Ajax - Legia rewanż 23 lutego 2017 - foto głowne (Kopiowanie) (Kopiowanie)

Po tygodniu przerwy i niemal dwa lata po ostatniej batalii w Amsterdamie, Legia udaje się do stolicy Holandii z wyraźnie określonym celem. Niezależnie od zapowiedzi trenera Magiery, że jego drużyna jest w stanie powalczyć o awans z Ajaksem, Wojskowi będą musieli zmierzyć się z wieloma dodatkowymi przeciwnościami. Czy wobec szeregu kontuzji i zawieszenia Miroslava Radovicia uda się przełamać polskiemu zespołowi trwający już 26 lat impas i zagrać na wiosnę więcej niż dwa mecze w europejskich pucharach?

Marzec 1991 roku. Dwa gole Wojciecha Kowalczyka zapewniają wyjazdowy remis z Sampdorią naszpikowaną takimi gwiazdami jak Roberto Mancini czy Gianluca Vialli. Skromne zwycięstwo w pierwszym meczu sprawia, że to polski zespół kwalifikuje się dalej i staje do walki z Manchesterem United. To był ostatni moment, gdy klub znad Wisły zdołał sukcesem zakończyć dwumecz rozgrywany wiosną…

Ubiegłotygodniowy mecz na Łazienkowskiej dostarczył kibicom obu zespołów mieszanych uczuć, wśród których dominowało jednak rozczarowanie. Holendrzy ubolewali nad nieuznaną bramką Klaassena, zdobytą prawidłowo w pierwszych minutach rywalizacji, zaś kibice mistrza Polski długo rozpamiętywali niewykorzystane okazje i niepotrzebną żółtą kartkę „Rado”, która wyeliminowała Serba z rewanżu.

Źródło: Legia.com, Fot. Mateusz Kostrzewa
Źródło: Legia.com; Fot. Mateusz Kostrzewa

W weekend oba zespoły rozegrały swoje mecze ligowe. 33-krotny mistrz Holandii planowo, choć nie bez problemu pokonał na wyjeździe Vitesse. Przykrą niespodziankę swoim sympatykom sprawili natomiast Legioniści, którzy na własnym obiekcie nieoczekiwanie ulegli Ruchowi Chorzów szczycącemu się jeszcze przed ostatnią kolejką ligową mianem „czerwonej latarni” LOTTO Ekstraklasy. Trudno jednak wyciągać po tym meczu daleko idące wnioski, gdyż niebagatelny wpływ na dyspozycję gospodarzy miało czwartkowe starcie z Ajaksem.

„Wychodząc na boisko nie myśli się o tym, że grało się trzy dni wcześniej. Z drugiej strony czuliśmy to spotkanie z Ajaksem w nogach – to było widać. Na początku rundy trudno być w optymalnej formie fizycznej grając co trzy dni. Wszystkim nam dzisiaj coś nie wychodziło…” – Michał Pazdan

Jacek Magiera wspominał zaś, że taki mecz musiał się w końcu jego zespołowi przydarzyć, a sama porażka nie będzie miała najmniejszego wpływu na przygotowania do rewanżu.

„Przychodzimy uśmiechnięci do pracy po to, by powalczyć w Amsterdamie. Zrobimy wszystko, aby awansować. Stać nas na to, żeby pokonać Ajax”

Aby tak się stało, Legia musi wyciągnąć dogłębne wnioski z pierwszego pojedynku. Oprócz szeroko omawianej wyjątkowej indolencji w środku pola, należy odpowiedzialnej podejść także poważnego zagrożenia, jakie wynikało ze strony Amina Younesa, z którym wielokrotnie duże trudności miał Łukasz Broź. Bez względu na to, kto będzie mu partnerował na prawej stronie, kluczowe będzie kompleksowe wsparcie już od pierwszego gwizdka, bowiem 23-letni Niemiec słynie z wyjątkowej skuteczności swoich dryblingów.


Wielu kibiców po cichu wierzyło, że Thibault Moulin zdoła pokonać uraz i będzie mógł wystąpić na Amsterdam ArenA, choć szanse na powodzenie tej misji były niewielkie. A o tym, jak istotnym piłkarzem dla Wojskowych jest Francuz, dobitnie pokazały dwa ostatnie pojedynki.


Moulin nie jest oczywiście zawodnikiem wybitnym i jak każdy w talii trenera Magiery ma swoje mankamenty, ale w starciach o dużym ciężarze gatunkowym jest mistrzom Polski niezbędny. 27-letni wychowanek SM Caen nie dość, że imponuje pokaźnym doświadczeniem, to w trudnych momentach jest w stanie przytrzymać piłkę i niezwykle rzadko zalicza nieprzemyślane straty. A właśnie wysoki odsetek niecelnych podań duetu Kopczyński – Jodłowiec już na pierwszy rzut oka skłaniał do refleksji po pierwszym pojedynku 1/16 finału LE w Warszawie. Zwłaszcza, że trudno spodziewać się w środkowej linii Legii jakichkolwiek przetasowań. 17-letni Sebastian Szymański, który wystąpił od pierwszej minuty w potyczce z podopiecznymi Waldemara Fornalika, to zdecydowanie „melodia przyszłości” i nie sposób wymagać od niedoświadczonego w seniorskim futbolu nastolatka, aby uniósł na swoich barkach taką odpowiedzialność. Bo poza większą pewnością siebie, pomocnikowi z Białej Podlaskiej brakuje przede wszystkim ogrania.


Niespodziewanie jednak już we wtorkowy wieczór sam Moulin ogłosił, iż zdołał się uporać z problemami natury zdrowotnej i będzie do dyspozycji trenera podczas dzisiejszego rewanżu. Oczywiście ostateczna decyzja należy do Magiery, a ten podczas środowego spotkania z dziennikarzami, które odbyło się już w Holandii, zapewniał, że może liczyć na wszystkich zawodników.

„Thibault nie trenował wczoraj pierwszy raz – trenował po raz pierwszy z piłką. Przyjechał do Amsterdamu, bo jest zdrowy – w innym wypadku nie ciągnęlibyśmy go do Holandii. Jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu, podobnie jak wszyscy zawodnicy, którzy są tutaj z nami”

Nie zmienia to jednak faktu, że dalej kluczowe będzie uczulenie zawodników mistrza Polski na większą odpowiedzialność i precyzję przy wykonywaniu podań. Drugi raz stołeczni piłkarze mogą nie mieć już takiego szczęścia i któryś z kontrataków Ajaxu zakończy się uznanym golem…

Równie istotne będzie znalezienie optymalnego zestawienia linii ofensywnej. Wspomniane zawieszenie Radovicia jeszcze mocniej zawęziło Magierze i tak skromny wybór. Pod uwagę branych jest kilka wariantów, a w każdym, o czym już kilka dni temu informował sam szkoleniowiec, będzie miejsce dla Michała Kucharczyka, który w zeszły czwartek dał wartościową zmianę.


Trzeba jednak zauważyć, że każda z opcji: Guilherme – Necid – Kucharczyk, Qazaishvili – Necid – Kucharczyk, Guilherme – Kucharczyk – Qazaishvili ma swoje mankamenty. Brazylijczyk nie wrócił jeszcze do pełnej dyspozycji po niedawnej kontuzji, Czech będzie potrzebował kilku tygodni na odpowiednią aklimatyzację i zrozumienie systemu gry Legii, a młody Gruzin ciągle nie pokazał nawet namiastki talentu, jaki podobno posiada. Z tego względu zasadne są pytania, czy na Łazienkowskiej nie postąpili zbyt pochodnie zostawiając na kolejne miesiące na wypożyczeniu utalentowanego Jarosława Niezgodę.


Co ciekawe, nawet sam gracz urodzony w Poniatowej przyznał, że nie czuje się gorszy od 44-krotnego reprezentanta naszych południowych sąsiadów, ale zaapelował przy tym o nieco więcej cierpliwości wobec zimowego nabytku Wojskowych:

„Na razie nic wielkiego nie pokazał. Wierzę, że nie jestem od niego gorszy. Ale na razie jest w klubie nowy i potrzeba mu czasu” – powiedział Niezgoda podczas rozmowy z dziennikarzami „Super Expressu”

Sporym utrudnieniem dla linii ataku Warszawian będzie wysoka dyspozycja bramkarza drużyny dowodzonej przez Petera Bosza. André Onana trafił do przygotowanej przez UEFA jedenastki poprzedniego tygodnia Ligi Europy, a dodatkowo już od sześciu meczów żaden zawodnik nie potrafi zmusić go do kapitulacji.


Prawdopodobnie 20-latek będzie mógł także liczyć na wsparcie Joëla Veltmana, który uporał się z niedawnymi problemami zdrowotnymi i już w niedzielę wyszedł w podstawowym składzie Ajaxu. Była to jedna z zaledwie dwóch zmian, które trener Bosz dokonał w porównaniu ze starciem z Legią. Holender ma zresztą nieporównywalnie mniejsze problemy kadrowe, gdyż poza Sinkgravenem żaden z istotnych piłkarzy jego zespołu nie powinien opuścić dzisiejszej rywalizacji. Były opiekun Vitesse czy Maccabi Tel Awiw na środowej konferencji prasowej komplementował Legię, przestrzegając przy tym przed jej lekceważeniem.

„Legię na pewno stać na awans i nie można jej lekceważyć. Spodziewam się, że odczują nieobecność Radovicia, ale z drugiej strony posiadają piłkarzy, którzy są w stanie go zastąpić i rywalizować na najwyższym poziomie”Peter Bosz

Nie wiadomo, ile w tych słowach kurtuazji, a ile rzeczywistego szacunku do adwersarza. Można być jednak pewnym, że Holender zdaje sobie sprawę z siły i formy swoich podopiecznych. Ajax wygrał bowiem 5 z 6 ostatnich meczów w Eredivisie na własnym obiekcie. Dodatkowo tylko raz na trzynaście gier na Amsterdam ArenA padł taki rezultat, który premiowałby mistrza Polski awansem do kolejnej rundy. Miało to miejsce 18 grudnia 2016 roku, kiedy remisem 1:1 zakończył się szlagierowy pojedynek z PSV Eindhoven. Piłka nożna to jednak nie tylko suche statystyki, dlatego Legia nie będzie stała na straconej pozycji. Liczby przemawiały przecież zarówno za Realem Madryt, Borussią Dortmund, jak i Sportingiem CP, a mimo to udało się Wojskowym zdobywać bramki, zapisywać na swoim koncie punkty, a przede wszystkim wyjść z niełatwej grupy. Teraz wystarczy jedynie zagrać skuteczniej, uważniej i przede wszystkim odważniej niż tydzień temu, wszak, jak mówił sam Magiera: „Odwaga w sporcie to początek sukcesu”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *