Patryk Lipski Lechia

Nieco ponad dwa miesiące trzeba było czekać, aby piłkarze Ekstraklasy, już pod szyldem nowego sponsora – PKO Banku Polskiego, rozpoczęli zmagania w sezonie 2019/20. Na inaugurację rozgrywek Arka Gdynia uległa przed własną publicznością Jagiellonii Białystok 0:3, zaś wracający na ligowe salony po siedmioletniej nieobecności ŁKS podejmował Lechię Gdańsk. Po zakończeniu bezbramkowego spotkania rozgrywanego na modernizowanym stadionie przy alei Unii Lubelskiej porozmawialiśmy z ofensywnym pomocnikiem zdobywcy Pucharu oraz Superpucharu Polski – Patrykiem Lipskim.

Przed tygodniem daliście prawdziwy popis efektywnej gry, pokonując Piasta 3:1 i sięgając po Superpuchar Polski. Na inaugurację sezonu ligowego nie wyglądało to już tak dobrze – daliście się zdominować ŁKS-owi. Czego zabrakło w tym spotkaniu do zwycięstwa?

Na pewno wpływ miał na to fakt, że graliśmy z beniaminkiem, który dysponuje naprawdę dużą jakością. To był pierwszy mecz łodzian w Ekstraklasie po długiej przerwie i było widać, jak bardzo zmotywowani wyszli na to spotkanie. Wiedzieliśmy, że ŁKS będzie głodny gry, będzie starał się „zaznaczyć teren” na swoim stadionie. Naszym założeniem było przeczekać napór gospodarzy. W pierwszej połowie – mimo tego, że to ŁKS posiadał piłkę częściej – nie było stuprocentowych sytuacji pod bramką Dušana Kuciaka. Po przerwie było już widać, że brakuje nam jednego zawodnika. Czerwona kartka otrzymana tuż przed końcem pierwszej części spotkania jeszcze bardziej odmieniła obraz meczu. Mimo tego staraliśmy się groźnie kontratakować, ale niestety nie udało się znaleźć drogi do siatki.

Znalazłbym za to pozytywy w naszej grze. Myślę, że na pochwałę zasługuje nasza postawa w defensywie – w obronie wyglądaliśmy naprawdę solidnie, a przecież całą drugą połowę graliśmy w dziesiątkę. Szanujemy ten punkt, choć oczywiście jest pewien niedosyt, bo w każdym meczu walczymy o zwycięstwo, ale przebieg spotkania zweryfikował nasze plany.


W czwartek rozegracie premierowy mecz w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Poprzedni przeciwnik waszego rywala, fiński Inter Turku, pokazał, że jest to drużyna do ogrania. Jaki jest plan na pierwsze spotkanie z Brøndby?

Przede wszystkim nie stracić bramki u siebie, a coś dołożyć z przodu. Myślę, że to będzie kluczem do dobrego wyniku. Mamy odpowiednią jakość w ofensywie, więc jestem dobrej myśli. Tydzień później czeka nas spotkanie rewanżowe, w którym również musimy zdobyć gola. Naszym celem jest awans, Brøndby to drużyna w naszym zasięgu. Zdajemy sobie sprawę, że Duńczycy mają większe doświadczenie pucharowe od nas, ale chcemy awansować do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy.

Za Tobą trudny ubiegły sezon. Jak wyglądają plany Patryka Lipskiego na rozgrywki 2019/20?

Na pewno w poprzednim sezonie nie grałem zbyt dużo. Wiązało się to z kontuzjami, które mnie nieco prześladowały. W tym sezonie chciałbym przede wszystkim rozegrać o wiele więcej spotkań w Ekstraklasie i pomóc drużynie w osiągnięciu dobrego rezultatu na koniec rozgrywek. Mam nadzieję być wiodącą postacią zespołu oraz strzelić tyle bramek i zaliczyć tyle asyst, ile sobie założyłem. Nie chciałbym jednak zdradzać, jaki wynik mnie zadowoli. Zobaczymy, co przyniesie sezon.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Puchar jest nasz!!!! 🏆😀🔝

Post udostępniony przez Patryk Lipski (@patryklipski10)

Rozmawiał: Filip Macuda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *