DT4vFYYW4AARUUu

Co pół roku w Ekstraklasie następuje spora wymiana zawodników. Do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce trafiają zarówno ci nieznani piłkarze, którzy bardzo szybko opuszczają kraj nad Wisłą, jak i tacy, którzy w dotychczasowej karierze potwierdzili już, że potrafią grać w piłkę i z całkiem niezłym skutkiem robili to na Zachodzie. Do tej drugiej grupy należy nowy skrzydłowy Jagiellonii Białystok, Dejan Lazarević, który w przeszłości miał okazję biegać m. in. po boiskach Serie A. Czy Słoweniec okaże się rzeczywistym wzmocnieniem Żółto-Czerwonych i dołączy do wąskiego grona czołowych postaci ligi?

Gdy patrzymy na statystyki skrzydłowego rodem z Ljubljany, na pierwszy rzut oka widać, że jest to typ zawodnika, który regularnie zmienia otoczenie. Mimo zaledwie 28 wiosen na karku, Lazarević reprezentował już barwy dziesięciu klubów, praktycznie co roku trafiając do nowego zespołu. Swoją piłkarską przygodę nowy nabytek Jegiellonii rozpoczynał w rodzinnym NK Domžale, ale bardzo szybko przechwyciła go włoska Genoa CFC, toteż karierę kontynuował już na Półwyspie Apenińskim. Calcio miało na Słoweńca ogromny wpływ, co widać zresztą w jego stylu gry. Dejan jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie – nie stanowi dla niego problemu zdobycie bramki z dystansu, a do tego jest szybki i ma dobrze opanowany drybling.

Dlaczego zatem Lazarević nigdy nie był w stanie przebić się w Serie A? Wydaje się, że głównym problemem skrzydłowego była nieumiejętność ustabilizowania formy i mocna rywalizacja, przez którą często musiał zmieniać drużyny. Z Genoi odchodził na wypożyczenia do Torino (34 spotkania, 2 asysty), Padovy (32 mecze, 5 bramek, 2 kluczowe podania) czy Modeny (34 spotkania, 5 goli, 8 asyst). Do Serie A ostatecznie zawitał w 2013 roku, gdy Chievo Verona wykupiło go za 1,5 mln €.

W kontekście transferów przeprowadzanych w najwyższej klasie rozgrywkowej w Italii takie kwoty to drobne, jednak 20-krotny reprezentant Słowenii był wówczas po bardzo dobrym sezonie w Modenie, więc mógł przebierać w ofertach.


W ekipie Latających Osłów skrzydłowy przeżył prawdopodobnie swój najlepszy czas w karierze, mimo że większą część sezonu spędził… na ławce rezerwowych. W Serie A rozegrał łącznie 14 spotkań, jednak zapisał się na kartach historii Chievo, gdy w 92. minucie derbowego spotkania z Hellasem zdobył bramkę na wagę zwycięstwa.

„To były derby. Pamiętam, jak następnego dnia wyszedłem na spacer i zaczęli mnie zaczepiać ludzie. Ktoś mówił: „Dziękuję!”, inny krzyczał, że mnie uwielbia. Ci ludzie zachowywali się, jakbym był Bogiem. Kiedy trafiałem do Chievo, wiedziałem, że będę mieszkał w Weronie, gdzie toczyła się akcja „Romea i Julii”. Po tamtym spotkaniu z kibicami pomyślałem sobie, że to rzeczywiście jest miasto zakochanych”

Dejan Lazarević w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”

Jak się okazało, było to jedyne trafienie Lazarevicia na poziomie włoskiej ekstraklasy i niewiele zmieniło jego pozycję w klubie ze Stadio Marc’Antonio Bentegodi. W następnym sezonie rozegrał jeszcze rundę wiosenną w barwach Chievo (zdobył nawet bramkę i zanotował asystę), po czym udał się na wypożyczenie do Sassuolo, gdzie jego kariera zaczęła ponownie wyhamowywać. W ekipie Neroverdich był głębokim rezerwowym, a już w następnych rozgrywkach opuścił Włochy i udał się do Turcji.

Jego przygody w Antalyasporze i Karabüksporze także okazały się mocno przeciętne. Nad Bosforem Słoweniec nie grał regularnie, a gdy już pojawiał się na murawie, to brakowało z jego strony piłkarskich konkretów (w 39. spotkaniach wypracował zaledwie sześć goli – dwa trafienia i cztery kluczowe podania). Będący na sportowym zakręcie 28-latek postanowił więc skorzystać z oferty Jagiellonii, mimo że jego osobą interesował się chociażby hiszpański Real Valladolid. Dużą rolę w transferze zawodnika na Podlasie miał odegrać jego były klubowy kolega z werońskiej drużyny, Tomasz Kupisz.

„Dejan na pewno miał trochę znaków zapytania, nigdy wcześniej nie był w Polsce. Mógł się opierać na tym, co mówili jego rodacy grający u nas. Byliśmy w Chievo bardzo dobrymi kolegami, więc pewnie moja opinia miała dla niego jakieś znaczenie, ale koniec końców to on musiał mieć przekonanie, że warto. Dejan to pomocnik dobrze czujący się w dryblingu, w akcjach jeden na jeden. Dzięki swojej technice sprawdza się w i grze z kontry, i w grze kombinacyjnej, więc trenerzy nie będą się musieli zastanawiać, czy będzie im dziś pasował do taktyki. Jeśli bez problemów przepracuje najbliższe tygodnie, powinien się wyróżniać w polskiej lidze”

Tomasz Kupisz w rozmowie z „Weszło!”

Wszystko wskazuje więc na to, że do Polski przychodzi niespełniony talent (a to na naszym krajowym podwórku nowość), który w przeszłości miał spore możliwości, by się przebić i znaczyć w europejskim futbolu znacznie więcej. Ostatecznie częste zmiany, roszady i przetasowania sprawiły, że Słoweniec nigdy nie zrobił takiej kariery, jaką niektórzy mu wróżyli, gdy ten trafiał do Genoi. Mimo tego 28-letni skrzydłowy ciągle jest w wieku, który pozwala mu na uzyskanie statusu gwiazdy w lidze pokroju Ekstraklasy, a nawet na transfer do mocniejszego klubu zagranicznego. Wprawdzie przy jego nazwisku pozostaje kilka znaków zapytania, ale znając nasze rodzime rozgrywki jesteśmy niemal pewni, że Dejan Lazarević spokojnie odnajdzie się nad Wisłą i pomoże Jadze w walce o czołowe miejsca w rundzie wiosennej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *