ctimdspw8aaojv7

Okres trenerskich szaleństw prezes Maurizio Zamparini ma już za sobą. Obecnie zmaga się z o wiele większym problemem. Jeżeli w ciągu najbliższych miesięcy nie znajdzie nowych inwestorów, którzy będą w stanie niemal natychmiast wpompować w klub 15 mln €, to Palermo nie dokończy rozgrywek. Bardzo podobny scenariusz przerabiano niedawno w Parmie, który dzisiaj występuje na trzecim poziomie rozgrywek w Lega Pro. Czy z Rosanero będzie podobnie?

„Włożyłem w ten klub ponad 100 milionów euro. Obecnie nie mogę już włożyć nic więcej ze względu na kryzys, który uderzył we wszystkie moje inwestycje. Wiecie, że jeżeli nie sprzedałbym rok temu Dybali do Juventusu, a Belottiego do Torino, to klub miałby 40-50 mln € straty za sam ubiegły rok? Albo wiecie, że jeżeli nie znajdę 15 milionów euro, to klub może nie dokończyć sezonu? Cały czas szukam nowych inwestorów i powoli zaczynam od tego wariować, ale dalej próbuję. Muszę znaleźć kogoś rozsądnego, aby po moim odejściu Palermo nie skończyło tak jak niegdyś Venezia. Być może niezbędne okażą się kolejne sprzedaże, no chyba, że przybędą Chińczycy. Wtedy może uda się tego uniknąć” – powiedział w poniedziałek prezydent Rosanero Maurizio Zamparini

Zamparini narzeka, ale sam w dużej mierze doprowadził do całej sytuacji. Przez lata prezydent bez opanowania zwalniał i zatrudniał nowych szkoleniowców. W ubiegłym sezonie sięgnął zresztą szczytu, gdy w klubie na przełomie całego sezonu było aż dziewięć trenerskich roszad! To absolutny rekord, bowiem pokazuje, że nowy szkoleniowiec pojawiał się na Sycylii średnio co cztery kolejki. W tym sezonie, Zamparini zdążył już zresztą dokonać jednej zmiany, gdy po ledwie jednej kolejce zwolnił Davide Ballardiniego i w jego miejsce zatrudnił Roberto De Zerbiego. Ballardini pokłócił się bowiem wcześniej z prezydentem o transfery, które dla trenera miały być niewystarczające. I trudno mu się dziwić.


Kryzys jaki spotkał klub spowodował, że Palermo stało się targiem, gdzie każdy mógł wyjąć to co chciał za stosunkowo niewielkie pieniądze. Odeszła między innymi największa gwiazda zespołu w postaci Franco Vázqueza, który za 15 mln € trafił do Sevilli. Za ledwie 3,5 mln € do Newcastle przeniósł się z kolei Achraf Laazar, a za milion do Pescary odszedł Ahmad Benali. Zdecydowano się także na nie przedłużanie kontraktów z doświadczonymi zawodnikami jak Stefano Sorrentino czy Alberto Gilardino, którzy w wielu trudnych momentach w poprzedniej kampanii trzymali drużynę w ryzach. Za zarobiony ponad 21 mln €, na transfery przeznaczono ledwie 7,5. Marne transfery momentalnie odbiły się zresztą na wynikach, a obecnie Rosanero po siedmiu kolejkach mają na koncie zaledwie sześć punktów i okupują miejsce w strefie spadkowej.


Czy są zatem jakiekolwiek szanse, aby do Palermo uśmiechnął się los? Wydaje się, że jedyną opcją, aby uratować klubu jest szybkie przejecie go przez bogatego inwestora. Jeszcze parę dni temu Zamparini mówił o bardzo zaawansowanych rozmowach z chińskim konsorcjum.

„Nie sprzedaję klubu chińczykom, tylko wprowadzam chińskich inwestorów do Palermo. Oni mogliby wykupić pakiet większościowy, a ja pozostałbym właścicielem mniejszościowym. W ciągu dwóch miesięcy ma dojść do oficjalnego przekazania. Ile planują zainwestować? To raczej pytanie do nich. Jeżeli jednak chcą, aby do Palermo zagościła Liga Mistrzów, to niezbędne może okazać się 150-200 mln €. Jeżeli z kolei chcą tylko Ligi Europy, to około 50 mln €, a jeżeli planują tylko przetrwać w Serie A, to wystarczy 20 mln €. Z tego co mi wiadomo już na wstępie planują jednak zainwestować w klub 200 mln €. 150 mln na sam stadion, 30 na boiska treningowe, a 20, to niespodzianka o której na razie nie mogę mówić” – przekonywał jeszcze kilka dni temu Zamparini w wywiadzie dla Rai Radio 1


Czy zatem teraz temat chińczyków jest już nieaktualny, skoro prezydent otwarcie mówi o wizji niedokończenia sezonu przez klub? Nie wiadomo. Swego czasu sporo mówiło się także o pewnych amerykańskich inwestorach, jednak konkretów brakuje, a czas ucieka. Z pewnością na Sycylii chcieliby uniknąć losu Parmy sprzed dwóch lat. Przypomnijmy, że Rossoblu popadli wówczas w ogromne długi, przez co istniało bardzo duże prawdopodobieństwo niedokończenia sezonu. Sytuacja w klubie była tak zła, że odcięto prąd za niezapłacone rachunki, a brakowało pieniędzy nawet na opłacenie służb porządkowych, które miałyby zapewnić bezpieczeństwo w trakcie spotkań. Ostatecznie rozgrywki udało się dokończyć, jednak po ich zakończeniu Parma i tak zbankrutowała i musiała zaczynać grę od poziomu czwartej ligi. Jeszcze w międzyczasie klub kilkukrotnie zmieniał właścicieli, aż na jak wyszło, że stał się wówczas pralnią brudnych pieniędzy.


Na Stadio Renzo Barbera z pewnością mają nadzieję, że takiego losu nie podzielą. Mimo to zapowiedzi Maurizio Zampariniego o brakujących pieniądzach nie napawają optymizmem i kibicom Rosanero pozostaje liczyć, że klub na czas zostanie sprzedany bogatemu inwestorowi. W przeciwnym wypadku bardzo szybko poznamy pierwszego tegorocznego spadkowicza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *