CvJmGd3W8AA908D

Arkadiusz Milik wciąż nie wrócił do regularnej gry po kontuzji, a Leonardo Pavoletti cały czas uczy się gry w taktyce Maurizio Sarriego. Mimo to Partenopei ustawicznie imponują swoją ofensywą – w poprzedniej kolejce zaaplikowali aż siedem bramek Bolonii! W czym tkwi zatem fenomen zespołu, który od dłuższego czasu gra ustawieniem bez nominalnego środkowego napastnika i – co ważniejsze z perspektywy polskiego kibica – jak w tej rzeczywistości odnajdzie się Milik?

Partenopei posiadają obecnie najlepszą ofensywę w lidze włoskiej (57 bramek). I pomyśleć, że po kontuzji Arkadiusza Milika w Neapolu stawali na głowie, aby w jakikolwiek sposób załatać powstałą w ataku dziurę. Media donosiły wówczas, że drużyna spod Wezuwiusza może się skusić na podpisanie kontraktu z Federico Machedą, czy nawet Miroslavem Klose. Ostatecznie Maurizio Sarri nie zdecydował się na tego rodzaju doraźne rozwiązanie, a napastnika znalazł we własnych szeregach. W składzie Napoli był jeszcze co prawda jeden nominalny atakujący – Manolo Gabbiadini, jednak wychowanek Atalanty nie cieszył się szczególnymi względami u 58-letniego szkoleniowca. Inna sprawa, że kiedy Włoch otrzymywał szanse, bardzo często zawodził. W spotkaniu z Crotone, które rozpoczął w pierwszej jedenastce, już w 31. minucie otrzymał czerwoną kartkę, przez co musiał pauzować przez dwie kolejki. Gdy Gabbiadini wrócił, Sarri całkowicie odstawił go na boczny tor, chociaż 25-latek strzelił dwie bramki w meczu z Fiorentiną i Sampdorią, wchodząc na murawę w samej końcówce. Niedługo później już go na Stadio San Paolo nie było, bowiem w ostatnich godzinach mercato Napoli zaakceptowało ofertę Southamptonu.

SOUTHAMPTON_FC_MANALO_GABBIADINI-59

Opiekun Azzurrich musiał więc od początku postawić na kogoś innego. Wybór padł na mierzącego zaledwie 169 centymetrów Driesa Mertensa. Belg dopiero w wieku 29 lat doczekał w zespole ze stolicy Kampanii prawdziwej szansy, którą w pełni wykorzystał. Reprezentant Czerwonych Diabłów zachwycił, gdy najpierw strzelił trzy bramki Cagliari, a tydzień później aż czterokrotnie (!) pokonał golkipera Torino. Później były gracz PSV trafiał jeszcze w starciach z Fiorentiną, Pescarą, a w ostatni weekend po raz kolejny zanotował hat-tricka – tym razem z Bologną. Oczywiście dobra postawa Napoli w ofensywie to nie tylko zasługa Mertensa, ale również niezwykle efektywnie działających skrzydeł. José Callejón jest obecnie najlepszym asystentem w Serie A, a do dziesięciu decydujących podań dołożył osiem bramek. Świetnym uzupełnieniem tej dwójki pozostaje Lorenzo Insigne, a więc autor siedmiu trafień i pięciu asyst w bieżącym sezonie.

Równie dobrze jak ofensywne trio funkcjonuje druga linia Partenopeich, a w szczególności dwóch zawodników – Marek Hamšík i Piotr Zieliński. 29-letni Słowak w zeszłą sobotę strzelił swoją 109 bramkę w błękitnej koszulce i do przewodzącego wewnątrzklubowej klasyfikacji Diego Maradony traci już zaledwie sześć trafień! 95-krotny reprezentant naszych południowych sąsiadów jest prawdziwym liderem, który ciągnie drużynę Napoli w najtrudniejszych momentach, a do tego imponuje statystykami. Wychowanek Slovana Bratysława zdobył w obecnej kampanii już dziewięć bramek i zanotował siedem asyst. Równie ważną postacią środka pola pozostaje Zieliński.

Polak z tygodnia na tydzień zyskuje coraz silniejszą pozycję w zespole Sarriego, który coraz częściej chwali swojego podopiecznego, a nawet boi się, że sprowadzony latem z Empoli pomocnik może opuścić klub z południa Włoch na rzecz bogatszych i silniejszych ekip.

„Ten chłopak posiada niesamowitą jakość. Jest silny, potrafi przyspieszyć – wręcz niszczy rywali. Obawiam się tylko, że możemy go stracić. Są zespoły, którą wyłożą za niego duże pieniądze” – mówił po spotkaniu z Bologną Maurizio Sarri

Według „La Gazzetta dello Sport” polski rozgrywający znalazł się na celowniku samego Realu Madryt, więc obawy opiekuna Napoli mogą być uzasadnione. Wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie jest zresztą swoistym talizmanem Partenopeich, którzy z Zielińskim w składzie prawie nigdy nie schodzą z murawy pokonani. Dość powiedzieć, że gdy reprezentant Polski jest na boisku, drużyna Azzurrich zdobywa średnio 2,42 punktu na mecz!


Świetna postawa w ofensywie Napoli sprawiła, że utrudniony powrót do zespołu może mieć Arkadiusz Milik. Nie można również zapominać, że na Stadio San Paolo od przeszło miesiąca jest już sprowadzony zimą z Genoi za 15 mln € Leonardo Pavoletti. Obaj napastnicy mają docelowo rywalizować o miejsce na „dziewiątce”, chociaż ostatnie znakomite wyniki wicemistrza Italii sprawiają, że Maurizio Sarri może mieć prawdziwy ból głowy przy obsadzie linii ataku. Polski snajper przed kontuzją rozegrał zaledwie siedem spotkań, w których strzelił cztery bramki, ale i tak zdążył rozkochać w sobie kibiców Ciucciarellich. Teraz, wraz z Pavolettim, będzie walczył, aby wygryźć ze składu kogoś z trójki Insigne – Mertens – Callejón. Teoretycznie najsłabszą pozycję z tego jakże bramkostrzelnego tercetu ma Włoch, ale Sarri bez powodu nie zdejmie wychowanka Napoli i nie posadzi na stałe na ławce rezerwowych. Neapolitańczycy wciąż pozostają jednak w grze o Coppa Italia i Champions League, więc szeroka kadra z pewnością im się przyda.

Dla Milika powrót do gry nie będzie raczej tym z rodzajów wymarzonych. Po kilku miesiącach rehabilitacji były piłkarz Ajaxu znalazł się w kadrze na spotkanie z Bologną, jednak szkoleniowiec nie zdecydował się jeszcze na posłanie Polaka w bój. Dopiero w najbliższych tygodniach okaże się, jak reprezentant Biało-Czerwonych przepracował ostatnie tygodnie i czy ma szansę wrócić do pierwszego składu Azzurrich

„Ten zespół ma umiejętności, aby pokonać Real i grać dalej – taka jest zasadnicza różnica pomiędzy Napoli a Ajaksem. W tamtym sezonie mieliśmy wielu młodych zawodników, ale mało doświadczenia, co nie pozwoliło nam na ciągłość wyników” – powiedział Milik w rozmowie z klubowym magazynem Ajaksu


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *