zawodnik zdobył bramkę zgodnie z przepisami. Spieszymy jednak donieść, że analiza BBC w trakcie Match Of The Day wykazała, iż sędzia miał sporo szczęścia, bowiem prawa stopa Eliasa Kachungi istotnie znalazła się najbliżej bramki gości. Jaki wniosek nasuwa się zatem po rywalizacji z Lisami, a także wcześniejszej konfrontacji z Southampton, którą Huddersfield bezbramkowo zremisowało? Podopieczni Wagnera muszą stać się bezwzględni dla swoich rywali. Wówczas ich szanse na utrzymanie wzrosną, a wątpliwości takich jak po ostatnim ligowym spotkaniu będzie znacznie mniej.

Najlepszym dowodem tego, że początek rozgrywek w wykonaniu Huddersfield Town był naprawdę imponujący i mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw jest nagroda dla Davida Wagnera. Nie Jürgen Klopp, nie José Mourinho czy Pep Guardiola, a właśnie szkoleniowiec The Terriers został wybrany najlepszym menedżerem sierpnia.


Czy zaskakująco dobre otwarcie bieżącej kampanii sprawia, że beniaminka należy zacząć postrzegać inaczej aniżeli przed inauguracją? Zdecydowanie nie. Brytyjscy bukmacherzy zgodnie stawiają ekipę Terrierów jako trzecią w kolejności do spadku, tuż przed Crystal Palace i Brighton. Na podopiecznych Wagnera nie należy jednak stawiać krzyżyka i odbierać im szans na skuteczną walkę o utrzymanie. Kto wie, może to właśnie Huddersfield będzie kopciuszkiem na miarę Bournemouth, który oczaruje postronnych fanów Premier League?


Pieniądze nie zawróciły Hoyle’owi w głowie

Awans do angielskiej elity to nie tylko olbrzymi prestiż i sportowy krok w przód, ale od kilku lat przede wszystkim potężny zastrzyk finansowy dla klubowej kasy z tytułu praw telewizyjnych. Nie inaczej było w przypadku Huddersfield Town, a mimo to właściciel Dean Hoyle do spółki z Davidem Wagnerem tego lata wydawali pieniądze bardzo rozsądnie. Oczywiście, jak w przypadku każdego beniaminka, tak i na John Smith’s Stadium po uzyskaniu promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej musiała nadejść kadrowa rewolucja. Podczas zakończonego niedawno okienka klub z centralnej Anglii nie dał się bynajmniej porwać transferowemu szaleństwu na miarę Queens Park Rangers czy Watfordu, które w ubiegłych latach zaraz po przekroczeniu progów Premier League zaczęły kupować na potęgę.

Lista zawodników, którzy latem wzmocnili i opuścili Huddersfield Town
Lista zawodników, którzy latem wzmocnili i opuścili Huddersfield Town; źródło: The Guardian

Jeśli przyjrzymy się poszczególnym nazwiskom z powyższej listy, okaże się, że osoba odpowiedzialna w klubie za transfery naprawdę miała nosa, kogo sprowadzić tego lata do Huddersfield. Pierwszy z brzegu Laurent Depoitre w starciu z Leicester City strzelił otwierającą bramkę, a tym samym, jak się okazało, zagwarantował swojej drużynie cenny punkt.

Z kolei wykupiony z Manchesteru City Aaron Mooy to zdecydowany lider drugiej linii The Terriers. W starciu z Newcastle United 27-letni Australijczyk strzelił bramkę na wagę zwycięstwa. Bramkarz Jonas Lössl, wypożyczony z 1. FSV Mainz 05, miał natomiast ogromny udział w każdej dotychczasowej zdobyczy punktowej beniaminka. Co więcej, przez wiele brytyjskich portali tak po pierwszej, jak i drugiej serii gier widziany w najlepszej jedenastce kolejki.

W końcu Steve Mounié, czyli rekordowy transfer Huddersfield Town. Były już napastnik Montpellier w minionym sezonie Ligue 1 strzelił 14 bramek i zanotował 3 asysty w 35 spotkaniach. Jego debiut w nowych barwach był niczym marzenie – dwa trafienia przeciwko Crystal Palace i tytuł piłkarza meczu. W rywalizacji z Leicester City reprezentanta Beninu zabrakło, ale ma wrócić do gry w najbliższy weekend. Ponadto David Wagner ma do dyspozycji Mathiasa „Zankę” Jørgensena, Danny’ego Williamsa, Kaseya Palmera czy Toma Ince’a, z których również powinien mieć sporo pożytku, a i doświadczony Robert Green z pewnością pozytywnie wpłynie na zespół.

„Celem każdego menedżera jest to, by możliwie jak najszybciej mieć do dyspozycji cały zespół. Prawdę mówiąc sporo naszych transakcji sfinalizowaliśmy już przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu. Od startu pre-season wiedzieliśmy, że mamy mało opcji na prawej stronie defensywy, oraz że potrzebujemy zawodnika grającego jako typowa „dziesiątka”. Sprawdziliśmy możliwe opcje i znaleźliśmy ekscytujących młodych graczy, którzy mogą jeszcze rozwinąć się w wielu aspektach. Sądzę, że możemy być bardzo szczęśliwi, jako że mamy obecnie więcej talentów w naszym zespole”

David Wagner po zakończeniu okienka transferowego


Oby tak dalej!

Burnley, Tottenham, Swansea City, Manchester United i Liverpool to najbliżsi ligowi rywale Huddersfield Town. Jeśli podopieczni Wagnera nadal będą tak rzadko zmuszani do przełknięcia gorzkiej pigułki porażki, a ponadto będą w stanie urywać punkty tym największym, kursy brytyjskich bukmacherów mogą zostać przewrócone do góry nogami. Zarówno Burnley, jak i Swansea City to przeciwnicy w zasięgu The Terriers, o czym świadczy m.in. sierpniowy triumf nad Newcastle United.

Życie beniaminka nigdy nie jest łatwe, dlatego tym bardziej musi on wykorzystywać każdą okazję do zapunktowania, zwłaszcza jeśli w głowie ma się okres świąteczno-noworoczny, który w Premier League często bywa kluczowy w walce o tytuł mistrzowski, TOP4 czy utrzymanie. Ponadto pierwsza część sezonu to dla ekstraklasowych nowicjuszy zawsze atut w postaci nieprzewidywalności i możliwości zaskoczenia rywali swoją grą czy wariantami taktycznymi, które dla etatowych drużyn elity mogą być zwyczajnie czymś nowym.

Mecz z Leicester City pokazał również, że podopieczni Wagnera błyskawicznie potrafią zareagować po rozczarowującym występie. A tego często brakuje nawet najlepszym. Jeśli Terriery nie będą seryjnie przegrywać spotkań, w ich talii pojawi się kolejna silna karta przetargowa w walce o ligowy byt. Defensywa często bywa dla beniaminków problemem. Tymczasem Huddersfield straciło jak na razie zaledwie 3 bramki. Dla porównania: Crystal Palace dało sobie wbić już 10 goli, Bournemouth 9, a Brighton 7. Oczywiście prawdziwy egzamin nastąpi w starciach z Manchesterem United, Manchesterem City i pozostałymi zespołami z TOP6, które nawet w rywalizacjach między sobą są w stanie zaaplikować przeciwnikowi 4 czy 5 trafień, a co dopiero ekipom z dołu tabeli. Póki co kwartet złożony z Tommy’ego Smitha, Christophera Schindlera, Mathiasa Jorgensena i Chrisa Löwe prezentuje się jednak co najmniej nieźle.


We wtorek Huddersfield Town przegrało wyjazdową rywalizację z Crystal Palace w Carabao Cup. David Wagner posłał jednak do boju mocno odmieniony skład, zatem jest więcej niż pewne, iż ta porażka specjalnie go nie zmartwiła, a zamiast awansu do kolejnej fazy Pucharu Ligi i triumfu nad Orłami, zdecydowanie bardziej cieszą niemieckiego szkoleniowca trzy punkty wywalczone w konfrontacji ze stołeczną drużyną na inaugurację sezonu ligowego.

W najbliższy weekend The Terriers czeka wyjazd na Turf Moor – teren, na którym regularnie tracą punkty tracą potentaci. Dość powiedzieć, że w minionym sezonie tylko Leicester City i ekipy z TOP7 lepiej radziły sobie przed własną publicznością niż popularni The Clarets. Mimo to piłkarze Davida Wagnera nie stoją na przegranej pozycji, za to po raz kolejny mogą delikatnie przybliżyć się do upragnionego utrzymania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *