Osiem nowych twarzy w LaLiga, które warto zapamiętać - foto główne 2 (Kopiowanie)

Kibice Primera División podczas letniego okna transferowego najbardziej żyli odejściem Neymara do Paris Saint-Germain. W cieniu telenoweli z udziałem Brazylijczyka również kilku innych ciekawych piłkarzy opuściło Hiszpanię, głównie na rzecz Premier League. W ich miejsce przybyli jednak nowi gracze, którzy mają wszelkie predyspozycje, aby zapewnić odpowiednią jakość i stać się ulubieńcami kibiców. Niektórzy zdążyli się pokazać w ligach o mniejszym prestiżu, inni nie są jeszcze rozpoznawalni w Europie, a nie brak też zawodnika, który już na wstępie wzbudza ogromne kontrowersje. Oto ośmiu potencjalnych bohaterów sezonu 2017/18, których witamy w LaLiga.

Ryad Boudebouz (Montpellier HSC -> Real Betis; 7 mln €)

Źródło: TopTwitter.com
Źródło: TopTwitter.com

Nowy trener Verdiblancos Quique Setién musiał sobie poradzić tego lata ze stratą Daniego Ceballosa, który odszedł do Realu Madryt. Z tego względu dyrekcja sportowa sewilskiego klubu postarała się o solidne wzmocnienie środka pola. Na Estadio Benito Villamarín zawitali bowiem Andrés Guardado, Javi García oraz Víctor Camarasa, lecz to 27-letni Algierczyk Ryad Boudebouz jest spośród nowych nabytków Betisu piłkarzem dającym najwięcej w ofensywie, co może być kluczowe w próbie walki o coś więcej niż środek tabeli.

Posiadający również francuskie obywatelstwo ofensywny pomocnik ma na swoim koncie ponad 300 meczów na poziomie Ligue 1, w których miał udział przy niemalże stu bramkach. Po wieloletniej przygodzie z FC Sochaux-Montbéliard Boudebouz przeszedł do Bastii, a przez ostatnie dwa lata reprezentował Montpellier. W minionej kampanii zanotował 11 bramek oraz 9 asyst i tylko trzech piłkarzy francuskiej ekstraklasy może się pochwalić w tym czasie większą liczbą ostatnich podań. Reprezentant Pustynnych Lisów odznacza się także świetnym przygotowaniem fizycznym, bowiem w każdym z ostatnich ośmiu sezonów rozgrywał co najmniej 31 meczów ligowych.


Historia piłkarza rodem z Colmar przypomina nieco losy Wissama Ben Yeddera, który jest notabene jego rówieśnikiem. Obaj pochodzą z rodzin imigrantów z Afryki Północnej, długo musieli udowadniać swoją piłkarską wartość nad Sekwaną i za stosunkowo niskie pieniądze trafili do stolicy Andaluzji. Z tą różnicą, że teraz będą reprezentować ekipy największych lokalnych rywali. Ben Yedder w ubiegłym sezonie był czołowym strzelcem Sevilli, a teraz zielono-białą część miasta spróbuje zawojować Boudebouz.


Sébastien Corchia (OSC Lille -> Sevilla FC; 5 mln €)

Źródło: Sevilla FC
Źródło: Sevilla FC

W Sevilli nie ma już znanego ze świetnego nosa dyrektora sportowego Monchiego, ale jego współpracownicy nadal dbają o dokładne przeczesywanie rynku transferowego, ze szczególnym uwzględnieniem Francji. Tym razem postawiono na prawego obrońcę, któremu nieobca jest także gra w linii pomocy. Sébastien Corchia to bez wątpienia nowoczesny typ bocznego defensora.

Wychowanek Le Mans przez całą dotychczasową karierę związany był z rodzimymi klubami. W drużynie, z której się wywodzi, zdążył zadebiutować w Ligue 1, lecz po spadku na jej zaplecze wytrzymał tylko jeden sezon zanim zdecydował się odejść i ponownie spróbować sił w elicie, już w barwach Sochaux. Na Stade Auguste Bonal zasmakował gry w europejskich pucharach, lecz dopiero w Lille mógł rozwinąć skrzydła. Z zespołem Les Dogues był nawet bliski występów w fazie grupowej Ligi Mistrzów, lecz na ostatniej prostej za mocne okazało się FC Porto. W listopadzie ubiegłego roku Corchia zagrał jedyny jak do tej pory mecz w kadrze narodowej, a latem zgłosili się po niego działacze Los Nervionenses.


Zawodnik zdecydował się opuścić ekipę z północy Francji, która pod batutą Marcelo Bielsy i z konkretnymi wzmocnieniami chce nawiązać do najlepszych lat, ale na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán czeka na 26-latka inny poważny projekt. Obrońca z przedmieść Paryża ma zastąpić sprzedanego do Galatasaray SK Mariano Ferreirę.


Maximiliano Gómez (Defensor Sporting Club -> Celta Vigo; 4 mln €)

Źródło: Referi
Źródło: Referi

Zdecydowanie najmniej znany z opisywanych piłkarzy. Udanym okresem przygotowawczym Gómez potwierdził jednak, że już w tym sezonie może przebojem wedrzeć się do podstawowego składu galisyjskiego zespołu. Silny napastnik o słusznym wzroście (186 cm – przyp. red.) w meczach sparingowych zdążył zanotować dwa trafienia przeciwko znanym zespołom – Bayerowi Leverkusen oraz Udinese Calcio.

Postawa 21-latka nie powinna być zaskoczeniem, jeśli popatrzymy na dorobek z urugwajskich boisk. W tamtejszej lidze od początku roku Maximiliano zdobył 10 bramek w 12 meczach, co pomogło Defensor SC w wygraniu Sezonu Otwarcia. Jego łączny dorobek dla macierzystego klubu to 29 trafień w 52 potyczkach. Mimo tak dobrych statystyk nie dane mu było jednak zagrać choćby w reprezentacji młodzieżowej La Celeste.

Niska cena odstępnego za młodego atakującego z Paysandú potwierdza, że kupno gracza z Urugwaju pod względem ekonomicznym opłaca się bardziej niż pozyskanie jego rówieśnika z Brazylii czy Argentyny. Teraz Gómez będzie mógł pokazać się na Starym Kontynencie, a niewykluczone, że szybko dostanie szansę od Juana Carlosa Unzué z uwagi na kontuzję Johna Guidettiego.




Luis Muriel (UC Sampdoria -> Sevilla FC; 20 mln €)

Źródło: Sevilla FC
Źródło: Sevilla FC

Kolumbijczyk wraca do Hiszpanii po sześciu latach (wcześniej reprezentował Granadę, lecz występowała ona wówczas w Segunda División – przyp. red.). 19-letni wówczas piłkarz przebywał w Andaluzji na zasadzie wypożyczenia z Udinese, lecz zbyt wiele nie udało mu się pograć. We zespole z Friuli otrzymał znacznie więcej szans, ale kontuzje skutecznie zastopowały jego rozwój. W błyskotliwego gracza nie bała się jednak zainwestować Sampdoria, która w styczniu 2015 roku wydała na napastnika 12 mln €. Na Stadio Luigi Ferraris w końcu udało mu się rozegrać pełny sezon, a apogeum formy osiągnął w kampanii 2016/17 – wówczas zmagania w Serie A Muriel zakończył z dorobkiem 11 goli i 9 asyst. Niepokojem mógł nieco napawać kolejny uraz kolana, który przytrafił się Latynosowi w kwietniu.


Drużyna prowadzona od nowego sezonu przez Eduardo Berizzo poniosła istotne straty w ataku wobec powrotów z wypożyczeń Luciano Vietto i Stevana Joveticia. 26-latek nie potrzebował jednak wiele czasu, aby zaprezentować swoje umiejętności strzeleckie i zaledwie pół godziny po wejściu na boisko w sparingu z Osaką wpisał się na listę strzelców. To pozwala sympatykom Sevilli mieć nadzieję, że 20 mln € wydane na Muriela nie pójdą na marne, a przecież jest to transferowy rekord klubu z Andaluzji.


Paulinho (Guangzhou Evergrande -> FC Barcelona; 40 mln €)

Źródło: FC Barcelona
Źródło: FC Barcelona

Blaugrana po sprzedaży Neymara nie może liczyć na taryfę ulgową, gdyż każdy widzi w niej dojną krowę, którą należy oskubać jak tylko się da. Negocjacje w sprawie sprowadzenia Philippe Coutinho czy Ousmene’a Dembélé ciągną się w nieskończoność, a póki co udało się zakontraktować powracającego z Chin reprezentanta Brazylii. Transfer Paulinho za 40 mln € jest najwyższym, jaki tego lata przeprowadzono do ligi hiszpańskiej.

29-letni pomocnik nie zdążył jeszcze kopnąć piłki w koszulce Dumy Katalonii, a już znalazł się na cenzurowanym. Wielu kibiców nie potrafi zrozumieć, że za tak dużą kwotę z ligi chińskiej przychodzi gracz, który jeszcze niedawno był rezerwowym w Tottenhamie. Byłemu piłkarzowi ŁKS Łódź trzeba jednak oddać, że obecnie stanowi jeden z filarów reprezentacji Canarinhos, która kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa w eliminacjach Mistrzostw Świata. Hat-trick przeciwko Urugwajowi mówi zresztą sam za siebie…


Paulinho wzmocni w Barcelonie środek pola, a więc formację, z zestawieniem której w ubiegłym sezonie Luis Enrique miał niemałe problemy. Jego następca Ernesto Valverde będzie zatem musiał poradzić sobie z nadmiarem graczy, którzy jednak nie zawsze reprezentują odpowiedni poziom.


Nélson Semedo (SL Benfica -> FC Barcelona; 31 mln €)

Źródło: Sport
Źródło: Sport.es

23-latek rozegrał dopiero pierwszy pełny sezon w portugalskiej ekstraklasie, ale to wystarczyło, aby Barcelona zdecydowała się wydać ponad 30 mln € na prawego obrońcę. W sezonie 2015/16 Semedo doznał kontuzji kolana i dopiero w kolejnej kampanii pokazał pełnię możliwości.

Rozgrywki 2016/17 należały już do wychowanka S.U. Sintrense. Ciemnoskóry lizbończyk był etatowym prawym defensorem Orłów i zasłynął swobodą dryblingów oraz ofensywnymi wejściami, które przyniosły mu osiem asyst w Primeira Liga. Mimo coraz lepszej gry Semedo wciąż walczy o uznanie trenera reprezentacji Portugalii. Do tej pory tylko sześciokrotnie wystąpił w zespole narodowym, ale regularne występy w Barcelonie z pewnością pomogą mu w staniu się etatowym kadrowiczem A Selecção.


Prawa obrona wicemistrza Hiszpanii na pewno nie jest najlepiej obsadzoną pozycją. Aleix Vidal, dla którego to optymalne miejsce na boisku, w ubiegłym sezonie nie pograł zbyt wiele, wszak najpierw był pomijany przez trenera, a następnie wyeliminowała go kontuzja. Z tego względu występował tam głównie Sergi Roberto, który jest nominalnym pomocnikiem. Przybycie Semedo jest nadzieją dla katalońskiego klubu na przypomnienie sobie nie tak odległych czasów, kiedy na prawej stronie defensywy szalał Dani Alves.


Rúben Semedo (Sporting CP -> Villarreal CF; 14 mln €)

Źródło: Sportyou
Źródło: SportYou.es

Mimo zbieżności nazwisk Rúben nie jest spokrewniony z wyżej opisywanym Nélsonem. Środkowy obrońca, rzadziej defensywny pomocnik, przeszedł do ekipy Żółtej Łodzi Podwodnej za zaledwie 14 mln €, biorąc pod uwagę, że rok temu klub ze stolicy zapisał w jego kontrakcie klauzulę odejścia w wysokości 45 mln €.

Przygoda z hiszpańskim futbolem nie będzie dla Portugalczyka zupełnie nowym wyzwaniem, gdyż w sezonie 2014/15 reprezentował na zasadzie wypożyczenia barwy trzecioligowego wówczas CF Reus Deportiu. Po powrocie do kraju spędził pół roku w Vitória FC, po czym zaczęła się jego półtoraroczna kariera w lizbońskim Sportingu.

Zadaniem Rúbena Semedo będzie zastąpienie Mateo Musacchio, który przez osiem lat grał na chwałę Los Amarillos i dorobił się statusu jednego z kapitanów. Konflikt z argentyńskim defensorem posadą przypłacił nawet poprzedni trener Villarrealu, Marcelino. Na razie 23-latek góruje nad swoim poprzednikiem warunkami fizycznymi, których w seniorskiej piłce nie potrafił jeszcze wykorzystać pod bramką rywala (jedyne trafienie zanotował w rezerwach poprzedniego klubu – przyp. red.).


Federico Valverde (Real Madryt Castilla -> Deportivo La Coruña; wypożyczenie)

Źródło: AS
Źródło: AS

Historia Urugwajczyka znacząco różni się od przybliżanych wcześniej postaci. 19-latek już rok temu pojawił się na Półwyspie Iberyjskim podpisując kontrakt z Realem Madryt. Od początku było jednak wiadomo, że jego przeznaczeniem będzie rezerwowa drużyna grająca w trzeciej lidze. W Castilli udało mu się wywalczyć miano podstawowego gracza.

Największym dobrodziejstwem dla defensywnego pomocnika okazały się jednak majowe Mistrzostwa Świata do lat 20, gdzie ze swoimi rodakami wywalczył czwarte miejsce. Valverde okazał się świetnym łącznikiem pomiędzy liniami obrony i pomocy, za co został doceniony przez organizatorów, którzy przyznali mu Srebrną Piłkę dla drugiego najlepszego zawodnika turnieju. To wyróżnienie sprawiło, że nastoletni Urugwajczyk stał się bardziej rozpoznawalny, a zorganizowanie wypożyczenia do klubu Primera División, w obliczu braku szans na regularne występy w seniorskiej ekipie Królewskich, okazało się najlepszym rozwiązaniem.

W nowym otoczeniu popularny „Fede” odnalazł się nadzwyczaj dobrze. Jego bardziej doświadczony kolega Celso Borges wciąż nie może uwierzyć, że w takim wieku można posiadać podobne umiejętności. Rzeczywiście, Valverde nie zwlekał z zaprezentowaniem przebłysku geniuszu w zespole z Galicji. W jednym z meczów kontrolnych posłał piłkę do siatki rywala uderzeniem z własnej połowy!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *